sobota, 22 października 2016

Pieczęci Kościelne – zdejmowanie oraz specyfika Polski


Żeby dobrze zrozumieć czym są pieczęci kościelna trzeba się cofnąć do czasów przed-potopowych potocznie nazywanych „Atlantydą”. Warto pamiętać, że percepcje dotyczące tych „zapomnianych” czasów obarczone są kilkoma trudnościami. Pierwsze czasy te tak różniły się od tego co znamy, że przełożenie na obrazy i myśli swoich percepcji jest trudne. Druga trudność to tarcze, które trzeba umieć spenetrować, założone przez dawnych magów, aby utrudnić pozyskiwanie wiedzę z czasów i o czasach Atlantydy. Trzecia trudność to ogromna liczba mitów, legend i fantazji odnośnie tych dawnych czasów, które będą zawsze próbowały wpłynąć i odkształcić naszą percepcję. Dlatego wszystko co będę pisał o tych czasach jest niekompletne i nieweryfikowalne, dotyczy raptem tego co miało na mnie bezpośredni i silny wpływ. Jest też oparte na mojej percepcji w obszarach w których wydaje mi się z sukcesem przeniknąłem dawne tarcze „zapomnienia”.

Atlantyda była królestwem, z silną arystokracją którą tworzyły rody. Był to system kastowy w znaczeniu, że każdy z rodów zajmował się konkretnym rodzajem magii i pewną sferą życia społecznego. Każdy z rodów dostawał władze w pewnych obszarach, w punktach stycznych rody rywalizowały między sobą. Była też silna rywalizacja wewnątrz rodów, o władze i przywództwo. Funkcja króla była funkcją w moim postrzeganiu bierną odnośnie spraw wewnętrznych i skupiała się na działaniach stabilizujących działanie systemu a także na prowadzeniu wojen i podbojach. Była więc w moim rozumieniu bardziej władzą negatywną mającą na celu hamowanie zmian, buntów i transformacji systemu, samo sprawowanie władzy wewnętrznej było bardziej w rękach rodów.


Sercem Atlantydy był wręcz majestatycznie wykuty w eterze system, mający regulować zasady sprawowania władzy i używania magii. Ogólny system funkcjonujący w całym społeczeństwie był przeniesiony wedle tego samego schematu na rody. Rody rozwijały magie i narzędzia magiczne i tworzyły swoje reguły używania magii. Ludzie tych czasów byli dumni i potężni, nie posiadali jednak żadnej moralności ( w obrębie arystokracji), posiadali natomiast perspektywę wykraczającą poza jedno życie. Magowie czasów Atlantydy uważali władze i potęgę za swoje główne cele i tym celom podporządkowali swoje życie i swoje działania. Aby móc razem współdziałać w ramach rodów stworzono system pieczęci, które po pierwsze dawały stały wgląd władcom rodów w każde działanie magiczne zależnych od nich magów, po drugie uniemożliwiały działania magiczne wymierzone przeciw rodom i przeciw systemowi. Oczywiście system ten promował silniejszych więc dochodziło do konfliktów i walk o władze jednak ten konflikt miał być zamknięty w pewnych ramach aby nie zakłócać spokoju społecznego. Było to społeczeństwo odrzucające wszelkie dewiacje „podnormalne” jak psychopatia, pedofila, niepełnosprawność. Było to postrzegane jako prymitywizm i zwierzęcenie, coś poniżej ludzkiej godność i nieakceptowanego. W żadnym wypadku nie chwalono słabości i cierpiętnictwa. Jedynie dyscypliną, odwagą i nieustępliwym pragmatyzmem można było uzyskać szacunek i przeżyć nawet przegraną konfrontację.

Aby hamować pewne tendencję i zapewnić funkcjonowanie sprawne władzy wymyślono pieczęcie. Pieczęcie w tamtych czasach były bardzo potężne i wykraczały znacząco poza możliwości dzisiejszych pieczęci kościelnych, tak samo w czasach dawnych, nikt o poziomie zdolności umysłowych hierarchii kościelnej nie miałby powierzonej nawet cienia władzy – sprawowanie władzy i posiadanie duchowego autorytetu przez takich ludzi byłoby postrzegane jako upokorzenie i hańbę.

Rody atlantyckie sprawowały władze, podobnie jak dzisiaj sprawują jak Illuminati, za pomocą schematu problem-reakcje-rozwiązanie. Wtedy i teraz ta filozofia wynika z przekonania, że większość ludzi nie ma zdolności mentalnych ani dyscypliny potrzebne do planowania wykraczającego ponad jedno życie i aby udoskonalać system należy dokonywać i wprowadzać zmian które są nierealne bez wywołania kryzysu. Miało to na celu powolne wznoszenie świadomości i poszerzanie wiedzy, a także realizowanie negatywnych potencjałów zanim zrealizowały się same. Nie był to system dający wolność, i nie był to system ceniący ludzi nie inwestujących swojego czasy w własną inicjację. Prowadzono wojny i podbijano inne kultury.

Atlanci najczęściej podawali się za bogów określonej kultury i nadawali danej kultury pewne normy, które miały wzmacniać ich własny system a także powodować automatyczny rozwój danych kultur w określonych kierunkach. Oczywiście takie kultury uważane były za prymitywne i nie miano do nich szacunku. Z moich wspomnień wynika że Atlanci byli wzrostu około 2,5 – 3 metrów. Nie pamiętam z tamtych czasów, aby byli kontrolowani przez jakieś istoty upadłe. Raczej tarcze jakie stworzyli były zaporą nie do przebycia. Nie pamiętam aby Atlanci byli w stanie podróżować fizycznie poza układ Słoneczny.

Podobnie jak w dzisiejszych czasach i w tamtych czasach, ponad rodami i ponad królem funkcjonowała tajna loża – z wiedzą znacznie wykraczającą poza to co wiedziano. Ta loża zakulisowo starała się wpływać na rozwój wydarzeń na Atlandzie i była to loże bezpośrednio pracująca z istotami upadłymi, starająca się je wykorzystać do swoich celów. Ta loża wyznawała zasady, że nowy porządek powstaje z chaosu. Poprzez wywołanie rebelii i buntu a tym samym pęknięcia wewnątrz rodów, wywołano potężną wojnę magów, która skończyła tak silną destabilizacją systemu, że skończyło się to wielka katastrofą. Na czele tej loży stała istota szalona i to głęboko szalona, która chciała uczynić siebie bogiem – w mojej perspektywie w wyniku nasilającego się szaleństwa istota ta przestała istnieć – kiedy dokładnie nie wiem, ale moje odczucia są takie, ze niedawno.

Tzw. „upadek Atlantydy” wywołał ogromna traumę w sercach i umysłach przetrwałych, w wyniku tej traumy postanowili oni stworzyć kultury które nie będą w stanie posiadać takie władzy i potęgi. Kultury te z czasem wyewoluowały w to co znamy jako starożytny Egipt, Babilon i Indie.

Sposobem kontroli ludzi stało się teraz oddanie ludzi god-formom o bardzo dużych ograniczeniach, które określają ramy ewolucji i tego co dla człowieka możliwe. Oczywiście z czasem ludzie zaczęli się przeciw temu buntować, zwłaszcza Ci którzy pamiętali, że kiedyś magia nie polegała na inwokacjach i zabobonach. Były to czasy w których postanowiono uniemożliwić ludziom akumulowanie swojej wiedzy między wcieleniami. Każda religia robi to na swój sposób jednak każda to robi. I wbrew pozornym konfliktom za każdą religią i każdym mistycyzmem stoi ten sam cel.

Sama ta trauma i lęk przed magia i wiedzą , leży u podstaw pieczęci kościelnych, tak jak i leży u podstaw magii egipskiej czy bablilońskiej. Z tego powodu odwołanie się do tych tradycji nigdy nas w pełni nie wyzwoli. Może jednak chwilo być korzystne, i możemy użyć tego pomostu do wyzwolenia. Jednak trzeba odrzucić zabobon i po prostu używać religii i systemu mistycznego do swoich celów a nie starać się go podtrzymywać i mu się oddawać.

Gdy stworzono kulturę pre-egipską i budowano piramidy, tworzone je od początku jako urządzenia magiczne, których prawdziwym celem było utrzymanie ludzi w pewnych spektrum wiedzy i rozwoju. Był to cel nadrzędny, wynikający z tego, że wraz z destrukcja wielu urządzeń magicznych Atlantydy powoli stawało się niemożliwe utrzymywania siły i potęgi ciał do jakiej Atlanci byli przyzwyczajeni. Obawiając się własnego upadku i prymitywizmu stworzone piramidy które miały pewnym grupom umożliwić korzystanie z podobnej magii w dużo słabszym ciele. Jednak ponieważ obawiano się różnych możliwych scenariuszy ograniczono to do kasty kapłanów i pewnego rodzaju tożsamości.

Z czasem gdy dawna magia słabła i zanikała, mistyczne praktyki i rytuały jeszcze długo pozwalały osiągać upragnioną moc i potęgę. W tych czasach również starano się ograniczyć każdego kto kiedykolwiek mógłby znowu zachwiać systemem, i zamiast najsilniejszych zaczęto promować „mierny ale wierny” i po dziś dzień możemy widzieć to w kręgach władzy. Był to moim zdaniem bardzo duży zwrot w postrzeganiu i myśleniu bo koniec końców doprowadziło to do tego, że kapłanami zostawali ludzie głupi którzy z czasem ponieważ na pewnym poziomie ich umysły były upośledzone, zaczęli promować wszystkie deformacje, upośledzenia i zboczenia.

Z czasem różnice między dawnymi magami a kapłanami stały się ogromne. Magowie poszukiwali wiedzy, byli bystrzy i inteligentni, kapłani byli oddanie bóstwu, skupienie tylko na woli boga, służący bogu i widzący swoją moc i potęgę tylko w połączeniu z bogiem czy bóstwem. Oddawali się cali i zmuszali do tego innych, korzystając ze wszystkiego co mieli dostępne – tym samym system już całkowicie przestał służyć ludziom a służył już tylko samemu sobie.

Pomijając dla dobra tekstu i jasności tego o czym chce pisać długa i bogatą historie Egiptu, przeskoczymy do chrześcijaństwa. Moim zdaniem Egipscy kapłani, gdy ostatecznie zostali zdominowani przez rzymian, którzy nie padli na kolana pod wpływem mistycyzmu Egipskiego, co więcej w wyniku błędów politycznych Kleopatry, Egipt tracił znaczenia jeszcze bardziej, postanowili, że jedynym sposobem na „przetrwanie” dla siebie i swoich idei jest powołanie nowego boga – tym bogiem został Jezus Chrystus. Cała ta zmiana była w moim odczucia podszyta chęcią zemsty i odwetu na tzw. „pogańskim” świecie za niedocenienie wspaniałości egipskich misterów. I cała postać Jezusa Chrystusa miała jedno zadania jeszcze bardziej ograniczyć magie, już nie tylko wiedzę i postrzeganie eteru, ale też wiedzy o magii Wenus i magii seksualnej. Nie bez powodu największym prorokiem nowej religii został mizogin św. Paweł.

Moim zdaniem historia Kleopatry i to, że była ona obarczona główną winą za problemy egipskich kapłanów,spowodowało,że nowy bóg został głównym wrogiem kobiet i małostkowym nienawistnikiem to i baza w kulturze żydowskiej oczywiście. Potwierdza to moim zdaniem tezę o tym, że kapłani od zawsze byli upośledzeni i nie zdolni do prawdziwej magii. Tym samym ze swojego doświadczenia w tym procesie mogę powiedzieć, że inicjacje kapłańskie negatywnie wpływają na umysł i zajmuję sporo czasu, żeby zniwelować te zniekształcenia. Z tego powodu jeśli przyszłoby mi usuwać pieczęcie kościelne jakiemuś księdzu musiałbym ustalić podwójną stawkę.

Podstawową trudnością jaką napotyka się ściągając pieczęcie kościelna są przekonania, uwewnętrzniona podległość i kościelna tożsamość zlana z naszą tożsamości. Takich tożsamości można mieć nałożonych kilka, przez grupe magiczną, silny ród i tak dalej – tutaj skupmy się na tej jednej. Tożsamość w jaką wyposaża nas kościół, jest przepełniona żalem, bólem, cierpieniem i poczuciem winy które są emocjami mającymi za zadanie utrzymywać nas w pewnych ramach, gdy poza nie wykraczamy jesteśmy niszczeni jedną z tych emocji ( czasem jest to jeszcze terror i wstyd). Np. w kulturze Japonii jest podobny mechanizm oparty na wstydzie i lęku przed utratą honoru.

Z uwagi na cała historie za chrześcijaństwem, aby pozbyć się pieczęci kościelnych, i tożsamości instalowanej podczas chrztu, nie wystarczy cofnąć się w czasie i swoich przekonaniach do Egiptu czy Babilonu. Z uwagi na całość rytuałów jaka miała miejsca i ich chronologii w obrębie tego pola energo-informacyjnego god-forma Chrystusa jest nadrzędna wobec innych i nie da się pozbyć i odrzucić tożsamości chrystusowej i zachować połączenie z rytuałami kapłanów egipskich czy babilońskich. Ponieważ obecnie obserwujemy budowanie pomostów między religijnych, god-formy raczej stawiają na w spół-własność danego człowieka niż na wyłączność. Powoduje to ogromne zamieszanie i pomieszania w głowach ludzi i moim zdaniem jest celowym działaniem KK, dążącego do całkowitej dominacji. Poprzez dialog między-religijny główni kapłani zgodzili się, zachować swój rząd dusz, jednak tak naprawdę wygrają najbardziej agresywne god-formy, które są w islamie i chrześcijaństwie. W trakcie zdejmowania pieczęci kościelnych można to obserwować pod postacią tego, że np. dawne przysięgi bodhiwasty łączą się z pieczęciami kościelnymi i służą temu samemu celowi. W jodze Jezus został uznany mahavatarem i jego „energie” czyli pieczęcie są uznawana i szanowane więc tutaj też nie uzyska się pomocy w wyzwoleniu.

Pieczęć kościelna i tożsamość chrystusowa jaką instalują do kontrolowania wewnętrznego życia człowieka ma strukturę krzyża:

• W imię ojca – czoło, odniesienie od biblijnego boga IHVH (Atona) (Ojciec odwołuje się do Abba od Abraham i jeśli nie występuję odwołanie do jakiś jakości Amona-Ra oznacza boga Abrahama, nazwanego później IHVH)
• I syna – splot energetyzowania tożsamości chrystusowej, i pogłębianie poczucia winy
• I ducha świętego – lewe ramie i prawe ramie, duch święty to inaczej Księżyc, Mut – Maria
• Amen – Amon czyli odwołanie i inwokacja egipskiego boga.

Za każdym razem gdy wykonujemy znak krzyża energetyzujmy i pogłębiamy wczepioną strukturę w naszą świadomość, której zadaniem jest przerobić nas na robota duchowego. Nakłada to też filtr na wznoszenie świadomości i oznacza, że nieskończoność jest zamknięta w sferze Ziemi, ewentualnie może się ktoś wzniesie do Księżyca czy spotyka Jezusa w drodze do Słońca, ale dalej potrzeba robić specjalne rytuały zwane rytuałami ewokacji. Bez pieczęci kościelnych pewne rzeczy stają się proste i wymyślne rytuały w dziwnych czapkach nie są żadną koniecznością, a padania na kolana przed „aniołkami” staje się po prostu dziwne. Rytuały ewokacji były elementem praktyki „wyższego” chrześcijaństwa w średniowieczu przez papieży i biskupów i zwane były biała magią w przeciwieństwie do czarnej magii pogan.

„Ojcze nasz któryś jest w Niebie, świeć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, teraz i na zawsze. Amen”. Ojciec niebieski, niby odnosi się do nieba a tak naprawdę do Amona który był wyobrażany w tym kolorze. Dlatego każda modlitwa kończy się odwołaniem do niego. Zastanówmy się co mówi, Amonie jesteś wszechmogący, zostań naszym królem, oddaje Ci się teraz i na zawsze i na wieki wieków. Afirmujemy takie rzeczy od dziecka i to zbiorowo i rzeczywistość jaka nas otacza to w dużej mierze efekt tych starań.

Warto też zauważyć, że ta struktura duchowa kończy są na Atonie – tarczy Słonecznej, dalej nie ma nic wedle tego systemu, prócz wiadomo ducha świętego i Syna, jest jeszcze niebieski ojciec wiatru czyli ziemskiego Nieba - Amon, i czekamy aż zostanie naszym królem. I my czekamy na ponowne przyjście mesjasza w międzyczasie na intronizacje Chrystusa na króla polski, a żydzie na swojego mesjasza która ma uczynić z nich naród panujący nad innymi. Nie chciałbym kogoś zawieść, ale nie wróże sukcesu, szczególnie że wydaję się ,że postać Jezusa łączy Amona z Atonem, którzy jak wiemy z historii zawsze walczyli o władze między sobą. Choć tu wydaje się jakby postanowili współdziałać w radosnym szerzeniu dobrej nowiny.

Frustracja jaką rodzi narzucana w ten sposób struktura, często objawia się jako tzw „ satanizm”. Satanizm w potocznym rozumienie polega na czczeniu tego co odrzuca chrześcijaństwo a odrzuceniu tego co czci oficjalna religia chrześcijan. Skuteczność takich praktyk jest zerowa, i sięga co najmniej markiza de Sade który twierdził, że jeśli coś zrobisz i masz wyrzuty sumienia to zrób to jeszcze raz – do czasu aż się nie pojawią. Nie jest to skuteczna technika, i prowadzi do otwarcia i umożliwienia ataków i opetań, ze strony god-form chrześcijańskich. Jest to praktyka moim zdaniem wywodząca się jeszcze z tzw. tajnej kabały elit. Istotny elementem tzw. satanizmu, jest też robienie rzeczy odwrotnie i od tyłu, ma to swoje źródła w rytuałach pogańskich, które starały się zmyć chrzest poprzez zrobienie rytuału do tyłu. Były to sposoby ludowe – nie magiczne a ich skuteczność raczej nie była wysoka.

Tajna kabała elit, była formą kultu odrzucanego przez judaizm, skupiona na praktykach jakie żydzi zaczerpnęli w Bablionie. Głównie były to praktyki orgii seksualnych, czczenia bóstw kobiecych i składania ofiar z ludzi i dzieci. Ponieważ w tamtych czasach taka praktyka umożliwiała żydom, poszerzeniem swoich życiowych doświadczeń ponad IHVH, chrześcijaństwo zadbało o to, aby wszelkie takie praktyki były znacznie mniej skuteczne niż kiedyś. Oczywiście w wielu rodach ta tajna kabała przetrwała i częściowo przynajmniej jest obecnie przyjęta przez masonów i illuminatii.

Główna magia Babilonu opierała się na sakralnym seksie i czci oddawanej Innanie. Babilończycy czcili ludzką seksualność i pożytki jakie się z niej wywodziły. Z czasem wraz z degeneracją mistycyzmu Babilońskiego Innana została zastąpiona przez Ishtar i Ershkigal ( oczywiście wedle jednej z możliwych wersji). Nie wchodząc w szczegóły, mit i legenda Innany jest w skrócie legendą oparta na relacji matki i syna i ich kazirodczej miłości. Do przejęcia tego pola energo-informacyjnego została użyta Maryja, dlatego występuje zarówno jako matka jak i jako nierządnica. Jak już wspominałem bardzo możliwe, że historycznie była to jedna i ta sama osoba – a jej związek z Herodem mógł być częścią rytuału zaangażowania i dzięki temu uzyskania autorytetu nad „religią elit”.

Od swojego powstania, głównie za sprawą św. Pawła chrześcijaństwo osiągało same sukcesy w poszerzaniu swojej władzy i zwierzchności. Warto też zauważyć, że apokalipsa św. Jana wyraźnie mówię o okresie 1000 lat do pierwszego zmartwychwstania Jezusa. I faktycznie warto zauważyć do 1096 chrześcijaństwo zdominowało świat i dzięki pierwszej krucjacie zdobyło Jerozolimę. Moim zdaniem był to moment w który wypełnialność proroctw się skończyła – ponieważ po tym czasie papież powinien osiąść na tronie Jerozolimy, odbudować świątynie Salomona i wypełnić do końca żydowskie proroctwa. Oczywiście papież do tego musiałby być też żydem – więc tu by była pewna trudność. W każdym razie świątyni nie odbudowano i nie było nawet próby przekonania żydów do przyjęcia chrześcijaństwa tym samym moim zdaniem było to miejsce w którym chrześcijaństwo zaczęło tracić swoją role. W 1291 roku utracono Jerozolimę a już w 1309 papież został wygnany z Rzymu. W tamtych czasach był to wielki cios i upadek autorytetu papieżu i kościoła. Co więcej do Europy zaczęły wracać zakony rycerskie które w czasie wypraw krzyżowych i panowania w królestwie Jerozolimy zdobyły i poznały duże części wiedzy okultystycznej wschodu. Tym samy znaczącą zmieniły swoje zapatrywania i mogły skutecznie rywalizować o władze z papiestwem. Warto też zauważyć że w Egipcie i Iranie w czasach pierwszych krucjat i królestwa Jerozolimy rozwijały się różne tajne zakony w tym bractwo nizarytów (assasynów), na których w późniejszym okresie prawdopodobnie wzorowali się templariusze.

Podobną koincydencje może zauważyć w tym , że tzw. ruchy heretyckie w obrębie czy łonie samego chrześcijaństwa zaczęły się szerzyć około roku 1184 wraz z pierwszą tzw. inkwizycją biskupią. Wraz z czasem ten rodzaj walki o jedność kościoła się nasilał i sięgano po coraz to brutalniejsze i okrutniejsze metody. Warto wspomnieć tutaj, że Kongregacja Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji po powołaniu nigdy nie została zamknięta a przemianowaną ją jedynie na Kongregację Nauki i Wiary. Moim zdaniem po roku tysięcznym w Rzymie obok święta, że jednak mimo zabobonu nie nastąpił koniec świata, nastąpiło też przerażenie, że proroctwo musi zacząć się wypełniać a ruchu heretyckie zapewne uważano za „nierządnice Babilonu na bestii”. W tym samym czasie wprowadzono czy usankcjonowano podział na biała i czarną magię. Hermetyzm i praktyki ewokacji były uważana za magię biała i wysoką, nazywaną czasem „wyższym chrześcijaństwem”. Używano tutaj wiele symboli np. hermetycznego krzyża, które rozszerza struktura katolicką o dostęp do pola enerego-informacyjnego ziemi. Każda struktura jaka jest nakładana na już istniejącą strukturę krzyża katolickiego, będzie podrzędna z powodów o których już pisałem.

Moim zdaniem ponieważ wedle wierzeń i rytuałów związanych z tym systemem religijno-politycznym nastaje „ era Wodnika”, rybak ( tj. god-forma Jezusa) będzie musiała oddać i przekazać władze. Oczywiście kościół zdaje sobie z tego sprawę i stara się prowadzić tzw. ekumenizm i dialog między-religijny aby stworzyć swoją wersję nowej jednej i powszechnej religii którą będą rządzić. Moim zdaniem szanse mają niewielkie, jest to wszystko zbyt chaotyczne a sami hierarchowie zbyt słabi intelektualnie aby to osiągnąć. Osobiście upatrywałbym rozwoju tego typu „nowej wiary” z NLP, pozytywnego myślenia i fitnessu. Znacznie bardziej oddaje to dla mnie jakości jakie miałaby wyrażać taka epoka, są to obszary kontrolowane przez Illuminati, i moim zdaniem na obecną chwile mają znacznie większą szanse na sukces niż KK.

Z wszystkich tych powodów, i wielu o których zdecydowałem się zbyt długo nie pisać aby nie gubić wątku, żyjemy w czasach doskonałych do tego aby uwolnić się od wpływu pieczęci katolicki i zabezpieczyć przed nałożeniem innych w przyszłości. Takie czasy nie zdarzają się często i warto je wykorzystać świadomie zamiast „czekać na lepszy świat”.

Wraz z fiaskiem proroctwa św. Jana w XII wieku Maryja dała światu różaniec. Cytując ze strony mateusz.pl „ Modlitwa różańcowa jest niezwykle skuteczna. Okazała się wspaniałą bronią przeciw błędom herezji. Po włączeniu jej do praktyki kaznodziejskiej Dominik zaczyna odnosić wielkie sukcesy w walce z herezją. Wypada tu wyjaśnić na czym polegały misje Świętego. Dominik i jego towarzysze wędrowali od miejscowości do miejscowości ucząc podstawowych prawd wiary katolickiej, prostując błędy, a także wzywając katarów i innych heretyków do porzucenia nauki herezji. Kazania-nauki były złożone z kilku części i oczywiście nie tak krótkie jak to ma miejsce obecnie podczas mszy św. Różaniec Dominika polegał na tym, że po każdej części kazania ludzie modlili się wspólnie i rozważali usłyszane treści. Wspólna modlitwa okazała się konieczną pomocą dla łaski Bożej do przyjęcia głoszonej Prawdy. Różaniec jednak to nie tylko skuteczny oręż w walce z błędami, ale również wielka obrona przeciw wrogom wiary. Kiedy w XVI wieku Europa stanęła przed niebezpieczeństwem podboju muzułmańskiego Papież Pius V wezwał wszystkich katolików do modlitwy różańcowej. 7 października 1571 w okolicach Lepanto spotkały się ze sobą flota turecka i chrześcijańska. Bitwa skończyła się wielkim zwycięstwem katolików, zatrzymała inwazję tureckich muzułmanów na Europę, a na pamiątkę tego zwycięstwa Papież ustanowił 7 października świętem MB Różańcowej. Podobnej obrony doznała Portugalia, która przejęła się orędziem z Fatimy i była jedynym krajem Europy, który nie doznał cierpień II wojny światowej. Różaniec stał się także bronią w obaleniu dyktatora Marcosa na Filipinach.”

Warto pamiętać, że wspominana wyżej bitwa była najbardziej krwawą i okrutną bitwą do czasu pierwszej wojny światowej, którą później świętowano i tym samym odtworzono misteria dawnego Babilonu, w którym prawdopodobnie jak u Majów oddawano sukcesy w wojnie Wenus. Tak jak w XII wieku god-forma Maryja uratowała KK, tak i przygotowała pod postacią „objawień fatimskich” drogą do oddania władzy przez god-formę Jezusa.

Oto treść objawień Fatimskich:

 1. W pierwszej części Matka Boża ukazała dzieciom przerażającą wizję piekła. W ten sposób przypomniała prawdę Ewangelii, że odrzucając Boga, człowiek wybiera piekło. Wieczne piekło jest więc realną rzeczywistością, do której ludzie konsekwentnie dążą, jeżeli żyją tak, jakby Bóg nie istniał, i kierując się logiką egoizmu, odrzucają niezmienne normy moralne, traktują zło jako dobro, a dobro jako zło. Największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka, jest więc wieczne potępienie. Z własnej winy można doprowadzić siebie do takiej zatwardziałości serca, że znienawidzi się Boga i w chwili śmierci świadomie wybierze piekło.

2. W drugiej części tajemnicy podany jest najskuteczniejszy sposób ratunku przed piekłem. Jest nim głęboka wiara, której możemy się najlepiej nauczyć przez poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi. Ona najpełniej z ludzi doświadczyła trudu serca związanego z ciemną nocą wiary. Wierzyła w sposób heroiczny. W sytuacjach po ludzku beznadziejnych wierzyła nadziei wbrew ludzkiej nadziei i dlatego jest najlepszą Nauczycielką oraz Przewodniczką na drodze wiary prowadzącej pod krzyż Jej Syna, naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Oddając się całkowicie do dyspozycji Maryi, będziemy uczyć się wierzyć i zawsze Bogu ufać. Ma to się wyrazić: 1. – w odwróceniu się od grzechu; 2. – w codziennej modlitwie (szczególnie jest polecany różaniec i lektura Pisma św.); 3. – w comiesięcznej spowiedzi i jak najczęstszym przyjmowaniu Jezusa w Eucharystii.

3. Trzecia część tajemnicy mówi o historycznych konsekwencjach kryzysu wiary i moralności, a więc o tym, jakie mogą być skutki odrzucenia fatimskiego orędzia. Ponieważ wezwanie do pokuty i nawrócenia zawarte w orędziu nie zostało przyjęte tak, jak być powinno, wobec tego jesteśmy świadkami, że to proroctwo w dużej mierze się spełniło. Siostra Łucja, jedyny żyjący świadek objawień, tak pisała w liście do Ojca Świętego: „A chociaż nie oglądamy jeszcze całkowitego wypełnienia się ostatniej części tego proroctwa, widzimy, że stopniowo zbliżamy się do niego wielkimi krokami. Nastąpi ono, jeżeli nie zawrócimy z drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, łamania praw człowieka, niemoralności, przemocy itd. I nie mówmy, że to Bóg tak nas karze; przeciwnie, to ludzie sami ściągają na siebie karę. Bóg przestrzega nas cierpliwie i wzywa do powrotu na dobrą drogę, szanując wolność, jaką nam podarował; dlatego to ludzie ponoszą odpowiedzialność.


Jak widzimy jesteśmy informowani, że jeśli podążymy drogą rozumu czekają nas wojny i cierpienia i , że sami to na siebie sprowadzamy. Jest to groźba i to groźba której realizację widzimy obecnie na świecie, moim zdaniem jest to główne proroctwo jakim obecnie kieruję się kościół, po jego wpływem do rytuału różańca dołożone tzw. tajemnice światła odmawiane w czwartek ( tradycyjnie dzień Jowisza ) „16 października 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II opublikował list, w którym wezwał Kościół do rozważania nowej części różańca świętego. Została ona umiejscowiona między tajemnicami radosnymi i bolesnymi, Papież zaś określił je mianem "Tajemnic światła". Jak sam pisze: "To uzupełnienie o nowe tajemnice, w niczym nie szkodząc żadnemu z istotnych aspektów tradycyjnego układu tej modlitwy, ma sprawić, że będzie ona przeżywana... z nowym zainteresowaniem jako rzeczywiste wprowadzenie w głębię Serca Jezusa Chrystusa, oceanu radości i światła, boleści i chwały." - www.pustkow.freehost.pl

Jak sami widzimy Kościół przygotowuje się na nadejście nowego i chce zostać przy władzy, powód dla którego to nie są objawienia god-formy Jezusa tylko Maryi są jasne z astrologicznego punktu widzenie. W 2012 rok było przejście Wenus przez tarcze Słońce – moment który powoli ale skutecznie zmieni role kobiet w społeczeństwie – czego oczywiście KK się boi i nad czym chce mieć kontrole. Wiele osób podejrzewa, ponieważ Majowie potrafili przewidywać ruch Wenus na kilkaset lat do przodu, że właśnie ten tranzyt krył się za „końcem czasów według kalendarza majów” - brak na to jednak bezpośrednich dowodów. Z socjologicznego punktu widzenie, jest to coś co trwa od dawna, znacznie przed tym tranzytem na całym zachodnim świecie kobiety, są lepiej wykształcone od mężczyzn i coraz bardziej ambitne, kwestia głębokich zmian społecznych w tym ról płci jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Jest to bardzo rzadki tranzyt poprzednio miał miejsce w XVII i XVIII wieku, następnie w 2004 i w 2012 roku a następny będzie w 2117 roku. Nie ma danych o tym aby był obserwowany przez całą starożytność i średniowiecze ( tzn. że ludzie nie byli świadomi, że ma miejsce).

Według biblisty Romana Zająca „Pierwsze próby klasyfikacji i zestawienia grzechów pochodzą od chrześcijańskich mnichów egipskich - ojców pustyni. Ponieważ życie chrześcijańskie pojmowano wówczas jako wstępowanie ku górze, w ustalaniu hierarchii grzechów często uciekano się do metafory drabiny lub schodów. Grecki mnich Ewagriusz z Pontu z IV wieku, który swe ostatnie lata spędził na egipskiej pustyni, opisywał osiem najniebezpieczniejszych demonów nękających zakonnika: obżarstwo, nieczystość, chciwość, gniew, smutek, acedię, próżność i pychę. Zarówno on, jak i Jan Kasjan, który przyjął tę samą klasyfikację, wyobrażali je sobie na wzór łańcucha, w którym każde ogniwo łączy się z następnym. Papież Grzegorz Wielki odstąpił nieco od tej tradycji i odwrócił dotychczasową kolejność grzechów głównych. Dla niego wszystkie grzechy wypływają z grzechu szatana - z pychy. Od tego czasu coraz popularniejsza staje się lista siedmiu grzechów (jak siedem plemion Izraela, siedem psalmów pokutnych, siedem próśb Modlitwy Pańskiej, siedem sakramentów i siedem darów Ducha Świętego). Przez długi czas w katechizmie były uszeregowane w kolejności: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew oraz lenistwo. Z kolei nowy katechizm wymienia: zawiść i gniew przed nieczystością i nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Widać więc, że w ascetycznym i monastycznym klimacie początków chrześcijaństwa w obżarstwie i nieczystości widziano większe zagrożenie niż na przykład w pysze. Później, w średniowieczu, pychę, a więc bunt przeciw Bogu, zdecydowanie uznano za najbardziej niebezpieczną. Z biegiem czasu, wraz z bogaceniem się ludzi, wzrosło też znaczenie chciwości.W Biblii nie brakuje gróźb Bożych, przestróg, że za grzechy przyjdzie kara w postaci śmierci. Warto również przypomnieć słowa Jezusa: "Jeżeli się nie nawrócicie - wszyscy podobnie zginiecie!". Ludziom usiłującym rozważać, jakie to winy popełnili inni, że ich taka kara Boża dosięgła, Jezus odpowiada, by przestali się tym zajmować, ale sami się nawrócili, bo to właśnie ich dosięgnie kara Boża. Karcić ma jednak prawo ten, kto udowodnił, że kocha: poprzez obecność, czas poświęcony ludzkim troskom i potrzebom, słowem - gdy złożył siebie w ofierze dla tych, którzy zostali mu powierzeni. Kochający Bóg karze, aby otworzyć nam oczy. W liście do Hebrajczyków czytamy: "Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi" (Hbr 12, 7n). ”

Jest to oczywiste odniesienie do 7 planet i głównych emocji za pomocą których, tożsamość chrystusowa blokuje możliwość świadomego kontaktu z tymi jakościami. Warto zdać sobie sprawę, że wszystkie te jakości z którymi się później toczy wielki duchowy bój, są wynikiem pieczęci kościelnych i blokadą czy formą kary za brak spolegliwości. Dlatego „satanistyczne” podejście czczenia takich przymiotów w sobie nie ma sensu. Pokazuje to też typowe dla chrześcijan, w tym dla inkwizycji indukowanie poczucia winy ofierze swoich guseł. Jest tu też wyraźne odrzucenie myślenia, analizy i rozumu i nakaz ślepego posłuszeństwa i koncepcja , że nieszczęście i kara jest darem miłości bożej, aby „otworzyć” nam oczy. Ja nie chce takiej miłości w swoim życiu dlatego odrzucam w całości ten system.

Z serwisu opoka.pl „W IV wieku, to jest od 300 r., ukształtowany zostaje kompletny obrządek spowiedzi, który podzielony zostaje na trzy części: wyznanie grzechów ciężkich przed biskupem i przyjęcie do grupy penitentów, wydłużony okres pokuty, a w końcu publiczne pojednanie w Wielki Czwartek. Tej rygorystycznej procedurze, zwanej "pokutą publiczną" lub "kanoniczną", poddawani byli obowiązkowo ci wszyscy, którzy splamili się grzechem ciężkim, a zwłaszcza morderstwem, zdradą małżeńską czy odstępstwem od wiary.

Poczynając od VI wieku, zaczyna rozpowszechniać się inna forma spowiedzi, tak zwana "pokuta prywatna", mniej surowa od poprzedniej, polegająca na wyznaniu grzechów, nie tylko ciężkich, przed księdzem, przyjęciu wyznaczonej przez niego pokuty, a po jej odbyciu otrzymaniu od niego rozgrzeszenia (pojednania). Ta forma spowiedzi stanowiła zaadaptowanie, na użytek większości ludu chrześcijańskiego, "pokuty publicznej", która z biegiem czasu stawała się coraz rzadsza.

W XII wieku od "pokuty" przechodzi się do "spowiedzi". Okres pokuty uległ wydatnemu skróceniu, a czyny pokutne utraciły swe znaczenie. Nabrał natomiast znaczenia akt "wyznania grzechów", w związku z przypisywaniem mu ascetycznego charakteru upokorzenia i zadośćuczynienia. Dlatego też grzesznik, wyznający podczas spowiedzi swe grzechy, uznawany był za faktycznie skruszonego i zamiast powracać po rozgrzeszenie dopiero po odbyciu pokuty, uzyskiwał je od razu od kapłana, u którego odbywał spowiedź, ten ostatni zaś "nakazywał" mu odbycie drobnej pokuty czy umartwienia. Było to kolejne złagodzenie antycznej dyscypliny pokutnej.

Sakrament nazwany został "spowiedzią" (czyli "wyznaniem"), kapłan, przed którym się spowiadano "spowiednikiem", a miejsce, w którym się odbywała "konfesjonałem" (od łacińskiego słowa confessio, czyli wyznanie). Sobór Laterański IV z 1215 r. ustalił, wiążący wszystkich chrześcijan, obowiązek spowiadania się i przystępowania do Komunii św. przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym. Norma ta została następnie sprecyzowana przez Sobór Trydencki (1543-1563), który nakazał spowiadanie się z grzechów ciężkich przed przystąpieniem do Komunii św., broniąc z przekonaniem wartości spowiedzi przed krytykami protestantów.„

Jak widzimy rytuał spowiedzi, wcale nie jest taki dawny i odwieczny jak się wydaję, czy jak nas przekonują w trakcie przedszkolnej indoktrynacji. Nabierał kształtu poprzez wieki i co najciekawsze główna reforma tego rytuału miała miejsce mniej więcej w czasie „objawienia” różańca.

Jak wiemy wielu okultystów z XX-lecia międzywojennego i wcześniej, odrzucając chrześcijaństwo, udawali się w duchowych poszukiwaniach na wschód i studiowali Jogę i Buddyzm. Studia te pozwalały im z dużym sukcesem odrzucić lub przynajmniej znacznie ograniczyć wpływ chrześcijaństwa na ich psychikę i wolę. Działo się tak dlatego że studiując dawne pisma, podchodzi do nich z dystansem i bez uniżenia i mogli na ich podstawie zbudować nowe i niezależne od chrześcijaństwa struktury świadomości. Były to czasy gdy religie te były sobie obce a ich kapłani nie kontaktowali się ze sobą. Można było to wykorzystać i użyć jednej struktury aby wyzwolić się z innej. Obecnie jak już wspomniałem jest to ograniczone i znacznie mnie skuteczne. W mojej opinii zawdzięczamy to działalności Sri Yuteswar i Parahamasy Yoganandy. W swojej krótkie książce „Wiedza Nieskalana” Sri Yuteswar przedstawia wizje jedności między pochodzeniem religii, jedność tą upatruje w słowie Amen i uważa je za bliskoznaczne z Aum. Jego zdaniem przedstawia idee zmiany w Niezmiennym i jest tym samym początkiem tworzenia. W książce tej można znaleźć wiele odwołań do apokalipsy św. Jana. W skrócie za pomocą analizy przedstawionej w tej książce, Sri Yukteswar a następnie Parahamsa Yoganada oferują techniki Kriya Yogi do pogłębienia wiedzy i wiary w Boga, który jest celem istnienia. Poprzez ogromny ruch jaki stworzył w USA Parahamsa Yoganada ustanowił połączenie między tymi dwiema religiami i uniemożliwił łatwe pozbywanie się pieczęci, poprzez uznanie god-formy Jezusa za mahavatara rządzącego światem wespół z mahavatarem Babaji. Nie jest to jedyna książka i jedyny jogin z podobną misją i w obecnych czasach i z mojego doświadczenia w kwestii zdejmowania pieczęci kościelnych praktyki z jogi czy buddyzmu niewiele dają.

Wbrew pozorom do zdejmowania pieczęci najbardziej pomocne są pewne rytuały illuminati zawarte w produktach popkultury. Oczywiście nie chodzi o ich wykonywanie ale o ich oddziaływania, zwłaszcza na seksualność. Moim zdaniem kluczem do pozbycia się ograniczeń kościelnych jest eksplorowanie swojej seksualność i poznawanie swojego ciała. Zapoznanie się z NLP również jest korzystne bo pozwoli przeprogramować swój umysł. Są to rzeczy wstępne pozwalające złamać energetyczne ograniczenia budowania swoich struktur. Czyli daje nam to możliwość tworzenie swojej niezależnej struktury, ale nie daje nam jeszcze możliwości uwolnienia się od zainstalowanej w nas narzuconej struktury. Nietrudno odkryć które będą najbardziej pomocne – te których najbardziej nienawidzą chrześcijanie. Działa to zasadzie takiej, że pobudzając to co blokują i co najbardziej ograniczają pieczęcie wywołujemy i tworzymy napięcie którego później możemy użyć do przełamania kodów energetycznych. Warto pamiętać, że jest to obarczone ryzykiem i takie rytuały w postaci książek, filmów czy muzyki chcą też nas kontrolować, można jednak tego użyć dla swojej korzyści i czasem w początkowych fazach warto podejmować takie ryzyko.


Jak wspominałem, zakon illumintów, prawdopodobnie jest kontrolowany przez jezuitów. Nie mam tu na myśli formalno-osobowej zależności bo o tej nic nie wiem. Uważam, że część rytuałów z których korzysta zakon illumintów, zwłaszcza ewokacji „bytów demonicznych” pojawiających się jako czarne istoty podobne zwierzętom są rytuałami kontrolowanymi przez jezuitów. Tym samym jezuici uzyskują wpływ na działalność illuminatów. Warto oczywiście zapoznać się z genezą zakonu jezuitów, jako głównych edukatorów kościelnych, a także z tajną przysięga jezuitów dostępny w bibliotece kongresu USA, jej fragment brzmi „Przyrzekam i oświadczam, że gdy pojawi się sposobność będę prowadził bezlitosną wojnę, sekretnie lub jawnie, przeciwko wszystkim heretykom, protestantom i masonom, tak jak mnie ukierunkowano, by wytępić ich z powierzchni Ziemi,Bez oglądania się na wiek, płeć czy stan, i że będę wieszać, palić, gotować, obdzierać ze skóry, dusić i grzebać żywcem tych ohydnych heretyków, rozpruwać brzuchy i łona ich kobiet,i roztrzaskiwać głowy ich dzieci o ściany, by unicestwić ich obrzydliwą rasę”

Kościół uzyskał kontrole nad tymi i im podobnymi istotami w wyniku działań inkwizycji i wykorzystuje do swoich celów, większość opętań to prezent dla KK i przyczyny wielu zgubnych nawróceń ze strachu. Wedle niewielu informacji jakie mamy, illuminati najbardziej krwawe rytuały przeprowadza w Watykanie, moim zdaniem właśnie te rytuały są rytuałami kontrolowanymi przez zakon jezuitów - i są w trakcie nich przyzywane te istoty, które następnie kontrolują pewne loże -ale tutaj już nie znam szczegółów.

Analizując specyfikę Polski, przyjrzyjmy się komunii „świętej”. Wyznajemy wszystkie swoje grzechy i straszności jakie to zrobiliśmy mając te 7 lat, i przyjmujemy ciało Chrystusa. Przyjmujemy fizycznie zaimpregnowany kawałek opłatka, który ma nas przemieniać w Jezusa, czyli wzmacniać nałożoną tożsamości i rozwijać poczucie winy i autodestrukcję jak się temu opieramy. Jakoś niedługo dalej dowiadujmy się o ohydzie w oczach Pana i czynach Onana, i tak dalej aż do bierzmowania, którego ja osobiście nie miałem – dla mnie jest rytuałem umacniania poprzednich rytuałów i poddaństwa wobec woli kleru. W perspektywie polski warto wziąć pod uwagę, że „współcześnie” Marszałek Piłsudski oddał Polskę Sercu Maryi a następnie kard. Wyszyński opracował akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi Matki Kościoła za wolność Kościoła Chrystusowego. Był to ogromny rytuał związany z obwożeniem po całej Polsce obrazu NMP z Częstochowy a potem na Jasnej Górze w obecności miliona ludzi „zawierzono” Polskę. Cytując za Wikipedią „Wtedy to Grzegorz z Sambora po raz pierwszy nazywa Maryję Królową Polski i Polaków. 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej król Jan Kazimierz w sposób oficjalny ślubował przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej: „Ciebie za patronkę moją i za królowę państw moich dzisiaj obieram”. W trzechsetną rocznicę ślubów Jana Kazimierza episkopat Polski z inicjatywy więzionego prymasa Stefana Wyszyńskiego dokonał ponownego zawierzenia całego kraju Maryi i odnowienia ślubów królewskich. 26 sierpnia 1956 roku ok. miliona wiernych na Jasnej Górze złożyło Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego.” Cytując dalej „14 sierpnia 1608 r. mieszkający w Neapolu włoski misjonarz, 71-letni ojciec Juliusz Mancinelli z zakonu jezuitów, miał objawienie Matki Bożej. Maryja poleciła mu, aby nazwał ją Królową Polski: A czemu mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie. Następnie przebywającemu w Krakowie w katedrze na Wawelu, 8 maja 1610 Matka Boża objawiła mu się powtórnie, mówiąc: Jestem Królową Polski. Jestem matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi. Wiadomość o tym objawieniu rozpoczęło szerzenie kultu Królowej Polski Wniebowziętej. Trzecie takie objawienie miało miejsce 15 sierpnia 1617 w Neapolu. Treść tych objawień rozprowadzał m.in. kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł z Nieświeża, gdzie wspomagał go św. Andrzej Bobola późniejszy autor tekstu ślubów lwowskich, który niedopuszczony do ślubowań kapłańskich potrafił docenić konieczność ślubowań całego narodu.”

Tym samym ogromnie wzmocnili na terytorium całego kraju kult Maryjny i wszystkie rytuały jakie są z nim związane a zwłaszcza różaniec i wszystkie modlitwy różańcowe – genezą różańca jest to, że powstał jako broń przeciw herezją i odstępstwa od wiary. I określa to moim zdaniem wyjątkowość polskiego chrześcijaństwa, tuż obok bycia Chrystusem narodów oczywiście. Dlatego ściągając pieczęcie musimy bardzo duży nacisk położyć na odblokowanie wpierw połączenie z polem Ziemi, a potem z polem Księżyca i Słońca. Oczywiście w europie która powoli za sprawą licznych spisków i tajnych grup, odchodzi się od chrześcijańskiego zabobonu chciano uczynić z Polski cytadela wiary. Polska jest praktycznie jednolita etnicznie ponad 90% polaków jest ochrzczonych więc ma „chrystusową” tożsamość i podpięcie silne pod pole energo-informacyjne KK. Co więcej wiele lat papieża polaka wzmocniło autorytet kościoła w głowach i sercach milionów ludzi. Wszystkie te czynniki powodują, że w Polsce to wszystko działa naprawdę silnie i naprawdę mocno i póki tak silnie działa, Polska nigdy nie będzie dostatnim i zamożnym krajem, ponieważ ludziom będzie bardzo trudno zmienić swojej myślenie z cierpiętniczego na pozytywne które może kreować bogactwo i zamożność.

Chciałbym przedstawić fragment tekst napisanego przez pana Terlikowskiego „Nadal nie mam wątpliwości, że najważniejszą rolę do odegrania w tej duchowej walce mają mężczyźni (choć, co podkreślam, nie wyłącznie). Milion mężczyzn modlących się codziennie w intencji obrony życia, oddających swoje frustracje, zmęczenie, ból w tej intencji, poszczących i rezygnujących choćby z drobnych przyjemności, by bronić życia, by wspierać kobiety – to będzie najsilniejsza broń. Ale na początku, niech to będzie nawet tysiąc mężczyzn, kapłanów, zakonników, mężów i ojców. I drugie tyle kobiet. Nasza modlitwa, nasze zaangażowanie, to podstawowa broń w walce duchowej. Teraz już nie my, a jedynie Bóg może cokolwiek zmienić.

Dlatego, w pełnej wolności i świadomości, że to tylko jeden głos, proszę gorąco, wszystkich mężczyzn (a kobiety zachęcam), podejmijmy razem wielkie wyzwanie modlitewnej Białej Akcji. Dziesiątka różańca, post, wyrzeczenia w intencji życia. Codziennie, aż do momentu, gdy Polska stanie się rzeczywiście Krajem Bożego Miłosierdzia, miejscem, gdzie każde dziecko jest przyjmowane z miłości, miejscem, gdzie się nie zabija niepełnosprawnych. Wiele lat temu Rycerstwo Niepokalanej, którego siłą była prosta modlitwa i proste zaangażowanie, stało się jednym z elementów walki z komunizmem i hitleryzmem. Męczeństwo św. Maksymiliana było jego przypieczętowaniem.

Teraz potrzebujemy Rycerzy Życia, którzy pod sztandarem Niepokalanej Dziewicy i Matki, przez modlitwę i zaangażowaniem ofiarują swoją modlitwę, wyrzeczenie i post, staną do walki. Walki, do której wezwał nas Sługa Boży Stefan Kard. Wyszyński. „Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca Wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb Narodu” - przyrzekali nasi ojcowie. I to przyrzeczenie nadal jest aktualne. Zaangażujmy się. A Bóg zwycięży. Tu naszą mocą nic się już nie da zrobić.”

Ten krótki „apel” pokazuje, z jak ogromną determinacją KK poprzez swoich oddanych wiernych stara się wpływać i kontrolować nasz umysł. Moim zdaniem w Polsce, problem illuminati jest przesadnie nagłośniony ponieważ w pierwszej kolejności i to od wieków mamy nierozwiązany problem państwa kościelnego i łamanie woli nowo-narodzonych w trakcie chrztu, dodatkowo mamy wręcz przymus indoktrynacja religijnej od lat najmłodszych i największą prace nad sobą do wykonania w tym zakresie. Warto też pamiętać, że w Polsce jest bardzo popularne „przyjmowanie szkaplerze” czyli „zbroi NMP”, i jest to odnawiany rytuał raz do roku – piecze nad nim sprawuje zakon karmelitów bosych – których założył ideologiczny idol JP II św. Jan od Krzyża.

Chciałbym tutaj napisać , że to co protestantyzm nazywa Duchem Świętym jest tożsame z jakością Maryi. Jest to „kobieca i opiekuńcza” obecność Boga. Katolicyzm po prostu bardziej ją personifikuję i zachowuję mniej logicznej ciągłości względem ewangelii. Analizując działalność protestanckich pastorów, swoje natchnienie przypisują Duchowi Świętemu, podobnie widzimy w katolickich misteriach główne działania są inspirowane i prowadzone przez god-forme Maryi, szczególnie silną na terenie Polski. Przyjęcie chrztu poprzez zanurzenie i narodzenie się na nowo, jest oczywistym nawiązaniem do matki, poprzez symbolikę wody i urodzenia. Jest także przyjęciem nowej tożsamości – na podstawie tego rytuału powstały tzw dary ducha świętego. Oznacza to też, że kobiety w Polsce co w sumie widać na co dzień będę znacznie silniej ograniczone tymi energiami, a ich poczucie wartości będzie jeszcze bardziej zmasakrowane niż mężczyzn.

Zdejmowanie pieczęci kościelnych w Polsce jest ryzykowne i trzeba to wiedzieć. Po pierwsze nie należy brać udziału w żadnych rytuałach religijnych w tym czasie, później gdy nasze tarcze będą nas przed nimi chronić będzie to obojętne natomiast w trakcie usuwania tych wpływów należy unikać tego rodzaju wpływu. Gdy poweźmiemy decyzje o zdjęciu tych pieczęci, zapewne zaczną się różne „przygody” z rodziną, dlatego należy utrzymać to w tajemnicy i aż do osiągnięcia sukcesu nie informować o tym nikogo kto mógłby chcieć negatywnie oddziaływać na naszą decyzję.

Jeśli jesteśmy przekonani, że chcemy usunąć podczepy kościelne z naszego życia, po pierwsze musimy odrzucić i wewnętrznie wyrzec się Jezusa – jest to podstawa. Wywołuję to najczęściej to, że różne negatywne istoty próbują nas opętać i musimy albo nauczyć się przed tym chronić, albo komuś za to zapłacić. Warto wiedzieć, że jest to możliwe, jest to typowe usiłowanie zastraszenia poprzez różnego rodzaju przemoc „duchową”. Pokazuję to poziom prawdziwej miłości i współczucia jakie do ludzi ma KK.

Równocześnie musimy zacząć budować swoją strukturę świadomości i dzięki temu uniezależniać się od wpływu KK. Cały czas musimy dążyć do osiągnięcia percepcji eteru – gdyż dopiero tutaj możemy usunąć wszystkie przysięgi, rytuały i pakty które nas wiążą, a także różne opętania god-forma Jezusa i Maryi. Jeśli kiedyś w jakimś wcieleniu były odprawiana nad nami egzorcyzmy, to napotkamy w naszej świadomości uwiezioną istotę – takie opętanie może w tej formie przetrwać wiele wcieleń.

Musimy także dołożyć wszelkich starań, aby oduczyć się reagowaniem poczuciem winy i koniecznie musimy stać się niezależni w swoich poglądach, osądach i myślach. Musimy nauczyć się dbać samodzielnie o własny interes a przed wszystkim musimy nauczyć się poprawnie definiować czym tak naprawdę i gdzie tak naprawdę ten interes w perspektywie dłuższej niż jedno wcielenie jest. Musimy zacząć sobie stawiać cele, nie tylko materialne ale też duchowe, odnoszące się do wiedzy jaką chcemy posiąść jak i świadomości jaką chcemy rozwinąć. Po całkowitym zdjęciu pieczęci będziemy mogli ( prawdopodobnie) zachować swoją tożsamość, więc tym samym musimy samodzielnie pracować nad własnym rozwojem i samodzielnie dbać o realizacje naszego potencjału „karmicznego”. Jeśli ktoś nie jest na to gotowy i nie ma w sobie pragnienia takiej samodzielności – wtedy zdjęcie takich pieczęci nie jest prawdopodobnie dobrym pomysłem.

W trakcie pracy nad usuwaniem wpływów KK należy zadbać o to aby poznać miejsce swojego bytowania po śmierci a także otarczować i dobrze poznać to miejsce. Jest kilka możliwych wariantów i ciężko mi wypowiadać się za każdą osobą, takie miejsce powinno powstać naturalnie w trakcie wielu żyć, i każdy powinien je mieć, jeśli ktoś nie potrafiłby znaleźć tak owego powinien je po prostu stworzyć i zbudować. Ważne aby w takim miejscu nie było symboli ani odwołań KK ani pochodnych tym samy żadnych zapraszających odwołań. Takie miejsce musi być stworzone rozważnie i przed wszystkim dbać o nasz komfort i bezpieczeństwo.

Podsumowując cały proces zdejmowania takich pieczęci, warto pamiętać , że nie jest to proces szybki, ma swoje zagrożenia i wyzwania. Z uwagi na czasy w jakich żyjemy jest to dużo prostsze z drugiej strony mieszkając w Polsce – duże trudniejsze niż w innych częściach Europy. Wielu jasnowidzów widziało , że z Polski „ma wyjść iskra” np. ojciec Klimuszko pisał cytat za nieznane.pl „Ojciec Klimuszko wskazywał także Polskę jako kraj, od którego wyjdzie sygnał, który zmieni cały świat. Nie precyzował tego, ale wspominał, że Polska to wyjątkowo ważny kraj, z którego będą pochodzili ludzie, którzy zmienią świat. Mówił także o tym, że myśl z Polski będzie promieniowała na cały glob ziemski. Radził, żeby być optymistą i w ogóle nie brał pod uwagę, że będzie koniec świata.” Jak widać jest to bardzo enigmatyczne i jak każda wizja dotycząca przyszłości szerszych grup ludzkich dotyczy pewnego potencjału danego miejsca. Ten potencjał każde stowarzyszenie chce zrealizować zgodnie ze swoim interesem. Ponieważ JP2 był w bliskich kontaktach z Ojcem Klimszko, ponoć ten przepowiedział mu bycie papieżem, z pewnościom dołożył wszelkich starań aby to katolicka wizja emanowała z Polski, a katolicka wizja to wizja biedy, cierpienia, umęczenia i rodzenia upośledzonych ludzi. Moim zdaniem ta wizja Klimuszki w ogromny stopniu się spełniła w postaci ruchu Solidarność, który doprowadził do pokojowych zmian elit i porządku prawno-politycznego w całej Europie Wschodniej. Kościół oczywiście wykorzystał to do swoich interesów i wykorzystuje nadal. Ja generalnie nie mam nic przeciwko, żeby Polska była bogatym i nowoczesnym krajem, który osiągnie duże znaczenie na arenie międzynarodowej – ale nie spodziewam się tego jeśli będziemy realizowali scenariusz kościelny. A każdy człowiek który podąża za nauczeniem kościelnym jest po prostu narzędziem, na które jak kiedyś żydzi na kozła, tak teraz księża na wiernych ( np. podczas mszy Wielkiej Pokuty ostatniej 15 października) przeniosą grzechy kościoła na wiernych tegoż kościoła. Ponieważ w ponad 90% jesteśmy krajem katolickim, który poważnie traktuje ten zabobon odczujemy to w ubytku w naszych portfelach. Cytując za stroną wielkapokuta.pl „Modlimy za pośrednictwem Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w następujących intencjach: - Wynagrodzenia Bogu za grzechy popełnione w Polsce, w Europie i na świecie; - O łaskę wiary dla narodów Europy - O nawrócenie odrzucających Boga - O obudzenie ducha pokuty - O odkrycie daru Eucharystii”.

Warto też na sam koniec zauważyć, że wszystkie kraje jak Indie czy Tybet gdzie prawdy wiary kierują polityką i gospodarką, to kraje biedy, ubóstwa, ciężkiego życia i obietnic do odebrania po śmierci. Pokazuję to prostą prawdę, jeśli ludzie aktywnie nie tworzą swojego dobrobytu, tylko czekają na mannę z niebie to ten dobrobyt nigdy nie przychodzi – przychodzi natomiast to co tworzą czyli uległość, nieporadność i słabość. Pokazuje to też , że „moralne” zwycięstwa czy bycie „Chrystusem” narodów nic nie daje, i nie ma z tego żadnej realnej korzyści. Jeśli jakikolwiek z tych zabobonów byłby choć w części prawdziwy to kraje mu oddane powinny być bogate i dostatnie, natomiast prosta obserwacja uczy, że im kraj bardziej oddany tym ma gorzej. Irlandia była kraje znacznie bardziej katolickim niż Polska, ale seria afer pedofilskich w znaczącym stopniu uwolniła ten kraj spod tego jarzma, obawiam się jednak, że w Polsce nie robią one zbyt dużego wrażenia i nie szokują tak bardzo jak na zachodzie. Pojawia się pytanie, czy nasza wrażliwość na fakty została aż tak bardzo przytępiona?

poniedziałek, 17 października 2016

W trakcie pisania

Cześć

Jestem w trakcie pisania artykułu o zdejmowaniu pieczęci kościelnych. Jest on gotowy w 80% i w najbliższych dniach go opublikuję. Zanim to zrobię, chciałem się podzielić jedną refleksją. Ten artykuł jest chyba jednym, na który poświęciłem najwięcej czasu i pod sam koniec pisania mam poczucie, że jest to artykuł, który rzeczywiście może przyda się kilku osobom na przestrzeni lat. Myślę tak ponieważ niezależnie od tego czy ktoś odrzuca istnienia boga jako swojego stwórcy jako mag, czy jako ateista, rodzi to tą samą psychologiczną trudność, od tego momentu jest się samemu ze swoim problemami. Nie ma żadnej wyższej instancji i jeśli w trakcie magicznej praktyki zrobi się coś co nas przerośnie – to nas to po prostu przerośnie. Wszystkim zdarzeniom w życiu musimy sami nadać sens i musimy sami odkryć czym jest nasza moralność i czy w ogóle istnieje. Jak wiadomo z moich poprzednich postów, nie zaczynałem w ten sposób magii. Moja magiczna droga, praktyka i dociekania doprowadziły mnie do momentu, w którym musiałem podjąć decyzje i podjąłem taką, że jestem gotowy przejść przez wszystko co konieczne żeby się wyzwolić. Może temu wszystkiemu co wywołałem w swoim życiu tą decyzją poświecę osobny post, ale w skrócie mogą powiedzieć, że musiałem zawiesić prace z innymi ludźmi na ponad 1,5 roku i po 13-15 h cały czas pracować nad usuwaniem swoich kodów , opętań i szukaniu sposobów na uwolnienia się z setek pętających rzeczy. Szczerze mówiąc, gdybym wiedział co mnie czeka, nie wiem czy miałbym odwagę to zrobić. Czy było warto? Moim zdaniem było. Chciałem napisać te parę zdań przed publikacją, żeby przybliżyć trochę implikacje takich decyzji i czas jaki trzeba poświęcić na cały proces. Oczywiście doświadczenie czyni mądrzejszym, więc postaram się przedstawić sposób nie wymagający takich wyrzeczeń i poświęceń. Ale prócz samego magicznego procesu i wiedzy moim zdaniem najważniejsze jest odpowiedzenie sobie na pytanie, czy dam rade psychologicznie radzić sobie ze swoimi problemami sam/sama, nie szukając odpowiedzi w innym miejscu niż w sobie.

Pozdrawiam.

czwartek, 13 października 2016

Magia Wenus – magia seksualna i metody energetyzowania swoich życzeń


Magia Wenus – magia seksualna i metody energetyzowania swoich życzeń

Jest to w sumie bardzo banalny a skuteczny sposób energetyzowania myśli, planów i życzeń. Esencja magii Wenus polega na tym, że rzeczy które robimy i są dla nas ważne, wyzwalają w nas emocje, czy w inny sposób powodują, że generujemy dużo energii dedykujemy realizacji swoich marzeń, życzeń i planów.

Po pierwsze i tu wchodzimy w magię Merkurego, musimy wymyślić zgodnie z naszą wiedzą i przekonaniami jak dane życzenie i marzenie ma się realizować. Przykładowo załóżmy, że chcemy osiągnąć dobre zdrowie. Samo zdrowie jest ogólną ideą i jeśli tego nie sprecyzujemy nasze efekty również wyrażą się bardzo ogólnie. Gdy podejmujemy decyzję, chce poprawić swoje zdrowie – wiemy też albo możemy się dowiedzieć jak zamierzamy to zrobić, np. będę jadł zdrowo, będę biegał czy jeździł na rowerze, będę wyrażał pozytywne emocje w stosunku do siebie i tak dalej. Następnie ważna kwestia, musimy sprawdzić i jeśli mamy zdrowy rozsądek to będziemy wiedzieć czy nasz plan jest realny – jeśli wymyślamy coś co wiemy, że się nie uda to się nie uda – test realności to bardzo ważna część.

Gdy już mamy cel, plan jak go osiągnąć, potrzebujemy energii do jego realizacji. Dla osób umiejących pracować eterze, jest to dość jasne ale dla początkujących czytelników wymienię, aby z poziomu eteru zadbać o realizacji czegoś musimy po pierwsze mieć potencjał ku temu (zasoby), po drugie stworzyć przyczyny realizacji tego potencjału (wytyczyć drogę do celu) a na koniec musimy dostarczyć astralno-fizycznej energii do zmaterializowania potencjału istniejącego w eterze. Cała magia związane z astrologią polega właśnie na tym, na energetyzowania analogicznymi jakościami przyczyn jakie się stworzyło i szukanie możliwości realizowania swoich celów. Od zarania dziejów do tego celu magowie łączyli tzw. uniwersalne wpływy (planety i gwiazdy) i osobiste (czyli energie jaką sami generowali). Jak wygenerować potencjał eterze - prosto poprzez wyobrażanie sobie czegoś i marzenie o czymś możemy wytworzyć potencjał, który potem możemy realizować – ale dotyczy to innej formy magii.

Wracając do naszego przykładu, zróbmy założenie, że osoba która chce poprawić sobie zdrowie, nie umie pracować jeszcze w eterze – i nie wie czy ma jakiś potencjał czy nie ma. Co wtedy zrobić? Jesteśmy obecnie na etapie, że mamy już cel i mamy już plan. Samo trzymanie się planu poprzez naszą wiarę w to co tam zawarliśmy wygeneruje potrzeby potencjał w eterze, a odpowiednie praktyki magii seksualnej nawet laikowi pozwolą stworzyć przyczynę w eterze. Następne co musimy stworzyć to obraz naszego planu w umyśle, ja tu wybieram zawsze wizualizacje, i każdy ma do wyboru masę technik, ale znowu wyobraźmy sobie , że ktoś kto chce sobie poprawić zdrowie, nie ma pojęcia na te tematy. Wtedy ta osoba musi stworzyć symbol np. rysunek który będzie zawierał w prosty, symboliczny sposób to jak realizuje swoje marzenie. Nie należy używać żadnych czyiś zdjęć, czyiś domów i wizerunków bo jest duża szansa na to, że wtedy zamiast energetyzować swoje życzenie będziemy energetyzować kogoś innego.

Jeśli mamy już cel, plan i symbol przechodzimy do energetyzowania swojego życzenia. Jakie czynności w naszym życiu generują najwięcej energii – oczywiście w pierwsze kolejności jest to seks z partnerem, dalej masturbacja, ćwiczenia, taniec, gra na instrumentach, praca codzienna. Za pomocą naszej intencji ( tu dla osób pracujących w eterze wystarczy stworzyć odpowiednią przyczynę) dedykujemy cała naszą energie z tych czynności do realizacji naszego celu, warto wszystkie te czynności uwzględnić w naszym rysunku. Trzeba też, poświecić chwile na medytacje nad tym i zbudowaniu jasne i silnej intencji, że cała nasza energia jaką generujemy w trakcie dnia i nocy realizuje nasze marzenie. Ważną kwestią tu jest aby na początku i na końcu czynności zadedykować ją danemu życzeniu. Niektóre czynności które bardzo dobrze współgrają z życzeniem mogą być wykonane z utrzymywaniem stałej uwagi na danym życzeniu np. ćwiczenie fizyczne nie jest to jednak konieczne. Ważne jest, że jeśli mamy swój cel w tym co robimy i wiemy, że pomoże nam to w naszym życiu, łatwiej nam się na tym skupić i nie mieć poczucia tracenia czasu.

Jeśli wybieramy energetyzacje poprzez seks z partnerem – partnerem powinien o tym wiedzieć i też tego chcieć.

Pierwszym etap mamy omówiony przejdźmy do opisy magii Wenus czyli energetyzacji. Wszystkie nasze czynności które wykonujemy, każdy oddech każda myśl, jest zasilana przez energie jaką pobieramy i energie jaką wytwarzamy, gdy już coś zrobimy wytwarzamy "przetworzoną" energie ( niektórzy obrazowo nazywają to przepałem) i ta energia w przypadku większości ludzi jest „marnowana” tj. ludzie nie wiedzą , że mogą użyć jej do energetyzacji swoich innych życzeń. Jest to domena Wenus ponieważ, najwięcej energii generujemy w szczególnych chwilach w których odnajdujmy wiele jakości pola energo-informacyjnego Wenus. W Jodze jogini np. starają się wykorzystać każdy swój oddech, myśl i czynność na osiągnięcie Brahmana i następnie najczęściej na rozpuszczenie się w eterze – stąd ich praktyki wycofania się z życia – służy to temu aby nie generować żadnego potencjały i „ustać”. Ten stan jest często nazywany stanem Nirvany i jest wiązany z ekstatycznym uczuciem rozpuszczania siebie – moim zdaniem stan Nirvany jest czymś całkiem innym i omówię to w jednym z kolejnych artykułów.

W momencie w którym stworzyliśmy już swój plan, mamy potrzebną wiedzę jak chcemy go zrealizować przechodzimy do energetyzacji. Omówię go na trzech przykładach, seksu, masturbacji i ćwiczeń fizycznych.

W trakcie seksu bardzo ważne jest przynajmniej w konfiguracja mężczyzna-kobieta, mężczyzna-mężczyzna, na temat konfiguracja kobieta-kobieta niestety nie mam wiedzy, na temat konfiguracji mężczyzna-mężczyzna mam wiedzę jedynie teoretyczną. Także osoby homoseksualne czytające ten tekst będą musiały wprowadzić zapewne co najmniej kilka modyfikacji.

Jeśli partnerzy mają ustalony wspólny cel który chcą razem energetyzować, powinni wyrazić wpierw taką intencje, istotną kwestią która pomoże w zwiększeniu mocy energetyzacji jest dobranie odpowiedniego momentu, dogodne momenty można ustalić albo względem konkretnej jakości planetarnej lub gwiezdnej analogicznej do naszego celu, albo oprzeć się o cykl Słońca lub Księżyca, albo o cykl Wenus (najlepiej wykorzystać moment gdy Wenus pojawia się na niebie jako gwiazda poranna albo gwiazda wieczorna).

Warto zwrócić uwagę aby zadedykować naszemu celowi cała energię, więc dobrze spędzić czas na wspólnej kolacji, później prowadzić długą grę wstępną. Osoby zwłaszcza mężczyźni pomijający ten aspekt seksu, tracą bardzo dużo, bo jest to moment który buduje w nas silne napięcie seksualne i zapewni znacznie więcej energii. Nie polecam wspólnego oglądania pornografii i powody wytłumaczy przy akapicie o masturbacji. W trakcie seksu heteroseksualnego gdy mężczyzna szczytuję przekazuje swoją energie kobiecie i kobieta w tym momencie musi przekazać tą energie do danego celu. Z tego powodu kobiety były zawsze święte a mężczyźni bali się ich mocy, a Wenus jest kobietą dla naszych umysłów. W seksie homoseksualnym mężczyzn, mężczyzna pasywny będzie miał tą powinność na sobie, a w przypadku kobiet homoseksualnych nie wiem – ale zakładam teoretycznie że będą musiały starać się osiągnąć wspólny orgazm i zrobić to razem, albo każda będzie musiała samodzielnie oddać energie swojego orgazmu do danego celu.

Wiele kobiet, na pewno zauważyło, że podczas orgazmu czują jak przez ich ciało przepływa coś na kształt „pioruna”. Czasem intensywność tego może być duża, jeśli ktoś tego nie czuje, to nie znaczy, że to się nie dzieje – i proszę się nie martwić. W trakcie orgazmu mężczyzn pojawia się to samo ale jest mniej intensywne. W trakcie tego momentu powstaje w ciele duże napięcie, które kieruje naszą świadomość do góry i jeśli tej energii jest odpowiednio dużo, partnerzy darzą się miłością i szacunkiem łatwo stworzyć silnie naładowaną przyczynę w eterze, a jeśli dobierzemy odpowiedni moment jest szansa na to, że nawet bez konkretnej intencji ta przyczyny będzie się realizowała z konkretnego pola energo-informacyjnego. Z tej przyczyny oczywiście jednoczesny orgazm na pewno wzmocni efekt, ale nie jest to coś co można wymusić, więc polecam nie starać się takich rzeczy wymuszać ani ich nie oczekiwać. Moc takiej praktyki rośnie z czasem i pokazuje ogromną ilość zalet w posiadaniu stałego partnera czy partnerki. Osoby tak praktykujące nie są też zbytnio zainteresowane zdradami bo z czasem ich ciała się silnie synchronizują i trudno by im było osiągnąć podobną satysfakcje seksualną z kimś innym.

Energetyzacja poprzez masturbacje jest prosta i opiera się na tym samym mechanizmie i tych samych zasadach. Tak jak w przypadku seksu aby ta praktyka przynosiła dobre owoce trzeba mieć zdrowy stosunek do swojego ciała i do ciała partnera, tak przy masturbacji kluczowy jest stosunek do samego siebie i samej masturbacji. KK a wcześniej kapłani w Egipcie ( na co dowodem są fragmenty księgi umarłych) potępiają masturbacje, tworząc w ludziach poczucie winy i wstyd w związku z tą czynnością. Tym samym jest to coś co należy rozwiązać wpierw. Podobnie seks, ponieważ jesteśmy zaprogramowani w taki a nie inny sposób, ludzie tworzą związki w których korzystanie z magii seksualnej jest wręcz nierealna albo byłoby szkodliwe, tym samym tracą wiele możliwości poprawy swojego losu. Przygotowanie się do korzystania z tych technik musi być realna wiedza o sobie i swoich poglądach i przekonaniach, osobie mającej w sobie pogardę do kobiet trudno będzie skutecznie korzystać z tych metod. Ważnym elementem zazwyczaj ukrywanym jest to, że aby taka energetyzacja była skuteczna trzeba poczekać na naturalne silne podniecenie, wywoływanie go sztucznie przez fantazję i porno spowoduje że właśnie tam pójdzie nasza energia a nie o to chodzi.

Ćwiczenia fizyczna. Obecnie jest to bardzo modne, i pewnie nie tylko mnie zastanawiało dlaczego osoby, które mają świetne wyniki chudną 30 – 50kg wyglądają energetycznie gorzej niż wcześniej. Moim zdaniem odpowiedź jest w tym, że nie wychodzą z powtarzania za kimś. Każda czynność jaką powtarzamy cyklicznie i długo to rytuał – nawet jeśli nie świadomy. Jeśli powtarzamy rytuał : wstaje rano, motywuje się do ćwiczeń na facebooku jakieś pani, a potem powtarzam za nią ruchy – to nigdy nie skierujemy swojej energii na siebie. Różne programy treningowe powinny być początkiem i zachętą, ale trzeba je z czasem odrzucić, zacząć poznawać swoje ciało i tworzyć swój reżim dla swoich celów. Niestety mentalnie „masturbując się” jakąś celebrytką tracimy swoją energią i energetyzuje ona nie nasze cele. Tak samo powtarzając po kimś, skupiamy się na tej osobie i nie da się takich praktyk dedykować swoim celom. Musimy stworzyć własny program treningowy, może być oparty na różnych znanych programach, ale musi być to nasz program do naszych celów i dla naszego ciała. Oczywiście możemy te ćwiczenia łączyć ze wschodem Słońca, albo z zachodem jak ćwiczymy po pracy, albo dla wygody z jakąś porą dnia. Wtedy przed ćwiczeniami wyrażamy swoją intencję i cała energia jaką generujemy z siebie, ćwicząc nasze ciała wspiera nasz cel. I jest to znacznie lepsza motywacji niż tysiące funpag-ów na facebooku z milionem truizmów na każdy dzień.

O tym jak łączyć porę dnia z rytuałami magicznymi, napiszę w artykule poświęconym domom astrologicznym – jest już gotowy w około 60% ale będę go kończył dopiero po artykule o pieczęciach kościelnych.

Tożsamość – czym jest astralna nieśmiertelność


Tożsamość

Ten krótki wpis chciałem poświęcić pojęciu tożsamości. Trochę rozwinąłem już temat, w niektórych wpisach tutaj chciałem dodać kilka informacji. W astrologii polem energo-informacyjnym odpowiadającym za tożsamość jest Księżyc, i ma to symboliczny sens, ponieważ tożsamość jest najbliższą nie-fizyczną formą w stosunku do ciała fizycznego, podobnie jak Księżyc jest najbliższym obiektem będącym na Niebie w stosunku do Ziemi. Tożsamość jest złożona składa się na nią wiele rzeczy i poszczególne części tożsamości możemy projektować na inne planety np. seksualność na Wenus i Marsa, rozumność, zdolność planowania i przekonania na Merkurego poczucia ja na Słońce, poczucie zgodności wewnętrznej i poczucie wypracowania swoich rezultatów na Saturna, poczucie integralności na Neptuna, poczucie oryginalności na Słońce i Urana, poczucie duchowości, poczucie swojego celu i idei jakie są nam bliskie na Jowisza. Jeśli jednak mówimy o całościowej naszej tożsamości która wypełnia całe nasze ciało fizyczne i jest fuzją tych wszystkich i wielu innych składowych jakości to odnosimy się do pola Księżyca.

Tym samym widzimy , że nasza tożsamość może być bardzo rozbudowana, składa się na nią też nasza wiedza i doświadczenie. Aby zachowywać dokładna pamięć poprzednich wcieleń, moim zdaniem – i z moich obserwacji, trzeba zachować ciągłą tożsamość między wcieleniami. Jeśli nasza tożsamość jest generalnie rzecz biorąc „przypadkowa” to może nie jest wielką stratą ją utracić, jeśli jednak jest owocem świadomego życia i wielu starań nie każdy chce budować ją od nowa.

Ciągłe budowania na nowo swojej tożsamości jest moim zdaniem źródłem wielu frustracji w trakcie rozwoju duchowego. Jest tak ponieważ towarzyszy temu poczucie, że trzeba osiągać za każdym razem to samo, tylko wpierw trzeba uporać się z trochę innymi strukturami ograniczającymi rozwój świadomości w danych czasach.

Poprzez analogie między różnymi częściami pól energo-informacyjnch można zachować wybraną przez siebie część tożsamości albo całą – w trakcie inkarnacji utracimy wtedy wspomnienia tych części tożsamości których nie zachowujemy. Ja w tym wcieleniem zachowałem swoją tożsamość tylko częściowo i głównie dzięki zbudowanym strażnikom z części swojej świadomości. Tym samym moja pamięć poprzednich wcieleń wracała do mnie etapami i tylko w najważniejszych obszarach które były dla mnie kluczowe aby zachować. Natomiast w poprzednim wcieleniu nie miałem jeszcze całkowicie zdjętych pieczęci kościelnych więc ciężko mi powiedzieć o ile lepiej i czy w ogóle lepiej będzie w następnych życiach. Choć z mojego rozumienia wynika że powinno być znacznie lepiej.

Aby zachować tożsamość między wcieleniami ( a jest to w ogromnej mierze moja teoria i dedukcja i sprawdzę to dopiero w następnym wcieleniu) należy na płaszczyźnie eteru, stworzyć odpowiednie przyczyny wieczności pewnych aspektów naszej tożsamości i powiązać tą idee z odpowiednim i analogicznym polem energo-informacyjnym aby była w sposób wieczny i ciągły energetyzowana. Odradzam z obserwacji tak stworzonych tożsamości kapłanów egipski którzy obecnie się wcielają tworzyć ją bez możliwości zmiany – chyba że dotyczyła by ona jakiegoś wąskiego aspektu. Łatwo można sobie wyobrazić sytuacje w której mag, ze względu na potencjał jaki wygenerował przez wiele żyć, chce się wcielić w niespokojnych czasach bądź trudnych warunkach – i w trosce o swój rozwój aby upewnić się, że mimo zewnętrznych okolicznych nie dokona pewnych rzeczy tworzy część swojej tożsamości silnie odrzucającą takie zachowania stałą i wieczną – stałość tutaj należałoby ograniczyć czasowo nawet jeśli miałaby być to śmierć – choć jest to też ryzykowne gdyż może niepotrzebnie skrócić inkarnacje. Warto wprowadzić prócz śmierci, jeszcze przynajmniej jedną możliwość umożliwiającą zmianę takiej stałości – warto też pamiętać, że tak stworzona część tożsamości jeśli uczynimy z niej centrum całego naszego życia stanie się bardzo silna.

Warto tu rozważyć koncepcje wieczność dla mnie oznacza ona ciągłość a nie stałość i do takiego rozumienia się odnoszę.

Podsumowując ten krótki wpis, chciałem powiedzieć, że moim zdaniem stworzenie sobie tożsamości nie rozpadającej się między wcieleniami jest możliwe, ale wymaga zdjęcia i usunięcia pieczęci kościelnych i wszelkich innych. Sama nasza struktura świadomości, jest zachowywana między wcieleniami jako „zapis” w eterze połączony z naszą świadomością duchową – tego więc nie tracimy aż tak bardzo, natomiast cały nasz wysiłek w astralne tworzenie i budowanie tych struktur a także ogromna część wiedzy przepada na rzecz systemu religijno-politycznego.

Wydaje mi się, choć może się to w ogromny stopniu różnić między osobami, że ludzie nawet mimo podłączenia do religijnych maszynek zachowują jakaś wąską część różnych tożsamości między wcieleniami, jest to jednak nie wiele w stosunku do tego co mogłoby być a na pewno cała ta energia jest tracona na rzecz systemu kontroli z którego poza wąską grupą nikt nic nie ma.

środa, 12 października 2016

Budowania struktur świadomości, jak nauczyć się postrzegania eteru


Budowania struktur świadomości

Jest to bardzo ważnym temat, powiedziałbym, że kluczowy z punktu widzenie skutecznego używania magii zwłaszcza bardzo istotny, żeby zrozumieć dlaczego posiadania pieczęci kościelnych blokuję używanie magii. Jak już pisałem świadomość w swojej najsubtelniejszej formie powstaje z naszej esencji i jest pierwsza formą którą nasz duch tworzy z eteru. Jest to tzw. świadomość duchowa – dlatego, że eter nazywany jest światem ducha. Podczas inkarnacji świadomość duchowa łączy się z ciałem fizycznym i z tego połączenie powstaje ciało astralne – mnie więcej odpowiadające jakościom przedstawionym w kosmogramie urodzeniowym. Całość naszych ciał gwiezdnych (astralnych) można w skrócie i pewnym uroszczeniu nazwać naszą tożsamością, poczuciem tego kim jesteśmy (co na Ziemi rezonuję z jakością Księżyca).

Sensem pracy wstępnej nad własną inicjacją tzw. samo-inicjacja to zbudowania świadomej struktury pozwalającej nam postrzegać nasze przyczyny istnienia, a sensem bycia osobą inicjowaną jest świadome w pełni wiedzy o sobie realizowanie swoich przyczyn istnienia na płaszczyźnie astralnej i fizycznej. Zarówno osoba już inicjowana w wiedzę o sobie, jak i osoba która z wielu przyczyn jest w trakcie samo-inicjacji korzystają dokładnie z tych samych praw, mechanizmów i zależności. Dlatego nikt nie potrzebuje nikogo do swojej inicjacji, jedynie wiedzy i czasu. Oczywiście można komuś pomóc czy coś ułatwić i nie ma w tym nic złego – ale nie jest to żadna konieczność.

Jednym mitem który chce rozwiać, jest przekonanie, że osoby już inicjowane są „dobre”. Posiadanie wiedzy o świecie ducha, o sobie i prawach jakim się podlega nie ma nic wspólnego z etyką danego człowieka. Nie wiem skąd dokładnie wzięła się ta bajka, ale wiem, że nie służy ona nikomu kto w nią wierzy.

Żeby sobie łatwo wyobrazić tworzenie struktur świadomości użyjemy symbolu drzewa – bardzo popularnie używanego do tworzenia struktur w świadomości. Jak już wiemy nasza świadomość ducha łączy się z ciałem fizycznym i najczęściej cały proces pochłania tyle energie, że wykształca się nie wielkie drzewo, a małe drzewko – i reprezentuję ono symbolicznie poziom rozwoju i pracy nad własną strukturą świadomości. Drzewo jest dobrym symbole ponieważ, po pierwsze oznacza coś żywego – jednak bez swoich konkretnych celów czy interesów, ma swoje korzenie w Ziemi a koroną sięga Nieba ( i to jest świetny symbol budowania struktury która po zejściu do ciała fizycznego wzrasta do Nieba ( eteru)). W ogromnym uroszczeniu są dwie podstawowe metody na pozyskiwania energii do budowy swoich struktur świadomości.

Pierwsza na której opiera się w ogromnym stopniu hermetyzm i magia zachodnia, a także np. rytuał kabalistyczny IHVH-Adonai Rawna Clarka, który jest faktycznie rzeczy biorąc tylko nakładką na ten uniwersalny proces.

Metoda to jest tak naprawdę prosta i banalna – polega na tym, że wyobrażamy sobie że nasza świadomość się wznosi, i pokonuje wpierw atmosferę Ziemską, Księżyc, Słońce, Planety , gwiazdy aż dochodzimy do swoich granic( czyli wpierw wykraczamy poza świat fizyczny, następnie poza sferę astralną ( gwiezdną nawet najbardziej subtelna) i jesteśmy w swojej świadomości duchowej). Gdy dochodzimy do swoich granic obserwujemy gdzie te granice są i co możemy na nich zobaczyć. Następnie w odwrotnej kolejności wracamy do ciała fizycznego i staramy się jak najlepiej nazwać i zrozumieć to doświadczenia – poprzez ten proces używamy uniwersalnych energii do budowania i wzmacnia struktury swojej świadomości. Tym samym jeśli mamy wiedzę na temat planet i ich cykli, znamy ich jakości i tak dalej, wznosząc świadomości mamy wiedzy która pozwoli nam po pierwsze zrozumieć swoje doświadczenia, a po drugie skorzystać z obecnych uniwersalnych energii do swojego rozwoju. Jest to bardzo dobry sposób gdyż możemy zauważyć, czego nam brakuje, jakich jakości i energii nie mamy co jest od nas jakby „oddzielone” i nie możemy z tego korzystać. Wtedy wiemy z czym pracować, żeby dalej się rozwijać Generalnie jest to technika subtelna, i spokojna, raczej bezpieczna – choć oczywiście warto ja robić z intencją trafienia do swojej własnej świadomości duchowej na płaszczyźnie eteru a nie czegoś innego. Tak jak już wspomniałem wpierw trzeba zastanowić się, czym dla nas jest eter i pomedytować trochę nad tą jakością – żeby posiadać jakaś konceptualizacje tego co się chce osiągnąć.

Oczywiście w trakcie takich podróży możemy napotkać różne struktury i wiele rzeczy nałożonych na nas aby nas ograniczyć i wtedy musimy podjąć prace nad usunięciem takich wpływów.

Druga technika budowania struktur swojej świadomości przypomina pranajamy z Kriya Jogi. Nawiązuje to do naturalnego mechanizmu, gdyż podczas śmierci ciało uwalnia dużo energii, która powinna posłużyć do wzniesienia świadomości i rozpocząć proces przechodzenia między światem fizycznym a światem astralnym. W skrócie ta technika polega na wyobrażaniu sobie, że z naszego centrum energetycznego umieszczonego mniej więcej w okolicach odbytu wznosi się energia ( zazwyczaj w Jodze intencją jest zjednoczenie z Brahmanem poprzez jakiegoś avatra np. Mahavatara Babaji) i prowadzi się tą energie wzdłuż kręgosłupa aż do czubka głowy wyobrażając sobie, że mamy przed sobą wejście do boskości ( naszego najwyższego ideału). Gdy powtórzmy w jednej intencji ćwiczenie wystarczającą ilość razy kumulacji energii i napięcie jakie to wytwarza „wyrzuca” nas w kierunku jaki obraliśmy intencją. Możemy ten sam mechanizm oczywiście użyć nie tylko do jednoczenia z bóstwem, ale do wznoszenie swojej świadomości do swojej samoświadomości duchowej z intencją zobaczenia i zrozumienia swoich przyczyn istnienia. Taka praktyka jednak ma to wyzwanie, że naśladuje proces jednoczenia psyche po śmierci i tym samym pobudza wszystko co „blokuje” czy utrudnia przepływ takiej energii. Ja nie polecam robienia akumulacji tylko delikatne prowadzenia energii i wyczuwanie tych „blokad” czy zabrudzeń. I wtedy jeśli ją znajdziemy pracujemy wpierw z blokadą a potem wracamy do wznoszenia. Jest to dużo bardziej bezpieczne i rozsądne. Warto tutaj wspomnieć, że z uwagi na to, że seks pobudza naturalnie wnoszenie tej energii wzdłuż kręgosłupa orgazm jest nazywana często „małą śmiercią”.

W dalszych wpisach będę pisał jak łączyć te techniki, wznoszenie świadomości, wznoszenie energii i magii seksualnej do osiągania swoich celów, a także jak łączyć je z cyklami planet aby wzmocnić swoje efekty.

Łatwo zauważyć, że obie techniki można łączyć, i zacząć od pobudzenia swojej energii u podstawy, następnie rozszerzyć swoją świadomość i wrócić. Możliwości są nieograniczane a same metody proste, warto wpierw poeksperymentować jaki wariant najlepiej na nas działa a potem stworzyć swój rytuał wokół tego z intencją, że tylko my możemy z niego korzystać i ma nas prowadzić np. do postrzegania eteru.

W tym miejscu chce otwarcie powiedzieć, że ja uczyłem się tego inaczej – a obecnie używam w ten sposób i tak rozumiem. Sposoby w jakie ja się tego uczyłem polegały mówiąc w skrócie, na wybraniu god-formy do której miało się silne uczucia i emocje, a następnie łącząc obie techniki udawało się do takiej god-formy używając jej jako struktury wznoszenia świadomości, a następnie budowało się swoje struktury odbijając formę boga. W trakcie takiej praktyki, tworzyło się w swoim umyśle, albo i w umyśle i w domu ołtarz takiego boga, któremu oddawało się część ( była to świadoma praktyka akumulacji energii) co przyspieszało rezultaty i można było je osiągnąć dość szybko. Natomiast później niestety w tak zbudowaną struktura dana god-forma mogła łatwo ingerować i zdobywania niezależności od tego boga było procesem trudnym i wieloletnim. Natomiast postrzegania eteru otwierało się dość szybko i łatwo, choć było to obwarowane ograniczeniami danej god-formy. Moja praktyka częściowa skupiała się na Jezusie a w większości na hinduskim Shivie. Mogę powiedzieć, że moment gdy rzeczywiście wchodziłem w komunie w Shivą był magicznie bardziej konstruktywny niż z Jezusem. Z drugiej strony jednak god-forma Shivy jest olbrzymia i łatwo może wzbudzić przerażenie, często też stara się zniszczyć osobę próbująca się z nią zjednoczyć. Z perspektywy czasu nie polecam takich praktyk i myślę, że mądrzej osiągnąć to stopniowo budując coraz silniejsze własne i niezależne struktury. Zwłaszcza, że pewne przyspieszenie trzeba przypłacić dużą zależnością, a czas który trzeba poświecić na uniezależnienie się jest, czy bywa bardzo długi.

Ale można wykorzystać swoje wysokie emocje, które są silnie energetyczne aby ten proces wzmocnić i jest to proste i analogiczne do czczenia bóstwa w ten sposób. Jeśli już mamy zbudowaną swoją konceptualizację eteru, zaczynamy wysłać jej swoją energie miłości i czci i tym samym budujemy z nią swoje powiązanie i silnie je energetyzujemy. Po jakimś czasie jeśli połączymy odpowiednio te trzy metody osiągniemy sukces i otworzymy percepcje eteru. W tym miejsce chce powiedzieć, że niestety sam osiągnąłem to inaczej, teraz używam takich metod, ale nie umiem przewidzieć jak będą efektywne dla osoby dopiero szukającej tego doświadczenia – choć nie znajduje powodu dla którego nie miałaby być równie efektywne jak praca z god-formą.

Kolejna rzecz jaką warto brać pod uwagę przy budowaniu struktur swojej świadomości jest taka, że taka struktura ma spajać nas wewnętrznie, powinna być dlatego budowana w sposób spójny i wewnętrznie nie sprzeczny, i od początku powinno być dla nas jasne jaka jakość ma być nadrzędne wobec innych – dobrze aby była to jakość rzeczywiście nadrzędna np. Uniwersalna Inteligencja, rozumność i autorytet duchowy. Pole energo-informacyjne które sprzyja takim procesom to Saturn i można go używać zwłaszcza do gruntowania i stabilizacji nowo powstałych struktur.

W trakcie takiej pracy odkryjemy, że często pewne części naszej struktury nie są dla nas użyteczne i dobre i będziemy musieli je przebudować. Czasem może okazać się, że nad pewnymi częściami naszej struktury duchowej nie mamy pełnej kontroli albo nawet dostępu i będzie to wymagało od nas sporo pracy. Ponieważ inicjacje i religie „wgryzają” się w nas już na tym poziomie, musimy reagować z poziomów wyższych i tak modelować siebie, „starcia energetyczne” są bez sensu ( moim zdaniem), ponieważ ciężko byłoby jednej czy nawet kilku osobą wygenerować więcej energii niż setki milionów utrzymujących taka strukturę w przestrzeni. W skrajnych przypadkach, gdy jesteśmy już zupełnie bez pomysłów jak się od czegoś uwolnić możemy wykorzystać pole energo-informacyjne Plutona ( choć naprawdę zalecam dużą rozwagę i ostrożność w tym względzie).

Chciałby dodać, że często z uwagi na wiele inicjacji z poprzednich żyć, forma naszej struktury świadomości może nam nie odpowiadać. Ja np. w wyniku wiele wcieleń mam zbudowaną swoją strukturę na piramidzie, nie do końca mi to odpowiada, ale nie niszczę tego tylko przebudowuję. Czasem trzeba coś zniszczyć, zwłaszcza obce podłączenia, ale lepiej traktować siebie i swój wysiłek z szacunkiem i coś udoskonalać a nie od razu niszczyć.

sobota, 8 października 2016

Aborcja i eutanazja – analiza magiczna


Ostatnio głośny w Polsce jest temat aborcji i tak zwanej „aborcji eugenicznej”. Chciałbym przedstawić ten temat z magicznego punktu widzenia, ponieważ nie jestem kobietą postanowiłem nie wypowiadać się w kwestii tego co i kiedy dzieje się w czasie ciąży. Znacznie lepiej aby opisywał to ktoś, z realnym własnym doświadczeniem a nie tylko zewnętrzną percepcją.

Odnośnie eutanazji i aborcji moje poglądy dobrze wyraża krótki cytat z Seneki : „ Nie wyrzekam się starości, o ile pozostawia moją lepszą cząstkę nietkniętą. Ale jeśli zacznie podkopywać mój umysł, jeśli zniszczy jedną moją umiejętność po drugiej mojej umiejętności, jeśli zostawi mi nie życie, lecz jedynie oddech, opuszczę to zmurszałe, zrujnowane domostwo. Nie będę się starał przez śmierć wymknąć chorobie, dopóki może być wyleczona i nie upośledza umysłu. Nie podniosę na siebie ręki z powodu bólu, ponieważ tak umrzeć, oznaczałoby dać się zwyciężyć. Ale wiem, że jeśli będę cierpiał bez nadziei na poprawę, odejdę, nie ze strachu przed samym bólem, lecz po to, by ocalić to, dlaczego żyłem.”

Te słowa dobrze oddaje sens życia, jako narzędzia do kształtowania siebie i swojej świadomości, i to, że ucieczka przed problemem który można rozwiązać czyni nas słabym, natomiast uporczywe rozpływanie się w cierpieniu któremu nie da się nadać sensu odbierze nam możliwość kreowania i sprawstwa i życie sprowadzi tylko do czynności fizjologicznych jak oddech. Najgorszym co z punktu widzenia maga może się stać to nie posiadania władztwa mentalnego i rozumowego. Dlatego z mojego punktu widzenie narodzenie się jako osobie niepełnosprawna umysłowo i co grosza życia w takim stanie to ogromna starta czasu a także duże zagrożenie dla rozwoju świadomości.

Dlatego jest to duże zagrożenie dla rozwoju świadomości, bo poprzez wieloletnie powtarzanie, buduje to nawyk bycia nieporadny i zależnym od innych. A także osoby niepełnosprawne umysłowo nie maja żadnych zdolności kierowania swoją energią ani świadomej i rozumnej kreacji ( z punktu widzenia magii, nie chodzi tu o manualne rysowanie obrazków). Wielu może się ze mną nie zgodzić dla mnie te zdolności to esencja bycia człowieka i bez nich życie człowieka nie ma wartości. Przynajmniej nie ma dla samego człowieka, ale może mieć ogromną przydatność dla innych.

Generalnie w historii są dwa tryby pobierania ofiarnej energii od ludzi. Jeden gwałtowny i okrutny, czerpiący swoją moc z łamania czyjeś woli poprzez ból, tortury i poniżanie (odnosi się poprzez analogie do Marsa i Saturna) i drugi oparty na subtelnej manipulacji, miłości, trosce i wytwarzaniu poczucia bycia kochanym i potrzebny ( odnosi się poprzez analogie do Wenus, Jowisza i Neptuna). Pierwszy tryb jest dość oczywisty i wyraża się w wojnach, gwałtach, pobiciach itp. Drugi tryb jest znacznie bardziej wymyślny i polega na uzyskiwaniu zgody od swojej ofiary, najczęściej poprzez nagradzanie jej przyjemnością za wykonywanie poleceń. Jeden tryb to warunkowanie prądem, drugi to warunkowanie seksem. Przykładowo w cywilizacji Majów, ale nie tylko u nich, gdy miano złożyć kogoś w ofierze, ta osoba była czczona, kochana i uwielbiana. Dawno jej jej dużo troski, czułości, pysznego jedzenia i seksu. Pozwalało to kumulować dużą energie w danej osobie. Gdy czas był właściwy osoba czuła składanie siebie w ofierze bogu jako akt najwyższej miłości i ogromnej miłości do siebie, była wręcz zaszczycona, że to ona została wybrana – a inni swoim zachowaniem budowali i utwierdzali w osobie to przekonanie. Taka osoba jest zachwycona ze swojej roli i będzie bronić swojego kata w każdy możliwy sposób. Gdy „biali” uwalniali takich ludzi, często tamci uciekali aby jednak oddać swe życie, lub żądali wręcz aby nie zakłócano tego rytuału.

Jaki ma to związek z niepełnosprawnością umysłową? Moim zdaniem ogromny, jak już powiedziałem, osoby niepełnosprawne umysłowo nie maja władztwa mentalnego do rozporządzania swoją energia, ale produkują jej mnóstwo, więcej niż normalni ludzi. Dodatkowo przez swoją niesprawność skupiają na sobie energie całych rodzin, którzy muszą poświęcać im wielkie ilości energii i czasu. Ponieważ są to ludzie bez woli, najczęściej w rodzinach religijnych, łatwy dostęp mają do nich różnego rodzaju god-formy które mają baterie bezwolną i idealną. Moim zdaniem za cała histerią nakłaniającą ludzi do rodzenie i wychowywania dzieci z taka wadą stoi po prosta ta kwestia , że kapłanom religii się to bardzo opłaca i wzmacnia to ich rytuały. W dawnych czasach kapłani tez mieli słabość do wszelkich mutacji i zaburzeń ciała fizycznego, było tak ponieważ takie osoby „cudownie” nadawały się do robienie rzeczy, które normalnego człowieka silnie obciążały i długo musiał je równoważyć. Użycie do nich kogoś z ograniczaną poczytalnością najlepiej jeszcze oddanego bóstwu było z rytualnego punktu widzenia idealne. Dzięki temu, że osoby mają małą poczytalność, można je dopuszczać do bardzo ukrytych rytuałów a oni nigdy nie użyją ich do swoich celów.

Podsumowując, zawsze w takich sytuacjach chodzi o czyjś interes i nigdy nie jest to w interesie ani ludzi którzy będą żyć w takich ciałach, ani w interesie ich rodzin, ale jest to w interesie wszystkich tych co z miną wielkiej troski opowiadają o krainach gdzie ciągle rozbrzmiewa płacz nienarodzonych dzieci, czy ludzi z ogromnymi chorobami którzy poddali się eutanazji. Jeśli kiedyś czytałaby ten tekst osoba, będąca rodzicem takiej osoby to moim zdaniem zamiast wywoływania w sobie poczucia winy czy złości do mnie albo kogoś innego, lepiej pomyśleć jak wykorzystać sytuacje do swojego dobra i chociaż minimalnej korzyści już narodzonego człowieka. W takiej sytuacji trzeba by uwolnić taka osobą z wpływów kościelnych a dalej samodzielnie kierować jej energią dla dobra rodziny która się nią opiekuję i o nią dba. Wtedy przynajmniej można nadać jakiś sens i symetrie relacji jaka panuję między ludźmi.

piątek, 7 października 2016

Komentarze

Cześć,

Dzwonił do mnie dzsiaj kolega, że próbował dodać komentarz i coś tam się stało, że ja go w ogóle nie widziałem. Chciałem powiedzieć że aby komentować nie trzeba mieć konta na googlu. Ja tylko mam włączona akceptację komentrzy i jak na razie wszystkie komentarze opublikowałem, więc jeśli jakiś komentarz się nie pojawił to przepraszam po prostu się "zgubił". Dziękuję wszystkim komentujacy za aktywność to bardzo fajne wiedziec, że to co sie pisze rzeczywiście kogoś interesuje.

Pozdrawiam.

Ps. Przepraszam za błędy, piszę z komórki.

czwartek, 6 października 2016

Magiczny rodowód chrześcijaństwa – wstęp do zdejmowania pieczęci


Egipski rodowód chrześcijaństwa

To jest tekst wstępny do właściwego tekstu o zdejmowaniu pieczęci kościelnych. Aby skutecznie zdjąć pieczęci kościelne trzeba dostać się do ich źródła, a to źródło to jest w starożytnym Egipcie.

Zacznijmy od końca Jezus pochodził z linii rodowej potomków Salomona i Naamy, córki faraona – Ammonitki – wyznawczyni Amona. Dalej matka Jezusa była Maria, czyli Miriam. Jednym z prawdopodobnych źródeł tego imienia jest „Meri-Ammon” czyli ukochana Amona. Warto napisać, że druga żona Heroda nazywała się Mariamne czyli Miram.

Zwróćmy uwagę na pewien biblijny rytuał, opisany już w czasach Mojżesza, śmierć pierworodnych – chyba, że złoży się ofiarę z Baranka. Jak wiemy Herod dokonała rzezi pierworodnych po urodzeniu Jezusa. Wedle Biblii śmierć pierworodnych była ostatecznym dowodem siły JHVH i zapewniła uwolnienie żydów z Egiptu.

Pytaniem otwartym jest kiedy żył Mojżesz, dokładnie nie wiadomo. Wiadomo jednak z historii, że w Egipcie przez wieki a może nawet tysiąclecia rywalizowali między sobą kapłani Atona ( monoteistycznego bóstwa tarczy słonecznej podobnego do IHVH) i kapłani Amona który później został Amonem-Ra. Można się domyślać, ponieważ pewnej wiedzy na ten temat nie mamy, że fakt ścigania żydów po zgodzie na opuszczenia przez nich Egiptu miał jakieś lepsze uzasadnienie niż zemsta. Wystarczy się zastanowić, że gdyby chodziło o zemsta lepiej by było zabić żydów od razu a nie puszczać i ścigać po pustyni. Jak wiadomo Mojżesz jako książę Egiptu, był też kapłanem i posiadał ezoteryczną wiedzę kapłanów, najprawdopodobniej wraz z opuszczeniem Egiptu ukradł z piramid potężny magiczny artefakt – arkę przymierza.

Ja pamiętając swoje poprzednie wcielenia, zwłaszcza te z Egiptu mogę powiedzieć, że działania tego artefaktu było bardzo silne a jego pochodzenie było zapewne z czasów przed „potopem”, kiedy nauka i magia stanowiły jedność. Artefakt ten był używana do kontroli umysłów Egipcjan, ja naprawdę nie pamiętam żadnego innego okresu nowożytnej historii kiedy mój umysł tak bardzo nie był mój jak w Egipcie, każda myśl jaką miałem była myślą ze ściśle określonego pola energo-informacyjnego świątyni do jakiej należałem. Dlatego wedle moich wspomnień przynajmniej w tych czasach kapłani byli w dużej mierze robotami duchowymi.

Warto zauważyć podobieństwo słowa Amen z imieniem Amon. Zwłaszcza, że podstawą słowa Amen jest alef-mem-nun i te trzy litery są też w słowie Amon. Amon był/jest bogiem niewidzialnego wiatru, urodzaju i płodności. Powodował, że plony były obfite a kobiety rodziły dzieci – dla mnie mit o niepokalanym poczęciu jest przedłużeniem tej historii.

Mając podstawowe informacje przejdźmy do czysto teoretycznej analizy opartej na magicznym a nie mistycznym paradygmacie. Wiemy , że Egipt był teokracją, która po porażce Kleopatry praktycznie traciła jakiekolwiek znaczenie, na rzecz pragmatycznego Rzymu. Jeśli kapłani Egipscy chcieliby odzyskać władze i zwierzchność nad umysłem ludu, który jak wierzyli muszą prowadzi z woli boga, musieli zapewne pogodzić się z tym, że stary bóg odchodzi i na jego miejsce powołać Boga nowego. Doskonałym okresem aby to uczynić była koniunkcja Jowisza i Saturna około 30 roku przed naszą erą – zwana przez niektórych gwiazdą Betlejemską. Moim zdaniem, Egipscy kapłani wybrali naród żydowski z uwagi na silną wiarę w Mesjasza – który w tym czasie miał nadejść i było ich co najmniej kilku. Drugim powodem było połączenie między żydowskim mistycyzmem a system magiczno-mistycznym Babilonu (niewola babilońska). Myślę, że jeden z wielu mesjaszy jaki w tym czasie żył, umarł na krzyżu i była to część symbolicznego rytuały zastępowania Ozyrysa na jego tronie( kult Ozyrysa od mnie więcej 663 roku p.n.e. zaczął zajmować miejsce Amona-Ra) – który był bóstwem sądzenia zmarłych. Następnie „prześladowanie apostołów” było formą ofiary dla nowego boga aby go wzmocnić. Wiele lat po tych wydarzeniach stworzono spójną legendę znana jako życie Jezusa Chrystusa. Z mojego doświadczenia jest wiele god-form tego bóstwa – spotkałem ich kilka, jedna wyglądając bardzo aramejsko i być może faktycznie wyglądająca jak męczennik z krzyża - w 2008 roku w czasie medytacji w boże narodzenia. Jako osoba trzymająca się z dala od religii i pracująca już w tym czasie z usuwaniem wpływu pieczęci kościelnych byłem tym mocno zaskoczony. Doświadczenie było dość proste, prymitywne w swojej naturze ale niesłychanie intensywne i przeszywające. W trakcie praktyki wznoszenie świadomości, zobaczyłem „nieskończone” białe światło z niego wyłonił się Jezusa na Krzyżu który emanował miłością wymieszaną z poczuciem winnym. Trwało to kilka minut po czym się skończyło, wtedy zacząłem słyszeć „głos” Jezusa. Sporo czasu zajęło mi zrozumienie z czym mam do czynienia i pozbycia się tego podpięcia.

Kolejnym ważnym tematem który trzeba znać aby zdjąć pieczęcie kościelne jest Mut – żona Amona kilka jej tytułów powinno nasunąć oczywiste skojarzenia – królowa nieba, królowa bogów, matka bogów, tak która rodzi lecz sama się nie urodziła. Ta postać powróciła do chrześcijaństwa dość późno a obecnie w Polsce jest czczona jako Maria. Dokładną analizę polskiej odmiany pieczęci przedstawię we wpisie o usuwaniu pieczęci, gdyż jest wyjątkowo silna z uwagi na dość niedawne rytuały oddawania Polski Marii i ustanawianiu jej królową Polski, w których brało udział setki tysięcy Polaków.

Jezus Chrystus jako Solarne bóstwo jest bramą i ograniczeniem poznawania pola energo-informacyjnego Słońca i jak długo na człowieka działają pieczęci kościelna tak długo ta jakość będzie ukazywana tylko przez ten filtr. Mut i Maria jest filtrem założonym na jakość Księżyca i jest bramą do pola energo-informacyjnego Księżyca i jak długo pieczęć jest aktywna tak długo magia Księżyca będzie filtrowana przez tą god-forme. Zwłaszcza na terenie polski jest to bardzo aktywna forma magi używana przez katolików do wpływu na życiu publiczne, poprzez rytualne odmawiania różnica, zwłaszcza nowenny pompejańskiej która trwa dwa praktycznie dwa cykle Księżyca. Tak samo przyjmowanie szkaplerza (zbroi wiary dawanej przez Mut – Marie – Miriam) – w czasie przebywania Słońca w tropikalnym znaku Raka.

Myśle, że warto być świadomym, że zwłaszcza w Polsce za każdym razem gdy ktoś się o nas czy za nas modli, po prostu stara się kontrolować nasze myśli i zachowanie. Używa do tego odnowionych egipskich rytuałów powiązanych bezpośrednio z polem energo-informacyjnym Księżyca i Słońca. Dlatego żyjąc w takim kraju jak nasz bardzo ważne jest tworzenie skutecznych tarcz i odłączenia podczepień.

Jeśli tego nie robimy niestety po śmierci staniemy się części rytuały sądu ostatecznego tj. sądu nad naszą duszą. W wersji Egipskiej nasza dusza albo szła do „nieba” albo pożerał ją Ammit (wielki krokodyl). Miała to na celu niszczenie części tożsamości, które były niezgodne z systemem teokracji Egipskiej. Każde takie pożarcie to wielka trauma zapisana w świadomości.

Warto wziąć pod uwagę przy zdejmowaniu pieczęci, że w Babilonie ogromnie silny był kult Wenus-Ishtar. Oczywiście ze względu na połączenie z judaizmem pieczęci te modelują też silnie to pole. Choć moim zdaniem nie odniesiono tu pełnego sukcesu (o czym świadczy prześladowanie pierwszych gnostyków- za praktyki magii seksualnej) aż do chrystianizacji Majów w XVI wieku. Kapłani Majów, którzy zarządzali tamtejszymi piramidami i posiadali bardzo silne rytuały powiązane z magią Wenus (Wenus była tam najważniejszym bogiem) łatwo uznali wyższość chrześcijaństwa i moim zdaniem, i poza swoimi postrzeganiem nie mam na to dowodów oddali swoje rytuały i „moc” we władanie bogów którzy ich podbili. Oczywiście prości ludzie starali się utrzymać swoją tradycje, lecz był to już daremny trud. W tym momencie pieczęci religii chrześcijańskiej zostały bardzo silnie wzmocnione i warto również brać to pod uwagę. Ogromna liczba opętań – niby to kar za zajmowanie okultyzmem to po prostu klątwy katolików i Biskupów. Z uwagi na ich autorytet w polu energo-informacyjnym które jest dość rozległe i ma wiele pomniejszych god-form pod sobą sprowadzają na ludzi dawne i często głodne demony. Wiele osób wie, że najłatwiej rozwiązać problem, który się samemu stworzyło i dzisiejsze opętania i ich wzrost to działania hierarchów kościoła, którzy pracują nad kontrolą umysłów ludzi razem z illuminatami pomimo pozornego konfliktu. Najprawdopodobniej nad obydwiema instytucjami czuwa zakon Jezuitów.

Chciałbym jeszcze omówić Egipski model budowy duszy w naszym rozumieniu należy duszę tłumaczyć jako tożsamość. Moim zdaniem mylnie zakłada się, że Egipscy kapłani mówiąc o nieśmiertelnej duszy mieli na myśli ducha. Moim zdaniem ich celem były stworzenie nieśmiertelnej tożsamości – czyli tożsamości która nie rozpada się po śmierci tylko inkarnuje wraz ze świadomością – w ten sposób funkcjonowali ludzi w czasach przed potopem. W czasach Egiptu zmiana dotyczyła tego, że prócz tożsamości nieśmiertelnej chciano ją również mięć stała i niezmienną( tym samym nie doskonalącą się). Miało to tą zaletę, że gdy kapłan musiał się inkarnować, system społeczno-polityczny oparty na piramidzie, zawsze z czasem umieścił go w miejscu do jakiego „przynależał”. Była to forma zabezpieczenia na następne życia i oczywiście umożliwiało to nie tracenie wiedzy poprzez inkarnacje i zdobywanie jeszcze większej przewagi nad „szarym” człowiekiem, który pozbawiony wiedzy zdany był na łaskę bogów.

Egipcjanie dzieli duszę na pięć części :

Ib (serce) – wierzono, że serce jest formowane z kropli krwi z serca matki. Dla starożytnych Egipcjan serce było siedliskiem emocji, myśli, woli i intencji. To właśnie serce było poddane osądowi Anubisa i jeśli ważyło więcej niż piórko Maat było pożerane przez Ammita. Ta koncepcja ma swoje źródło w tym, że w czasie ciąży i krótko po urodzeniu esencje matki i dziecka są połączone, ponieważ przez jakiś czas stanowią jedno ciało. I to połączenie jest tym co pierwsze kształtuje tożsamość dziecka. Pokazuje to też role rodziny w kształtowaniu tożsamości, która jest bardzo duża zwłaszcza dla ludzi którzy nie zachowują tożsamości nawet szczątkowo między wcieleniami. Jak widzimy po tym opisie Egipcjanin a obecnie też katolik może zachować tylko tą część świadomości która odpowiada bogom, każda inna jest pożerana i niszczona.

Sheut (cień) – wierzono, że jest zawsze obecny i zawiera coś z osoby. Cień reprezentował często sługę Anubisa – który był przedstawiany jako figurka małego człowieka pomalowanego na czarno. Moim zdaniem ten cień, to cała część psychiki osoby, która nie mieściła się w systemie. Była ona odłączana od świadomości osoby rytualnie i funkcjonowało jako cień oddany bóstwu. Obecnie też się to dzieje, i cień jest najczęstszą bramą opętań – zwłaszcza przez tzw. większe jaźnie, które zbudowane są najczęściej z czarnego światła.

Ren (imię) – imię było nadawane w chwili narodzin i wierzono, że jest żywe tak długo jak mówi się o osobie. Obecnie przykładem takiej magi jest chociażby apel poległych, który przywołuje imiona żołnierzy. Użyciem takiej magi, które z pewnością było ważne dla kapłanów i faraonów, jest obecne nawet w dzisiejszych czasach wśród magów. Jeśli jakiś mag jest blisko końca swojego życia i uznał, że dla swojego doskonalenie będzie zachowywał tożsamość między wcieleniami, to uczynienia swojego imienia sławnym bardzo mu pomoże. Jeśli ów mag zbuduje swoją legendę przed śmiercią, i w czasie gdy przebywa on w zaświatach ludzie uwierzą, że był to wielkim i potężnym magiem, po ponownych narodzinach będzie posiadał ogromny zastrzyk energii do swojego rozwoju.

Ba (osobowość) – jest to termin którego prawdziwe znaczenia zostało najpewniej stracone i podania pełne są domysłów. Symbolem jest ptak z głową człowieka. Według pewnych testów Ba pojawia się po śmierci. Moim zdaniem Egipcjanie odnosili się dtu do energii która jest wyzwalana z ciała w momencie śmierci, ta dość silna ilość energii generowana z podstawy kręgosłupa powoduje wznoszenie świadomości po śmierci człowieka.

Z powodu tego, że podczas śmierci ciało fizyczne, ludzi i zwierząt i w jakieś mierze nawet roślin wytwarza opisywane tu Ba, jest to energia którą rytuały związane ze składaniem ofiar chcą zabrać i użyć do swoich celów. Jednym ze znanych rytuałów używanym do tego celu jest rytuał całopalny ku czci Molocha – takimi rytuałami były średniowieczne stosy czy nazistowskie piece krematoryjne. W skrócie rytuały te bazują na fakcie, że silne akumulacje energii życiowej wytwarzają ogromny potencjał w eterze który z czasem szuka realizacji na ziemi – intencje w takich rytuałach zazwyczaj są dość ogólne a realizowanie potencjału który symboliczne przybiera kształt wolta (pioruna) oddaje się jakieś god-formie. Oczywiście w rytuałach molocha (słowo to prawdopodobnie oznacza króla) palono w tym celu małe dzieci i nazywano to „przejściem przez ogień”. Poza jawnym okrucieństwem z magicznego punktu widzenie ogień symbolizował wnoszenie intencji ku bogom, wraz z silną energia ( pochodzącą z życia) do jego realizacji. Ten sam symbolizm był użyty w czasach palenie czarownic, intencją było zbudowanie potęgi i siły kościoła i odebranie ludziom wiedzy ezoterycznej.

Rytualne mordowanie pierworodnych miało podobny cel, wedle licznych wierzeń, rytualny seks małżonków w noc poślubną, podyktowany był tym, że cała energia jaka została zgromadzona przez czasowy celibat i ślub, zostanie skierowana na spłodzenie pierworodnego, który tym samym będzie kimś silnym i potężnym. Z pewnością niektóre rody praktykowały takie rytuały więc zabicie takiego pierworodnego wyzwala znacznie więcej energii niż „zwykłego” dziecka.

Ka (iskra witalności) – można to rozumieć jako oddech życia, moment śmierci uznawano za taki gdy Ka opuszczało ciało. Jest to zdolność pobierania energii witalnej z otoczenia tu jako część duszy jest rozumiane moim zdaniem jako tzw „od”. Czyli specyficzną emanacje energetyczną danej osoby.

Akh (magiczny, posiadający efekt) – była to część duszy związana z myślą i moim zdaniem trzeba to rozumieć jako zdolność do rozumienia i wyciągania wniosków oraz analizy. Jest to bardzo ważny aspekt naszej duszy, który pozwala nam przeanalizować zakończone życie i wyciągnąć wnioski. Po śmierci Khat( ciało fizyczne), Ba i Ka łączyły się i ożywiały Akh. Żeby ten proces się udał wierzono, że należy przeprowadzić rytuały pogrzebowe se-akh ( uczynić martwą osobowe żyjącym akh). Z tą częścią duszy było związane czy zmarły stanie przed sądem bogów czy zostanie głodnym duchem i będzie szkodził żyjącym. Jest tu zawarta częściowa prawda, z jednej strony oczywiście chodzi o to aby poprzez rytuał, przejąć proces podsumowania życia i zamiast osoba wyciągnąć swoje wnioski, wyciągnie wnioski jakie chcą kapłani. Z drugiej strony człowiek po śmierci podczas przechodzenia przez swoje życia, może „utknąć” w pewnych zdarzeniach które wywołały silne traumy i jeśli nie radzi sobie z nimi po śmierci, nie jest w stanie do końca „przejść” na drugą stronę tzn. nie jest w stanie wznieść swojej świadomości i całego ciała astralnego do miejsca swojego przebywania po śmierci. Dla ludzi religijnych to „niebo” bądź piekło, dla ludzi wolnych to ich miejsce astralne ( każdy ma swoje) w którym mogą przebywać do czasu kolejnego życia. Ludzie zagubieni przebywają natomiast w miejscach bądź w okolicy miejsc w których doświadczyli danej traumy i najczęściej pasożytują na otoczeniu żywym, najczęściej na dzieciach z uwagi na ich wrażliwość. Takie duchy mają problem z własną rozumnością i analizą swojego życia i często przechodzą od wieku młodego do starości w ciągu kilku sekund i nie potrafią uchwycić wzorców swojego postępowania i zrozumieć danych zdarzeń i wyciągnąć z nich wniosków. Dlatego właśnie łączenie Ba z Ka, czyli silne pobudzenie wszystkich emocji w czasie śmierci i wymuszenie spojrzenia w głąb siebie dla ludzi pozbawionych zdolności introspekcji i wiedzy na temat co się dzieje będzie trudnym i bolesnym doświadczeniem. Wydaję, się że tacy ludzie nie mają innych możliwości niż jakiś zorganizowany kult religijny.

Podsumowując tą początkową część wpisu o zdejmowaniu pieczęci kościelnych należy znać chociaż mniej więcej na jakich kultach i rytuałach wyrosło chrześcijaństwo, jakie kulty wchłonęło ( nie licząc oczywiście ogniem i mieczem pogaństwa i przymusowych chrystianizacji). Choć teoretycznie podstawy chrześcijaństwa są judaistyczne w rzeczywistości to przedłużenie Egpiskiego kultu Amona-Ra i Ozyrysa. Bardzo podobny obraz sądu bożego, tabu np. związanego z masturbacją, i licznych wierzeń znacznie bardziej zbliża chrześcijaństwo do Egiptu niż Judei. Zwłaszcza, że wedle legend ( które zapewne opisują kilka osób, jedną z nich może być syn Heroda i Miram, być może musiała ona uciekać w obawie o konkurencje do tronu, a drugą z pewnością jest osoba ukrzyżowana w tym okresie, a kilkoro innych to liczni mesjasze obecni w tamtych czasach) Jezus Chrystus nie mógł być żydowskim mesjaszem, ponieważ dla żydów mesjasz będzie prawdziwym i materialnym królem na wzór Salomona i nie ma nic wspólnego z tym w co wierzą katolicy. Co ciekawe prawdziwy żydowski mesjasz jeśli kiedykolwiek by się pojawił bardziej przypominałby chrześcijańskiego antychrysta niż Jezusa Chrystusa.