piątek, 25 listopada 2016

BHP w magii


Magiczne BHP

Niedługo będę kontynuował temat różnych form astro-magii, ale zanim do niego przejdę, chciałbym poruszyć temat magicznego BHP. Jak wiadomo z moich postów, jestem osobą, która wielokrotnie, dużo ryzykowała w trakcie prac magicznych i szczerze mówiąc, nie żałuję tego. Powód, dla którego tego nie żałuję jest tylko i wyłącznie jeden – opanowałem sytuację i uniknąłem katastrofy. Gdyby mi się nie udało, żałowałbym i to bardzo. Podejmując ryzyko nigdy nie mamy pewności jak się to skończy.

Powodem, dla którego zawsze staram się pokazać ryzyko praktyk, jest nie, aby kogoś straszyć, ale aby uzmysłowić, że niezależnie od systemu wierzeń te techniki działają. Może wielkie zmiany jakich pragniemy w życiu nie zajdą w ciągu miesiąca albo dwóch, ale z każdym dniem będą narastały, prowadząc do ogromnych zmian wewnętrznych i zewnętrznych.

Chciałem pokazać na przykładzie religii pewne formy astro-magii, aby udowodnić czytelnikom, że jest to forma magii, którą już tak naprawdę znają, tylko uczestniczą w niej nieświadomie. Jeśli dołożą świadomość, to efekty przyjdą w sposób pewny.

Każda osoba bez wyjątku ma miejsca w horoskopie, których woli nie ładować. Trudne, mroczne miejsca, traumatyczne emocje i masę programów z wielu żyć, które mogą, jeśli się uaktywnią, przewrócić życie do góry nogami. Dlatego jedynym mądrym sposobem zabierania się za jakąkolwiek formę magii jest introspekcja. W tym co proponuję, jest ona oparta o co najmniej roczną obserwację wędrówki Słońca i Księżyca przez horoskop urodzeniowy. Pozwoli to w pierwszej kolejność poznać te jakości w sobie, zobaczyć jakie są, dostrzec które warto wzmacniać, a które są tematem do wewnętrznej pracy i procesowania emocji. Ponieważ opisałem już wiele swoich przygód, aby unaocznić powagę takich decyzji, opowiem historię dwóch osób jakie znam.

Pierwsza osoba gdy poznawała astro-magię, okazała się bardzo sprawnie, wręcz intuicyjnie poruszać w jakościach astrologicznych. Ponieważ miała w swoim życiu naprawdę wiele toksycznych relacji, w dniu swoich urodzin wyraziła życzenie rozwiązania tego problemu. Problem się rozwiązał, łącznie z rozpadem związku, którego wcale ta osoba nie chciała tracić, a wolała nad nim pracować. Na szczęście sytuacja po kilku miesiącach wróciła do normy i koniec końców związek przetrwał, a osoba która podjęła ten trud, zmieniła kilka ważnych rzeczy w swoim życiu. Jednak zapłaciła za to, jak sama mówi, trzema najgorszymi emocjonalnie miesiącami w życiu.

Druga osoba zajmowała się alchemią roślin zwaną spagyrią. Alchemia roślin jest zawsze oparta w jakiś sposób o astrologię. Czas procesów alchemicznych dobiera się najczęściej w oparciu o cykl Księżyca, dzień tygodnia i godzinę planetarną. Nie jest to zbyt dobra metoda, o czym ta osoba przekonała się boleśnie. Sporządziła wywar dla Marsa, aby za pomocą procedur alchemicznych poznać tą jakość i pobudzić ją w sobie. Osoba ta nie wzięła pod uwagę, że Mars w tym czasie był w silnym związku z Plutonem, który akurat aktywował tej osobie urodzeniowe MC. Jak się skończyło? Ponad dwuletnimi problemami z agresją, kilkukrotnym zniszczeniem własnego dobytku, a po samym zażyciu i kilka godzin później osoba odczuwała przemożną chęć podpalenia swojego domu. Szczęśliwie zdrowy rozsądek uratował dom, ale już nie meble w kuchni.

Podsumowując, można sobie czytać o okultyzmie, zastanawiać się nad nim i poznawać teorie, ale gdy przechodzimy do praktyki, naprawdę warto traktować to poważnie, łącznie z ostrzeżeniami ludzi, którzy sami się poparzyli. Odradzam podejście na zasadzie „hej przygodo” i zobaczymy co będzie. Są oczywiście w życiu sytuacje skrajne, gdy ktoś nie ma wyjścia i musi podjąć ryzyko, ale są to rzadkie i skrajne sytuacje i jeśli nie jest to absolutna konieczność, to naprawdę warto robić to mądrze.

13 komentarzy:

  1. Cześć.
    Czyli najpierw dobrze poznać teorie aby się nie mylić.
    MC i IC znajdują się w południku niebieskim?Słońce za dnia bedzie w nim szczytować ale jak ma sie to do ekliptyki która z każdą godzina zmienia nachylenie względem siatki równikowej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są wzory matematyczne które tłumaczą jak dokładnie jest obliczane MC. W astro-magi istotne jest rozumienie koncepcji, ale jeśli ktoś chce i ma takie zdolność to zrozumienia zasad matematycznego wyliczania na pewno pomoże. Ja jednak nie tłumacze matematycznego wyliczanie ponieważ nie czuję się wystarczająco z tym obeznany.

      Usuń
  2. Czołem.
    Zagadnienie o które chciałbym zapytać nie jest trudne i nie wymaga stosowania wzorów,tyle ze czsami trudno mi jest w sposób jasny wyrazic to co myśle wię tym razem postaram się skupići napisac to w sposób jasny.Potrzrebuje informacji niezbędnych do własciwej medytacji ze słońcem opisania jego ascendentu i descendentu urodzeniowego i zaznaczeniu ich na kosmogramie.Wiec na czym polega problem?
    1.Ascendent wg.długosci tylko ekliptycznej stosowanej przez astrologów i tylko odnoszacej się do chwili nie odpowiada rzeczywistemu punktowi i czasowi wschodu słońca.Słońce nie wschodzi w danym dniu w innym punkcie ekliptyki i nie zachodzi w innym,cały czas danego dnia jest w tym samym jej punkcie.(Jesli wzejdzie w Wodniku,zajdzie w nim także).Potrafie zrobic swój własny kosmogram na podstawie Stellarium.Nie jest to trudne i jesli odnosze się tylko do szerokosci ekliptyki wychodzi identyczny z tymi jakie generuja astrologiczne programy komputerowe.Jednak są one przydatne tylko do określania rocznej wedrówki słońca i występowania gwiazdozbiorów w AS. i w DS. a nie faktycznego w owym dniu wschodu i zachodu słońca.Podam przykłady z mojego dnia urodzenia:
    a)AS.od MC.znajduje sie w odległosci 125* (stopni) co odpowiada 125 razy 4 minuty=500 minut.500 minut podzielić na 60=8.33 czyli ok 8 godzin i 20 minut.Wychodziło by z tego ze słońce owego dnia wzeszło o godzinie 3.40 co nie jest prawdą.Dzień(biorac pod uwagę dwie jego równe połówki od Mc) musiałby trwać 16 godzin i 40 minut zimowa porą a jesli nie i do zachodu(DS) podstawimy pozostałe 55* (55 razy 4 minuty=120 podzielić na 60=2 godziny) musiało by zajsć o 14-ej co równierz nie jest prawdą.
    b)Samo wzejscie słońca równierz odbiega i to bardzo od punktu który wskazywała by ekliptyka chwili.W moim przypadku linia ekliptyki jako ascendent wskazuje wartosć mierzona od południa na długosci 131* gdy w rzeczywistosci tego dnia słońce pojawiło się w 80* od południa.Jest to rozbieznosć az 50*
    2.Wiec aby codzienie medytować ze słońcem patrząc jak krązy po domach i punktach jakie wyznaczyły "urodzeniowe" planety i żeby miało to jakikolwiek sens należałoby wykreslic inny kosmogram.Z ascendentem i descendentem słońca.Jest to mozliwe tylko odnoszac ekliptyke do równika niebieskiego i jego siatki.Planety będą krazyc miedzy zwrotnikami Raka i Koziorozca.Do tego dojdzie wysokosć ciała niebieskiego(deklinacja) wzgledem równika.Wówczas MC będzie naprawdę szczytowaniem słońca a IC jego najnizszym połozeniem.Planety wg.skali równikowej bedą przesuniete w stosunku do tego co generuja programy astrologiczne.W takim kosmogramie linia MC i IC zawsze bedą stałą(zawsze w pionie) a AS i DS będa zmienne.Kosmogram bedzie w swoim wygladzie z liniami As i Mc w zależnosci od pory roku przypominac odwrócona lub nie pacyfkę.Sposób przepieknego kreslenia takich kosmogramów wg.zasad astronawigacji jet tu:http://www.navipedia.pl/astro03.html
    Pozostaje tylko zadac pytanie:Ma to sens z punktu widzenia magicznego,czy bedzie skutecznym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle, że po prostu potrzebujesz programu astrologicznego, i zobaczyć jak to w nim wygląda. Żaden astrolog nie twierdzi że w trakcie pozornej wędrówki w ciągu dnia Słońce zmienia położenie na ekliptyce.

      Myśle, że zamiast przywiązywać się tak bardzo do konkretnych punktów, można skupić się po prostu na obserwowaniu swoich odczuć w trakcie wschodu Słońca w ciągu dnia w trakcie zachodu i nawet wizualnie patrzeć gdzie wtedy jest Słońce. Może lepszą meydtacją jest obserwacja siebie i wtedy dopiero sprawdzanie gdzie jest Słońce. Jest to wystarczające żeby wokół tego zorganizować medytację i nie trzeba wtedy w ogóle śledzić cyklu Słonecznego z zegarkiem w ręce. Ludzie praktykują ten rodzaj magii od czasów prehistorycznych nie potrzebowali do tego komputerów, zegarków i innych udogodnień, więc moim zdaniem najlepiej po pierwsze sprawdzić tak jak juz pisałem jak to wygląda w programie astrologicznym używając funkcji animate. A po drugie skupić się na własnych obserwacjach siebie będąc świadomy tego zjawiska.

      Usuń
    2. Choc muszę przyznać ze model pierwszy działał.Drugi nie.W drugim(niby bardziej logicznym) odczuwałem pewne zmiany tylko w momencie wschodu planet.Aby w pierwszym modelu określić wpływy tzn.wyliczyc ich godzinę okreslałem długość w godzinach dnia nastepnego po czym dzieliłem czas na 180 stopni.W ten sposób wychodził mi czas jednego stopnia.To samo robiłem co do nocy.Wówczas mogłem okreslic stopień razy czas i ustalić urodzeniowy wpływ i godzine.Muszę przyznać ze to działało albo po prostu programowałem podświadomosć.Nie wiem czy to robiłem dobrze.

      Usuń
    3. Chyba juz rozumiem.Po prostu ascendent i descendent jest stały i nie koniecznie musi oznaczać wschodu i zachodu słońca widzialnie w sposób realny.

      Usuń
  3. Skoro w temacie BHP... Miałeś długi kontakt z WdH. Dostrzegasz jakieś zagrożenia, trzymając się procedury tak jak ją opisano?

    Co do obliczeń astrologicznych: nie wiem czy znasz stronę astro.com? Są tam tak zwane z angielskiego "charty" i tak np. "natal chart" to układ przedstawiający poszczególne planety w domach i znakach w momencie urodzin. Jest także opcja ukazania aktualnego położenia planet na tym horoskopie urodzeniowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Dostałem kilka pytań na temat wdh prywatnie, zastanawiałem się wielokrotnie czy wypowiadać się publicznie. Powód tego jest taki, że praktycznie po trzech latach pracy z wdh poznałem Rawna. I od tego momentu cieżko mówić, że moje "problemy" były związane z wdh. Z perspektywy czasu widze kilka rzeczy które mi nie pasują, odnośnie pierwszej książki Bardona jest ich kilka, odnśnie drugiej i trzeciej jest ich całe mnóstwo. Zwłaszcza praktyka ewokacji w pme i ukryte konsekwnecje ktq sa dla mnie dziwne i o tym napisze z pewnością. Odnośnie samego wdh to "zagrożenia" pojawiają się dla mnie dosć mocno w dwóch miejscach. Pierwsze to 4 krok i przenoszenie świadomości. Jest tak ponieważ, moich zdaniem i w moim przypadku tak było ta praktyka prowadzi do wygenerowania ogromnego potencjału podatności na opętania. JEst to dośc oczywiste przenosisz sie w obcych ludzi ( pytając większej jaźni czy nieuświadomionej psyche o zgodę) i ma to wpływ zarówno na Ciebie jak i na tych ludzi. Tak samo z czasem w Ciebie będzie mogło coś wejść. A dalej w 5 kroku kontakt z opiekunem, w moim wypadku opiekun okazał sie częścia mojej psyche więc nie odniosłem zadnych negatywnych sktuków tego. W przypadku kliku osób jakie znam opiekun był zawnętrzna istotą i jak sie z czasem okazało wcale nie super pozytywną. Ostatnia kwestią dla mnie negatywną na temat wdh, jest krok 10 i komunia z god-forma dla mnie to co-najmniej kontrowersyjna koncepcja i osobiście nic dobrego z tego nie odniosłem. Na plus dla wdh przemawia oczywiście sporo rzeczy zwłaszcza nacisk na introspekcje i badanie siebie a także regularność praktyki. Myśle, ze z perspektywy czasu jeśli ktos czuje, że wdh czy prace Bardona sa istotne w osobistym procesie ewolucji to żeby naprawdę pozytywnie z nich skorzystać tzreba zadawać sobie szczerze od początku pytanie odnśnie każdego ćwiczenia po co mi ono, i co ma mi dać jego praktyka i jaki mam interes żeby je robić. I jak długo przynosi to pozytywne efekty tak długo robić. Troche na zasadzię, że to pieniądze sa dla ludzi, a nie ludzie dla pieniędzy. Tak samo wdh ma nam służyć a nie my wdh.

      Usuń
  4. Cześć, świetny blog! Głęboka wiedza i zrozumienie. Jedyne czego mi brakuje to czytelny spis treści, najlepiej według tematów - polecam zrobienie czegoś takiego, bardzo ułatwia korzystanie a to nie jest blog o modzie tylko o rzeczach które będą aktualne także za 5 czy 10 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki myślę że do końca roku uda mi się wszystko uporządkować.

      Usuń
  5. Hej Mateusz, czy uwazawsz ze cwiczenia w krokach ktore wyminiles nalezy pominac a moze czyms zastapic? Super blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem trzeba odpuścić sobie nabożną cześć do Bardona i WDH i robić tylko te ćwiczenia które rozumie się po co się je robi i ma się do co do nich swój cel. Innymi słowy książka ma służyć użytkownikowi a nie odwrotnie. I jeśli co do czegoś ma się wątpliwości albo zwyczajnie nie ma się ochoty to warto ufać sobie i słuchać siebie.

      Usuń