sobota, 22 października 2016

Pieczęci Kościelne – zdejmowanie oraz specyfika Polski


Żeby dobrze zrozumieć czym są pieczęci kościelna trzeba się cofnąć do czasów przed-potopowych potocznie nazywanych „Atlantydą”. Warto pamiętać, że percepcje dotyczące tych „zapomnianych” czasów obarczone są kilkoma trudnościami. Pierwsze czasy te tak różniły się od tego co znamy, że przełożenie na obrazy i myśli swoich percepcji jest trudne. Druga trudność to tarcze, które trzeba umieć spenetrować, założone przez dawnych magów, aby utrudnić pozyskiwanie wiedzę z czasów i o czasach Atlantydy. Trzecia trudność to ogromna liczba mitów, legend i fantazji odnośnie tych dawnych czasów, które będą zawsze próbowały wpłynąć i odkształcić naszą percepcję. Dlatego wszystko co będę pisał o tych czasach jest niekompletne i nieweryfikowalne, dotyczy raptem tego co miało na mnie bezpośredni i silny wpływ. Jest też oparte na mojej percepcji w obszarach w których wydaje mi się z sukcesem przeniknąłem dawne tarcze „zapomnienia”.

Atlantyda była królestwem, z silną arystokracją którą tworzyły rody. Był to system kastowy w znaczeniu, że każdy z rodów zajmował się konkretnym rodzajem magii i pewną sferą życia społecznego. Każdy z rodów dostawał władze w pewnych obszarach, w punktach stycznych rody rywalizowały między sobą. Była też silna rywalizacja wewnątrz rodów, o władze i przywództwo. Funkcja króla była funkcją w moim postrzeganiu bierną odnośnie spraw wewnętrznych i skupiała się na działaniach stabilizujących działanie systemu a także na prowadzeniu wojen i podbojach. Była więc w moim rozumieniu bardziej władzą negatywną mającą na celu hamowanie zmian, buntów i transformacji systemu, samo sprawowanie władzy wewnętrznej było bardziej w rękach rodów.


Sercem Atlantydy był wręcz majestatycznie wykuty w eterze system, mający regulować zasady sprawowania władzy i używania magii. Ogólny system funkcjonujący w całym społeczeństwie był przeniesiony wedle tego samego schematu na rody. Rody rozwijały magie i narzędzia magiczne i tworzyły swoje reguły używania magii. Ludzie tych czasów byli dumni i potężni, nie posiadali jednak żadnej moralności ( w obrębie arystokracji), posiadali natomiast perspektywę wykraczającą poza jedno życie. Magowie czasów Atlantydy uważali władze i potęgę za swoje główne cele i tym celom podporządkowali swoje życie i swoje działania. Aby móc razem współdziałać w ramach rodów stworzono system pieczęci, które po pierwsze dawały stały wgląd władcom rodów w każde działanie magiczne zależnych od nich magów, po drugie uniemożliwiały działania magiczne wymierzone przeciw rodom i przeciw systemowi. Oczywiście system ten promował silniejszych więc dochodziło do konfliktów i walk o władze jednak ten konflikt miał być zamknięty w pewnych ramach aby nie zakłócać spokoju społecznego. Było to społeczeństwo odrzucające wszelkie dewiacje „podnormalne” jak psychopatia, pedofila, niepełnosprawność. Było to postrzegane jako prymitywizm i zwierzęcenie, coś poniżej ludzkiej godność i nieakceptowanego. W żadnym wypadku nie chwalono słabości i cierpiętnictwa. Jedynie dyscypliną, odwagą i nieustępliwym pragmatyzmem można było uzyskać szacunek i przeżyć nawet przegraną konfrontację.

Aby hamować pewne tendencję i zapewnić funkcjonowanie sprawne władzy wymyślono pieczęcie. Pieczęcie w tamtych czasach były bardzo potężne i wykraczały znacząco poza możliwości dzisiejszych pieczęci kościelnych, tak samo w czasach dawnych, nikt o poziomie zdolności umysłowych hierarchii kościelnej nie miałby powierzonej nawet cienia władzy – sprawowanie władzy i posiadanie duchowego autorytetu przez takich ludzi byłoby postrzegane jako upokorzenie i hańbę.

Rody atlantyckie sprawowały władze, podobnie jak dzisiaj sprawują jak Illuminati, za pomocą schematu problem-reakcje-rozwiązanie. Wtedy i teraz ta filozofia wynika z przekonania, że większość ludzi nie ma zdolności mentalnych ani dyscypliny potrzebne do planowania wykraczającego ponad jedno życie i aby udoskonalać system należy dokonywać i wprowadzać zmian które są nierealne bez wywołania kryzysu. Miało to na celu powolne wznoszenie świadomości i poszerzanie wiedzy, a także realizowanie negatywnych potencjałów zanim zrealizowały się same. Nie był to system dający wolność, i nie był to system ceniący ludzi nie inwestujących swojego czasy w własną inicjację. Prowadzono wojny i podbijano inne kultury.

Atlanci najczęściej podawali się za bogów określonej kultury i nadawali danej kultury pewne normy, które miały wzmacniać ich własny system a także powodować automatyczny rozwój danych kultur w określonych kierunkach. Oczywiście takie kultury uważane były za prymitywne i nie miano do nich szacunku. Z moich wspomnień wynika że Atlanci byli wzrostu około 2,5 – 3 metrów. Nie pamiętam z tamtych czasów, aby byli kontrolowani przez jakieś istoty upadłe. Raczej tarcze jakie stworzyli były zaporą nie do przebycia. Nie pamiętam aby Atlanci byli w stanie podróżować fizycznie poza układ Słoneczny.

Podobnie jak w dzisiejszych czasach i w tamtych czasach, ponad rodami i ponad królem funkcjonowała tajna loża – z wiedzą znacznie wykraczającą poza to co wiedziano. Ta loża zakulisowo starała się wpływać na rozwój wydarzeń na Atlandzie i była to loże bezpośrednio pracująca z istotami upadłymi, starająca się je wykorzystać do swoich celów. Ta loża wyznawała zasady, że nowy porządek powstaje z chaosu. Poprzez wywołanie rebelii i buntu a tym samym pęknięcia wewnątrz rodów, wywołano potężną wojnę magów, która skończyła tak silną destabilizacją systemu, że skończyło się to wielka katastrofą. Na czele tej loży stała istota szalona i to głęboko szalona, która chciała uczynić siebie bogiem – w mojej perspektywie w wyniku nasilającego się szaleństwa istota ta przestała istnieć – kiedy dokładnie nie wiem, ale moje odczucia są takie, ze niedawno.

Tzw. „upadek Atlantydy” wywołał ogromna traumę w sercach i umysłach przetrwałych, w wyniku tej traumy postanowili oni stworzyć kultury które nie będą w stanie posiadać takie władzy i potęgi. Kultury te z czasem wyewoluowały w to co znamy jako starożytny Egipt, Babilon i Indie.

Sposobem kontroli ludzi stało się teraz oddanie ludzi god-formom o bardzo dużych ograniczeniach, które określają ramy ewolucji i tego co dla człowieka możliwe. Oczywiście z czasem ludzie zaczęli się przeciw temu buntować, zwłaszcza Ci którzy pamiętali, że kiedyś magia nie polegała na inwokacjach i zabobonach. Były to czasy w których postanowiono uniemożliwić ludziom akumulowanie swojej wiedzy między wcieleniami. Każda religia robi to na swój sposób jednak każda to robi. I wbrew pozornym konfliktom za każdą religią i każdym mistycyzmem stoi ten sam cel.

Sama ta trauma i lęk przed magia i wiedzą , leży u podstaw pieczęci kościelnych, tak jak i leży u podstaw magii egipskiej czy bablilońskiej. Z tego powodu odwołanie się do tych tradycji nigdy nas w pełni nie wyzwoli. Może jednak chwilo być korzystne, i możemy użyć tego pomostu do wyzwolenia. Jednak trzeba odrzucić zabobon i po prostu używać religii i systemu mistycznego do swoich celów a nie starać się go podtrzymywać i mu się oddawać.

Gdy stworzono kulturę pre-egipską i budowano piramidy, tworzone je od początku jako urządzenia magiczne, których prawdziwym celem było utrzymanie ludzi w pewnych spektrum wiedzy i rozwoju. Był to cel nadrzędny, wynikający z tego, że wraz z destrukcja wielu urządzeń magicznych Atlantydy powoli stawało się niemożliwe utrzymywania siły i potęgi ciał do jakiej Atlanci byli przyzwyczajeni. Obawiając się własnego upadku i prymitywizmu stworzone piramidy które miały pewnym grupom umożliwić korzystanie z podobnej magii w dużo słabszym ciele. Jednak ponieważ obawiano się różnych możliwych scenariuszy ograniczono to do kasty kapłanów i pewnego rodzaju tożsamości.

Z czasem gdy dawna magia słabła i zanikała, mistyczne praktyki i rytuały jeszcze długo pozwalały osiągać upragnioną moc i potęgę. W tych czasach również starano się ograniczyć każdego kto kiedykolwiek mógłby znowu zachwiać systemem, i zamiast najsilniejszych zaczęto promować „mierny ale wierny” i po dziś dzień możemy widzieć to w kręgach władzy. Był to moim zdaniem bardzo duży zwrot w postrzeganiu i myśleniu bo koniec końców doprowadziło to do tego, że kapłanami zostawali ludzie głupi którzy z czasem ponieważ na pewnym poziomie ich umysły były upośledzone, zaczęli promować wszystkie deformacje, upośledzenia i zboczenia.

Z czasem różnice między dawnymi magami a kapłanami stały się ogromne. Magowie poszukiwali wiedzy, byli bystrzy i inteligentni, kapłani byli oddanie bóstwu, skupienie tylko na woli boga, służący bogu i widzący swoją moc i potęgę tylko w połączeniu z bogiem czy bóstwem. Oddawali się cali i zmuszali do tego innych, korzystając ze wszystkiego co mieli dostępne – tym samym system już całkowicie przestał służyć ludziom a służył już tylko samemu sobie.

Pomijając dla dobra tekstu i jasności tego o czym chce pisać długa i bogatą historie Egiptu, przeskoczymy do chrześcijaństwa. Moim zdaniem Egipscy kapłani, gdy ostatecznie zostali zdominowani przez rzymian, którzy nie padli na kolana pod wpływem mistycyzmu Egipskiego, co więcej w wyniku błędów politycznych Kleopatry, Egipt tracił znaczenia jeszcze bardziej, postanowili, że jedynym sposobem na „przetrwanie” dla siebie i swoich idei jest powołanie nowego boga – tym bogiem został Jezus Chrystus. Cała ta zmiana była w moim odczucia podszyta chęcią zemsty i odwetu na tzw. „pogańskim” świecie za niedocenienie wspaniałości egipskich misterów. I cała postać Jezusa Chrystusa miała jedno zadania jeszcze bardziej ograniczyć magie, już nie tylko wiedzę i postrzeganie eteru, ale też wiedzy o magii Wenus i magii seksualnej. Nie bez powodu największym prorokiem nowej religii został mizogin św. Paweł.

Moim zdaniem historia Kleopatry i to, że była ona obarczona główną winą za problemy egipskich kapłanów,spowodowało,że nowy bóg został głównym wrogiem kobiet i małostkowym nienawistnikiem to i baza w kulturze żydowskiej oczywiście. Potwierdza to moim zdaniem tezę o tym, że kapłani od zawsze byli upośledzeni i nie zdolni do prawdziwej magii. Tym samym ze swojego doświadczenia w tym procesie mogę powiedzieć, że inicjacje kapłańskie negatywnie wpływają na umysł i zajmuję sporo czasu, żeby zniwelować te zniekształcenia. Z tego powodu jeśli przyszłoby mi usuwać pieczęcie kościelne jakiemuś księdzu musiałbym ustalić podwójną stawkę.

Podstawową trudnością jaką napotyka się ściągając pieczęcie kościelna są przekonania, uwewnętrzniona podległość i kościelna tożsamość zlana z naszą tożsamości. Takich tożsamości można mieć nałożonych kilka, przez grupe magiczną, silny ród i tak dalej – tutaj skupmy się na tej jednej. Tożsamość w jaką wyposaża nas kościół, jest przepełniona żalem, bólem, cierpieniem i poczuciem winy które są emocjami mającymi za zadanie utrzymywać nas w pewnych ramach, gdy poza nie wykraczamy jesteśmy niszczeni jedną z tych emocji ( czasem jest to jeszcze terror i wstyd). Np. w kulturze Japonii jest podobny mechanizm oparty na wstydzie i lęku przed utratą honoru.

Z uwagi na cała historie za chrześcijaństwem, aby pozbyć się pieczęci kościelnych, i tożsamości instalowanej podczas chrztu, nie wystarczy cofnąć się w czasie i swoich przekonaniach do Egiptu czy Babilonu. Z uwagi na całość rytuałów jaka miała miejsca i ich chronologii w obrębie tego pola energo-informacyjnego god-forma Chrystusa jest nadrzędna wobec innych i nie da się pozbyć i odrzucić tożsamości chrystusowej i zachować połączenie z rytuałami kapłanów egipskich czy babilońskich. Ponieważ obecnie obserwujemy budowanie pomostów między religijnych, god-formy raczej stawiają na w spół-własność danego człowieka niż na wyłączność. Powoduje to ogromne zamieszanie i pomieszania w głowach ludzi i moim zdaniem jest celowym działaniem KK, dążącego do całkowitej dominacji. Poprzez dialog między-religijny główni kapłani zgodzili się, zachować swój rząd dusz, jednak tak naprawdę wygrają najbardziej agresywne god-formy, które są w islamie i chrześcijaństwie. W trakcie zdejmowania pieczęci kościelnych można to obserwować pod postacią tego, że np. dawne przysięgi bodhiwasty łączą się z pieczęciami kościelnymi i służą temu samemu celowi. W jodze Jezus został uznany mahavatarem i jego „energie” czyli pieczęcie są uznawana i szanowane więc tutaj też nie uzyska się pomocy w wyzwoleniu.

Pieczęć kościelna i tożsamość chrystusowa jaką instalują do kontrolowania wewnętrznego życia człowieka ma strukturę krzyża:

• W imię ojca – czoło, odniesienie od biblijnego boga IHVH (Atona) (Ojciec odwołuje się do Abba od Abraham i jeśli nie występuję odwołanie do jakiś jakości Amona-Ra oznacza boga Abrahama, nazwanego później IHVH)
• I syna – splot energetyzowania tożsamości chrystusowej, i pogłębianie poczucia winy
• I ducha świętego – lewe ramie i prawe ramie, duch święty to inaczej Księżyc, Mut – Maria
• Amen – Amon czyli odwołanie i inwokacja egipskiego boga.

Za każdym razem gdy wykonujemy znak krzyża energetyzujmy i pogłębiamy wczepioną strukturę w naszą świadomość, której zadaniem jest przerobić nas na robota duchowego. Nakłada to też filtr na wznoszenie świadomości i oznacza, że nieskończoność jest zamknięta w sferze Ziemi, ewentualnie może się ktoś wzniesie do Księżyca czy spotyka Jezusa w drodze do Słońca, ale dalej potrzeba robić specjalne rytuały zwane rytuałami ewokacji. Bez pieczęci kościelnych pewne rzeczy stają się proste i wymyślne rytuały w dziwnych czapkach nie są żadną koniecznością, a padania na kolana przed „aniołkami” staje się po prostu dziwne. Rytuały ewokacji były elementem praktyki „wyższego” chrześcijaństwa w średniowieczu przez papieży i biskupów i zwane były biała magią w przeciwieństwie do czarnej magii pogan.

„Ojcze nasz któryś jest w Niebie, świeć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, teraz i na zawsze. Amen”. Ojciec niebieski, niby odnosi się do nieba a tak naprawdę do Amona który był wyobrażany w tym kolorze. Dlatego każda modlitwa kończy się odwołaniem do niego. Zastanówmy się co mówi, Amonie jesteś wszechmogący, zostań naszym królem, oddaje Ci się teraz i na zawsze i na wieki wieków. Afirmujemy takie rzeczy od dziecka i to zbiorowo i rzeczywistość jaka nas otacza to w dużej mierze efekt tych starań.

Warto też zauważyć, że ta struktura duchowa kończy są na Atonie – tarczy Słonecznej, dalej nie ma nic wedle tego systemu, prócz wiadomo ducha świętego i Syna, jest jeszcze niebieski ojciec wiatru czyli ziemskiego Nieba - Amon, i czekamy aż zostanie naszym królem. I my czekamy na ponowne przyjście mesjasza w międzyczasie na intronizacje Chrystusa na króla polski, a żydzie na swojego mesjasza która ma uczynić z nich naród panujący nad innymi. Nie chciałbym kogoś zawieść, ale nie wróże sukcesu, szczególnie że wydaję się ,że postać Jezusa łączy Amona z Atonem, którzy jak wiemy z historii zawsze walczyli o władze między sobą. Choć tu wydaje się jakby postanowili współdziałać w radosnym szerzeniu dobrej nowiny.

Frustracja jaką rodzi narzucana w ten sposób struktura, często objawia się jako tzw „ satanizm”. Satanizm w potocznym rozumienie polega na czczeniu tego co odrzuca chrześcijaństwo a odrzuceniu tego co czci oficjalna religia chrześcijan. Skuteczność takich praktyk jest zerowa, i sięga co najmniej markiza de Sade który twierdził, że jeśli coś zrobisz i masz wyrzuty sumienia to zrób to jeszcze raz – do czasu aż się nie pojawią. Nie jest to skuteczna technika, i prowadzi do otwarcia i umożliwienia ataków i opetań, ze strony god-form chrześcijańskich. Jest to praktyka moim zdaniem wywodząca się jeszcze z tzw. tajnej kabały elit. Istotny elementem tzw. satanizmu, jest też robienie rzeczy odwrotnie i od tyłu, ma to swoje źródła w rytuałach pogańskich, które starały się zmyć chrzest poprzez zrobienie rytuału do tyłu. Były to sposoby ludowe – nie magiczne a ich skuteczność raczej nie była wysoka.

Tajna kabała elit, była formą kultu odrzucanego przez judaizm, skupiona na praktykach jakie żydzi zaczerpnęli w Bablionie. Głównie były to praktyki orgii seksualnych, czczenia bóstw kobiecych i składania ofiar z ludzi i dzieci. Ponieważ w tamtych czasach taka praktyka umożliwiała żydom, poszerzeniem swoich życiowych doświadczeń ponad IHVH, chrześcijaństwo zadbało o to, aby wszelkie takie praktyki były znacznie mniej skuteczne niż kiedyś. Oczywiście w wielu rodach ta tajna kabała przetrwała i częściowo przynajmniej jest obecnie przyjęta przez masonów i illuminatii.

Główna magia Babilonu opierała się na sakralnym seksie i czci oddawanej Innanie. Babilończycy czcili ludzką seksualność i pożytki jakie się z niej wywodziły. Z czasem wraz z degeneracją mistycyzmu Babilońskiego Innana została zastąpiona przez Ishtar i Ershkigal ( oczywiście wedle jednej z możliwych wersji). Nie wchodząc w szczegóły, mit i legenda Innany jest w skrócie legendą oparta na relacji matki i syna i ich kazirodczej miłości. Do przejęcia tego pola energo-informacyjnego została użyta Maryja, dlatego występuje zarówno jako matka jak i jako nierządnica. Jak już wspominałem bardzo możliwe, że historycznie była to jedna i ta sama osoba – a jej związek z Herodem mógł być częścią rytuału zaangażowania i dzięki temu uzyskania autorytetu nad „religią elit”.

Od swojego powstania, głównie za sprawą św. Pawła chrześcijaństwo osiągało same sukcesy w poszerzaniu swojej władzy i zwierzchności. Warto też zauważyć, że apokalipsa św. Jana wyraźnie mówię o okresie 1000 lat do pierwszego zmartwychwstania Jezusa. I faktycznie warto zauważyć do 1096 chrześcijaństwo zdominowało świat i dzięki pierwszej krucjacie zdobyło Jerozolimę. Moim zdaniem był to moment w który wypełnialność proroctw się skończyła – ponieważ po tym czasie papież powinien osiąść na tronie Jerozolimy, odbudować świątynie Salomona i wypełnić do końca żydowskie proroctwa. Oczywiście papież do tego musiałby być też żydem – więc tu by była pewna trudność. W każdym razie świątyni nie odbudowano i nie było nawet próby przekonania żydów do przyjęcia chrześcijaństwa tym samym moim zdaniem było to miejsce w którym chrześcijaństwo zaczęło tracić swoją role. W 1291 roku utracono Jerozolimę a już w 1309 papież został wygnany z Rzymu. W tamtych czasach był to wielki cios i upadek autorytetu papieżu i kościoła. Co więcej do Europy zaczęły wracać zakony rycerskie które w czasie wypraw krzyżowych i panowania w królestwie Jerozolimy zdobyły i poznały duże części wiedzy okultystycznej wschodu. Tym samy znaczącą zmieniły swoje zapatrywania i mogły skutecznie rywalizować o władze z papiestwem. Warto też zauważyć że w Egipcie i Iranie w czasach pierwszych krucjat i królestwa Jerozolimy rozwijały się różne tajne zakony w tym bractwo nizarytów (assasynów), na których w późniejszym okresie prawdopodobnie wzorowali się templariusze.

Podobną koincydencje może zauważyć w tym , że tzw. ruchy heretyckie w obrębie czy łonie samego chrześcijaństwa zaczęły się szerzyć około roku 1184 wraz z pierwszą tzw. inkwizycją biskupią. Wraz z czasem ten rodzaj walki o jedność kościoła się nasilał i sięgano po coraz to brutalniejsze i okrutniejsze metody. Warto wspomnieć tutaj, że Kongregacja Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji po powołaniu nigdy nie została zamknięta a przemianowaną ją jedynie na Kongregację Nauki i Wiary. Moim zdaniem po roku tysięcznym w Rzymie obok święta, że jednak mimo zabobonu nie nastąpił koniec świata, nastąpiło też przerażenie, że proroctwo musi zacząć się wypełniać a ruchu heretyckie zapewne uważano za „nierządnice Babilonu na bestii”. W tym samym czasie wprowadzono czy usankcjonowano podział na biała i czarną magię. Hermetyzm i praktyki ewokacji były uważana za magię biała i wysoką, nazywaną czasem „wyższym chrześcijaństwem”. Używano tutaj wiele symboli np. hermetycznego krzyża, które rozszerza struktura katolicką o dostęp do pola enerego-informacyjnego ziemi. Każda struktura jaka jest nakładana na już istniejącą strukturę krzyża katolickiego, będzie podrzędna z powodów o których już pisałem.

Moim zdaniem ponieważ wedle wierzeń i rytuałów związanych z tym systemem religijno-politycznym nastaje „ era Wodnika”, rybak ( tj. god-forma Jezusa) będzie musiała oddać i przekazać władze. Oczywiście kościół zdaje sobie z tego sprawę i stara się prowadzić tzw. ekumenizm i dialog między-religijny aby stworzyć swoją wersję nowej jednej i powszechnej religii którą będą rządzić. Moim zdaniem szanse mają niewielkie, jest to wszystko zbyt chaotyczne a sami hierarchowie zbyt słabi intelektualnie aby to osiągnąć. Osobiście upatrywałbym rozwoju tego typu „nowej wiary” z NLP, pozytywnego myślenia i fitnessu. Znacznie bardziej oddaje to dla mnie jakości jakie miałaby wyrażać taka epoka, są to obszary kontrolowane przez Illuminati, i moim zdaniem na obecną chwile mają znacznie większą szanse na sukces niż KK.

Z wszystkich tych powodów, i wielu o których zdecydowałem się zbyt długo nie pisać aby nie gubić wątku, żyjemy w czasach doskonałych do tego aby uwolnić się od wpływu pieczęci katolicki i zabezpieczyć przed nałożeniem innych w przyszłości. Takie czasy nie zdarzają się często i warto je wykorzystać świadomie zamiast „czekać na lepszy świat”.

Wraz z fiaskiem proroctwa św. Jana w XII wieku Maryja dała światu różaniec. Cytując ze strony mateusz.pl „ Modlitwa różańcowa jest niezwykle skuteczna. Okazała się wspaniałą bronią przeciw błędom herezji. Po włączeniu jej do praktyki kaznodziejskiej Dominik zaczyna odnosić wielkie sukcesy w walce z herezją. Wypada tu wyjaśnić na czym polegały misje Świętego. Dominik i jego towarzysze wędrowali od miejscowości do miejscowości ucząc podstawowych prawd wiary katolickiej, prostując błędy, a także wzywając katarów i innych heretyków do porzucenia nauki herezji. Kazania-nauki były złożone z kilku części i oczywiście nie tak krótkie jak to ma miejsce obecnie podczas mszy św. Różaniec Dominika polegał na tym, że po każdej części kazania ludzie modlili się wspólnie i rozważali usłyszane treści. Wspólna modlitwa okazała się konieczną pomocą dla łaski Bożej do przyjęcia głoszonej Prawdy. Różaniec jednak to nie tylko skuteczny oręż w walce z błędami, ale również wielka obrona przeciw wrogom wiary. Kiedy w XVI wieku Europa stanęła przed niebezpieczeństwem podboju muzułmańskiego Papież Pius V wezwał wszystkich katolików do modlitwy różańcowej. 7 października 1571 w okolicach Lepanto spotkały się ze sobą flota turecka i chrześcijańska. Bitwa skończyła się wielkim zwycięstwem katolików, zatrzymała inwazję tureckich muzułmanów na Europę, a na pamiątkę tego zwycięstwa Papież ustanowił 7 października świętem MB Różańcowej. Podobnej obrony doznała Portugalia, która przejęła się orędziem z Fatimy i była jedynym krajem Europy, który nie doznał cierpień II wojny światowej. Różaniec stał się także bronią w obaleniu dyktatora Marcosa na Filipinach.”

Warto pamiętać, że wspominana wyżej bitwa była najbardziej krwawą i okrutną bitwą do czasu pierwszej wojny światowej, którą później świętowano i tym samym odtworzono misteria dawnego Babilonu, w którym prawdopodobnie jak u Majów oddawano sukcesy w wojnie Wenus. Tak jak w XII wieku god-forma Maryja uratowała KK, tak i przygotowała pod postacią „objawień fatimskich” drogą do oddania władzy przez god-formę Jezusa.

Oto treść objawień Fatimskich:

 1. W pierwszej części Matka Boża ukazała dzieciom przerażającą wizję piekła. W ten sposób przypomniała prawdę Ewangelii, że odrzucając Boga, człowiek wybiera piekło. Wieczne piekło jest więc realną rzeczywistością, do której ludzie konsekwentnie dążą, jeżeli żyją tak, jakby Bóg nie istniał, i kierując się logiką egoizmu, odrzucają niezmienne normy moralne, traktują zło jako dobro, a dobro jako zło. Największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka, jest więc wieczne potępienie. Z własnej winy można doprowadzić siebie do takiej zatwardziałości serca, że znienawidzi się Boga i w chwili śmierci świadomie wybierze piekło.

2. W drugiej części tajemnicy podany jest najskuteczniejszy sposób ratunku przed piekłem. Jest nim głęboka wiara, której możemy się najlepiej nauczyć przez poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi. Ona najpełniej z ludzi doświadczyła trudu serca związanego z ciemną nocą wiary. Wierzyła w sposób heroiczny. W sytuacjach po ludzku beznadziejnych wierzyła nadziei wbrew ludzkiej nadziei i dlatego jest najlepszą Nauczycielką oraz Przewodniczką na drodze wiary prowadzącej pod krzyż Jej Syna, naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Oddając się całkowicie do dyspozycji Maryi, będziemy uczyć się wierzyć i zawsze Bogu ufać. Ma to się wyrazić: 1. – w odwróceniu się od grzechu; 2. – w codziennej modlitwie (szczególnie jest polecany różaniec i lektura Pisma św.); 3. – w comiesięcznej spowiedzi i jak najczęstszym przyjmowaniu Jezusa w Eucharystii.

3. Trzecia część tajemnicy mówi o historycznych konsekwencjach kryzysu wiary i moralności, a więc o tym, jakie mogą być skutki odrzucenia fatimskiego orędzia. Ponieważ wezwanie do pokuty i nawrócenia zawarte w orędziu nie zostało przyjęte tak, jak być powinno, wobec tego jesteśmy świadkami, że to proroctwo w dużej mierze się spełniło. Siostra Łucja, jedyny żyjący świadek objawień, tak pisała w liście do Ojca Świętego: „A chociaż nie oglądamy jeszcze całkowitego wypełnienia się ostatniej części tego proroctwa, widzimy, że stopniowo zbliżamy się do niego wielkimi krokami. Nastąpi ono, jeżeli nie zawrócimy z drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, łamania praw człowieka, niemoralności, przemocy itd. I nie mówmy, że to Bóg tak nas karze; przeciwnie, to ludzie sami ściągają na siebie karę. Bóg przestrzega nas cierpliwie i wzywa do powrotu na dobrą drogę, szanując wolność, jaką nam podarował; dlatego to ludzie ponoszą odpowiedzialność.


Jak widzimy jesteśmy informowani, że jeśli podążymy drogą rozumu czekają nas wojny i cierpienia i , że sami to na siebie sprowadzamy. Jest to groźba i to groźba której realizację widzimy obecnie na świecie, moim zdaniem jest to główne proroctwo jakim obecnie kieruję się kościół, po jego wpływem do rytuału różańca dołożone tzw. tajemnice światła odmawiane w czwartek ( tradycyjnie dzień Jowisza ) „16 października 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II opublikował list, w którym wezwał Kościół do rozważania nowej części różańca świętego. Została ona umiejscowiona między tajemnicami radosnymi i bolesnymi, Papież zaś określił je mianem "Tajemnic światła". Jak sam pisze: "To uzupełnienie o nowe tajemnice, w niczym nie szkodząc żadnemu z istotnych aspektów tradycyjnego układu tej modlitwy, ma sprawić, że będzie ona przeżywana... z nowym zainteresowaniem jako rzeczywiste wprowadzenie w głębię Serca Jezusa Chrystusa, oceanu radości i światła, boleści i chwały." - www.pustkow.freehost.pl

Jak sami widzimy Kościół przygotowuje się na nadejście nowego i chce zostać przy władzy, powód dla którego to nie są objawienia god-formy Jezusa tylko Maryi są jasne z astrologicznego punktu widzenie. W 2012 rok było przejście Wenus przez tarcze Słońce – moment który powoli ale skutecznie zmieni role kobiet w społeczeństwie – czego oczywiście KK się boi i nad czym chce mieć kontrole. Wiele osób podejrzewa, ponieważ Majowie potrafili przewidywać ruch Wenus na kilkaset lat do przodu, że właśnie ten tranzyt krył się za „końcem czasów według kalendarza majów” - brak na to jednak bezpośrednich dowodów. Z socjologicznego punktu widzenie, jest to coś co trwa od dawna, znacznie przed tym tranzytem na całym zachodnim świecie kobiety, są lepiej wykształcone od mężczyzn i coraz bardziej ambitne, kwestia głębokich zmian społecznych w tym ról płci jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Jest to bardzo rzadki tranzyt poprzednio miał miejsce w XVII i XVIII wieku, następnie w 2004 i w 2012 roku a następny będzie w 2117 roku. Nie ma danych o tym aby był obserwowany przez całą starożytność i średniowiecze ( tzn. że ludzie nie byli świadomi, że ma miejsce).

Według biblisty Romana Zająca „Pierwsze próby klasyfikacji i zestawienia grzechów pochodzą od chrześcijańskich mnichów egipskich - ojców pustyni. Ponieważ życie chrześcijańskie pojmowano wówczas jako wstępowanie ku górze, w ustalaniu hierarchii grzechów często uciekano się do metafory drabiny lub schodów. Grecki mnich Ewagriusz z Pontu z IV wieku, który swe ostatnie lata spędził na egipskiej pustyni, opisywał osiem najniebezpieczniejszych demonów nękających zakonnika: obżarstwo, nieczystość, chciwość, gniew, smutek, acedię, próżność i pychę. Zarówno on, jak i Jan Kasjan, który przyjął tę samą klasyfikację, wyobrażali je sobie na wzór łańcucha, w którym każde ogniwo łączy się z następnym. Papież Grzegorz Wielki odstąpił nieco od tej tradycji i odwrócił dotychczasową kolejność grzechów głównych. Dla niego wszystkie grzechy wypływają z grzechu szatana - z pychy. Od tego czasu coraz popularniejsza staje się lista siedmiu grzechów (jak siedem plemion Izraela, siedem psalmów pokutnych, siedem próśb Modlitwy Pańskiej, siedem sakramentów i siedem darów Ducha Świętego). Przez długi czas w katechizmie były uszeregowane w kolejności: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew oraz lenistwo. Z kolei nowy katechizm wymienia: zawiść i gniew przed nieczystością i nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Widać więc, że w ascetycznym i monastycznym klimacie początków chrześcijaństwa w obżarstwie i nieczystości widziano większe zagrożenie niż na przykład w pysze. Później, w średniowieczu, pychę, a więc bunt przeciw Bogu, zdecydowanie uznano za najbardziej niebezpieczną. Z biegiem czasu, wraz z bogaceniem się ludzi, wzrosło też znaczenie chciwości.W Biblii nie brakuje gróźb Bożych, przestróg, że za grzechy przyjdzie kara w postaci śmierci. Warto również przypomnieć słowa Jezusa: "Jeżeli się nie nawrócicie - wszyscy podobnie zginiecie!". Ludziom usiłującym rozważać, jakie to winy popełnili inni, że ich taka kara Boża dosięgła, Jezus odpowiada, by przestali się tym zajmować, ale sami się nawrócili, bo to właśnie ich dosięgnie kara Boża. Karcić ma jednak prawo ten, kto udowodnił, że kocha: poprzez obecność, czas poświęcony ludzkim troskom i potrzebom, słowem - gdy złożył siebie w ofierze dla tych, którzy zostali mu powierzeni. Kochający Bóg karze, aby otworzyć nam oczy. W liście do Hebrajczyków czytamy: "Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi" (Hbr 12, 7n). ”

Jest to oczywiste odniesienie do 7 planet i głównych emocji za pomocą których, tożsamość chrystusowa blokuje możliwość świadomego kontaktu z tymi jakościami. Warto zdać sobie sprawę, że wszystkie te jakości z którymi się później toczy wielki duchowy bój, są wynikiem pieczęci kościelnych i blokadą czy formą kary za brak spolegliwości. Dlatego „satanistyczne” podejście czczenia takich przymiotów w sobie nie ma sensu. Pokazuje to też typowe dla chrześcijan, w tym dla inkwizycji indukowanie poczucia winy ofierze swoich guseł. Jest tu też wyraźne odrzucenie myślenia, analizy i rozumu i nakaz ślepego posłuszeństwa i koncepcja , że nieszczęście i kara jest darem miłości bożej, aby „otworzyć” nam oczy. Ja nie chce takiej miłości w swoim życiu dlatego odrzucam w całości ten system.

Z serwisu opoka.pl „W IV wieku, to jest od 300 r., ukształtowany zostaje kompletny obrządek spowiedzi, który podzielony zostaje na trzy części: wyznanie grzechów ciężkich przed biskupem i przyjęcie do grupy penitentów, wydłużony okres pokuty, a w końcu publiczne pojednanie w Wielki Czwartek. Tej rygorystycznej procedurze, zwanej "pokutą publiczną" lub "kanoniczną", poddawani byli obowiązkowo ci wszyscy, którzy splamili się grzechem ciężkim, a zwłaszcza morderstwem, zdradą małżeńską czy odstępstwem od wiary.

Poczynając od VI wieku, zaczyna rozpowszechniać się inna forma spowiedzi, tak zwana "pokuta prywatna", mniej surowa od poprzedniej, polegająca na wyznaniu grzechów, nie tylko ciężkich, przed księdzem, przyjęciu wyznaczonej przez niego pokuty, a po jej odbyciu otrzymaniu od niego rozgrzeszenia (pojednania). Ta forma spowiedzi stanowiła zaadaptowanie, na użytek większości ludu chrześcijańskiego, "pokuty publicznej", która z biegiem czasu stawała się coraz rzadsza.

W XII wieku od "pokuty" przechodzi się do "spowiedzi". Okres pokuty uległ wydatnemu skróceniu, a czyny pokutne utraciły swe znaczenie. Nabrał natomiast znaczenia akt "wyznania grzechów", w związku z przypisywaniem mu ascetycznego charakteru upokorzenia i zadośćuczynienia. Dlatego też grzesznik, wyznający podczas spowiedzi swe grzechy, uznawany był za faktycznie skruszonego i zamiast powracać po rozgrzeszenie dopiero po odbyciu pokuty, uzyskiwał je od razu od kapłana, u którego odbywał spowiedź, ten ostatni zaś "nakazywał" mu odbycie drobnej pokuty czy umartwienia. Było to kolejne złagodzenie antycznej dyscypliny pokutnej.

Sakrament nazwany został "spowiedzią" (czyli "wyznaniem"), kapłan, przed którym się spowiadano "spowiednikiem", a miejsce, w którym się odbywała "konfesjonałem" (od łacińskiego słowa confessio, czyli wyznanie). Sobór Laterański IV z 1215 r. ustalił, wiążący wszystkich chrześcijan, obowiązek spowiadania się i przystępowania do Komunii św. przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym. Norma ta została następnie sprecyzowana przez Sobór Trydencki (1543-1563), który nakazał spowiadanie się z grzechów ciężkich przed przystąpieniem do Komunii św., broniąc z przekonaniem wartości spowiedzi przed krytykami protestantów.„

Jak widzimy rytuał spowiedzi, wcale nie jest taki dawny i odwieczny jak się wydaję, czy jak nas przekonują w trakcie przedszkolnej indoktrynacji. Nabierał kształtu poprzez wieki i co najciekawsze główna reforma tego rytuału miała miejsce mniej więcej w czasie „objawienia” różańca.

Jak wiemy wielu okultystów z XX-lecia międzywojennego i wcześniej, odrzucając chrześcijaństwo, udawali się w duchowych poszukiwaniach na wschód i studiowali Jogę i Buddyzm. Studia te pozwalały im z dużym sukcesem odrzucić lub przynajmniej znacznie ograniczyć wpływ chrześcijaństwa na ich psychikę i wolę. Działo się tak dlatego że studiując dawne pisma, podchodzi do nich z dystansem i bez uniżenia i mogli na ich podstawie zbudować nowe i niezależne od chrześcijaństwa struktury świadomości. Były to czasy gdy religie te były sobie obce a ich kapłani nie kontaktowali się ze sobą. Można było to wykorzystać i użyć jednej struktury aby wyzwolić się z innej. Obecnie jak już wspomniałem jest to ograniczone i znacznie mnie skuteczne. W mojej opinii zawdzięczamy to działalności Sri Yuteswar i Parahamasy Yoganandy. W swojej krótkie książce „Wiedza Nieskalana” Sri Yuteswar przedstawia wizje jedności między pochodzeniem religii, jedność tą upatruje w słowie Amen i uważa je za bliskoznaczne z Aum. Jego zdaniem przedstawia idee zmiany w Niezmiennym i jest tym samym początkiem tworzenia. W książce tej można znaleźć wiele odwołań do apokalipsy św. Jana. W skrócie za pomocą analizy przedstawionej w tej książce, Sri Yukteswar a następnie Parahamsa Yoganada oferują techniki Kriya Yogi do pogłębienia wiedzy i wiary w Boga, który jest celem istnienia. Poprzez ogromny ruch jaki stworzył w USA Parahamsa Yoganada ustanowił połączenie między tymi dwiema religiami i uniemożliwił łatwe pozbywanie się pieczęci, poprzez uznanie god-formy Jezusa za mahavatara rządzącego światem wespół z mahavatarem Babaji. Nie jest to jedyna książka i jedyny jogin z podobną misją i w obecnych czasach i z mojego doświadczenia w kwestii zdejmowania pieczęci kościelnych praktyki z jogi czy buddyzmu niewiele dają.

Wbrew pozorom do zdejmowania pieczęci najbardziej pomocne są pewne rytuały illuminati zawarte w produktach popkultury. Oczywiście nie chodzi o ich wykonywanie ale o ich oddziaływania, zwłaszcza na seksualność. Moim zdaniem kluczem do pozbycia się ograniczeń kościelnych jest eksplorowanie swojej seksualność i poznawanie swojego ciała. Zapoznanie się z NLP również jest korzystne bo pozwoli przeprogramować swój umysł. Są to rzeczy wstępne pozwalające złamać energetyczne ograniczenia budowania swoich struktur. Czyli daje nam to możliwość tworzenie swojej niezależnej struktury, ale nie daje nam jeszcze możliwości uwolnienia się od zainstalowanej w nas narzuconej struktury. Nietrudno odkryć które będą najbardziej pomocne – te których najbardziej nienawidzą chrześcijanie. Działa to zasadzie takiej, że pobudzając to co blokują i co najbardziej ograniczają pieczęcie wywołujemy i tworzymy napięcie którego później możemy użyć do przełamania kodów energetycznych. Warto pamiętać, że jest to obarczone ryzykiem i takie rytuały w postaci książek, filmów czy muzyki chcą też nas kontrolować, można jednak tego użyć dla swojej korzyści i czasem w początkowych fazach warto podejmować takie ryzyko.


Jak wspominałem, zakon illumintów, prawdopodobnie jest kontrolowany przez jezuitów. Nie mam tu na myśli formalno-osobowej zależności bo o tej nic nie wiem. Uważam, że część rytuałów z których korzysta zakon illumintów, zwłaszcza ewokacji „bytów demonicznych” pojawiających się jako czarne istoty podobne zwierzętom są rytuałami kontrolowanymi przez jezuitów. Tym samym jezuici uzyskują wpływ na działalność illuminatów. Warto oczywiście zapoznać się z genezą zakonu jezuitów, jako głównych edukatorów kościelnych, a także z tajną przysięga jezuitów dostępny w bibliotece kongresu USA, jej fragment brzmi „Przyrzekam i oświadczam, że gdy pojawi się sposobność będę prowadził bezlitosną wojnę, sekretnie lub jawnie, przeciwko wszystkim heretykom, protestantom i masonom, tak jak mnie ukierunkowano, by wytępić ich z powierzchni Ziemi,Bez oglądania się na wiek, płeć czy stan, i że będę wieszać, palić, gotować, obdzierać ze skóry, dusić i grzebać żywcem tych ohydnych heretyków, rozpruwać brzuchy i łona ich kobiet,i roztrzaskiwać głowy ich dzieci o ściany, by unicestwić ich obrzydliwą rasę”

Kościół uzyskał kontrole nad tymi i im podobnymi istotami w wyniku działań inkwizycji i wykorzystuje do swoich celów, większość opętań to prezent dla KK i przyczyny wielu zgubnych nawróceń ze strachu. Wedle niewielu informacji jakie mamy, illuminati najbardziej krwawe rytuały przeprowadza w Watykanie, moim zdaniem właśnie te rytuały są rytuałami kontrolowanymi przez zakon jezuitów - i są w trakcie nich przyzywane te istoty, które następnie kontrolują pewne loże -ale tutaj już nie znam szczegółów.

Analizując specyfikę Polski, przyjrzyjmy się komunii „świętej”. Wyznajemy wszystkie swoje grzechy i straszności jakie to zrobiliśmy mając te 7 lat, i przyjmujemy ciało Chrystusa. Przyjmujemy fizycznie zaimpregnowany kawałek opłatka, który ma nas przemieniać w Jezusa, czyli wzmacniać nałożoną tożsamości i rozwijać poczucie winy i autodestrukcję jak się temu opieramy. Jakoś niedługo dalej dowiadujmy się o ohydzie w oczach Pana i czynach Onana, i tak dalej aż do bierzmowania, którego ja osobiście nie miałem – dla mnie jest rytuałem umacniania poprzednich rytuałów i poddaństwa wobec woli kleru. W perspektywie polski warto wziąć pod uwagę, że „współcześnie” Marszałek Piłsudski oddał Polskę Sercu Maryi a następnie kard. Wyszyński opracował akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi Matki Kościoła za wolność Kościoła Chrystusowego. Był to ogromny rytuał związany z obwożeniem po całej Polsce obrazu NMP z Częstochowy a potem na Jasnej Górze w obecności miliona ludzi „zawierzono” Polskę. Cytując za Wikipedią „Wtedy to Grzegorz z Sambora po raz pierwszy nazywa Maryję Królową Polski i Polaków. 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej król Jan Kazimierz w sposób oficjalny ślubował przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej: „Ciebie za patronkę moją i za królowę państw moich dzisiaj obieram”. W trzechsetną rocznicę ślubów Jana Kazimierza episkopat Polski z inicjatywy więzionego prymasa Stefana Wyszyńskiego dokonał ponownego zawierzenia całego kraju Maryi i odnowienia ślubów królewskich. 26 sierpnia 1956 roku ok. miliona wiernych na Jasnej Górze złożyło Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego.” Cytując dalej „14 sierpnia 1608 r. mieszkający w Neapolu włoski misjonarz, 71-letni ojciec Juliusz Mancinelli z zakonu jezuitów, miał objawienie Matki Bożej. Maryja poleciła mu, aby nazwał ją Królową Polski: A czemu mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie. Następnie przebywającemu w Krakowie w katedrze na Wawelu, 8 maja 1610 Matka Boża objawiła mu się powtórnie, mówiąc: Jestem Królową Polski. Jestem matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi. Wiadomość o tym objawieniu rozpoczęło szerzenie kultu Królowej Polski Wniebowziętej. Trzecie takie objawienie miało miejsce 15 sierpnia 1617 w Neapolu. Treść tych objawień rozprowadzał m.in. kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł z Nieświeża, gdzie wspomagał go św. Andrzej Bobola późniejszy autor tekstu ślubów lwowskich, który niedopuszczony do ślubowań kapłańskich potrafił docenić konieczność ślubowań całego narodu.”

Tym samym ogromnie wzmocnili na terytorium całego kraju kult Maryjny i wszystkie rytuały jakie są z nim związane a zwłaszcza różaniec i wszystkie modlitwy różańcowe – genezą różańca jest to, że powstał jako broń przeciw herezją i odstępstwa od wiary. I określa to moim zdaniem wyjątkowość polskiego chrześcijaństwa, tuż obok bycia Chrystusem narodów oczywiście. Dlatego ściągając pieczęcie musimy bardzo duży nacisk położyć na odblokowanie wpierw połączenie z polem Ziemi, a potem z polem Księżyca i Słońca. Oczywiście w europie która powoli za sprawą licznych spisków i tajnych grup, odchodzi się od chrześcijańskiego zabobonu chciano uczynić z Polski cytadela wiary. Polska jest praktycznie jednolita etnicznie ponad 90% polaków jest ochrzczonych więc ma „chrystusową” tożsamość i podpięcie silne pod pole energo-informacyjne KK. Co więcej wiele lat papieża polaka wzmocniło autorytet kościoła w głowach i sercach milionów ludzi. Wszystkie te czynniki powodują, że w Polsce to wszystko działa naprawdę silnie i naprawdę mocno i póki tak silnie działa, Polska nigdy nie będzie dostatnim i zamożnym krajem, ponieważ ludziom będzie bardzo trudno zmienić swojej myślenie z cierpiętniczego na pozytywne które może kreować bogactwo i zamożność.

Chciałbym przedstawić fragment tekst napisanego przez pana Terlikowskiego „Nadal nie mam wątpliwości, że najważniejszą rolę do odegrania w tej duchowej walce mają mężczyźni (choć, co podkreślam, nie wyłącznie). Milion mężczyzn modlących się codziennie w intencji obrony życia, oddających swoje frustracje, zmęczenie, ból w tej intencji, poszczących i rezygnujących choćby z drobnych przyjemności, by bronić życia, by wspierać kobiety – to będzie najsilniejsza broń. Ale na początku, niech to będzie nawet tysiąc mężczyzn, kapłanów, zakonników, mężów i ojców. I drugie tyle kobiet. Nasza modlitwa, nasze zaangażowanie, to podstawowa broń w walce duchowej. Teraz już nie my, a jedynie Bóg może cokolwiek zmienić.

Dlatego, w pełnej wolności i świadomości, że to tylko jeden głos, proszę gorąco, wszystkich mężczyzn (a kobiety zachęcam), podejmijmy razem wielkie wyzwanie modlitewnej Białej Akcji. Dziesiątka różańca, post, wyrzeczenia w intencji życia. Codziennie, aż do momentu, gdy Polska stanie się rzeczywiście Krajem Bożego Miłosierdzia, miejscem, gdzie każde dziecko jest przyjmowane z miłości, miejscem, gdzie się nie zabija niepełnosprawnych. Wiele lat temu Rycerstwo Niepokalanej, którego siłą była prosta modlitwa i proste zaangażowanie, stało się jednym z elementów walki z komunizmem i hitleryzmem. Męczeństwo św. Maksymiliana było jego przypieczętowaniem.

Teraz potrzebujemy Rycerzy Życia, którzy pod sztandarem Niepokalanej Dziewicy i Matki, przez modlitwę i zaangażowaniem ofiarują swoją modlitwę, wyrzeczenie i post, staną do walki. Walki, do której wezwał nas Sługa Boży Stefan Kard. Wyszyński. „Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca Wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb Narodu” - przyrzekali nasi ojcowie. I to przyrzeczenie nadal jest aktualne. Zaangażujmy się. A Bóg zwycięży. Tu naszą mocą nic się już nie da zrobić.”

Ten krótki „apel” pokazuje, z jak ogromną determinacją KK poprzez swoich oddanych wiernych stara się wpływać i kontrolować nasz umysł. Moim zdaniem w Polsce, problem illuminati jest przesadnie nagłośniony ponieważ w pierwszej kolejności i to od wieków mamy nierozwiązany problem państwa kościelnego i łamanie woli nowo-narodzonych w trakcie chrztu, dodatkowo mamy wręcz przymus indoktrynacja religijnej od lat najmłodszych i największą prace nad sobą do wykonania w tym zakresie. Warto też pamiętać, że w Polsce jest bardzo popularne „przyjmowanie szkaplerze” czyli „zbroi NMP”, i jest to odnawiany rytuał raz do roku – piecze nad nim sprawuje zakon karmelitów bosych – których założył ideologiczny idol JP II św. Jan od Krzyża.

Chciałbym tutaj napisać , że to co protestantyzm nazywa Duchem Świętym jest tożsame z jakością Maryi. Jest to „kobieca i opiekuńcza” obecność Boga. Katolicyzm po prostu bardziej ją personifikuję i zachowuję mniej logicznej ciągłości względem ewangelii. Analizując działalność protestanckich pastorów, swoje natchnienie przypisują Duchowi Świętemu, podobnie widzimy w katolickich misteriach główne działania są inspirowane i prowadzone przez god-forme Maryi, szczególnie silną na terenie Polski. Przyjęcie chrztu poprzez zanurzenie i narodzenie się na nowo, jest oczywistym nawiązaniem do matki, poprzez symbolikę wody i urodzenia. Jest także przyjęciem nowej tożsamości – na podstawie tego rytuału powstały tzw dary ducha świętego. Oznacza to też, że kobiety w Polsce co w sumie widać na co dzień będę znacznie silniej ograniczone tymi energiami, a ich poczucie wartości będzie jeszcze bardziej zmasakrowane niż mężczyzn.

Zdejmowanie pieczęci kościelnych w Polsce jest ryzykowne i trzeba to wiedzieć. Po pierwsze nie należy brać udziału w żadnych rytuałach religijnych w tym czasie, później gdy nasze tarcze będą nas przed nimi chronić będzie to obojętne natomiast w trakcie usuwania tych wpływów należy unikać tego rodzaju wpływu. Gdy poweźmiemy decyzje o zdjęciu tych pieczęci, zapewne zaczną się różne „przygody” z rodziną, dlatego należy utrzymać to w tajemnicy i aż do osiągnięcia sukcesu nie informować o tym nikogo kto mógłby chcieć negatywnie oddziaływać na naszą decyzję.

Jeśli jesteśmy przekonani, że chcemy usunąć podczepy kościelne z naszego życia, po pierwsze musimy odrzucić i wewnętrznie wyrzec się Jezusa – jest to podstawa. Wywołuję to najczęściej to, że różne negatywne istoty próbują nas opętać i musimy albo nauczyć się przed tym chronić, albo komuś za to zapłacić. Warto wiedzieć, że jest to możliwe, jest to typowe usiłowanie zastraszenia poprzez różnego rodzaju przemoc „duchową”. Pokazuję to poziom prawdziwej miłości i współczucia jakie do ludzi ma KK.

Równocześnie musimy zacząć budować swoją strukturę świadomości i dzięki temu uniezależniać się od wpływu KK. Cały czas musimy dążyć do osiągnięcia percepcji eteru – gdyż dopiero tutaj możemy usunąć wszystkie przysięgi, rytuały i pakty które nas wiążą, a także różne opętania god-forma Jezusa i Maryi. Jeśli kiedyś w jakimś wcieleniu były odprawiana nad nami egzorcyzmy, to napotkamy w naszej świadomości uwiezioną istotę – takie opętanie może w tej formie przetrwać wiele wcieleń.

Musimy także dołożyć wszelkich starań, aby oduczyć się reagowaniem poczuciem winy i koniecznie musimy stać się niezależni w swoich poglądach, osądach i myślach. Musimy nauczyć się dbać samodzielnie o własny interes a przed wszystkim musimy nauczyć się poprawnie definiować czym tak naprawdę i gdzie tak naprawdę ten interes w perspektywie dłuższej niż jedno wcielenie jest. Musimy zacząć sobie stawiać cele, nie tylko materialne ale też duchowe, odnoszące się do wiedzy jaką chcemy posiąść jak i świadomości jaką chcemy rozwinąć. Po całkowitym zdjęciu pieczęci będziemy mogli ( prawdopodobnie) zachować swoją tożsamość, więc tym samym musimy samodzielnie pracować nad własnym rozwojem i samodzielnie dbać o realizacje naszego potencjału „karmicznego”. Jeśli ktoś nie jest na to gotowy i nie ma w sobie pragnienia takiej samodzielności – wtedy zdjęcie takich pieczęci nie jest prawdopodobnie dobrym pomysłem.

W trakcie pracy nad usuwaniem wpływów KK należy zadbać o to aby poznać miejsce swojego bytowania po śmierci a także otarczować i dobrze poznać to miejsce. Jest kilka możliwych wariantów i ciężko mi wypowiadać się za każdą osobą, takie miejsce powinno powstać naturalnie w trakcie wielu żyć, i każdy powinien je mieć, jeśli ktoś nie potrafiłby znaleźć tak owego powinien je po prostu stworzyć i zbudować. Ważne aby w takim miejscu nie było symboli ani odwołań KK ani pochodnych tym samy żadnych zapraszających odwołań. Takie miejsce musi być stworzone rozważnie i przed wszystkim dbać o nasz komfort i bezpieczeństwo.

Podsumowując cały proces zdejmowania takich pieczęci, warto pamiętać , że nie jest to proces szybki, ma swoje zagrożenia i wyzwania. Z uwagi na czasy w jakich żyjemy jest to dużo prostsze z drugiej strony mieszkając w Polsce – duże trudniejsze niż w innych częściach Europy. Wielu jasnowidzów widziało , że z Polski „ma wyjść iskra” np. ojciec Klimuszko pisał cytat za nieznane.pl „Ojciec Klimuszko wskazywał także Polskę jako kraj, od którego wyjdzie sygnał, który zmieni cały świat. Nie precyzował tego, ale wspominał, że Polska to wyjątkowo ważny kraj, z którego będą pochodzili ludzie, którzy zmienią świat. Mówił także o tym, że myśl z Polski będzie promieniowała na cały glob ziemski. Radził, żeby być optymistą i w ogóle nie brał pod uwagę, że będzie koniec świata.” Jak widać jest to bardzo enigmatyczne i jak każda wizja dotycząca przyszłości szerszych grup ludzkich dotyczy pewnego potencjału danego miejsca. Ten potencjał każde stowarzyszenie chce zrealizować zgodnie ze swoim interesem. Ponieważ JP2 był w bliskich kontaktach z Ojcem Klimszko, ponoć ten przepowiedział mu bycie papieżem, z pewnościom dołożył wszelkich starań aby to katolicka wizja emanowała z Polski, a katolicka wizja to wizja biedy, cierpienia, umęczenia i rodzenia upośledzonych ludzi. Moim zdaniem ta wizja Klimuszki w ogromny stopniu się spełniła w postaci ruchu Solidarność, który doprowadził do pokojowych zmian elit i porządku prawno-politycznego w całej Europie Wschodniej. Kościół oczywiście wykorzystał to do swoich interesów i wykorzystuje nadal. Ja generalnie nie mam nic przeciwko, żeby Polska była bogatym i nowoczesnym krajem, który osiągnie duże znaczenie na arenie międzynarodowej – ale nie spodziewam się tego jeśli będziemy realizowali scenariusz kościelny. A każdy człowiek który podąża za nauczeniem kościelnym jest po prostu narzędziem, na które jak kiedyś żydzi na kozła, tak teraz księża na wiernych ( np. podczas mszy Wielkiej Pokuty ostatniej 15 października) przeniosą grzechy kościoła na wiernych tegoż kościoła. Ponieważ w ponad 90% jesteśmy krajem katolickim, który poważnie traktuje ten zabobon odczujemy to w ubytku w naszych portfelach. Cytując za stroną wielkapokuta.pl „Modlimy za pośrednictwem Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w następujących intencjach: - Wynagrodzenia Bogu za grzechy popełnione w Polsce, w Europie i na świecie; - O łaskę wiary dla narodów Europy - O nawrócenie odrzucających Boga - O obudzenie ducha pokuty - O odkrycie daru Eucharystii”.

Warto też na sam koniec zauważyć, że wszystkie kraje jak Indie czy Tybet gdzie prawdy wiary kierują polityką i gospodarką, to kraje biedy, ubóstwa, ciężkiego życia i obietnic do odebrania po śmierci. Pokazuję to prostą prawdę, jeśli ludzie aktywnie nie tworzą swojego dobrobytu, tylko czekają na mannę z niebie to ten dobrobyt nigdy nie przychodzi – przychodzi natomiast to co tworzą czyli uległość, nieporadność i słabość. Pokazuje to też , że „moralne” zwycięstwa czy bycie „Chrystusem” narodów nic nie daje, i nie ma z tego żadnej realnej korzyści. Jeśli jakikolwiek z tych zabobonów byłby choć w części prawdziwy to kraje mu oddane powinny być bogate i dostatnie, natomiast prosta obserwacja uczy, że im kraj bardziej oddany tym ma gorzej. Irlandia była kraje znacznie bardziej katolickim niż Polska, ale seria afer pedofilskich w znaczącym stopniu uwolniła ten kraj spod tego jarzma, obawiam się jednak, że w Polsce nie robią one zbyt dużego wrażenia i nie szokują tak bardzo jak na zachodzie. Pojawia się pytanie, czy nasza wrażliwość na fakty została aż tak bardzo przytępiona?

36 komentarzy:

  1. Czołem.
    Czyli Ci którzy nie doświadczają eteru powinni skupić sie na obserwacji własnych schematów myślowych ich indentyfikacji i ocenie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za dobry tekst. Ciężko opisać w kilku zdaniach całe spektrum zjawiska. Sama tzw. msza św jest niczym innym jak rytuałem okultystycznym, których to KK rzekomo zakazuje...... Potrzeba odwagi i szczerości aby usunąć te oraz inne pieczęcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,

    Bardzo długi wpis, widać że się nad nim napracowałeś, żeby lepiej zrozumieć czytałem dwa razy i pewnie jeszcze mi się do niego zdarzy wrócić.

    Pomijając bardzo ciekawe tło historyczne:
    Podstawą jest deklaracja odrzucenia Jezusa, Maryi i wartości KK, a potem próba budowania, poszerzania struktur świadomości m.in. metodami, jakie opisałeś we wcześniejszym wpisie. Potem uzyskanie świadomości postrzegania eteru i usunięcie tych podpięć (nadal, co zrozumiałe, najtrudniejsze do wyobrażenia), otarczowanie się i zadbanie o miejsce swojego bytowanie po śmierci?

    Myślę, że problem opętań po takiej deklaracji odrzucenia może mieć osoba chodząca regularnie do kościoła, biorąca udział w różnego rodzaju sakramentach lub chociaż związana jakoś mocniej emocjonalnie z KK. Rozumiem, że prościej jest się wyzwolić osobie, która jest ochrzczona, bierzmowana, ale do kościoła od lat chodzi ze dwa razy w roku na pogrzeb/ślub raczej jako widz, nie jest cierpiętnikiem, ani KK nie jest dla takiej osoby autorytetem, bo sama kieruje się swoim moralnym kompasem. To mniej więcej opisuje mnie w tej kwestii.
    Poza tym nie słyszałem, żeby ateiści ulegali opętaniom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszą część pytań tak na drugą trudno mi powiedzieć znam kilka osób które się pozbyly tego i jest to zbyt mała grupa aby wyciągać takie wnioski w sposób pewny. Wszyscy ludzie którzy się z tego wyzwolili niezależnie czy samodzielnie czy z moja pomocą od lat nie chodzili do kościoła. Sami chodzenie nie ma znaczenia po zakończeniu procesu w trakcie radzę unikać.

      Usuń
    2. Tak jeszcze dorzucę, że zapowiadana na 19 listopada intronizacja Jezusa na króla Polski raczej nie pomaga, szczególnie że pewnie wezmą w niej udział politycy i będzie to akt religijno-polityczny. Tekst aktu dostępny m.in. na stronie episkopatu.

      Pzdr M.

      Usuń
    3. A wczoraj dzień papieski :) - cytując klasyka "zawsze spodziewaj się hiszpańskiej inkwizycji".

      Usuń
    4. Wszystko dowodzi temu ze calea ta religia jest satanistyczna. Ogrom masonskiej magi i czczenie demonow zamiast zycia

      Usuń
  4. Witam chcialem zapytac, czy stan zdrowia moze uniemozliwic wypracowania w sobie umiejetnosci postrzegania eteru? Przebadalem sie u specjalisty w dziedzinie pola energetycznego i stan tego pola jest jak u 60latka, a mam 26. Jestem balonem energi gdyz energetycznie nie mam rak i nog, brak mi uziemienia. Oczywiscie pracuje nad oczyszczeniem i odbudowa ciala energetycznego, na szczescie kanaly ener.. nie sa popalone. Jeszcze pytanie odnosnie eteru ktory przenika wszystko, czy to to samo jak pierwiastek akaszy u Bardona ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że jest to samo akasha to słowo z sanskrytu i w uproszczeniu znaczy eter. Stan zdrowie nie może tego uniemożliwić, ale może to utrudnić, do czasu gdy nie wypracujemy sobie odpowiednich struktur świadomości, ponieważ do tego czasu jest to duży wysiłek energetyczny. Jest to objaw powszechny, u osób z pieczęciami kościelnym ponieważ w ten sposób nasza świadomość jest ograniczana - i z pewnością można to naprawić. Warto skupić na rękach i stopach, gdyż są one wyjątkowe ograniczone kościelnymi energiami. Techniki pracy ze Słońcem na pewno pomogą odbudwać i zregenrować swoje pole, pisze teraz krótki cykl artykułów tlumaczący prace ze Słońcem, a następnie chce napisać dwa artykułu o katolicyzmie i islamie które doskonale obrazują korzystnie praktyczne z energii Słońca. Chciałby napisać to do końca miesiąca ale nie wiem czy mi się uda. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Myślisz, że współczesna transformacja ekumenizmu będzie zawierała doktrynę jednej światowej religii? I, że wszystkie inne nurty religijne wraz z ich egregorami zostaną podczepione i kontrolowane przez KK?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy tak się stanie, ale uważam że przejecie wszystkich religii pochodzeniem nawiazujacym do abrahama jest celem ekumenizmu. W pierwszej kolejności zjednoczenie chrześcijaństwa w drugiej przejecie islamu na co wbrew pozorom są pewne szanse-głównie dlatego ze ja nie widzę w islamu planu ewolucji i dostosowania się do kolejnego etapu nazywany "era wodnika".

      Usuń
    2. Cześć Mateusz. Czy dysponujesz jakimś rzetelnym źródłem traktujacym o "erze wodnika"? Przeszukujac polski internet napotkalem skrajne informacje.
      Kolejna kwestia być może odrobinę nawiązująca do twojego tekstu, która zaczęła "biegać mi po głowie" to kult zmarłych, którego w KK nadszedł czas. Czy Ty, bądź ktoś z czytelników zastanawiał się może nad konsekwencjami jakie wypływają z praktykowania tego rytuału wzgledem KK, a osobami zmarłymi? Zastanawiam się co z takiego połączenia wynika.

      Usuń
    3. Cześć Mateusz. Czy dysponujesz jakimś rzetelnym źródłem traktujacym o "erze wodnika"? Przeszukujac polski internet napotkalem skrajne informacje.
      Kolejna kwestia być może odrobinę nawiązująca do twojego tekstu, która zaczęła "biegać mi po głowie" to kult zmarłych, którego w KK nadszedł czas. Czy Ty, bądź ktoś z czytelników zastanawiał się może nad konsekwencjami jakie wypływają z praktykowania tego rytuału wzgledem KK, a osobami zmarłymi? Zastanawiam się co z takiego połączenia wynika.

      Kamil

      Usuń
    4. Myśle, że nie ma rzetelnych informacji na temat "ery wodnika", dlatego, że jest ona prawdziwa tylko "wewnętrz" systemu którego dotyczy. Jest to mechanika tego systemu i można ją obserwować gdy bada się ten twór, i ludzie szukający kontroli nad tym podążają za tym schematem starając się uzyskać przewagę nad innymi grupami rywalizującymi wewnątrz tego układu. Dlatego zawsze gdy o tym piszę biorę to w cudzysłów, bo jest to moim zdaniem całkowicie ludzki twór częściowo oparty o precesje.

      Kult zmarłych to bardzo silny zwyczaj, oparty jeszcze o starożytną wiare w kult przodków. Konsekwencje są różne, trudno to oceniać bo dotyczy to ogromnie zróżnicowanej populacji. Ma to po pierwsze funkcje psychologicznego oswajania śmierci, po drugie jest źródłem dużej magicznej mocy. Jeśli ktoś jest w stanie zdobyć kontrolę nad setakmi tysięcy czy milionami ludzi, którzy zmarli, są zagubieni a inny proszą ich o interwencję to jest to bardzo atrakcyjne i wiele można tym uzyskac. Dla mnie katolickie "zaświaty" czy bardziej poczekalnia wyglada jak więzienie, i ma więzienną energetykę, jest bardzo przygnębiającym miejscem, powolnego rozpadu. Trafiają tam ludzie którzy są w ten sposób traumatyzowani za nie dość "święte" życie. Jest to miejsce w którym przebywają ludzi o których pamięć wciąż trwa, ich imię jest żywe, tym samym zanim ich tożsamość zostanie zniszczona, mogą być źródłem energii dłużej. Nie każdy po śmierci odwiedza to miejsce, niektórzy ludzi od razu oddają się "bogu" i nie ma śladu ich prezencji nawet na pogrzebie. Inni znowu jakiś czas są wśród ludzi później albo się oddają, albo znajdują sobie zajęcie. Możliwości jest mnóstwo, i wszystko zależy od osoby. Jednak święto zmarłych w moim postrzeganiu dotyczy bezpośrednio tego miejsca które opisałem. Trudno powiedzieć ile jest tam ludzi moim zdaniem mnóstwo, niektórzy wydają się tam tkwić dziesiątkami albo setkami lat a ich umysł jest jakby na granicy szaleństwa. Wydaje mi się że w kontekście pieczęci kościelnych, jest to miejsce zawieszenia między "niebem" a "piekłem" mający funkcje łamania oporu przed byciem sądzonym i ocenianym w kościelnych rytuałach - choć bardzo podobne czy wręcz identyczne miejsca widziałem dla wyznawców każdej religii.

      Usuń
  6. Zawsze ciekawił mnie sposób pochowku zmarłych; odnośnie tego tematu. Czy nie jest przypadkiem tak, ze jeżeli zmarły lub rodzina zmarłego decyduje się na kremacje zwłok to "więzi" energetyczne takiej osoby są szybciej usuwane niż osoby który ma zwykły pochowek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie ma bezpośredniej koralacji, ale znowu w przypadku Polski, kościół zniechęca do kremacji więc siła rzeczy na kremacje decydują się ludzie którzy dalej od KK, i tym samm rytuały KK działają mniej. Myśle, że kwestia kremacji pomaga zwłaszcza na rytuały KK, bo Twoje ciało nie zostaje po śmierci zaimpregnowane przez KK, tym samym mniej mogą daną osobę uwiązać. Być może rodzina też inaczej przeżywa kremacje. Najczęściej dla ludzi sam kremacja jest ważniejsza niż pogrzeb - więc tu wchodzi wiele zmiennych i wydaję mi sie ,że trudno na podstawie obserwacji ustalić jaki faktor jest tu decydujący.

      Usuń
    2. Bardon opisuje magiczny zabieg z spaleniem w tym przypadku zaimpregnowanego życzenia spisanego na kartce papieru i nadaniu mu w ten sposób mocy.Być moze w przypadku kremacji(patrząc schematycznie) człowiek doznaje szybszego uwolnienia z ciała?

      Usuń
  7. Przykłady destruktywnych kodów.
    1.Grzech pierworodny:winą człowieka jest to ze sie urodził.Od samego poczatku jest mu wpajane poczucie winy,niezaleznie od jego postawy.Jest to fundament wywracajacy poczucie sprawiedliwosci zwalającym winę za zaistniały stan stworzenia na stworzenie a nie jego kreatora.Moim zdaniem jest to dosć podłe.To tak jak powiedział Rajnesh że nie można winić obrazu za jego wyglad ale artyste który go stworzył.Owa doktryna zabija w człowieku spontanicznosć która jest warunkiem odczuwania radości.Nastepnie rodzi ona ocenę własną jako coś brzydkiego i niegodnego.Nie byłoby w tym wielkiej biedy gdyby nie to że rzutuje ona na postrzeganie innych i relacje z nimi.Jeśli przyjmiemy ze wszyscy jesteśmy nic nie warci,w takim wypadku trudno bedzie "pokochać" blizniego gdyz w takim widzeniu równierz jest niczym.Rajnesh o tym mówi w słowach:Zadaniem religii i polityki jest zabicie w człowieku spontanicznosci i miłosci.Wówczas taka jednostka jest podatna na kształtowanie,pozbawiaona odwagi,współodczuwania i godzi się na wszystko a los innych jest mu obojętny.
    2.Pesymistyczne jednostronne pojmowanie swiata jako własnosci szatana.Niesie to z sobą bierność postawy,brak działania gdyż i tak na to jak swiat bedzie wygladał czy nasze przedsiewziecie ma wpływ tylko diabeł.Słuzy to drapiezcom tego świata.Oni działaja a reszta patrzy i kształtuja świat na swój styl.
    3.Bezwarunkowa miłość Chrystusa.Propagowana wraz z reszta doktryn pozbawia człowieka rozumu.Preferuje znowu biernosć i dogodna sytuację dla cwaniaków i agresywnych.Przypomina substancje znieczulajaca którą saczy pasożyt aby się karmic cudzym kosztem.
    4.Rozdawanie swoich majatków i propagacje biedy jako cnoty przez Jezusa.Dziś absurd polegajacy na likwidowaniu ogólnie pojetej produkcji,miejsc pracy żródła utrzymania ludzi przy zyciu,żywnosci i wszelkiego rodzaju dobra.
    5.Wyrzeczenie sie na wzór buddyzmu pragnień,jak to ujmuje Jezus tego swiata jako z natury (znowu) złego.Znowuż mamy bierność,do tego propagowanie smierci za życia gdyż pragnienie jest jego motorem,nawet u zwierząt.
    6.Schematyczne,pesymistyczne i bardzo waskie postrzeganie rzeczywistosci i samego życia.Wielu zadaje pytanie (pod wpływem doktryny) dlaczego ten swiat taki jest,ale nie zdają sobie sprawy ze to ich waskie postrzeganie okresla jego wygląd.Aby zadac owe pytanie najpierw trzeba poznac zycie,doswiadczać go w jak najwiekszym spektrum,rozbudowywać własne postrzeganie i jak mówi w tym wypadku Taoizm:poznać naturę rzeczy bez uprzedzeń i sądów religijnych.
    7.Spaczona "moralnosć" biblijna.Niestety aby ją ujrzeć potrzebne jest odzyskanie własnego autorytetu jako osoby zdolnej do WŁASNEGO osądu i odczucia.Przeszkoda takiej postawy jest chciazby doktryna grzechu pierworodnego oraz niezbadanej i nieprzeniknionej madrosci Boga.Więc o jakiej moralnosci mówimy?Oto ona:
    Masowe morderstwa,całych narodów włacznie z dziećmi,kobietami i zwierzetami.
    Przeznaczenie narodów nie przekletych jako niewolników dla jednej nacji.
    Gwałty na kobietach i niewolnicach które wcześniej straciły swoje rodziny.W wypadku gdy niewolnica juz sie nudzi zostaje porzucona.
    Śmiertelne pobicia niewolników usankcjonowne prawnie.
    Upodlenie kobiet.
    Prawne uznanie charemów.
    Przesladowania i zniewolenie osiadłych nie spodziewajacych sie niczego nieizraelitów.
    Wysoce amoralny nacjonalizm wyznawany póżniej przez Adolfa Hitlera
    8.Propagowanie przekupstwa i obłudy.Kara(piekło) lub nagroda(niebo).Oto motor dzisiejszych religii.Rajnesh mówił iz ludzie zostali wytresowani jak laboratoryjne szczury metoda kar i nagród.Jest to przykład degradacji człowieka i odebrania mu jego godnosci.Czy mozna kogoś kochać kierujac sie motywem kary i nagrody?Bardzo wątpliwa "miłosć".Raczej obłuda i kupczenie,albo nierząd.Czy szczur laboratoryjny bedzie czuł miłosć do tego który prowadzi na nim eksperymenty?Czym rózni sie satanista od wierzącego w nagrodę?Jeden i drugi chce cos zyskać.

    Sa to przykłady negatywnych kodów,które moim zdaniem powinno się odrzucić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym grzechem pierworodnym to jest grubsza sprawa. Oprócz samej koncepcji, którą opisujesz, jest jeszcze kwestia możliwości pozbycia się grzechu pierworodnego - czyli chrzest.

      Nie jest to zbyt optymistyczna koncepcja, bo zamiast grzechu za rany Chrystusa dostaje się stałe podłączenie pod przyjmowanie ("moja wina, moja wina") nie swoich negatywnych potencjałów.

      Usuń
  8. Wg.koncepcji biblijnych karą za grzech jest śmierć.Na dokładke dla Ewy bóle porodowe a dla Adama trud i znój.Więc sam chrzest go nie niweluje gdyż umieramy.Chrzest symbolizuje oddanie się pod kierownictwo Bóstwa jako "nowy człowiek",ponowne narodziny.Wg.ewangelicznego przekazu Jezus zaraz po chrzcie nad rzeka Jordan doznał opętania w postaci zstępujacego nań ducha świetego.W pewnym miejscu w biblii jest napisane ze człowiek jest zły juz jako narodzone dziecko.Jest to oczywiście pokrętna filozofia żerujaca na ludzkim cierpieniu.Wszystko wokół nas umiera.Zwierzęta które nic nie zrobiły aby zgrzeszyć.Umieraja gwiazdy i galaktyki.Religie maja w sobie wiele sprzecznosci i chyba same w tym galimatiasie nie potrafią sie połapać.Najpierw kara za grzech śmierć,potem jednak piekło.Najpierw piekło,potem nagle powołanie przed sąd podczas ponownego przyjścia Chrystusa.Biblia jest wymysłem podłych ludzi,widać w niej ich moralność od samego początku jej czytania.Juz podczas opisu ogrodu Eden gdzie podaje jakie to złoto krainy jest cudowne.Jest to tylko martwy kruszec,mucha w swojej konstrukcji jest o wiele wiecej warta dla Boga jak to co piszą owi chciwcy.Juz na samym poczatku widac typowo ludzkie widzenie niskie moralnie nie majace nic wspólnego z "dawcą życia".Bo czyż sam akt grzechu nie był błachostką.Za co owa niepomiernie sroga kara?Który z rodziców by tak postapił ze swoim dzieckiem jak wówczas niby miłosierny Bóg?To sa wszystko po prostu bzdury(nie znajduje innego okreslenia) a finał tego jest taki jak piszesz wyżej.Zniewolenie metalne.Złodziejstwo życia.Czyż sama ofiara Chrystusa nie jest w swojej postaci jakąś okropną formą sadyzmu?Dla mnie "Bóg" jest po prostu dawcą życia i nie wymaga takich dziwnych ofiar.To żydowscy okultysci miłowali sie w nich od wielu wieków,ładujac przy tym swoje Byty,takie jak Jahwe.Wystarczy się rozejrzeć.Życie jest za darmo.Na tym polega "jego" miłosć,która wg,chrześcijan jest warunkowana czyli kupiona.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. W kontekście tego co piszesz, cytat, z którym ciężko się nie zgodzić: "Religia jest jedną z odmian ucisku duchowego, który wszędzie dławi masy ludowe, przytłoczone wieczną pracą na innych, biedą i osamotnieniem. Bezsilność klas wyzyskiwanych w walce z wyzyskiwaczami równie nieuchronnie rodzi wiarę w lepsze życie pozagrobowe, jak bezsilność dzikusa w walce z przyrodą rodzi wiarę w bogów, diabły, cuda itp. Tego, kto przez całe życie pracuje i cierpi nędzę, religia uczy pokory i cierpliwości w życiu ziemskim, pocieszając nadzieją nagrody w niebie. Tych zaś, którzy żyją z cudzej pracy, religia uczy dobroczynności w życiu ziemskim, oferując im bardzo tanie usprawiedliwienie ich całej egzystencji wyzyskiwaczy i sprzedając po przystępnej cenie bilety wstępu do szczęśliwości niebieskiej. Religia to opium ludu. Religia to rodzaj duchowej gorzałki, w której niewolnicy kapitału topią swe ludzkie oblicze, swoje roszczenia do choćby trochę godnego ludzkiego życia."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marks( to chyba jego cytat) był naprawdę genialnym socjologiem, jego teorie klasy społecznych i świadomości klasowej i jak się rodzi były równie przełomowa jak na swoje czasy jak teorie Fruda, nic dziwnego ,że otwarcie oczu ludzie przypłacili komunizmem, stalinizmem, maoizmem i masą innych chorych ismów, które w koneskwnecji doprowadziło do zmiany paradygmatu na tzw. socjologie funkcjonalną gdzie cała teoria opiera się na koncepcji w stylu " religia jest potrzebna społeczeństwu, a skąd wiadomo że jest potrzebna?, bo gdyby nie była potrzebna to by nie powstała".

      Usuń
    2. To akurat Lenin. Niezależenie co o nim sądzę, w tym przypadku diagnoza równie trafna co aktualna. Obecnie 1% najbogatszych ludzi posiada więcej niż pozostałe 99%. A 62 najbogatsze osoby posiadają więcej niż biedniejsza połowa ludzkości.

      Usuń
    3. Kiedyś nie lubiłem owego cytatu,religia to opium dla ludu.Teraz zgadzam sie z nim w 100%.Religia jest czysta forma ignorancji,poza mistykami którzy doświadczaja swoich Bogów.To tak jak wierzenie w krasnoludki.Tylko ten kto ich doswiadczył moze byc w tym ujęciu racjonalistą.Dla tego wczesniej dazyłem do doswiadczenia Boga a nie ślepej wiary jako mistyk.Trzeba pamietać takze o innym wymiarze religii jako negatywie,wykraczajacym poza nasze tutejsze zycie.Niektórzy twierdza ze powodem istnienia religii jest szerzony przez nią kodeks moralny.Niestety wg.Biblii owa moralnosć nie jest moralnoscią.Pozatym ludzie nie rozumieja iz moralnosć wypływa z ludzkich serc,tam ma swoje zródło a nie w religijnych opracowaniach.Ludzkie poczucie dobra i zła jest elastyczne i jego ocena potrafi dostosowac się do skąplikowanych sytuacji których nigdy nie odda sztywny kanon religijny.Juz dzieci mają swoje poczucie sprawiedliwości które moim zdaniem jest wiecej warte od morale szerzongo przez biblijnego Jahwe.Gdy człowiek wraz z swoim "rozwojem" pracuje nad swoimi aspektami poczucia dobra i zła i widzeniu rzeczy takimi jakie są staje się 1000-krotnie czyms wiekszym i doskonalszym niz Bogowie religii.Na tym polega całe jej oszustwo,wmówieniu iz człowiek jest niczym i odebraniu mu jego godnosci.To tak jak powiedział pewien naukowiec:Jesli dzis religia przestanie istniec to znaczy ze bedziesz zabijał gwałcił i palił?Sam Paweł mówi o owym zjawisku w swoich listach iż ci którzy nie znają pism postępuja jakby je znali,natomiast ci którzy uważaja sie za znajacych postepują gorzej od niewiernych.Religijne wytyczne zubozają,gdyż to co moze wydawac się niewłaściwe wg.sumienia a co nie okresla prawo staje się nieistotne w swietle przykazań,które z natury nie obejmują wszystkich aspektów zycia.Wiec po przyjęciu wytycznych przestajesz się nad ich istnieniem zastanawiać.

      Usuń
  10. Dzień dobry
    Z góry przepraszam jeśli moja wypowiedź jest infantylna w stosunku do mądrych treści zawartych w Twoim tekście.
    Otóż zastanawiam się czy muszę/powinnam zdejmować pieczęcie.
    Myślę, że mam zdolności i tendencje do bycia empatką, ale do niedawnanie ufałam i nie wierzyłam sobie.
    Jestem ochrzczona i po pierwszej komunii. jakoś tak wszystko się układało dziwnym trafem ( ale nie przypadkiem, bo w przypadki w ogóle nie wierzę) były schody z ochrzczeniem mnie. Kościoł nie chciał tego zrobić, bo rodzice nie mieli ślubu kościelnego, miałam 4 albo 5 lat, gdy poprzez organiste załatwili rodzice ten chrzest niestety. Pierwsza komunia- obijałam się, nie chciałam uczyc modlitw i siostra chyba dopiero przekupiona przez tatę dopuściła mnie do komunii. Potem rodzice dali mi wolną rękę i już bierzmować się nie poszłam. Miałam potem w życiu momenty dużej wiary, ale takie krotkie, w gruncie rzeczy zawsze czułam,że jest inaczej i szukałam swojej drogi.Mądrzeć zaczęłam tak faktycznie po śmierci ukochanego człowieka. Dziś jestem w miejscu w ktorym nie uznaję żadnej religii, nie żyję w poczuciu winy, nie uznaję grzechu, kary, pokuty. Nie popełniam grzechów - uczę się, wierzę że żyję już po raz X setny. Bog todla mnie Czysta Bezrwarunkowa Miłość. Co do Jezusa - nie kwestionuję, że jest postacią historyczną, ale synem Boga jest w takim zakresie jak wszyscy ludzie - bo jesteśmy cząstką jednego, osobiście mam przypuszczenia, że parał się channelingiem i przekazywal tak naprawdę prawdy uniwersalne uczył, że tylko jedno się liczy Miłość i to co z niej wynika, albo tylko tyle zakonotowałam z jego nauk :), ale nie kojarzę straszenia Bogiem, piekłem itp. Kiedy zaczęłam sie dzielić z bliskimi swoimi przemyśleniami był opór, wycofałam się, ale obecnie zauważam, że moja mama w dużej mierze zgadza się ze mną, natomiast mój tata ewidentne się tego boi, ale przynajmniej już się ze mną nie kłóci, a wcześniej np mocno dyskutował na temat tego, że syn nie chodzi na religię, a powinien ze względu na otoczenie. Zwyczajnie boi się kościoła, choć nigdy do niego nie chodził. I tu wracam do początku, czy w tej chwili przyjęte skaramenty mogą mnie blokować i jakoś mi szkodzić? Nie mam takie odczucia, przeciwnie czuję, że jestem totalnie od KK odcięta. Czuję nawet brak chęci do zwiedzania kościołów, a znak krzyża jest dla mnie symbolem cierpienia i sadyzmu, a nie miłości, za to uwielbiam symbol serca, choćby w biżuterii.
    Będzie mi bardzo miło, gdy otrzymam odpowiedź.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście każdy przypadek jest inny, samo to chrzest miał miejsce dość późno bardzo mocno go osłabia, ponieważ w tym wieku człowiek nie jest już całkowicie bezbronny. Natomiast niestety każdy rzeczywisty rytuał który był nad nami odprawiony działa na nas w jakimś stopniu i nas warunkuje dopóki go nie usuniemy. Z tego co piszesz to rytuał ten nie ma na Ciebie dużego wpływu jeśli chodzi o myślenie i posiadania swoich poglądów, może natomiast być obciążeniem przy rozwoju zdolności okultystycznych i rozwijaniu swoich własnych technik magicznych.

      Usuń
  11. Dziękuję Mateuszu. To by się zgadzało, bo mam odczucie jakby coś/ktoś postawił przede mną mur do TAM, że to jest bardzo blisko, a ja nie mogę się przebić, mimo wielu prób, nauki nie wychodzi mi świadome OOBE.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, przeczytałam cały tekst, bardzo ciekawy wiele rzeczy mi uświadomił. Od jakiegoś czasu myślę o zdjęciu pieczeci, wiem że KK mnie ogranicza. Nie jestem jego wierna, wierna, ale mimo wszystko wiem (a nie czuje) że jestem z nim mocno związana. Gdybym kiedyś miała te wiedzę co teraz, moje dzieci nie byłyby ochrzczone ani nie przystąpiłyby do I komunii, cóż jest jak jest. No właśnie zdjęcie pieczeci sakralnych jak długi i jak bardzo niebezpieczny jest to proces, wiem każdy jest inny. Jak bardzo daleko sięga i ingeruje kościelny egregor by powstrzymać taka duszę probujaca się wyrwać z objęci KK. Co do pochówku mnie też się wydaje kremacja czymś bardziej "ludzkim", choć starsze pokolenie katolików uznaje to za coś okrutnego spotkałam się że stwierdzeniem " taka poczczwartek kobieta była i ja spalili". Wracajac do mnie, moje chrześcijaństwo, to raz w roku wizyta w kościele na okoliczność święcenia wielkanocnego posiłków. No cóż to mało jak na katoliczke i dużo za dużo jak na poganke. Na okoliczność środy popielcowej moja córka powiedziała " nikt nie będzie mi stawiał krzyża na moim trzecim oku' u nas ksiądz rysuje popiołem na czole znak krzyża, w pl się sypie popiół na czakre korony. Dużo tego. Pozdrawiam. Joanna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia i również pozdrawiam Mateusz :)

      Usuń
  13. Mateuszu, przeczytalem tekst i szczegolnie zastanawia mnie Twoje podejscie do rozwoju seksualnego. Swoja edukacje w tej dziedzinie zaczalem jako nastolatek ogladajac porno i z dzisiejszej perspektywy wiem ze wtedy pozwolilem sobie zainstalowac larwe, ktora wladala mna przez duza czesc mojego zycia. Definiowalala kobiety z ktorymi ta czesc zycia spedzilem, moj rozwoj i energie ktore temu towarzyszyly. A takze praktycznie wszystko inne. Dopiero calkiem niedawno udalo mi sie ja poskromic. Rowniez dzieki WDH. Nie uwazam tego czasu za zmarnowany czy nieszczesliwy, nie stalem sie tez nagle przeciwnikiem sexu, ale czy nie jest tak ze wiekszosc decyzji podejmujemy bez lub posrednio pod wplywem podswiadomych impulsow seksualnych jak pisze Freud? Seksualny przekaz jest bardzo mocnym narzedziem medialnym i wydaje mi sie ze jest wspaniala banalnie skonstruowana a jednoczesnie niesamowicie efektywna bronia.

    CZy moglbys rozwinac schemat problem-reakcje-rozwiązanie? I wyjasnic o co chodzi z wprowadzaniem zmian które są nierealne bez wywołania kryzysu? Chodzi np o uchodzcow?

    Jeszcze jedno, czy myslisz ze jednym z narzedzi lamiacych katolicka pieczec nadchodzacego fatum nieszczescia i cierpienia moze byc prosty, rozweselajacy zart?

    Pozddr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest praktycznie rzecz biorąc temat jednego z artykułów który zacząłem pisać jakiś czas temu, nie wiem kiedy go skończę bo mam dość sporo rzeczy do zrobienia aktualnie. Mówiąc skrótowo model jaki opisuję Frued nie jest uniwersalny dla każdego człowieka, ale poprawnie opisuję dość popularną strukturę ładowania i nadzorowania człowieka za pomocą tzw "superego" które wraz z id, operuję poza świadomą uwagą człowieka.

      Co do żartu, to na pewno nie zaszkodzi :).

      Usuń
  14. Ja mma pytanie tych pieczeć. Na bierzmowanie jest zamykane 3 oko które jest przydatne do jasnowidzenie. Nie polecasz zdjąć bo co przyjdą jakies demony i zaczną opetać hmm a jak zakładanie pieczeni to jakm cudem ma chronic przed demony? Chciałbym wiedzieć ze zdejmowanie pieczec jets przeprowadzenie egzorcyzm? Na filmie widzialem i pomyslalem sobie ze to sa ludzie nie wierzacy boga i nie prosza do Boga tylko szukaja u klerykow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej polecam zdjąć, ale trzeba się liczyć z tym, że ten rytuał ma swoje zabezpiecznie i być na to gotowym. Zakładnie pieczęci ogranicza percepcje pozazmysłową i modeluje postrzeganie pozazmysłowe, skuteczne zdjęcie wszystkich pieczęci KK, jest formą egzorcyzmu zwłaszcza z różnych god-form. Nie wiem jak defniujesz boga/Boga ale dla mnie nie istnieje nic co mógłbym nazwać osobowym Bogiem, choć spotkałem tysiące bogów, więc metodologia jaką przedstawiam nie ma nic wspólnego z proszenie kogoś/czegoś o cokolwiek ale o budowaniu własnej wiedzy i siły. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Czy ty zdjąłeś pieczęci i czy zmieniło twoje życie? Ja wierze w Boga jako Stwórcę. Nie wierze nauki te głupiej teori o małpie czy twori wielkiej wybuchy czy wzglednosci swiatla poniewaz sa ludzie ktorzy maja dowody ze te teorie nie maja racji i ja stracilem zaufanie do naukowcow i mysle samodzielnie.

    OdpowiedzUsuń