niedziela, 17 września 2017

zmiany, zmiany, zmiany :)

Cześć,
Bloga czekają spore zmiany, jestem obecnie w fazie poprawiania tekstów, ponieważ teksty powstawały na szybko nie jestem do końca zadowolony z ich jakości i sporo miejsc wymaga rozwinięcia. Każdy poprawiany tekst zyska też nowe zdjęcia, które docelowo ( o ile mi się uda) będą miały pomagać w zrozumieniu tekstu. W najbliższym czasie po poprawieniu i wygładzeniu tekstów blog doczeka się ( wkońcu!) spisu treści.
Pozdrawiam
Mateusz 

piątek, 11 sierpnia 2017

polecam strone kolegi

Cześć,

polecam stronę mojego kolegi http://www.deus-est-machina.pl/ . Mogę powiedzieć, że rzeczy przedstawione na tej stronie pochodzą z własnego doświadczenia i praktyki, choć często mam inne wnioski niż Autor to uważam to za bardzo ciekawą pozycję na zwłaszcza polskim odtwórczym i szkodliwym rynku ezoterycznym.

Pozdrawiam

Mateusz

czwartek, 13 lipca 2017

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna - autor anonimowy

Podobny obraz

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna - autor anonimowy

Siła witalna jest czynnikiem, który umożliwia strukturom i układom o naturze mechanicznej ewolucję, zmianę i wysubtelnianie sposobów działania. Działanie mechaniczne opiera się na niezmiennym powtarzaniu określonych czynności czy reakcji tak długo jak długo dostarczana jest energia wprawiająca mechanizm w ruch. Możemy więc wyróżnić dwie podstawowe cechy siły witalnej, które umożliwiają jej przezwyciężenie takiej samopowtarzalnej inercji: zmienność i substancjalność. Zmienność wyraża się poprzez bardzo szeroki zakres jej oddziaływania zaczynając od wszystkich rodzajów form fizycznych takich jak kamienie, kryształy, rośliny, zwierzęta i ich subtelnej emanacji eterycznej, przez plan astralny i mentalny, co wyraża się w stanach psychicznych i umysłowych oraz jakości emocji i myśli (zarówno ludzi, zwierząt jak i istot nieinkarnowanych), aż do wpływu na wyrażanie woli i rozumności, jeśli oczywiście dana istota ma taką możliwość. Substancjalność z kolei odnosi się do tego, że uwzględniając określone zasady odpowiadające naturze tej siły, możemy ją kumulować, kondensować, przechowywać i nasycać nią różne formy, zarówno materialne jak i subtelne. Z tych dwóch cech wynika trzecia, a mianowicie adaptywność siły witalnej, która powoduje, że w kontakcie z formami określonego poziomu przyjmuje ich jakości, ale pobudza je do wzrostu w poszukiwaniu subtelniejszych i nowych sposobów wyrażania tych jakości. Stąd wynika fakt, że nigdy nie znajdziemy dwóch identycznych kryształów tego samego minerału, albo identycznych liści tej samej rośliny oraz tłumaczy fenotypową zmienność u identycznych genetycznie bliźniaków czy klonów. Badania przeprowadzone na wodzie o rożnym stopniu nasycenia siłą witalną wykazały, że woda o większym nasyceniu krystalizowała w doskonalsze i bardziej harmonijne geometrycznie struktury i jednocześnie wykazywała dużo większą różnorodność form krystalicznych, niż woda nie nasycona. Ta sama zasada dotyczy wszystkich innych krystalicznych form materii czyli metali i minerałów. Generalnie badaniem tych praw i przemian zajmuje się alchemia, choć oczywiście istnieje też ogromnie wiele metod stricte magicznego zarządzania siłą witalną. W jodze i mistyce wschodniej na podstawie tych trzech cech powstał system kilkudziesięciu pran o rożnym zakresie działania i stopniu subtelności, natomiast alchemia zachodnia mówi o rożnych merkuriuszach lub rtęciach. Pojęcie Siły Życiowej (Vis Vitalis) było dobrze znane w europejskich naukach przyrodniczych aż do połowy XIX wieku, kiedy to zostało mylnie wyeliminowane z powodu odkrycia metod sztucznej syntezy organicznej, która umożliwiła otrzymywanie związków organicznych bez udziału organizmów żywych, co miało być dowodem na to, że istota życia leży wyłącznie w skomplikowanych reakcjach chemicznych na poziomie materialnym. Z tego przeświadczenia rozwinął się potem mechanistyczny materializm, który leży u filozoficznych podstaw głównego nurtu współczesnej nauki.

Co do samej natury siły witalnej dominują dwie koncepcje. Jedna mówi że jest to bezpośrednia subtelna emanacja Słońca, druga natomiast, że powstaje ona w wyniku oddziaływania emanacji słonecznej na pole elektromagentyczne i ciała subtelne Ziemi. Tak czy inaczej w codziennych warunkach, na płaszczyźnie fizycznej siła witalna wypełnia całą dostępną nam zmysłowo przestrzeń i w widzeniu eterycznym wygląda jak nieprzerwany deszcz drobnych iskierek opadających powoli w powietrzu. W ikonografii egipskiej na przykład przedstawiana jest symbolem tarczy słonecznej o wielu skierowanych w dół promieniach, z których każdy zakończony jest dłonią trzymającą Ankh. Jest to godforma Atona, która wyraża życiową i życiodajną emanację Ra.

Powstaje więc pytanie co z alchemicznego punktu widzenia jest „żywe” a co „martwe”. Jest to dość skomplikowane zagadnienie i jeśli chce się do niego podejść z uczciwym zaciekawieniem a nie dogmatycznym przekonaniem, że wszystko już wiadomo na temat „świętości życia”, to można zostać posądzonym o wiele moralnych ułomności i etycznych zaniechań. Możemy wyróżnić kilka rodzajów substancji przesyconych siłą witalną: żywe – czyli takie, które mają zdolność pobierania siły witalnej z otoczenia i używania jej do wzrostu i ewolucji; życionośne – czyli takie, które mają zdolność kumulowania większego potencjału siły witalnej niż otoczenie, przechowywania i/lub przenoszenia go w niezmienionej formie i uwalniania w określonych warunkach; oraz martwe – czyli takie, które za pomocą różnych zabiegów fizycznych, chemicznych lub alchemicznych zostały pozbawione siły witalnej lub jej potencjał został znacznie obniżony względem stanu naturalnego. Jest to stan tymczasowy, ponieważ każda substancja alchemicznie „martwa” z czasem ponownie wysyca się napływającą nieustannie siłą witalną. Nie oznacza to jednak co oczywiste, że np. martwe zwierze ponownie dzięki temu ożyje. W takim przypadku obserwujemy ciekawe zjawisko, mianowicie, jeżeli ciało zwierzęce zostanie pozostawione w warunkach ograniczających rozwój drobnoustrojów wywołujących procesy rozkładu, to część procesów komórkowych i wegetatywnych, np. wzrost włosów przebiega jeszcze długo po śmierci i zatrzymuje je dopiero odparowanie wody, czyli gdy nastąpi naturalna mumifikacja. Można więc zapytać skąd bierze się energia do tych reakcji skoro układ oddechowy i krwionośny nie działa, a pojedyncze komórki nie mają nagromadzonych tylu substancji odżywczych, aby wystarczało to na całe dnie czy nawet tygodnie funkcjonowania. Jest to wegetatywny proces wzrostu z pogranicza roślinnego, w dużej mierze niezależny od tych wszystkich warunków niezbędnych dla życia zwierzęcego, który wynika z naturalnego dopływu siły witalnej z otoczenia i uruchamiania przez nią nie zdegradowanych struktur tkankowych i komórkowych. Podobnie eksperymenty na roślinach dowodzą, że ścięta roślina umieszczona w czystej wodzie, żyje jeszcze przez jakiś czas, po czym zwykle umiera, natomiast rośliny umieszczone w wodzie wysyconej siłą witalną mają tendencje do wzrostu nowych pędów, często nawet kwitną oraz uzyskują dużą zdolność regeneracji tkankowej dzięki czemu mogą wytworzyć nowe korzenie i ponownie stają się zdolnym do samodzielnego życia organizmem. Ponadto rośliny hodowane na kumulatach witalnych rosną szybciej i mają skłonność do gigantyzmu, który wcale nie wynika z ich genetyki. Mam nadzieję że tych kilka przykładów daje jako taki obraz zjawiska które kryje się pod pojęciem „siły witalnej”. Jeśli chodzi o fizyczno-mechaniczne zagadnienia dotyczące jej pozyskiwania i wykorzystywania to ich podstawy dobrze zostały opisane przez Wilhelma Reicha w jego pracach dotyczących inżynierii orgonowej. W ten sposób Reich odkrył na nowo i doświadczalnie fundamenty nurtu technologicznego, który znany był doskonale w przeszłości, ponieważ ogromna część technologii atlantydzkiej była oparta na psycho-mechanicznym wykorzystaniu siły witalnej właśnie.

Ciało ludzkie pobiera w naturalny sposób określone ilości siły witalnej z otoczenia poprzez pokarm, oddychanie oraz kumulacje subtelną. Dzięki temu zachowana jest homeostaza fizjologiczno – energetyczna umożliwiająca funkcjonowanie wszystkich aspektów istoty ludzkiej, od wegetatywno -  instynktownych po mentalne i wolicjonalne. Oczywiście w trakcie inkarnacji duża cześć energii skierowana jest na podtrzymanie integralności cielesnej, co wiąże się z istnieniem mechanizmu, który w wypadku niedoboru siły witalnej w pierwszej kolejności odłącza energetyzowanie funkcji wyższych. W wyniku tego kreatywna wola wynikająca z rozumności zmienia się w wolę przetrwania zarządzaną przez instynkt samozachowawczy. Wydawać się może że jest tu sprzeczność z zasadą mówiącą, że to co wyższe rządzi tym co niższe, jest to jednak sprzeczność pozorna ponieważ u źródeł każdej inkarnacji leżą określone imperatywy duchowe. Z tego też powodu niedoenergetyzowanie witalne wynikające z niekorzystnych warunków otoczenia, niewłaściwego odżywiania czy/i wpływów wampiryzujących, objawia się w pierwszej kolejności degeneracją kreatywności umysłowej i emocjonalnej. Człowiek staje się bezwolny, podatny na sugestie, myśli schematycznie i jest emocjonalnie skupiony na trwaniu w stanie względnej równowagi, która nie stawia żadnych nowych wyzwań wymagających zużywania energii. Głównym sposobem działania staje się bezrefleksyjne reagowanie na napływające bodźce. Tego rodzaju automatyzacja zachowań eliminuje w ogromnym stopniu możliwość samoświadomej oceny własnego funkcjonowania i wywołuje dość powszechne zjawisko polegające na tym że ludzie wolą mniej lub bardziej celowo okradać się nawzajem z siły witalnej, niż uczyć się technik akumulacji i wolicjonalnego zarządzania jej przepływem, aby bez potrzeby krzywdzenia innych zachowywać korzystną dla siebie homeostazę. Objawia się to w całej różnorodności toksycznych relacji, w których jedna ze stron (albo obie naprzemiennie) znając słabe i czułe punkty drugiej prowokuje do emocjonalnej polaryzacji uwalniającej witalny potencjał. Dotyczy to zarówno emocji potocznie uznawanych za negatywne, jak i pozytywne, np. uwielbienie dla guru, polityka czy celebryty. W sytuacji gdy tak ogromne ilości wolnej energii dostępne są od ręki, karmienie się innymi ludźmi jest oczywistym dowodem degeneracji lub - co równie częste - umyślnego pasożytnictwa.

Jest więc kilka czynników, których jakość wpływa na witalną samowystarczalność, a przez to na możliwość wykorzystania własnego życia w sposób bardziej kreatywny i rozumny. W pierwszej kolejności są to wszystkie aspekty związane z utrzymaniem ciała w zdrowej kondycji psychofizycznej, dzięki czemu będzie ono mogło wydajnie pobierać witalność z otoczenia korzystając ze swoich naturalnych mechanizmów wegetatywnych i instynktowych. Współczesne żywienie prócz tego czy produkt jest zdrowy czy niezdrowy, ekologiczny czy sztuczny ma jeszcze jeden mankament, mianowicie ogromna część produktów żywnościowych nawet jeśli jest naturalnego pochodzenia, jest alchemicznie martwa, ponieważ procesy ich produkcji nie uwzględniają czynnika witalnego i gubią go. Zatem, „martwe” są wszystkie produkty roślinne i zwierzęce, które w procesie obróbki zostały podgrzane powyżej 45*C lub głęboko albo na długo zamrożone, a także te które były traktowane stężonymi odczynnikami mineralnymi lub pochodzącymi ze sztucznej syntezy organicznej. (Tu warto wiedzieć, że ogromna część spożywczych substancji syntetycznych, „identycznych z naturalnymi”, a także praktycznie cały przemysł farmaceutyczny opiera się na syntezie organicznej dla której bazą są frakcje ropopochodne. Ropa naftowa mimo że jest substancją naturalną co do zasady jest „martwa”, a nawet gdyby nie była to po przejściu przez rafinerię niewiele by jej to pomogło.) Żywność taka może być zupełnie wartościowa z dietetycznego punktu widzenia, pod względem bilansu kalorycznego, zawartości witamin, mikroelementów itd., jednak wprowadzenie jej do organizmu powoduje, że jest „ożywiana” zgromadzoną w nim wcześniej siłą witalną i w tej sposób zmniejsza potencjał dostępny dla innych funkcji. To samo dotyczy wody wodociągowej uzdatnianej chlorem lub innymi środkami chemicznymi. Oczywiście jeśli chodzi o produkty mięsne nie ma możliwości zachowania tych zasad na większą skalę i nic na to nie można poradzić. Jedyne co można zrobić to nauczyć się technik kondensacji wolicjonalnej i po prostu nasycać spożywane produkty według uznania.
Drugim czynnikiem fizjologicznym jest oddychanie i powiązana z nim kumulacja subtelna. W tym wypadku mamy dwa zagadnienia: zdolność do kumulacji siły witalnej wynikająca z czynników psychofizjologicznych oraz aspekt środowiskowy.

Aspekt środowiskowy wiąże się  przede wszystkim z dużymi skupiskami miejskimi. Pierwotna siła witalna opadająca z górnych warstw atmosfery warunkuje się do jakości pierwszych substancji zawieszonych w powietrzu jakie napotyka w istotnej ilości. W ten sposób przyjmuje jakości zawieszonych pyłów, spalin i zanieczyszczeń, „ożywia” je i na poziomie eterycznym wzmacnia ich oddziaływanie tworząc rodzaj witalnego smogu. Drugim czynnikiem są pola elektromagnetyczne rożnego rodzaju nadajników i urządzeń. O ile dawni alchemicy nie mieli do czynienia z tymi zjawiskami, to badania Reicha pokazały ogromną rolę pół elektromagnetycznych i generalnie elektryczności oraz promieniowania na warunkowanie pierwotnej siły witalnej w taki sposób że staje się wręcz zabójcza dla organizmów żywych.

Siła witalna dostarczana jest do ziemskiej atmosfery w sposób stały i równomierny i w skali globalnej podstawowa zmienność jej natężenia dotyczy cyklu dobowego. Jednak już w obrębie atmosfery działają mechanizmy redystrybucji które powodują, że na pewnych obszarach będzie się gromadził większy potencjał a na innych mniejszy. Zależy to od: szerokości geograficznej i związanej z tym strefy klimatycznej (chodzi tu przede wszystkim o wahania temperatury i wilgotności); wysokości nad poziomem morza (im wyżej, tym więcej nieuwarunkowanej pierwotnej witalności, szczególnie spektakularnie potrafi to wyglądać podczas lotów samolotem przy dobrej pogodzie); frontów pogodowych (np. pole elektrostatyczne wytwarzane przez burzę ściąga z otaczających terenów witalność w kierunku mas burzowych, gdzie następnie opada wraz z deszczem. Dlatego właśnie woda burzowa jest jedną z głównych substancji, z której w alchemii uzyskuje się wstępne kondensaty witalne przez odpowiednią destylację) oraz prądów tellurycznych. Prądy telluryczne powstają w wyniku wytwarzania się różnicy potencjałów elektrostatycznych między górnymi warstwami atmosfery a powierzchnią ziemi. Generowanie tego potencjału zależy od wielu czynników, przede wszystkim od oddziaływania pola magnetycznego słońca na pole magnetyczne i jonosferę ziemi, atmosferycznych prądów konwekcyjnych i także w pewnym stopniu od pływowego oddziaływania grawitacyjnego słońca i księżyca na masy powietrza. Są to wielkoskalowe słabe prądy o bardzo niskiej częstotliwości przemieszczające się w gruncie lub w toni oceanicznej. Na lądzie ich przepływ zależy od budowy geologicznej terenu, ponieważ niezbędne są do tego warstwy przewodzące. Naturalnie są to warstwy wodonośne oraz złoża substancji metalicznych, a w dzisiejszych czasach dodatkowo wszelkiego rodzaju wielkoskalowa infrastruktura wykonana z materiałów przewodzących, jak linie wodociągowe, gazowe, elektryczne, tory kolejowe czy stalowe konstrukcje nośne budynków. Te sztuczne struktury i tworzące się wokół nich pole elektrostatyczne powodują uziemianie siły witalnej, co w warunkach wielkomiejskich obniża potencjał dostępny dla żywych organizmów. Z jednej strony to dobrze bo uziemiana jest cześć witalnego smogu miejskiego, ale z drugiej powoduje to powstawanie lokalnego mikroklimatu o zmniejszonej witalności, która jest w dodatku złej jakości. Jest to źródłem wielu zaburzeń psychosomatycznych i istotnym czynnikiem w powstawaniu 'chorób cywilizacyjnych'. Pomijając lokalne zaburzenia, generalny ruch prądów tellurycznych odbywa się w kierunku nasłonecznionej strony ziemi do równika, natomiast od strony zacienionej w kierunku biegunów, co w powiązaniu z ruchem obrotowym daje zjawisko elektrostatycznej cyrkulacji, za którą w skali globalnej podążają potencjały witalne. Stąd wynika zjawisko doskonale znane w wielu systemach mistycznych, ale nigdy nie wytłumaczone, że największy potencjał siły witalnej, prany, many itd. dostępny jest na granicy dnia i nocy, od świtu i przez pierwsze godziny po wschodzie słońca oraz przez pierwsze godziny po zachodzie. W wielu procesach alchemicznych fakt ten wykorzystywany jest poprzez użycie zebranej porannej i wieczornej mgły i rosy jako wstępnego kondensatu.

Czynniki psychofizjologiczne wiążą się z zaburzeniami wegetatywnymi, instynktowymi i psychicznymi, które zmniejszają skuteczność naturalnych mechanizmów kumulacji jakie posiada ludzkie ciało. Wywołane przez przewlekły stres lub doświadczenia traumatyczne emocje, które nie mogły być na bieżąco zintegrowane, stanowią poważny problem w utrzymaniu prawidłowej homeostazy ponieważ wyparte w obszar nieuświadomionej psyche prędzej czy później zaczynają wyrażać się w sposób niekontrolowany pod postacią nerwic wegetatywnych, natręctw, migren, nerwobóli, zwiększonego napięcia mięśniowego, depresji czy nadpobudliwości somatycznej i w ten sposób stają się nowym elementem energetyzowanym przez witalność pobieraną poprzez ciało z otoczenia. W dłuższej perspektywie prowadzi to do powstawania larw astralnych, których istnienie i funkcjonowanie w znacznym stopniu odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym i zwrotnie, na skuteczności działania mechanizmów kumulacji. Wiąże się to z powstawaniem nerwic pokarmowych, zaburzeń oddechu i cyrkulacji witalnej w wyniku powstawania tzw. 'zbroi mięśniowej' oraz zaburzeń snu, szczególnie fazy snu głębokiego, podczas której najintensywniej zachodzi kumulacja subtelna.

Współczesna medycyna i farmakologia niespecjalnie sobie radzi z takimi dysfunkcjami z pogranicza ciała i psyche. Stosuje się różne rodzaje syntetycznych substancji psychoaktywnych i środków blokujących receptory w mózgu i obwodowym układzie nerwowym oraz terapie behawioralną. Podejście alchemiczne w aspekcie leków roślinnych czyli spagiryków jest nieco inne. Otóż wiedząc jakie jakości wyrażają poszczególne rośliny i na jakie mechanizmy fizjologiczne oddziałują zawarte w nich substancje możemy przygotować żywy preparat, który będzie uwarunkowanym danymi jakościami kondensatem siły witalnej, a przez to korzystając z jej adaptywności będzie oddziaływał jednocześnie na fizyczny, eteryczny, astralny i mentalny poziom danego zaburzenia czy choroby oraz jej relacji ze świadomością i tożsamością pacjenta.

Jeszcze innym ale powiązanym z pozostałymi aspektem problemu są kulty religijne warunkujące mechanizmy psychofizjologiczne i mniej lub bardziej dobrowolne oddawanie swojej witalności pod wpływem określonych przekonań, wiary czy para-magicznej manipulacji i wiązania przy użyciu przesiąg, klątw i pieczęci. Jeśli więc będziemy swoimi chorobami, cierpieniem, czy napięciem popędowym karmić „boga” zamiast nakierować swoją uwagę na zrozumienie natury problemu i poszukiwanie jego rozwiązania, to nie powinniśmy się dziwić, że pozbywając się znacznych ilości energii dostajemy efekty na poziomie placebo i autosugestii. Oczywiście nie ma nic złego w autosugestii jako takiej, ale skoro osiągnęliśmy sukces używając umiejętnie własnego umysłu i jest on naszą zasługą, to nie ma powodu projektować go na figury nie mające z tym wiele wspólnego. Szeroko pisał o tym Mateusz w wielu postach, więc nie będę tego powtarzać. Jest jednak jedna rzecz, którą warto podkreślić i dobrze zrozumieć: otóż z witalnego punktu widzenia kulty religijne działają w bardzo wąskim pasmie energetycznym, gdzie siła witalna uwarunkowana jest do poziomu i jakości ludzkich emocji i nie tak znów wysokich intelektualnie przekonań, również w dużej mierze opartych na emocjach (lęku i przyjemności, nagrody i kary itd.). Gdyby było tak, że kulty te są naprawdę uniwersalne i obiektywne, a czczony tam „bóg” był rzeczywiście tym „makrokosmosem”, którego odzwierciedleniem jest człowiek, to potrafiłyby dokonywać transmutacji siły witalnej w całym jej spektrum, tak jak możliwe jest to w systemie ciał ludzkich. Jest to prosty logiczny i magiczny wniosek oparty na sprawdzalnych faktach, które możemy obserwować na dziesiątkach różnego rodzaju kultów i religii. A fakty są  takie, że ani sam schemat rytualny kultu, ani jego kapłani, ani nawet godforma, która nimi zarządza (a powinno być odwrotnie), nie mają takich możliwości i dlatego potrzebują tłumów ludzi z odpowiednio uwarunkowanymi umysłami i emocjami, którzy w naturalny sposób gromadzą witalność z otoczenia, ale przetwarzają ją już nie na konieczne do utrzymania prawidłowej homeostazy jakości, ale na paliwo kultowe gromadzone i zarządzane przez godformę działającą w granicach generalnego rytuału na którym kult jest oparty. Kulty, które potrafią coś więcej są zawsze oparte na jakimś starożytnym artefakcie z podwiązanym pod niego rytuałem obsługi, jednak nawet to nie służy do bezpośredniej energetyzacji, ale głównie do  podtrzymywania sztywnej astromagicznej struktury mentalnej, która mówi ludziom co i w jakim czasie mają robić, na czym się skupiać i które idee w jakim czasie wielbić by wygenerować witalność uwarunkowaną koniecznymi dla rytuału jakościami. Zatem z witalnego punktu widzenia zarówno godforma jak i zintegrowani z nią kapłani są mentalno-psychicznymi pasożytami pozostającymi w toksycznej relacji z przeciętnym użytkownikiem kultu, który trwając w tej relacji upośledza wyższe funkcje swojego człowieczeństwa gdyż możliwości ich energetyzowania zostają znacznie ograniczone. Podobny mechanizm działa w przypadku kultów jednostki dotyczących przywódców, polityków, celebrytów itp.

siła zyciowa

witam wszystkich czytających,

mam bardzo dobrą wiadomość otóż dostałem dzisiaj artykuł napisany przez mojego bardzo dobrego kolegę ( który jak na razie chce pozostać anonimowy) na temat siły życiowej. Jest to temat który od dawna chciałem poruszyć na blogu, ale ponieważ moje podejście do tego zagadnienie jest bardzo alchemiczne a nie mam własnego doświadczenia laboratoryjnego nie czułem się odpowiednią osobą do pisania do tym. Na szczęście znam kogoś kto ma takie doświadczenie i udało mi się go namówić do napisania o tym z perspektywy osoby z realnym doświadczeniem pracy alchemicznej. Jeśli będzie się komuś podobał ten artykuł zachęcam do pozostawienie komentarza, ponieważ może to zaowocować kolejnymi tego typu wpisami a może nawet całkiem nowy blogiem na temat ( czego osobiście bardzo bym chciał :)).

Jestem ogromny zwolennikiem powstawania takich miejsc i takich artykułów i z chęcią opublikowałem bym ich więcej, ponieważ jedną z moich większych obaw w pisaniu publicznie jest to, że perspektywa jednej osoby to znacząco zbyt mało, aby obiektywnie i klarownie wytłumaczyć zagadnienia jakie poruszam, Poznając wiele perspektyw osób z rzeczywistym osobistym doświadczeniem łatwiej zobaczyć co jest w nich uniwersalne a co jest indywidualną percepcja tego co uniwersalne, tym samym osoba początkująca może odnieść dużo większe korzyści i łatwiej znaleźć inspiracje do wytyczenia swojej własnej ścieżki.

Mateusz

środa, 5 lipca 2017

Polecam odnośnie buddyzmu

Wielu moich znajomych po wizycie w Tybecie przedstawiało znacznie bardziej krytyczny obraz buddyzm niż w tych artykułach, ale opis był bardzo podobny.

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:6Bx7zs-VWUcJ:www.racjonalista.pl/pdf.php/s,4126/q,Przyjazny.feudalizm.Mit.Tybetu+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5928/q,Pranie.mozgu.po.tybetansku


wtorek, 4 lipca 2017

Początek drogi magicznej

Podobny obraz

Początek drogi magicznej.

Długo zastanawiałem się co napisać w tym artykule i jak go napisać, żeby nakreślić podstawy a jednocześnie nie popaść w pułapkę myślenia za kogoś i tworzenie para-rytuałów pomagających na wszystko.

Na samym początku chciałbym nakreślić moje podejścia do magii, ja uważam, że wiedza magiczna jest najistotniejszym rodzajem wiedzy do posiadania, ponieważ bez posiadania tej wiedzy praktycznie nie da się być wolnym człowiekiem w świecie w jakim żyjemy. Moim zdaniem rozwój magiczny i praca nad sobą jest tak ważna jak oddychanie dla każdej osoby która chce móc myśleć samodzielnie. Możliwość myślenia samodzielnie i samodzielnego kreowanie siebie, czyli wolność nie jest czymś danym na zawsze, jest czymś przyrodzonym, ale czymś co można stracić i jeśli się to straci nie będzie łatwo to odzyskać.

Podam teraz kilka przykładów różnego rodzaju tracenia wolności w praktykach religijnych i ezoterycznych :

1. Przysięgi – nie wszystkie oczywiście, ale wszystkie składane bogom, aniołom, mistrzom, wszystkie przysięgi które składa się komuś a nie sobie. Mądra przysięga to przysięga złożona sobie, że wytrwam w swojej woli przez taki czas jaki chce wytrwać, ponieważ uważam, że rzecz którą przysięgam jest istotna i ważna dla mojego rozwoju.

2.Anioły – jest to jak dla mnie źródło największych bezradności i produkowanie ludzi słabych, innymi słowy wszystkie anioły, pomocnicy i inni jezusi i dobroczyńcy ludzkości, są oparciem dla słabości. Otóż ludzie którzy używają aniołów do wyrażanie swojej woli magicznej po pierwsze rzadko myślą nad tym tyle ile powinni, bo przecież dzięki aniołom/guru/bogu nie zrobią nic „złego” -otóż zrobią i sami nie będą wiedzieć nawet ile. Po drugie ludzi korzystający z istot których sami nie stworzyli nie wiedzą jak dokładnie ich wola jest realizowana i jakie ma pełne konsekwencje a ich praktyka głównie opiera się na unikaniu przykrych myśli na swój temat i przekonywaniu innych, że anioły/guru/bog jest receptą na wszystko i gdyby tylko każdy człowiek otworzył serce to zło/system/illuminati uciekło by albo zniknęło a świat byłby krainą szczęśliwości. Kolejnym pomnażaniem wewnętrznej słabości jest to, że wszystko co się osiąga nie dzięki sobie,swojej pracy i swojej wiedzy a dzięki „wstawiennictwu”, wtedy nawet gdy osiągamy coś trudnego, zasługę oddajemy aniołom/guru/bogu a nie sobie przez co nawet trudne doświadczenia nie czynią nas silnymi.

3. Inicjacje – jest to podłączania nas do różnych struktur/miast „astralnych”/rytuałów stworzonych przez kogoś. Jest to kolejne produkowanie słabości, ponieważ samo to, że pozwalamy aby ktoś nas do czegoś podłączał co będzie oceniało co powinniśmy wiedzieć a czego nie, w którym stronę życia iść, jest wyrazem bezradności i braku woli życia.

4. Symbole – używanie nie swoich symboli jest kolejnym wyrazem braku woli życia i budowania swojej słabości, ponieważ wybieramy używanie czegoś czego nie rozumiem w opozycji do zbudowanie swojej wiedzy i siebie i stworzenia czegoś swojego.

5. Zbiorowe rytuały – to jest chyba najgorsze bo żeby na chwile poczuć się wspólnotą dajemy zrobić z siebie baterie, średnio zdrowemu psychicznie i najczęściej opętanemu pasożytowi w roli oświeconego mistrza.

6. Odrzucenie swoich „negatywnych emocji” - jest to moim zdaniem największy błąd, emocje jak nienawiść, agresja, złość i niechęć są ważnymi i bardzo silnie energetycznymi reakcjami naszej psychiki, pochopne działanie na ich podstawie, tak samo jak na podstawie wszystkich silnie energetycznych emocji ( miłość i współczucie) rzadko bywa mądre i ma korzystne dla nas owoce, ale to my i tylko my powinniśmy używać swoich emocji do energetyzowanie tego co chcemy osiągnąć, odrzucając jakaś naszą reakcja – po pierwsze pomniejszamy swoją samoświadomość siebie po drugie jak my tego nie chcemy to ktoś inny weźmie i coś z tym zrobię – najczęściej będzie energetyzować coś czego nigdy byśmy nie chcieli. Po trzecie uciekanie od własnych emocji osłabia nas wewnętrznie i powoduję, że z czasem coraz mniejsze rzeczy będą dla nas coraz gorsze i trudniejsze psychicznie.

7. Wybaczanie – jesteśmy przyzwyczajenie do tego, że nikt nie ponosi konsekwencji tego co robi magicznie innym ludziom. Ludzie uciekają od konsekwencji swoich działań i chowają się jak tchórze za bogów/aniołów i inne większe jaźnie, a jak coś pójdzie źle to albo odrzucają odpowiedzialność i zrzucają na klienta albo starają się o jakąś formę wybaczenia. Moim zdaniem i z mojego doświadczenia wybaczenia nic nie daje osobie wybaczającej ale bardzo dużo osobie której się wybacza, co więcej jeśli ktoś przyjmie postawę, że wybaczenie jest jego/jej obowiązkiem to doprowadzi do sytuacji w której po pierwsze jest skrzywdzony a po drugie jeszcze musi to wybaczyć żeby czuć się z sobą dobrze.

8. Narkotyki – jest to kolejny element który czyni ludzi słabymi i zarówno alkohol jak i narkotyki powinny być unikane, wszystkie rzeczy które pogarszają nam jakość i klarowność myślenia atakują naszą rozumność dla chwilowych podniet i jest to równie fatalne co oglądanie telewizji, a przy tym są „złodziejami” wolności. Ja osobiście największy postęp w swoim rozwoju zrobiłem gdy całkowicie odstawiłem wszelkie używki, różnego rodzaju „święte” rośliny mają ten sam efekt co inne rzeczy które wymieniłem, że swój sukces przypisuje się wpływowi roślin a nie sobie. Kolejnym aspektem jest to, że większość dawnych misteriów i rytuałów odbywało się pod wpływem alkoholu i narkotyków poprzez to ich branie jest często odtwarzaniem dawnych misteriów co nie sprzyja budowaniu swojej mocy, wiedzy i niezależności.

9. Agresja – zdrowy człowiek jest agresywny gdy ktoś/coś go atakuję i jest gotowy bronić swojego życia i swojej wolności aż do końca i zrobić wszystko co w jego mocy aby się obronić skutecznie. Większość „systemów mistycznych” obiera ludziom zdrową agresje i każe wybaczać wbrew swojej naturze i interesowi.

10. Oczywiście to nie wyczerpuje wszystkich rzeczy które nas osłabiają są jeszcze oczywiście toksyczne związki, ale te najczęściej powtarzają się w pytaniach jakie dostaje i są tematem filmów jakie mi podsyłacie.


Robiłem wszystkie te rzeczy i jak dla mnie są 100% stratą czasu, energii i życia, tworzą ludzi słabych, chwiejnych, mało odpornych, bojących się siebie, swoich myśli i budujących iluzoryczną siłę na jakieś mistycznej więzi, której później będą się tylko bali utracić bo zamiast zbudować poczucie własnej wartości na sobie, budują na widzeniu/rozmawianiu/modleniu się do aniołów/guru/bogów.

Jeśli rozwój magiczny ma mieć sens i przynieś dobre owoce człowiek musi dokładnie wiedzieć po co w ogóle się tym zajmuję i także musi mieć plan na siebie. Każdy kto chce samodzielnie rozumieć eter musi rozwijać i kultywować w sobie swoją rozumność, inteligencje i swoją wolę. Każda czynność jaką się podejmuje i decyzje odnosząca się do nas musi być rozpatrywana w tym kontekście czy jeśli się zaangażuję w daną rzecz stanę się bardzie czy mniej rozumny  i czy stanę się silniejszy czy słabszy, a także czy to na pewno mi służy. Kontynuując tą praktykę w trakcie dnia i w naszych życiowych wyborach wszystko co robimy, myślimy i czujemy będzie budowało w nas ten dwie jakości. Łączenie w sobie tych dwóch jakości jest bardzo ważne ponieważ każda z tych jakości rozwinięta osobno prowadzi do bardzo niebezpiecznych stanów od sprytnego oszusta cieszącego się niewiedzą innych do zarządzanego przez innych silnego ale głupiego „pożytecznego idioty”.

Aby być w stanie to robić człowiek musi cały czas pracować nad swoją uważnością, czyli innymi słowy nad czuciem się naprawdę obudzony i posiadaniem jasnego i klarownego umysłu z którym angażuje się w codzienne życie. Jest to nie do przecenie ponieważ wszystkie projekty kontroli umysłu (media, religia, tajne loże) starają się utrzymywać ludzi w stanie pół-świadomego transu, trochę jakby hipnotycznego w którym ludzie są ulegli, receptywni i bezwolni, więc siła naszej obudzonej świadomości, wyrażana przez naszą uważność pokazuje jak bardzo duchowo obecni w naszym fizycznym ciele potrafimy być. Swoją uważność klasycznie buduje się pracując wpierw ze zmysłami poprzez zdobycie umiejętności świadomego przeżywania bodźców jakie z nich płyną i tworzenie i odtwarzania tych bodźców za pomocą wyobraźni, obserwacje siebie, świadomość swoich procesów myślowych i introspekcje. Łatwo można tutaj zbudować analogie obudzenia do Słońca a uśpienia do Księżyca, i wiele negatywnie nas programujących rytuałów i programów jest zasilanych przez Księżyc stąd wiele osób przypisuję marę/iluzję do Księżyca – oczywiście nie jest to wina planety. Stąd np. można pracując ze Słońcem wzmacniać poczucie obudzenie i pracować z Księżycem od pełni do pełni skupiając się na zmniejszeniu i rozpuszczeniu negatywnych i usypiających i transujących wpływów.

Introspekcja polega na budowanie w sobie zdolność poprzez zwrócenie się do wewnątrz, odnajdywania źródła zjawisk jakie postrzegamy w naszym umyśle, skąd biorą się nasze myśli, skąd biorą się nasze emocje, skąd pochodzą i co je wywołuję. Introspekcja jest najważniejszym narzędziem magicznym. Do pogłębiania zdolności wglądu w siebie można stosować różne medytacje, których są setki, można też opracować swoje, najważniejsze to wiedzieć co się robi i po co się to robi i zawsze mieć jasne i klarowne intencje i niewzruszone przekonanie, że tylko sami możemy być swoimi mistrzami, poprzez to wszystkie nasze sukcesy należą do nas a porażki dają okazję do wzmocnienia swojej woli, poprzez pokonanie trudności a przynajmniej zmierzenie się z nimi. Tym samym dobrze jest robić rzeczy trudne i szukać rzeczy trudnych których możemy się uczyć.

Do szybszego osiągnięcia rezultatów i rozwinięcia w sobie tych jakości można użyć astro-magi i wykorzystać najbardziej energetyczne momenty do wzmacniania swoich ideacji(afirmacji) i przyspieszenia wzrostu. Oczywiście niesie to ze sobą ryzyko, nie pochodzące z planet samych w sobie, ale z różnych naszych poprzednich wcieleń, dawnych przysiąg, inicjacji i spętań, ze wszystkich tych rzeczy w których oddaliśmy naszą wolność i wole i nigdy jej nie odzyskaliśmy.

Analogicznie i z analogicznych powodów z pomocą astro-magii można rozwijać różne zdolności parapsychiczne, instrukcji jak rozwinąć daną zdolność jest wszędzie bardzo dużo, i nie będę podawał listy jakie zdolności  mag powinien mieć czy nie mieć. Gdy zbuduje się podstawy i posiądzie zdolność świadomej obserwacji umysłu wtedy można w życiu zauważyć w jaki sposób naturalnie różne zdolności się przejawiają i wtedy na bazie tego naturalnego procesu zbudować swoją praktykę i wzmocnić ją astro-magią. Kluczową kwestią jest, że trzeba nauczyć się ufać sobie, wiele osób jakie spotkamy może nam pomóc a ogromna liczba zaszkodzić. Dlatego ważnym jest traktowanie siebie, swojej praktyki i swojego życia poważnie i z szacunkiem, aby nadużywanie naszego zaufanie i wmawianie pół-prawd nie było bez konsekwencji.

Najważniejsza dla mnie rzecz, dla której ja podejmuje wyrzeczenia jakie podejmuje i kieruje swój wysiłek w stroną w jaką kieruję jest wolność osobista jaką się w nim ciesze teraz i będę się cieszył gdy moje fizyczne ciało umrze. Śmierć ciała fizycznego wbrew temu co większość ludzi wierzy nie uczyni nikogo mądrym, ani silnym, nie dostarczy nagle wiadomości o prawach magii i sposobach działania umysł. Śmierć zabierze ciało które jakie by nie było i w jakim nie byłoby stanie, energetyzuje nas i daje nam strukturę i oparcie, bez ciała fizycznego i bez treningu woli nie zostaje dla człowieka wiele więcej niż miejsce w tym co przygotowali dla niego inni ludzie w oparcie o struktury systemu. Z tego powodu ja zawsze gdy pracuję z innymi ludźmi, staram się zrobić co mogę aby to, że potrzebują na danym etapie swojego życia pomocy nie czyniło ich słabymi i zależnymi ale było okazją i początkiem budowania swojej siły.

Na sam końce, chce dodać, że położenie punktu ciężkości na sobie i nauczenie się polegania na sobie i swojej mocy choć wymaga utrzymywania pewnej dyscypliny i rezygnacji z pewnych rzeczy, których w dzisiejszych czasach praktycznie nie da się mieć nie robiąc rzeczy na dłuższą metę szkodliwych to długoterminowo procentuje to i pozwala patrzeć w przyszłość optymistycznie.

piątek, 30 czerwca 2017

polecam

https://www.youtube.com/watch?v=iuS7zBdw0BU

Polecam ciekawy film, potwierdzający wiele praktyk okultystycznych o których od lat mówi się w kręgach "teorii spiskowych". W Polsce też się to dzieje, wielu moich klientów pochodzi z rodzin satanistycznych i było wykorzystywanych jako dzieci, co prawda żaden z moich klientów nie uczestniczył w składaniu ofiar z ludzi i nie pamięta szczegółów jak dokładnych czas zdarzenie,miejsce i nazwiska osób uczestniczących, ale liczba ludzi molestowanych seksualnie jako dzieci w okultystycznym kontekście w Polsce przez cały okres powojenny do dnia dzisiejszego jest gigantyczna.