niedziela, 15 października 2017

Astro-magia do czego jej używać.


Podobny obraz


Astro-magia zapewnia bardzo wiele możliwości korzystnego wpływu na własne życie oraz zdrowie, jednak by w pełni i bezpiecznie z niej korzystać należy przejść przez okres oczyszczenia swojej percepcji a także ciał subtelnych.

Możemy łatwo wyobrazić sobie nasze ciała subtelne (od esencji w eterze po ciało fizyczne) na zasadzie stacji nadawczych i radioodbiorników w jednym, które komunikują się z innymi tego typu polami energo-informacyjnymi na bazie prawa - podobne przyciąga podobne.

Wpierw wyobraźmy sobie mechaniczny (bez ingerencji czynnika rozumnego i wolicyjnego – główne składowe autorytetu duchowego człowieka) model idealny, w którym przebiega tego typu wymiana. W tym modelu funkcjonują zwierzęta, rośliny, zjawiska przyrodnicze, subtelne istoty Natury, planety, gwiazdy i tym podobne istnienia. W tym modelu z uwagi na czynniki świata zewnętrznego i presji jakiej poddany jest dany obiekt, powstaje napięcie, które generuje wolt, ten natomiast nadaje w przestrzeń swoje zapotrzebowanie, które szuka miejsca, gdzie może zrealizować swój potencjał np. poprzez przyciągnięcie innego obiektu. Tego typu zjawiska zachodzą w bardzo łatwy sposób (wymagający najmniejszej ilości pracy, wysiłku czy energii).

W danym modelu w momencie gdy pojawia się zapotrzebowanie czy pragnienie i powstaje  z niego wolt - cała żywotność danego obiektu skupia się na jego zrealizowaniu. Jeśli dane zapotrzebowanie okaże się niemożliwe do spełnienia, obiekt po utracie swojego potencjału energetycznego obumiera. Jest to cykl życia i śmierci który można odnaleźć na każdej płaszczyźnie Natury a analogie do seksualności są dość jasne.

Tym samym człowiek jako sama struktura energo-informacyjna z wyłączeniem komponentu duchowego i rozumnego, byłby zdolny do odbierania i wysyłania takich sygnałów do innych istot. Jeśli potencjał lub przyciąganie najsilniejsze jakie w danej chwili by odczuwał, wymuszało by jego działanie, innymi słowy można powiedzieć, że wtedy takie zajście - ożywiałoby owego człowieka.

Można wyróżnić niezależnie od systemu wierzeń / przekonań, kilka „stacji nadawczo-odbiorczych” :

1. Zmysły – dzięki działaniu instynktu przetrwania możemy odbierać i nadawać swoje potrzeby oparte na tych zmysłach.
2. Emocje – rozwinięcie wyższych uczuć wymaga już komponentu rozumnego oraz duchowego. Jednakże pewne podstawowe uczucia pojawiają się również bez niego i tutaj także stanowiłyby bramę komunikacyjną z istotami posiadającymi zdolność odbierania i przetwarzania takich informacji.
3. Myśli – byłyby z naszego punktu widzenia prymitywne a ich źródło stanowiłoby pobudzenie zmysłów i prostych emocji - tym samym, proces myślowy nie zachodziłby jak u istot rozumnych. Te myśli wybrzmiewają mniej więcej „chce teraz, teraz, teraz...”

W ukazanym modelu wygrywa (czyli żyje dalej i czuje się dobrze) tylko najsilniejszy tj. najlepiej przystosowany do danych warunków a jego główną siłą napędową będzie strach przed śmiercią.

Oczyszczanie form aby były jak najlepszym nadajnikiem i przekaźnikiem jest jednym z możliwych zastosowań alchemii. Wtedy tak alchemicznie przetworzone substancje, dzięki oczyszczeniu mogą być efektywniej / skutecznej wykorzystywane dla dobra alchemika.

Jest to też element naturalnej konkurencji jaki występuje w Naturze i przy swoich afirmacjach należy to brać pod uwagę. Zwłaszcza warto brać pod uwagę to, że wszystkie istoty istniejące kolektywnie bądź semi-kolektywnie budują swoje silne pola energo-informacyjne za pomocą których na zasadzie „ławicy ryb” komunikują się i wywierają swoją wolę na innych. Ludzie często zatracając się w tożsamości grupowej „zapominają” o swoim duchu i utożsamiają go z kolektywnym polem energo-informacyjnym.

Co może z tym mechanizmem zrobić istota rozumna i duchowa, dzięki możliwości pracy w eterze? Otóż, może pewne rzeczy ukrywać, zakłócać, niszczyć, dostarczać im niezależne źródła energii. Innymi słowy, może za pomocą swojego autorytetu duchowego transformować i użytkować różne ożywione pola energo-informacyjnyce, jakie napotka. Może też swoją lub czyjąś egzystencje na te pola otworzyć lub ukryć.

Z tego powodu, z uwagi na funkcjonowanie „systemu” i wielu podobnych czynników, praktycznie każdy, na początku swojej drogi magicznej musi oczyścić i podporządkować swojemu duchowemu autorytetowi wszystkie kanały wymiany enerego-informacji jakie ma - ze światem.

Aby to zrobić i mieć pewność, że to co w nas wchodzi i z nas wychodzi rzeczywiście jest nasze, musimy oczyścić się z blokad tego naturalnego sposobu funkcjonowania.

Jeśli zaczniemy od oczyszczania i ustanawiania swoich możliwości korzystania z energii i odczytywania pól energo-informacyjnych takich jak Ziemia, Słońce i Księżyc za pomocą opisywanej przez mnie astro-magii, to w pierwszej kolejności pobudzimy wszystko to, co nam ten kontakt, utrudnia, zaburza, albo uniemożliwia.

Dlatego też pierwszy etap pracy astro-magicznej jest najbardziej ryzykowny i wymaga bardzo zdyscyplinowanej pracy nad sobą. W dalszej kolejności należy opanować, za pomocy takich samych technik resztę pól planetarnych i rozpocząć pracę z głównymi gwiazdami wpierw dotyczącymi nas urodzeniowo a następnie z najważniejszymi gwiazdami z punktu widzenia Ziemii.

Spis treści

Teoria :

Początek drogi magicznej

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna

Egregory

Cel bloga

Uniwersalna Inteligencja

Karma

Istoty upadłe

Pakty i cyrografy

Program kontroli umysłu - Illuminati

Program kontroli umysłu - instytucje totalne

Przejawianie mocy magicznych

Czarno-magiczne struktury - piramida

Opętania cz.1

Opętania cz.2

Podróż astralna

Tożsamość - czym jest astralna nieśmiertelność

Era Wodnika

Era wodnika a grupy magiczne

BHP w magii

Praktyka

Postrzeganie eteru

Odczyt pola energo-informacyjnego

Wahadło jako narzędzie magiczne

Tarcze magiczne

Klątwy - jak bronić się przed prześladowaniem

Oczyszczanie magiczne z wpływu sekt

Własne narzędzie do dywinacji

Po co są wróżby

Magia krwi

Astro-magia

Magia Księżyca

Neptun

Zodiak tropikalny a gwiazdozbiory

Zodiak tropikalny co w zamian

Domy astrologiczne

Magia Wenus

Słońce cz. 1

Słońce cz.2

Wenus i Merkury cz. 1

Wenus i Merkury cz. 2

Mars

Jowisz

Saturn

Uran

Religie i zdejmowanie pieczęci kościelnych:

Geneza chrześcijaństwa - wstęp do zdejmowania pieczęci KK

Zdejmowanie pieczęci KK

Usuwanie pieczęci KK - podejście energetyczne

Aborcja i eutanazja - analiza magiczna

Islam - przykład solaryzacji

Katolicyzm - przykład solaryzacji


niedziela, 17 września 2017

zmiany, zmiany, zmiany :)

Cześć,
Bloga czekają spore zmiany, jestem obecnie w fazie poprawiania tekstów, ponieważ teksty powstawały na szybko nie jestem do końca zadowolony z ich jakości i sporo miejsc wymaga rozwinięcia. Każdy poprawiany tekst zyska też nowe zdjęcia, które docelowo ( o ile mi się uda) będą miały pomagać w zrozumieniu tekstu. W najbliższym czasie po poprawieniu i wygładzeniu tekstów blog doczeka się ( wkońcu!) spisu treści.
Pozdrawiam
Mateusz 

piątek, 11 sierpnia 2017

polecam strone kolegi

Cześć,

polecam stronę mojego kolegi http://www.deus-est-machina.pl/ . Mogę powiedzieć, że rzeczy przedstawione na tej stronie pochodzą z własnego doświadczenia i praktyki, choć często mam inne wnioski niż Autor to uważam to za bardzo ciekawą pozycję na zwłaszcza polskim odtwórczym i szkodliwym rynku ezoterycznym.

Pozdrawiam

Mateusz

czwartek, 13 lipca 2017

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna - autor anonimowy

Podobny obraz

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna - autor anonimowy

Siła witalna jest czynnikiem, który umożliwia strukturom i układom o naturze mechanicznej ewolucję, zmianę i wysubtelnianie sposobów działania. Działanie mechaniczne opiera się na niezmiennym powtarzaniu określonych czynności czy reakcji tak długo jak długo dostarczana jest energia wprawiająca mechanizm w ruch. Możemy więc wyróżnić dwie podstawowe cechy siły witalnej, które umożliwiają jej przezwyciężenie takiej samopowtarzalnej inercji: zmienność i substancjalność. Zmienność wyraża się poprzez bardzo szeroki zakres jej oddziaływania zaczynając od wszystkich rodzajów form fizycznych takich jak kamienie, kryształy, rośliny, zwierzęta i ich subtelnej emanacji eterycznej, przez plan astralny i mentalny, co wyraża się w stanach psychicznych i umysłowych oraz jakości emocji i myśli (zarówno ludzi, zwierząt jak i istot nieinkarnowanych), aż do wpływu na wyrażanie woli i rozumności, jeśli oczywiście dana istota ma taką możliwość. Substancjalność z kolei odnosi się do tego, że uwzględniając określone zasady odpowiadające naturze tej siły, możemy ją kumulować, kondensować, przechowywać i nasycać nią różne formy, zarówno materialne jak i subtelne. Z tych dwóch cech wynika trzecia, a mianowicie adaptywność siły witalnej, która powoduje, że w kontakcie z formami określonego poziomu przyjmuje ich jakości, ale pobudza je do wzrostu w poszukiwaniu subtelniejszych i nowych sposobów wyrażania tych jakości. Stąd wynika fakt, że nigdy nie znajdziemy dwóch identycznych kryształów tego samego minerału, albo identycznych liści tej samej rośliny oraz tłumaczy fenotypową zmienność u identycznych genetycznie bliźniaków czy klonów. Badania przeprowadzone na wodzie o rożnym stopniu nasycenia siłą witalną wykazały, że woda o większym nasyceniu krystalizowała w doskonalsze i bardziej harmonijne geometrycznie struktury i jednocześnie wykazywała dużo większą różnorodność form krystalicznych, niż woda nie nasycona. Ta sama zasada dotyczy wszystkich innych krystalicznych form materii czyli metali i minerałów. Generalnie badaniem tych praw i przemian zajmuje się alchemia, choć oczywiście istnieje też ogromnie wiele metod stricte magicznego zarządzania siłą witalną. W jodze i mistyce wschodniej na podstawie tych trzech cech powstał system kilkudziesięciu pran o rożnym zakresie działania i stopniu subtelności, natomiast alchemia zachodnia mówi o rożnych merkuriuszach lub rtęciach. Pojęcie Siły Życiowej (Vis Vitalis) było dobrze znane w europejskich naukach przyrodniczych aż do połowy XIX wieku, kiedy to zostało mylnie wyeliminowane z powodu odkrycia metod sztucznej syntezy organicznej, która umożliwiła otrzymywanie związków organicznych bez udziału organizmów żywych, co miało być dowodem na to, że istota życia leży wyłącznie w skomplikowanych reakcjach chemicznych na poziomie materialnym. Z tego przeświadczenia rozwinął się potem mechanistyczny materializm, który leży u filozoficznych podstaw głównego nurtu współczesnej nauki.

Co do samej natury siły witalnej dominują dwie koncepcje. Jedna mówi że jest to bezpośrednia subtelna emanacja Słońca, druga natomiast, że powstaje ona w wyniku oddziaływania emanacji słonecznej na pole elektromagentyczne i ciała subtelne Ziemi. Tak czy inaczej w codziennych warunkach, na płaszczyźnie fizycznej siła witalna wypełnia całą dostępną nam zmysłowo przestrzeń i w widzeniu eterycznym wygląda jak nieprzerwany deszcz drobnych iskierek opadających powoli w powietrzu. W ikonografii egipskiej na przykład przedstawiana jest symbolem tarczy słonecznej o wielu skierowanych w dół promieniach, z których każdy zakończony jest dłonią trzymającą Ankh. Jest to godforma Atona, która wyraża życiową i życiodajną emanację Ra.

Powstaje więc pytanie co z alchemicznego punktu widzenia jest „żywe” a co „martwe”. Jest to dość skomplikowane zagadnienie i jeśli chce się do niego podejść z uczciwym zaciekawieniem a nie dogmatycznym przekonaniem, że wszystko już wiadomo na temat „świętości życia”, to można zostać posądzonym o wiele moralnych ułomności i etycznych zaniechań. Możemy wyróżnić kilka rodzajów substancji przesyconych siłą witalną: żywe – czyli takie, które mają zdolność pobierania siły witalnej z otoczenia i używania jej do wzrostu i ewolucji; życionośne – czyli takie, które mają zdolność kumulowania większego potencjału siły witalnej niż otoczenie, przechowywania i/lub przenoszenia go w niezmienionej formie i uwalniania w określonych warunkach; oraz martwe – czyli takie, które za pomocą różnych zabiegów fizycznych, chemicznych lub alchemicznych zostały pozbawione siły witalnej lub jej potencjał został znacznie obniżony względem stanu naturalnego. Jest to stan tymczasowy, ponieważ każda substancja alchemicznie „martwa” z czasem ponownie wysyca się napływającą nieustannie siłą witalną. Nie oznacza to jednak co oczywiste, że np. martwe zwierze ponownie dzięki temu ożyje. W takim przypadku obserwujemy ciekawe zjawisko, mianowicie, jeżeli ciało zwierzęce zostanie pozostawione w warunkach ograniczających rozwój drobnoustrojów wywołujących procesy rozkładu, to część procesów komórkowych i wegetatywnych, np. wzrost włosów przebiega jeszcze długo po śmierci i zatrzymuje je dopiero odparowanie wody, czyli gdy nastąpi naturalna mumifikacja. Można więc zapytać skąd bierze się energia do tych reakcji skoro układ oddechowy i krwionośny nie działa, a pojedyncze komórki nie mają nagromadzonych tylu substancji odżywczych, aby wystarczało to na całe dnie czy nawet tygodnie funkcjonowania. Jest to wegetatywny proces wzrostu z pogranicza roślinnego, w dużej mierze niezależny od tych wszystkich warunków niezbędnych dla życia zwierzęcego, który wynika z naturalnego dopływu siły witalnej z otoczenia i uruchamiania przez nią nie zdegradowanych struktur tkankowych i komórkowych. Podobnie eksperymenty na roślinach dowodzą, że ścięta roślina umieszczona w czystej wodzie, żyje jeszcze przez jakiś czas, po czym zwykle umiera, natomiast rośliny umieszczone w wodzie wysyconej siłą witalną mają tendencje do wzrostu nowych pędów, często nawet kwitną oraz uzyskują dużą zdolność regeneracji tkankowej dzięki czemu mogą wytworzyć nowe korzenie i ponownie stają się zdolnym do samodzielnego życia organizmem. Ponadto rośliny hodowane na kumulatach witalnych rosną szybciej i mają skłonność do gigantyzmu, który wcale nie wynika z ich genetyki. Mam nadzieję że tych kilka przykładów daje jako taki obraz zjawiska które kryje się pod pojęciem „siły witalnej”. Jeśli chodzi o fizyczno-mechaniczne zagadnienia dotyczące jej pozyskiwania i wykorzystywania to ich podstawy dobrze zostały opisane przez Wilhelma Reicha w jego pracach dotyczących inżynierii orgonowej. W ten sposób Reich odkrył na nowo i doświadczalnie fundamenty nurtu technologicznego, który znany był doskonale w przeszłości, ponieważ ogromna część technologii atlantydzkiej była oparta na psycho-mechanicznym wykorzystaniu siły witalnej właśnie.

Ciało ludzkie pobiera w naturalny sposób określone ilości siły witalnej z otoczenia poprzez pokarm, oddychanie oraz kumulacje subtelną. Dzięki temu zachowana jest homeostaza fizjologiczno – energetyczna umożliwiająca funkcjonowanie wszystkich aspektów istoty ludzkiej, od wegetatywno -  instynktownych po mentalne i wolicjonalne. Oczywiście w trakcie inkarnacji duża cześć energii skierowana jest na podtrzymanie integralności cielesnej, co wiąże się z istnieniem mechanizmu, który w wypadku niedoboru siły witalnej w pierwszej kolejności odłącza energetyzowanie funkcji wyższych. W wyniku tego kreatywna wola wynikająca z rozumności zmienia się w wolę przetrwania zarządzaną przez instynkt samozachowawczy. Wydawać się może że jest tu sprzeczność z zasadą mówiącą, że to co wyższe rządzi tym co niższe, jest to jednak sprzeczność pozorna ponieważ u źródeł każdej inkarnacji leżą określone imperatywy duchowe. Z tego też powodu niedoenergetyzowanie witalne wynikające z niekorzystnych warunków otoczenia, niewłaściwego odżywiania czy/i wpływów wampiryzujących, objawia się w pierwszej kolejności degeneracją kreatywności umysłowej i emocjonalnej. Człowiek staje się bezwolny, podatny na sugestie, myśli schematycznie i jest emocjonalnie skupiony na trwaniu w stanie względnej równowagi, która nie stawia żadnych nowych wyzwań wymagających zużywania energii. Głównym sposobem działania staje się bezrefleksyjne reagowanie na napływające bodźce. Tego rodzaju automatyzacja zachowań eliminuje w ogromnym stopniu możliwość samoświadomej oceny własnego funkcjonowania i wywołuje dość powszechne zjawisko polegające na tym że ludzie wolą mniej lub bardziej celowo okradać się nawzajem z siły witalnej, niż uczyć się technik akumulacji i wolicjonalnego zarządzania jej przepływem, aby bez potrzeby krzywdzenia innych zachowywać korzystną dla siebie homeostazę. Objawia się to w całej różnorodności toksycznych relacji, w których jedna ze stron (albo obie naprzemiennie) znając słabe i czułe punkty drugiej prowokuje do emocjonalnej polaryzacji uwalniającej witalny potencjał. Dotyczy to zarówno emocji potocznie uznawanych za negatywne, jak i pozytywne, np. uwielbienie dla guru, polityka czy celebryty. W sytuacji gdy tak ogromne ilości wolnej energii dostępne są od ręki, karmienie się innymi ludźmi jest oczywistym dowodem degeneracji lub - co równie częste - umyślnego pasożytnictwa.

Jest więc kilka czynników, których jakość wpływa na witalną samowystarczalność, a przez to na możliwość wykorzystania własnego życia w sposób bardziej kreatywny i rozumny. W pierwszej kolejności są to wszystkie aspekty związane z utrzymaniem ciała w zdrowej kondycji psychofizycznej, dzięki czemu będzie ono mogło wydajnie pobierać witalność z otoczenia korzystając ze swoich naturalnych mechanizmów wegetatywnych i instynktowych. Współczesne żywienie prócz tego czy produkt jest zdrowy czy niezdrowy, ekologiczny czy sztuczny ma jeszcze jeden mankament, mianowicie ogromna część produktów żywnościowych nawet jeśli jest naturalnego pochodzenia, jest alchemicznie martwa, ponieważ procesy ich produkcji nie uwzględniają czynnika witalnego i gubią go. Zatem, „martwe” są wszystkie produkty roślinne i zwierzęce, które w procesie obróbki zostały podgrzane powyżej 45*C lub głęboko albo na długo zamrożone, a także te które były traktowane stężonymi odczynnikami mineralnymi lub pochodzącymi ze sztucznej syntezy organicznej. (Tu warto wiedzieć, że ogromna część spożywczych substancji syntetycznych, „identycznych z naturalnymi”, a także praktycznie cały przemysł farmaceutyczny opiera się na syntezie organicznej dla której bazą są frakcje ropopochodne. Ropa naftowa mimo że jest substancją naturalną co do zasady jest „martwa”, a nawet gdyby nie była to po przejściu przez rafinerię niewiele by jej to pomogło.) Żywność taka może być zupełnie wartościowa z dietetycznego punktu widzenia, pod względem bilansu kalorycznego, zawartości witamin, mikroelementów itd., jednak wprowadzenie jej do organizmu powoduje, że jest „ożywiana” zgromadzoną w nim wcześniej siłą witalną i w tej sposób zmniejsza potencjał dostępny dla innych funkcji. To samo dotyczy wody wodociągowej uzdatnianej chlorem lub innymi środkami chemicznymi. Oczywiście jeśli chodzi o produkty mięsne nie ma możliwości zachowania tych zasad na większą skalę i nic na to nie można poradzić. Jedyne co można zrobić to nauczyć się technik kondensacji wolicjonalnej i po prostu nasycać spożywane produkty według uznania.
Drugim czynnikiem fizjologicznym jest oddychanie i powiązana z nim kumulacja subtelna. W tym wypadku mamy dwa zagadnienia: zdolność do kumulacji siły witalnej wynikająca z czynników psychofizjologicznych oraz aspekt środowiskowy.

Aspekt środowiskowy wiąże się  przede wszystkim z dużymi skupiskami miejskimi. Pierwotna siła witalna opadająca z górnych warstw atmosfery warunkuje się do jakości pierwszych substancji zawieszonych w powietrzu jakie napotyka w istotnej ilości. W ten sposób przyjmuje jakości zawieszonych pyłów, spalin i zanieczyszczeń, „ożywia” je i na poziomie eterycznym wzmacnia ich oddziaływanie tworząc rodzaj witalnego smogu. Drugim czynnikiem są pola elektromagnetyczne rożnego rodzaju nadajników i urządzeń. O ile dawni alchemicy nie mieli do czynienia z tymi zjawiskami, to badania Reicha pokazały ogromną rolę pół elektromagnetycznych i generalnie elektryczności oraz promieniowania na warunkowanie pierwotnej siły witalnej w taki sposób że staje się wręcz zabójcza dla organizmów żywych.

Siła witalna dostarczana jest do ziemskiej atmosfery w sposób stały i równomierny i w skali globalnej podstawowa zmienność jej natężenia dotyczy cyklu dobowego. Jednak już w obrębie atmosfery działają mechanizmy redystrybucji które powodują, że na pewnych obszarach będzie się gromadził większy potencjał a na innych mniejszy. Zależy to od: szerokości geograficznej i związanej z tym strefy klimatycznej (chodzi tu przede wszystkim o wahania temperatury i wilgotności); wysokości nad poziomem morza (im wyżej, tym więcej nieuwarunkowanej pierwotnej witalności, szczególnie spektakularnie potrafi to wyglądać podczas lotów samolotem przy dobrej pogodzie); frontów pogodowych (np. pole elektrostatyczne wytwarzane przez burzę ściąga z otaczających terenów witalność w kierunku mas burzowych, gdzie następnie opada wraz z deszczem. Dlatego właśnie woda burzowa jest jedną z głównych substancji, z której w alchemii uzyskuje się wstępne kondensaty witalne przez odpowiednią destylację) oraz prądów tellurycznych. Prądy telluryczne powstają w wyniku wytwarzania się różnicy potencjałów elektrostatycznych między górnymi warstwami atmosfery a powierzchnią ziemi. Generowanie tego potencjału zależy od wielu czynników, przede wszystkim od oddziaływania pola magnetycznego słońca na pole magnetyczne i jonosferę ziemi, atmosferycznych prądów konwekcyjnych i także w pewnym stopniu od pływowego oddziaływania grawitacyjnego słońca i księżyca na masy powietrza. Są to wielkoskalowe słabe prądy o bardzo niskiej częstotliwości przemieszczające się w gruncie lub w toni oceanicznej. Na lądzie ich przepływ zależy od budowy geologicznej terenu, ponieważ niezbędne są do tego warstwy przewodzące. Naturalnie są to warstwy wodonośne oraz złoża substancji metalicznych, a w dzisiejszych czasach dodatkowo wszelkiego rodzaju wielkoskalowa infrastruktura wykonana z materiałów przewodzących, jak linie wodociągowe, gazowe, elektryczne, tory kolejowe czy stalowe konstrukcje nośne budynków. Te sztuczne struktury i tworzące się wokół nich pole elektrostatyczne powodują uziemianie siły witalnej, co w warunkach wielkomiejskich obniża potencjał dostępny dla żywych organizmów. Z jednej strony to dobrze bo uziemiana jest cześć witalnego smogu miejskiego, ale z drugiej powoduje to powstawanie lokalnego mikroklimatu o zmniejszonej witalności, która jest w dodatku złej jakości. Jest to źródłem wielu zaburzeń psychosomatycznych i istotnym czynnikiem w powstawaniu 'chorób cywilizacyjnych'. Pomijając lokalne zaburzenia, generalny ruch prądów tellurycznych odbywa się w kierunku nasłonecznionej strony ziemi do równika, natomiast od strony zacienionej w kierunku biegunów, co w powiązaniu z ruchem obrotowym daje zjawisko elektrostatycznej cyrkulacji, za którą w skali globalnej podążają potencjały witalne. Stąd wynika zjawisko doskonale znane w wielu systemach mistycznych, ale nigdy nie wytłumaczone, że największy potencjał siły witalnej, prany, many itd. dostępny jest na granicy dnia i nocy, od świtu i przez pierwsze godziny po wschodzie słońca oraz przez pierwsze godziny po zachodzie. W wielu procesach alchemicznych fakt ten wykorzystywany jest poprzez użycie zebranej porannej i wieczornej mgły i rosy jako wstępnego kondensatu.

Czynniki psychofizjologiczne wiążą się z zaburzeniami wegetatywnymi, instynktowymi i psychicznymi, które zmniejszają skuteczność naturalnych mechanizmów kumulacji jakie posiada ludzkie ciało. Wywołane przez przewlekły stres lub doświadczenia traumatyczne emocje, które nie mogły być na bieżąco zintegrowane, stanowią poważny problem w utrzymaniu prawidłowej homeostazy ponieważ wyparte w obszar nieuświadomionej psyche prędzej czy później zaczynają wyrażać się w sposób niekontrolowany pod postacią nerwic wegetatywnych, natręctw, migren, nerwobóli, zwiększonego napięcia mięśniowego, depresji czy nadpobudliwości somatycznej i w ten sposób stają się nowym elementem energetyzowanym przez witalność pobieraną poprzez ciało z otoczenia. W dłuższej perspektywie prowadzi to do powstawania larw astralnych, których istnienie i funkcjonowanie w znacznym stopniu odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym i zwrotnie, na skuteczności działania mechanizmów kumulacji. Wiąże się to z powstawaniem nerwic pokarmowych, zaburzeń oddechu i cyrkulacji witalnej w wyniku powstawania tzw. 'zbroi mięśniowej' oraz zaburzeń snu, szczególnie fazy snu głębokiego, podczas której najintensywniej zachodzi kumulacja subtelna.

Współczesna medycyna i farmakologia niespecjalnie sobie radzi z takimi dysfunkcjami z pogranicza ciała i psyche. Stosuje się różne rodzaje syntetycznych substancji psychoaktywnych i środków blokujących receptory w mózgu i obwodowym układzie nerwowym oraz terapie behawioralną. Podejście alchemiczne w aspekcie leków roślinnych czyli spagiryków jest nieco inne. Otóż wiedząc jakie jakości wyrażają poszczególne rośliny i na jakie mechanizmy fizjologiczne oddziałują zawarte w nich substancje możemy przygotować żywy preparat, który będzie uwarunkowanym danymi jakościami kondensatem siły witalnej, a przez to korzystając z jej adaptywności będzie oddziaływał jednocześnie na fizyczny, eteryczny, astralny i mentalny poziom danego zaburzenia czy choroby oraz jej relacji ze świadomością i tożsamością pacjenta.

Jeszcze innym ale powiązanym z pozostałymi aspektem problemu są kulty religijne warunkujące mechanizmy psychofizjologiczne i mniej lub bardziej dobrowolne oddawanie swojej witalności pod wpływem określonych przekonań, wiary czy para-magicznej manipulacji i wiązania przy użyciu przesiąg, klątw i pieczęci. Jeśli więc będziemy swoimi chorobami, cierpieniem, czy napięciem popędowym karmić „boga” zamiast nakierować swoją uwagę na zrozumienie natury problemu i poszukiwanie jego rozwiązania, to nie powinniśmy się dziwić, że pozbywając się znacznych ilości energii dostajemy efekty na poziomie placebo i autosugestii. Oczywiście nie ma nic złego w autosugestii jako takiej, ale skoro osiągnęliśmy sukces używając umiejętnie własnego umysłu i jest on naszą zasługą, to nie ma powodu projektować go na figury nie mające z tym wiele wspólnego. Szeroko pisał o tym Mateusz w wielu postach, więc nie będę tego powtarzać. Jest jednak jedna rzecz, którą warto podkreślić i dobrze zrozumieć: otóż z witalnego punktu widzenia kulty religijne działają w bardzo wąskim pasmie energetycznym, gdzie siła witalna uwarunkowana jest do poziomu i jakości ludzkich emocji i nie tak znów wysokich intelektualnie przekonań, również w dużej mierze opartych na emocjach (lęku i przyjemności, nagrody i kary itd.). Gdyby było tak, że kulty te są naprawdę uniwersalne i obiektywne, a czczony tam „bóg” był rzeczywiście tym „makrokosmosem”, którego odzwierciedleniem jest człowiek, to potrafiłyby dokonywać transmutacji siły witalnej w całym jej spektrum, tak jak możliwe jest to w systemie ciał ludzkich. Jest to prosty logiczny i magiczny wniosek oparty na sprawdzalnych faktach, które możemy obserwować na dziesiątkach różnego rodzaju kultów i religii. A fakty są  takie, że ani sam schemat rytualny kultu, ani jego kapłani, ani nawet godforma, która nimi zarządza (a powinno być odwrotnie), nie mają takich możliwości i dlatego potrzebują tłumów ludzi z odpowiednio uwarunkowanymi umysłami i emocjami, którzy w naturalny sposób gromadzą witalność z otoczenia, ale przetwarzają ją już nie na konieczne do utrzymania prawidłowej homeostazy jakości, ale na paliwo kultowe gromadzone i zarządzane przez godformę działającą w granicach generalnego rytuału na którym kult jest oparty. Kulty, które potrafią coś więcej są zawsze oparte na jakimś starożytnym artefakcie z podwiązanym pod niego rytuałem obsługi, jednak nawet to nie służy do bezpośredniej energetyzacji, ale głównie do  podtrzymywania sztywnej astromagicznej struktury mentalnej, która mówi ludziom co i w jakim czasie mają robić, na czym się skupiać i które idee w jakim czasie wielbić by wygenerować witalność uwarunkowaną koniecznymi dla rytuału jakościami. Zatem z witalnego punktu widzenia zarówno godforma jak i zintegrowani z nią kapłani są mentalno-psychicznymi pasożytami pozostającymi w toksycznej relacji z przeciętnym użytkownikiem kultu, który trwając w tej relacji upośledza wyższe funkcje swojego człowieczeństwa gdyż możliwości ich energetyzowania zostają znacznie ograniczone. Podobny mechanizm działa w przypadku kultów jednostki dotyczących przywódców, polityków, celebrytów itp.

siła zyciowa

witam wszystkich czytających,

mam bardzo dobrą wiadomość otóż dostałem dzisiaj artykuł napisany przez mojego bardzo dobrego kolegę ( który jak na razie chce pozostać anonimowy) na temat siły życiowej. Jest to temat który od dawna chciałem poruszyć na blogu, ale ponieważ moje podejście do tego zagadnienie jest bardzo alchemiczne a nie mam własnego doświadczenia laboratoryjnego nie czułem się odpowiednią osobą do pisania do tym. Na szczęście znam kogoś kto ma takie doświadczenie i udało mi się go namówić do napisania o tym z perspektywy osoby z realnym doświadczeniem pracy alchemicznej. Jeśli będzie się komuś podobał ten artykuł zachęcam do pozostawienie komentarza, ponieważ może to zaowocować kolejnymi tego typu wpisami a może nawet całkiem nowy blogiem na temat ( czego osobiście bardzo bym chciał :)).

Jestem ogromny zwolennikiem powstawania takich miejsc i takich artykułów i z chęcią opublikowałem bym ich więcej, ponieważ jedną z moich większych obaw w pisaniu publicznie jest to, że perspektywa jednej osoby to znacząco zbyt mało, aby obiektywnie i klarownie wytłumaczyć zagadnienia jakie poruszam, Poznając wiele perspektyw osób z rzeczywistym osobistym doświadczeniem łatwiej zobaczyć co jest w nich uniwersalne a co jest indywidualną percepcja tego co uniwersalne, tym samym osoba początkująca może odnieść dużo większe korzyści i łatwiej znaleźć inspiracje do wytyczenia swojej własnej ścieżki.

Mateusz

środa, 5 lipca 2017

Polecam odnośnie buddyzmu

Wielu moich znajomych po wizycie w Tybecie przedstawiało znacznie bardziej krytyczny obraz buddyzm niż w tych artykułach, ale opis był bardzo podobny.

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:6Bx7zs-VWUcJ:www.racjonalista.pl/pdf.php/s,4126/q,Przyjazny.feudalizm.Mit.Tybetu+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5928/q,Pranie.mozgu.po.tybetansku