wtorek, 6 września 2016

Własne narzędzie dywinacyjne, czyli co zamiast run i tarota


Własne narzędzie dywinacyjne, czyli co zamiast run i tarota

Pytanie po co jest dywinacja i do czego może się przypadać jest pierwszym pytaniem na jakie warto sobie odpowiedzieć, zanim stworzymy własne narzędzie do wróżenia. Jest to narzędzie które ma nam pomagać nawigować przez swojej życie w sytuacjach co do których mamy uzasadnioną wątpliwość, że nie są tym czym się wydaje ,że są. Tak samo jest to narzędzie które pozwala nam dać przestrzeń naszej intuicji i spojrzeć z dystansu na jakąś osobę, zdarzenie czy pomysł. Nie jest to narzędzie którym da się skutecznie przewidywać czas, ponieważ jego celem nie jest ukazanie nam niezmiennej przyszłości, którą możemy tylko przeżyć a nie zmienić. Wiele osób pod naciskiem klientów próbuje określać czas, ale sytuacje w których się to udaje moim zdaniem to takie w których osoba wróżąca po prostu sama czuła bądź widziała dana sytuacje na tyle jasno w przyszłości, że jej umysł był w stanie zdekodować z tej informacji czas jej wystąpienia.

W czasie swojej praktyki wcześniej tarocisty, teraz wróżbity, miałem sytuacje w których postrzegałem w jakiś sposób czas, znacznie jednak pewniejszym sposobem określania prawdopodobnego czasu realizacji różnych potencjałów jest astrologia i analiza tranzytów – jest to jednak długi proces i znacznie droższa usługa. W wielu przypadkach poza zaspokojeniem ciekawości nie daje tak konkretnego wglądu w konkretną sprawę jak dywinacja.

Tarot na przestrzeni lat zyskuję w rożnych kręgach coraz grosza reputacje, wiele osób szukającej wróżby specjalnie unika tego medium i ma to wiele uzasadnień. Głównym jest to pochodzenie symboliki Tarota z rożnych rytuałów okultystycznych prowadzonych przez różne dziwne grupy. Dlatego wielu osobą ciężko mieć zaufanie do narzędzia o takich podstawach.

Przy korzystaniu z narzędzia dywinacyjnego warto stosować się do pewnych zasad, tj. używać go tylko do pytań którą naprawdę są dla nas ważne. Buduje to odpowiednią relacją z narzędziem i zwiększa jego skuteczność. Druga sprawa nigdy, przenigdy nie stawiać komuś, jeśli nie czujemy 100% pewności, że tego chcemy. Aby zilustrować ważność tych zasad i skąd je wziąłem opiszę do czego doprowadziłem, nie stosując się do tego bhp.

Jeszcze w liceum poznałem "przyjaciela", razem zaczęliśmy interesować się okultyzmem i nie przesadzę, że był dla mnie jak brat. Na przestrzeni lat mój "przyjaciel" poszedł w stronę biznesu, ja dalej szedłem w stronę okultyzmu. Oczywiście wiele razy mu wróżyłem i masę razem uniknął głupich decyzji dzięki temu. Ta długa relacja osłabiła moją czujność i z punktu widzenie wróżbity popełniłem ogromny błąd który w przyszłości kosztował mnie naprawdę sporo. "Przyjaciel" wpadł kłopoty z urzędem skarbowym i z uwagi na to, że bał się aby mu nie zajęto kont poprosił mnie czy mógłby prowadzić działalność na moje nazwisko. Zanim zdążyłem się dobrze zastanowić, sam zaproponował abym postawił Tarot gdyż on nie chciałbym, żebym miał jakieś problemy. Pierwsza karta jaka wyszła był Diabeł. Od razu powiedziałem mu , że to nie jest dobry pomysł, choć dalej nawet przez moment nie pomyślałem, że osoba której tak ufam może chcieć mnie oszukać. Mój "przyjaciel" również był okultystą, bez takiego doświadczenia jak ja, ale jednak coś wiedział a ponieważ znał podstawy wiedział co robić. Powiedział o kurde, widać czegoś nie wziąłem pod uwagę muszę sprawę przemyśleć. Gdy ją przemyślał przedstawił mi cztery warianty i mieliśmy wybrać najlepszy. Brzmi dobrze? Nie wcale nie brzmi, i nigdy nie powinien się na to zgadzać, ponieważ narzędzie dywinacyjne odnoszą się ogólnie do sytuacji i jeśli chodziłoby żeby coś przemyśleć to wtedy to by zostało pokazane a nie karta oszustwa. Dlatego sięgając drugi raz po narzędzie dywinacje do jednej sprawy, otwieramy się na to żeby pomieszać sobie w głowie i przez to nie skorzystać z wiedzy jaką dostaliśmy. Historia dla mnie skończyła się tak, że "przyjaciel" zrobił wała na moje nazwisko i zanim sprawa się wyprostowała spędziłem cztery miesiące w areszcie śledczym. Co więcej za każdym gdy używałem później tarota dla mojego przyjaciela, miałem poczucie, że źródło mojej inspiracji wysycha, postrzegałem to że "rzeka" z której czerpałem wysycha aż została sama pustynia. Był to moment w którym używanie jakiekolwiek dywinacji nie miał dla mnie żadnego sensu ponieważ żaden symbol nie miał dla mnie żadnego emocjonalnego znaczenia. Gdy zmierzyłem się z sytuacją i zakończyłem całkowicie tą "przyjaźń" i zrozumiałem co się stało udało mi się na nowo nawiązać kontakt z moim wewnętrznym źródłem natchnienia i znowu mogę używać narzędzi dywinacyjnych z sukcesem.

Nie wchodzą już w kolejne szczegóły, postanowiłem zrezygnować z tarota czy run, ale dalej chciałem mieć narzędzie które pozwoli mi uzyskiwać wgląd w pewne sytuacje w sposób szybki i prosty. Ponieważ nie chciałem korzystać z jakiegokolwiek nie mojego narzędzia, musiałem wymyślić jak stworzyć własne. Z pewnością nie jest to jedyna metoda, ale taką wymyśliłem i taka u mnie się sprawdziła. Wpierw wypisałem wszystkie ważne dla mnie sytuacje, zdarzenie, momenty i osoby. Było tego wbrew pozorom całe mnóstwo. Dalej wybrałem z tej listy wszystkie zdarzenie, sytuacje, i relacje z ludźmi które już skończyły - tzn. których znaczenie dokładnie znam i rozumiem i jest dla mnie jasne. Jeśli sytuacja czy relacja ciągle trwa to jest w stanie płynnym i wielu rzeczy możemy nie wiedzieć, tak same decyzje w sytuacjach które dalej się ciągną nie wiemy co nam przyniosą. Więc nie są w stanie nam pomóc w trakcie dywinacji. Ważne żeby odnosić się do tego co już miało miejsce i jest skończone. Jeśli by znowu wróciło do życia trzeba wyjąć symbol i nie używać go do wróżb. Następnym krokiem jest ubranie tych zdarzeń w odpowiednie symbole. Np. ja często mówiąc o moim "przyjacielu" nazywam go świnią - choć nie odnosi się to do rzeczywistych zwierząt, raczej do sposobu ich traktowania przez ludzi, to moja podświadomość przyjęła ten symbol i w moich symbolach świnia symbolizuje cała tą historie. Więc jeśli w jakimś pytaniu wyjdzie świnia to doskonale wiem do czego się to odnosi i czego można się spodziewać. Tak stworzone narzędzie jest cały czas żywe, możemy dokładać i wyjmować symbole. Jedne tworzyć na nowo, drugie całkiem zmieniać tym samym narzędzie nie ogranicza nas i tylko do nas należy decyzji czy przy nowych doświadczeniach rozszerzymy znaczenie symbolu, czy stworzymy nowy symbol. Mi dało to poczucie wielkiej wolności i dużo większej pewności przy wróżeniu. Ciekawą rzeczą jaką zauważyłem jest to, że po przejściu całej procedury z tworzeniem swoich symboli dywinacyjnych gdy już fizycznie stworzyłem narzędzie z fimeo było ono od razu naładowane. Nie musiałem wykonywać żadnej z procedur jakie ludzie robią często przy ładowaniu run i tak dalej, od razu po stworzeniu było to w pełni funkcjonalne narzędzie magiczne. Stworzenie dla siebie takiego narzędzia nawet jeśli, ktoś nie zamierza być wróżbitą jest korzystne ponieważ umożliwia budowanie systemu symboli które odnoszą się do naszego życia i tym samym jest to sposób kodowania swojego umysłu w oparciu o własne doświadczenia. Warto pamiętać aby tworzyć każde narzędzie magiczne z intencją że ma służyć i móc być używane tylko przez nas.

14 komentarzy:

  1. A co z autorskimi wersjami tarota, które tylko strukturą odnoszą się do klasycznej wersji? Czyli symbolika w samych obrazkach jest przedstawiona inaczej, ale fakt, że próbuje naśladować czy odnosić się do znaczenia karty w jej klasycznym ujęciu. Pytam dokładnie o to, czy autorska wersja tarota z własnymi obrazkami może odnosić się do jakiegoś rodzaju uniwersalnego spektrum możliwości i te możliwości wyrażać? Bo nie ulega wątpliwości, że to co kryje się za wielkimi i małymi arkanami w klasycznym tarocie jest bardzo dobrym odzwierciedleniem ilości i jakości różnych spraw.

    I jeszcze druga kwestia:
    Jak postrzegasz samą symbolikę oraz samą kartę maga, stworzoną przez Bardona i obecną w WDH?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z pewnością, ale w dalszym ciągu polega to na przyjęciu czyjegoś kodu percepcyjnego i trzeba zaufać że jest to ok, z drugiej strony nikt z tarotem ślubu nie bierze i zawsze można po jakimś czasie z niego zrezygnować. Jak dla mnie pierwsza karta tarota w wdh jest symbolicznym obrazem tego co Bardon zawarł w swojej książce raczej nie nadaje się do dywinacji. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Zwróć tez uwagę ze wszystkie poradniki tarota zalecają, że aby dobrze z niego wrozyc należy nauczyć sie postrzegać jakości kart w swoim życiu. I jest to faktycznie umiejętność konieczna do dywinacji moim zdaniem lepiej to robić ze swoim zestawem symboli, ale można z dowolnym zestawem symboli.

      Usuń
    3. No tak, tylko Bardon w swojej książce raczej nie zawarł uniwersalnego systemu pozbawionego nieciekawych konsekwencji. Stąd pytanie: czy Twoim zdaniem symbolika karty Maga bardonowskiego jest czysta? Chodzi mi o samą sferę symboli tam zawartych, czyli tego jaka jest natura, oraz tego, kim jest w tej naturze mag. No drugie pytanie odnośnie do tego: czy nawet jeśli jest ta symbolika czysta, to czy sama karta nie jest podpięta pod jakąś nieciekawą energetykę?

      Usuń
    4. W mojej ocenie symbolika karty maga u Bardona jest mocno powiązana z hinduizmem tak jak i energetyka, chociażby poprzez dźwięk AUM, który jest świętym dźwiękiem dla hinduistów i opiera się na nim chyba 99% mantr.

      Usuń
    5. No właśnie, skąd oni wzięli AUM? Czy wynika on naturalnie z rzeczywistości? Słowa ze swoją wibracją są naturalne dla świata. Druga kwestia to taka, że jeśli nawet jest naturalne to w późniejszym procesie ktoś mógł popodczepiać swoje twory do niego. A może do uniwersów w tym sensie nie da się nic przyczepić? Jak np do prawa przyczynowości jako takiego.

      Usuń
    6. Same dźwięki są naturalne, a już efekt dźwięku na konkretne osoby i interpretacja dźwięku przez mózg podążają za podobnymi prawami jak interpretacja obrazów. Różnica jest jednak istota, dźwięk znacznie silniej jest w stanie programować świadomość i przekazywanie energo-informacji za pomocą dźwięków głębiej dotyka umysłu.

      Usuń
  2. Czyli z tego co rozumiem pytamy sie o rzeczy które się już zdarzyły a o których nic nie wiemy,albo o stan np.emocjonalne usposobienie kogoś w stosunku do nas juz jako fakt a nie przyszłosć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytamy o teraźniejszość i o to jak możemy oddziaływać teraz aby uzyskać wynik jaki chcemy i jakie są nasz możliwości i jaki jest nasz punkt wyjścia. Ale używamy do tego symboli odnoszących się do zdarzeń zamkniętych w naszym życiu. Robimy tak dlatego, że jeśli zapytamy o coś co trwa i symbolem będzie kolejne coś co trwa ( czyli nie wiemy jeszcze co nam przyniesie, czy koniec końców było warto czy nie było, jakie jakości w sobie zawierało i jakie lekcje) to nie dowiemy się zbyt wiele.

      Usuń
    2. Możemy tez pytać o przeszłość ofc, czy relatywnie bliską przyszłość, ale najlepsze efekty są analizując teraźniejszość w moim doświadczeniu.

      Usuń
  3. W tym wypadku zrozumiałym staje się dochowanie tajemnicy własnego wypracowanego systemu i własnych praktyk.Nikt wówczas nie moze przy nich grzebać.Rzecz ma się innaczej w przypadku "rzuconego na pożarcie" tarota czy "kabały".Odnosi sie wrazenie tak jakby ktoś to zrobił specjalnie,dając "ochłapy" ku uciesze gawiedzi a rzeczy istotne zatrzymując dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem jak się opracuje własny symbol i własne jego znacznie, to następnie wystarczy znaleźć z jakim kolorem i dźwiękiem dla nas rezonuje i mam z magicznego punktu widzenia symbol oddziałujący na wszystkie zmysły i w pełni nasz wtedy nikt nie może przy nim grzebać co jest dużym plusem.

      Usuń
  4. Ciekawym wydaje sie tez fakt iż własne narzędzie od razu bez ładowania nadaje sie do użytku.Bardon zaleca korzystanie ze starych czy oklepanych rytuałów gdyż powołuje sie na ich skuteczność która jest wynikiem ich częstego używania.
    Z Twojego opisu wynika że własne narzędzie jest skuteczne choć nie posiada takiej "tradycji" jak chociażby tarot.

    OdpowiedzUsuń