poniedziałek, 21 listopada 2016

Era Wodnika (część druga) – grupy magiczne, Rawn Clark, TMO


W tym wpisie chciałbym pokazać jak grupy magiczne funkcjonują na świecie i z jakich powodów starają się wpływać i manipulować umysłami i emocjami ludzi. Grupa magiczna w której byłem nazywała się po prostu Grupa-TMO i jej zadaniem było zgłębianie kabały i praca z magią IHVH-Adonai Rawna Clarka. Trafiłem do grupy zasadniczo „przypadkiem”, na pierwszym zlocie hemeticum poznałem osobę będącą częścią tej grupy od kilku lat(ten zlot był chyba w 2005 albo 2006 roku). Krótko po zlocie pod wpływem pozytywnych opinii na temat TMO, zacząłem je praktykować. Okazało się dla mnie bardzo proste i szybko ukończyłem pierwsze 9 lekcji. Następnie po rozmowach z polskim członkiem Grupy-TMO chciałem do niej wstąpić. Pierwszy okres kilku miesięcy spędziłem w tzw. akademię grupy TMO, która miała za zadanie wspomagać mój rozwój w ramach magii IHVH-Adoni.

Po pobycie w akademii zapragnął uczestniczyć w pracy tzw. Grupy Pracy. Grupa ta składała się z kilkunastu członków z całego świata w tym raptem kilku aktywnych. Nie wyglądało to zupełnie na żaden mroczny i straszny magiczny zakon, ot po prostu parę osób chcących razem zgłębiać „poziomy jaźni”.

Pierwsza aktywność grupy to było pomagania innym członkom akademii w rozwoju magicznym co wydawało mi się ciekawe. Kolejny etap był już „prywatny” czy tajny. Gdy zaczęła się wojna w Iraku w 2001 roku, Rawn Clark postanowił zaproponować grupie projekt mający wspomóc ludzkość. Z perspektywy Rawna, wojny wybuchały ponieważ umysł zbiorowy był „nieuporządkowany” i pierwszym zadaniem grupy trwający do mają 2001 do okolic roku 2009 było porządkowanie umysłu zbiorowego.

Aby to zrobić za pomocą narzędzi magicznych obecnych w grupie, grupa kumulowała 3 rodzaje światła, niebieskie, zielone i tęczowe i wysyła do wszystkich ludzi na Ziemi a następnie wyobrażała sobie że to światło formuję umysł zbiorowy w formie hebrajskiego drzewa życia. Ja dołączyłem do tego rytuału w roku 2008, więc już pod koniec jego funkcjonowania. W tym czasie nawet raz nie wydało mi się cokolwiek nie tak z takim działaniem i byłem szczęśliwy mogąc dzielić się światłem i miłością. Rytuał ten odbywał się raz w tygodniu w każda środę po godzinie 22. I nie był jeszcze wcale najgorszym rytuałem jaki grupa robiła ten dopiero nadszedł w roku 2010. Zanim go opiszę chcę opisać narzędzia magiczne grupy używane do tego rytu.

Integrator – było to narzędzie mające analogie do 7 sfer planetarnych w postaci szuflad w których były kryształy i metale odpowiadające danej sferze. Urządzenie miało za zadanie absorbowanie jakości planetarnych i integrowanie ich w jedną spójną i zrównoważoną jakość w kryształowej kuli u góry urządzenie i umożliwić przesyłanie jej za pomocą kryształu kwarcu u góry. To urządzenie było na stałe połączone z god-formą archanioła Michała i hermetycznym elementem ognia – dokładnie z jego kreacyjnym aspektem, który był w sposób ciągły kumulowany w narzędziu. Stało w południowej części świątyni grupy.


Konsekrator – było to narzędzie składające się z 32 dużych kryształów górskich połączonych między sobą miedziany, złotym i srebrnym drutem. Symbolicznie wyrażał 32 ścieżki mądrości drzewa życia, wpierw hebrajskiego następnie drzewa życia Gra. To urządzenie było połączone z elementem Ziemi i god-formą archaniołem Gabrielem, i wyrażało utrzymujący aspekt Ziemi. Stało w zachodniej części świątyni grupy.


Komunikator – był prostym narzędziem do ewokacji składał z pudełka z szufladami kumulującymi jakości planetarna i wymiennymi kulami kryształu górskiego albo obsydianu do ewokacji. Był narzędziem do przywoływania i ewokowania wpływów z jakimi grupa miała pracować. To urządzenie było poświęcone hermetycznemu elementowi powietrza w jego aspekcie komunikacji i było połączone z god-formą archanioła Rafaela. Znajdowało się we wschodniej części świątyni.


Unifier – o tym urządzeniu już pisałem, było stworzone z alchemicznej podstawowej materii. Było połączone z elementem wody i god-formą archanioł Haniel. Znajdowało się w północnej części świątyni. Pierwsze jest zdjęcie podstawowej materii, jak wyglądało w środku narzędzia i samego narzędzia.



Radiator – był w centralnym punkcie świątyni, miał za zadanie dostarczać ciągłe i nieprzerwanie energie potrzebną do rytuałów grupy, był poświęcony god-formie archanioła Mądrości personifikującej kabalistyczną sferę Chokchma Raziel.


Twórca Bram Drzewa Życia Gra


Każde z tych narzędzi powstało na przestrzeni lat pracy grupy, i choć Rawn był ich głównym architektem to każdy członek chcąc nie chcąc zostawił w nich dużą część siebie, zajęło mi wiele miesięcy żeby odzyskać swoją. Narzędzia te ponieważ działały praktycznie w sposób ciągły, i były czymś na kształt ciał fizycznych god-form uzyskały coś na kształt samo-świadomości. Miały swoją wolę i mogły chcieć bądź nie chcieć z kimś pracować. Umiały też tworzyć „lekcje” za ich niewłaściwe użycie. Rawn traktował je jak ludzi, jak swoje dzieci co doprowadziło do licznych problemów i pomieszań ponieważ narzędzie przestały być czym były a stały się osobami. Szczerze przyznaję że przez czas pobytu w grupie również miałem takie podejście do nich i wręcz nabożną część i uwielbienie. Warto wspomnieć, że dwóch członków grupy którzy próbowali się opiekować narzędzi zamiast Rawna – zmarło. Jedna popełniła samobójstwo a druga miała wypadek. Rawn twierdził, że to przypadek – moim zdaniem nie był to przypadek.

Zanim przejdę do opisu rytuału chciałem powiedzieć, ze po odejściu z grupy oczyściłem swoją część wszelkich grupowych rytuałów i moim zdaniem były one szkodliwe zarówno dla członków grupy jak i ludzi jako całości. Żeby porządnie oczyścić się z praktyk przez tyle lat w takiej grupie, musiałem zrezygnować z systemu magii jaki wtedy praktykowałem tj z hermetyzmu i nauczyć się osiągać to samo, za pomocą astro-magii, która poznawałem równorzędnie. Większość postów jakie pisze powstało dzięki tym doświadczaniem i moim poszukiwaniom sedna praktyk jakie wykonywałem przez lata osobiście i w grupie. Było to też moja walka o niezależność i uwolnienie z rytuałów grupowych. Postanowiłem złamać wszystkie przysięgi i tajemnice jakie obowiązywały w grupie właśnie z powodu tego czego nauczyłem się o grupie, gdy już ją opuściłem. A najważniejszy tego powodu jest taki, że magiczne próby manipulowania umysłem ludzi uważam, za niewłaściwe i mogący wielu ludziom wyrządzi dużą szkodę psychiczną – więc chce dać tym ludziom chociaż możliwość zrozumienia skąd pewne doświadczenia mogą się brać.

Ogólnym celem rytuały zwanego „Projekt Ludzka Świadomość Zbiorowa”, było doprowadzenie do stworzenie zbiorowej inteligencji ludzi, która będzie w stanie rozwiązywać poprzez inspiracje odpowiednich jednostek problemy jakie ludzkość ma. Z tego powodu rytuał ten opierał się na transformacji hebrajskiej struktury drzewa życia budowanej przez grupę w strukturę drzewa życia Gra. Choć same intencje mogą wydać się złudnie pozytywne, to w swej istocie chodziło o połączenie umysłów ludzi w jedną kolektywną świadomość, której każdy człowiek jest podporządkowany. Świadomość grupy miała być wzorem dla reszty ludzkości i w trakcie rytuału mieliśmy otworzyć się na pełna komunikację z tą Świadomością Grupy aby promować narodzenie kolektywnej świadomości ludzi. Oczywiście członkowie grupy zaczęli napotykać gigantyczne problemy w swoim życiu wraz z rozwojem rytuału i w trakcie jednej z rozmów, w której wraz z kilkoma osobami kwestionowaliśmy sensowność tej praktyk Rawn powiedział cytuję „pierdolą mnie ludzie, moi przyjaciele to rośliny i zwierzęta i ten rytuał ma im pomóc”. Cóż powinno mi to otworzyć oczy, lecz nie otworzyło do długo później. Ponieważ moje zaufanie do Rawna było 100%, gdyż w tym czasie wierzyłem jeszcze w Większe Jaźnie i że są jedyna skuteczną drogą pracy w eterze to nie kwestionowałem instrukcji jakie Większa Jaźń Rawna mu dała. Było to naprawdę bolesna lekcja samodzielnego myślenia i mam nadzieję, że ją odrobiłem.

Z astrologicznego punktu widzenia, oczywistym jest , że ten rytuał był elementem nadejścia nowej Ery a także jestem pewny że tym podobnych rytuałów jest masa. Wszystkie te rzeczy rozgrywają się w tajemnicy i nikt nigdy nie informuję o nich większej grupy osób. Tym samym ludziom opowiada się bajki że mają czekać na zabawienie, albo na nową cudowną era w trakcie gdy magowie i okultyści starają się uformować potencjał zmiany w systemie na swoją korzyść. Warto o tym pamiętać, w trakcie odczuwania inspiracji i otwieraniu się na „istoty światła”.

Rytuał „Projekt Ludzka Świadomość Zbiorowa” powstał w zarysie podczas mojej wizyty u Rawna w Berlinie, gdy poznałem osobiście jego, jego męża z którym od dłuższego czasu rozwijałem techniki pracy astro-magicznej opartej na zodiaku tropikalny, i narzędzia grupy. Z tego spotkania chciałbym opisać głównie moje doświadczenie z podstawową materią zawartą w Unifer, było naprawdę imponujące, wręcz zalewające świadomość poczuciem jedności i współodczuwaniem zwłaszcza bólu, po tym doświadczeniu przez około 6 godzin nie mogłem przestać płakać. Samo usuwanie wpływu tego narzędzia na moją świadomość i wywoływanie silnych reakcji emocjonalnych i poczucia stopienia tożsamości z otoczeniem zajęło mi wiele tygodni. Choć doświadczenie to brzmi zapewne mistycznie i magicznie i wiele osób marzy o czymś takim, to nie miało to doświadczenie i stan świadomości żadnego praktycznego przełożenia na moją wiedzę, umiejętności czy zdolności sprawcze. Oczywiście i takie doświadczenia są możliwe dla człowieka, ale czynienia z nich fundamentu swojego życia nie prowadzi do niczego i nic nie daję, przynajmniej w moim przypadku. Jeśli takie doświadczenie występują naturalnie to mają jakiś czas trwania i jakiś powód w ewolucji osoby, natomiast spotkanie z tak zaprojektowanym narzędziem pozornie daję dostęp to potężnych stanów mistycznych ale na subtelnym poziomie zaburza zdolności rozumne i zamiast sprzyjać pogłębianiu rozumności i wiedzy, pogłębia tylko siłę przeżywanych emocji z którymi nic więcej poza tym, że się je przeżywa nie da się zrobić.

Po powrocie z Berlina miałem bardzo silną wizję, zobaczyłem w eterze, dziwnego mężczyznę o żółtych oczach ( ponieważ niedługo wcześniej oglądałem serial w którym taki wizerunek był powiązany z Azazelem, musiałem się pogodzić z faktem, ze tak na mnie to wpłynęło , że tak dekoduję tę jakość), mężczyzna ten wyłaniał się z mroku, i kontrolował obdartego ze skóry dzika. Dzik ten był wściekły i sfrustrowany nie wiedział, że to ten mężczyzna który go kontrolował mu to zrobił. Po tym gdy ten mężczyzna wskazał na mnie palcem dzik ten zaczął wściekle na mnie biec, zgodnie z moim światopoglądem zareagowałem wszechogarniającą miłością. Dzik ten zatrzymał się a mężczyzna zacisnął pięść a ja odczułem wielki ból w nerkach, następnie powiedział „wystarczająco Cie przestraszyłem” rozluźnił pięść i odszedł.

Oczywiście opowiedziałem o tej wizji Rawnowi jego mężowi i grupie i nagle przestałem ją rozumieć. Po kilku miesiącach dotarło do mnie wręcz oczywiste, Azazel w tej wizji to personifikacja Plutona, dzik to Mars, zaciśnięta pięść to kwadratura która przechodzi w trygon, a ból w nerkach to analogia do mojej urodzeniowej koniunkcji Chirona (ból) z Wenus (Wenus rządzi nerkami).

Gdy radosny powiadomiłem o tym moich przyjaciół z grupy, nagle dostałem misje analizy wszystkich aspektów Plutona z Chironem na przestrzeni 1000 lat a rytuał trwał w najlepsze. W skrócie: oczywiście nie skończyłem analizy przed końcem rytuału a wizja na nie wiele mi się zdała bo byłem tak zajęty szukaniem powiązań między zdarzeniami , że nie widziałem powiązań w moim życiu. W skrócie obdarty ze skóry dzik to byłem ja, osoba która czuła ogromna frustracje i nie wiedziała czemu. Azazel to mistrz kłamstwa i manipulacji, pod wpływem którego sam zaatakowałem siebie i o mało nie zniszczyłem, gdyż cały ból jaki czuję on sprawił. Wizja ta oznaczała kilku moich przyjaciół, jedną przez którą trafiłem do wiezienia, drugą Rawna która chciał żebym ponosił za niego skutki rytuału grupowego, trzecią mąż Rawna który namówiłem mnie do niebezpiecznej pracy z Plutonem i Chironem. I koniec końców sam sobie robiłem krzywdę, pogłębiając swoją frustracje i myśląc że robię dobrze, na szczęście udało mi się zorientować i uwolnić z tego.

Oczywiście historii takich jak moja, jest wiele i moim zdaniem celem stworzenia ze mnie „kozła ofiarnego” było stworzenie wzoru do podłączenia frustracji ludzi do tego rytuału, aby wykorzystać ją jako katalizator zmian. Dzielę się tym doświadczeniem aby pokazać, że nie tak trudno zostać oszukanym a wszelkie grupowe rytuały „ratowania świata” lepiej omijać z daleka. A często nawet jeśli jesteśmy w stanie zobaczyć, że coś jest nie tak, sami się oszukamy pod wpływem źle umiejscowionego zaufania.

Oczywiście w przypadku Rawna i jego męża, nie wiem na ile było to świadome działanie a na ile wpływ „Większej Jaźni”. Tego typu koncepcje bogów i boskich przewodników często zwalniają ludzi z myślenie i poczucia odpowiedzialności za swoje czyny. Równie prawdopodobne jest to, że Rawn nie miał pojęcia, że takie będą efekty tego co wymyślał, bo wierzył, w swoją Większą Jaźń której jak sam mówił „nigdy nie odmawiał”. Tym samym być może po dziś dzień uważa on, że moje odejście z grupy i inne działania były nieuzasadnionym atakiem na jego osobę. Każdy czytelnik będzie musiał wypracować sobie samodzielny osąd.

Rytuał „Projekt Ludzka Świadomość Zbiorowa”:

Rytuał zaczynał się jak zawsze, cała grupa robiła astralna projekcje do wnętrza Unifera i łączyła świadomość tworząc świadomość grupy. Następnie ewokowała strażników elementów i ustalała okrąg, zapraszała do pracy wszelkich szamanów kultur plemiennych w których istniała kolektywna świadomość i którzy funkcjonowali w sferze astralnej. Każdy uczestnik dodatkowo praktykował jak ja z Jezusem i Shiva z różnymi bóstwami, które również brały udział w rytuale. I tak w rytuale brała udział god-forma Jezusa, liczne „Większe Jaźnie”,god-forma Shiva, Prahamansa Joganada, Mahavatar Babaji i zapewne spora grupa istot których nie zauważyłem a także sporo istot których nazw nie znam.

Następnie jako Zjednoczona Świadomość Grupy ewokowaliśmy umysł zbiorowy ludzi, który wyobrażaliśmy sobie jako kulę światła składająca się z 7 miliardów punktów światła (jeden punkt to jedna osoba). Był to najważniejszy moment rytuały ponieważ chodziło o sprowadzenia części świadomości każdej żywej osoby na Ziemi. Dalej zabieraliśmy Umysł Zbiorowy do Integratora, aby uzmysłowić ludziom to jak są ze sobą połączeni, a następnie udawaliśmy do narzędzie zwanego Twórca Bram Drzewa Życia Gra ( było to narzędzie wyglądające jak drzewo życia Gra, w którym można było eksplorować tą strukturę) i wykonywaliśmy wraz z Umysłem Zbiorowym ćwiczenie z książki Rawna 182 bramy Drzewa Życia Gra. Kolejny etap to Konsekrator i utrwalanie struktury która była eksplorowana, następnie oddzielenie się od Umysłu Zbiorowego i odesłania go przez Komunikator. Radiator w tym czasie dostarczał energię do całego rytuału. Oczywiście ciężko przewidzieć, jaki wpływ ten rytuał miał na poszczególne osoby i jak silny wpływ może mieć mała grupa na miliardy tym-niemniej ileś taki rytuałów przez ileś grup jest tym co moim zdaniem tworzy nowe Ery i nowych bogów. Grupa TMO miała dość nietypowe przypisania jakości astrologicznych do ścieżek drzewa życia i oczywiście wszystkie te połączenia były silnie ładowane w tracie rytuału. Opierały się głównie o zodiak tropikalny, choć Rawn twierdził , że dokładnie oddają nów księżyca w gwiazdozbiorach.

Ponieważ wedle kabały Rawna, każdy człowiek ma swoją „Większą Jaźń” która go prowadzi i jest to tzw, poziom Saturna, a całość stworzenie ma Jedną Jaźń – połączenie wszystkich „Większych” i jest to tzw, poziom Urana. Chodziło o to aby „umożliwić” temu poziomowi Jaźni manifestację w sposobie myślenia i zachowania ludzi tym samym rytuał ten wpierw musiał podłączyć pod „Większe Jaźnie” i to co je kontrolowało.

Z uwagi na ta analogie między „sferami kabały” a jakościami astrologicznymi, wybrano na pierwszy etap rytuału moment gdy Księżyc jest w koniunkcji ze Uranem i było to:

26 maj 2011, 16 Czerwiec 2011 ( tu akurat kwadratura bo Rawn musiał być w Wielkiej Brytanii), 21 lipiec 2011, 17 sierpień 2011, 13 września 2011, 10 październik 2011, 7 listopad 2011, 3 grudnia 2011,30 grudnia 2011, 27 stycznia 2012, 22 marca 2012, 19 kwietnia 2012, 16 maj 2012, 12 czerwiec 2012,9 lipiec 2012, 6 sierpień 2012, 3 wrzesień 2012, 29 wrzesień, 26 październik 2012, 23 listopad 2012, 20 grudnia 2012, 16 styczeń 2013

Pomiędzy rytuałami każdy członek grupy miał zadanie wykonywać swoje rytuały pogłębiające jego połączenie z umysłem zbiorowym aby ostateczny rytuał grupy był mocniejszy. Po zakończeniu tego cyklu astro-magi, kolejny cykl, zaczęta gdy Słońce i Księżyc było w koniunkcji do Urana w Baranie. Następnie przez cały następny rok wykonywano ten rytuał każdego nowiu w każdym znaku zodiaku tropikalnego. Ten rytuał był połączony z zodiakiem tropikalnym, i obawiam się że jakakolwiek astro-magiczna praca z tą strukturą może pogłębić to co ten rytuał zamierzał zrobić. Nie pamiętam dat ani nie mam zapisanych, w każdym razie od nowiu w marcu 2013 do nowiu w marcu 2014 trwał ostatni cykl tego rytuału.

Podaje te daty, dlatego, żeby pokazać czas gdy to się działo aby każdy mógł przypomnieć sobie czy sprawdzić, czy coś w tym czasie czuł, miał wizje, może coś do niego przyszło albo spotkał „Większą Jaźń”. W każdym razie jest to też przykład jak grupy magiczne starają się wpływać na ludzi i jak starają się wpływać na kształt świata w przyszłości. Niestety jak widać z tego przykładu intencję rzadko są w interesie ludzi jako ogółu a sens działań jest ukryty najczęściej nawet przed samymi twórcami i wykonawcami tych rytuałów.

29 komentarzy:

  1. Zastanawiało mnie ile napiszesz. Widzę, że nie zamierzasz się patyczkować z najbardziej tajnymi aspektami rawnowej grupy TMO. I dobrze. Jeśli to ma pomóc ludziom w zrozumieniu, że ktoś im miesza w świadomości i jednocześnie w oczyszczeniu się z różnych wpływów to właśnie tak chyba trzeba było zrobić.
    Przez pryzmat tej notki mam rozumieć to, w jaki sposób Ty interpretujesz wszelkie "kryształowe dzieci" "dzieci indygo" "istoty światła nowej ery" itp? To pierwsze pytanie.

    Drugie pytanie: Czy zamierzasz napisać notkę na temat tego, co w naturalny sposób będzie oddziaływało na ziemię (np w związku z precesją ziemską), nie licząc planetarnych naturalnych oddziaływań? Tzn, żeby było dobre rozgraniczenie pomiędzy tym jakie aspekty i archetypy rzeczywiście będą się uzewnętrzniać, a jakie będą tylko programowaniem przez grupy magiczne.

    No i trzecie pytanie bardzo ważne: Czy nieświadome współdziałanie tak wielu tajnych magicznych grup ma jakieś wspólne źródło? Wydawałoby się, że tak byłoby logicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ad 1. Dawno się nad tym nie zastanawiałem, dla mnie ten "fenomen" jest związany ze zwiększaniem obecności planet transsatrunicznych w świadomości ludzi i jest najbardziej widoczne u dzieci i w dużej mierze może byc wynikiem rytuałów magicznych

      ad2. Tak zamierzam, ale najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i wiedzieć, że coś takiego moze miec miejsce.

      ad3. moim zdaniem ma wspólne źródło albo inaczej, łączą je wszystkie system z którego korzystają i god-formy i "większe jaźnie" i bardzo skomplikowany system zależności

      Usuń
  2. Czesć.
    Czyli wizyta np.ducha ziemi może być próbą podłączenia do zbiorowej świadomości?Swego czasu dużo się o niej mówiło.
    Jeśli ludzie w wyniku kontaktu z "przedmiotami" giną i ulegają wypadkom raczej nie może to być nic dobrego.
    Przed samą przeprowadka tutaj,pewien młody człowiek próbował zajmować się satanizmem.Powiesił sie w garażu.
    Od samego początku czułem że na tym blogu będą ważne rzeczy.Dzięki za to że się tym dzielisz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka możliwość, że to mogła być taka próba.

      Usuń
  3. Hej,

    na pierwszy rzut oka, te urządzenia wyglądają jak żywcem wyjęte z planu zdjęciowego jakiegoś Harrego Pottera lub filmu o podobnej tematyce. Chociaż jak mają wyglądać narzędzia magiczne jeśli nie tak? ;)

    Jak piszesz, opuściłeś grupę i złamałeś jej przysięgi i opisałeś jej strukturę i rytuały. Rozumiem, że ta grupa nie jest super tajna i zła (z założenia, że np. nie próbuje jakiś ataków na ludzi itp.) i jeśli ktoś chciał ją opuścić, to to robił. Jakie są konsekwencje?

    Możesz coś napisać o ludziach biorących udział w tym 9 letnim rytuale pod kątem ich rotacji? Tzn. czy były osoby (poza Clarkiem ofc), które brały udział w rytuale od początku do końca, czy "tryby" były wymieniane. Nie wiem, ludzie rezygnowali, bądź dopuszczano innych jako "świeżą krew".


    Cieszę się, że trafiłem na tego bloga i mam nadzieję, że będziesz dalej opisywał konsekwentnie astro-magię. Podejście indywidualne do magii wydaję mi się intuicyjnie dużo bardziej naturalne. Na pewno tak jak było tu wcześniej napisane, taka grupa pozwala jej członkom dać dowód na to, że magia działa i jest to jej największa zaleta, ale wad jest dużo więcej.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy z technikami pracy, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka osób, niewielka grupa pracowało w sposób ciągły, najczęściej z czasem osoba traciła motywacja, coś jej sie działo w życiu naglego i nie wracała do praktyki a grupa o niej "zapominała" Zadałem sobie trud aby dostrzeć do tych osób i wszytskie po odejsciu z grupy przestały rozwijać się magicznie. Większość około 2/3 miała w życiu stagnacje i apatię a także niemożliwość tworzenie satysfakcjonujących relacji. Po 6 miesiącach po moim odejściu grupa została rozwiązana i już nie istnieje.

      Właśnie całość mojego konfilktu z grupą, pojawiło się po moim odejściu bo rozumowałem podobnie. Ale później Rawn wykonał rytuał "opuszczenia grupy"( o którym mnie poinformował) i nie wiedziałem "jak się nazywam", zacząłem to czyścić i tak warstwa po warstwie odrzucać kolejne rzeczy.

      Te narzędzie mają troche dziecinną kolorystkę, ale taka była estetyka Rawna, też mi się to nie podobało, w każdym razie magicznie były skuteczne.

      Usuń
  4. Ciekawym jest fakt, skąd radiator czerpał(teoretycznie) energię potrzebną do rytuałów?
    Z doswiadczeń z Unifier mozna wnioskować iż stany emocjonalne człowieka mozna wywoływać sztucznie.
    Mateusz,przyszło Ci kiedys badać asteroide Massalia?Mam to w urodzeniowym słońcu.Może wiesz jaką ma jakość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radiator czerpał poprzez strukture drzea życia energie ze Słońca.

      Nie badałem nigdy, więc niestety nie pomogę w opisie, natomiast mam w planie jeszcze w tym roku opisać jak zaczynać badać niezbadane w astrologi.

      Usuń
    2. przynajmniej teoretycznie powinien, w kabale jest koncepcja nieskończonego wszechpoteżnego Światła - Kether, które można zmienić we wszystko. Teoretycznie można to rozumieć albo jako Słońce, albo jako nieskończony potencjał eteru z którego można czerpać.

      Usuń
    3. Nikola Tesla sptkał na swojej drodze życia Hindusa który opowiedział mu o prażródle wszystkiego-Akaszy.Mówi się że dażył do wykorzystania jej potencjału w swoich elektrycznych eksperymentach.Niektórzy przypisuja mu wyładowanie energii na syberii oficjalnie podawanym jako upadek meteorytu,tyle ze go w ogóle nie znaleziono,nawet najdrobniejszej jego czesci.Przed wydarzeniem widziano go w bibliotece jak studiował syberyjskie mapy.Podobno Eter przypomina swoja struktura mgłę.Jeśli tak mógłby być plazmą,podstawowym stanem materii,składnikiem 99.99% widzialnego świata.Wówczas Słońce byłoby ciałem niebieskim skupiajacym na sobie plazme kosmiczną jako wezeł energetyczny i emitujacym eter na układ słoneczny.Człowiek z racji swojej chemiczno elektrycznej natury stałby sie odbiornikiem(filtrem,jak planety) i nadajnikiem energii a zjawiska takie jak telepatia czy podłaczanie do zbiorowej świadomosci nie byłoby niczym dziwnym.Aby za jej pomoca wpływać na umysły wystarczyłoby stworzyc pajęcze powiazania z godformami zawartymi w polu(otworzyc ludzi na owe wejścia).Taka wizja rzeczy sprowadza takze pojecia:swiatło(Kether),Eter,Akasha do tego samego-Plazmy.
      Dla mnie jest to ciekawa i bardzo obszerna idea o którą mozna oprzeć swój system magiczny a do tego nie odbiegajacy od rzeczywistosci jak przestarzałe i nieprawdziwe hermetyczne elementy.Można o nia oprzec nawet Astrologie.Np.Planety zgodnie ze swoimi warstwami atmosferycznymi gromadzą w sobie odpowiednie energie(jak ziemia) a w wyniku ich odpowiedniego ustawienia dochodzi do ich transferu na zasadzie wymiany potencjału za pomocą wszędobylskiej plazmy a szczególnie magnetycznego warkocza o którym pisałem i który ja formuje( jest faktem naukowym,nie wymysłem).Znając energię(jej rodzaj) i jej wpływ na ludzka psychę można by matematycznie obliczać jej wartosć ale najpierw należałoby znać skład i działanie atmosfery planet(jakie kumulują energie) oraz siły działania ich magnetosfer.
      Słońce jawi sie fontanną eteru a planety staja sie filtrami gromadzacymi odpowiedni jego zakres.

      Usuń
    4. Jeśli słońce jest fontanną eteru (plazmy) to przez co dokonuje się transfer między planetarny o którym piszesz? Ta teoria jest bardzo ciekawa, tylko nie jest dla mnie jasna pojęciowo. Bo albo plazma jest wszędobylska i jest niejako łącznikiem wszystkiego w rzeczywistości, albo są jej źródła jak np słońce. Chyba, że masz na myśli, że jest i tak i tak? Mógłbyś rozjaśnić?

      Usuń
    5. Napisze tak jak ja to rozumiem gdyz sam nie jestem naukowcem a nawet jak pytam się ludzi którzy się o tym uczyli to znają tylko formuły bez rozumienia zjawiska.

      Plazma jest lotnym stanem materii,nie powiazanym z nią scisle,niczym elektrony w przewodniku które moga sie przemieszczać.W jej przypadku mówi sie równierz o "wolnych" protonach i elektronach.Wg.wikipedii:" zjonizowana materia o stanie skupienia przypominającym gaz, w którym znaczna część cząstek jest naładowana elektrycznie".
      Plazma formuje się pod wpływem pola magnetycznego które jest wynikiem ruchu czastek naładowanych,(jak w przewodniku).Dawniej wierzono (jeszcze za moich czasów tak uczono) ze w kosmosie panuje próżnia.(tak jak i to ze gwiazdy nie maja swoich układów planetarnych,poza słońcem)Dzis wiadomo ze nie.Plazma jest 99% tym co widzimy w wszechswiecie.Mozna nawet oficjalnie poczytac o cisnieniu miedzygwiezdnym z którego kiedys by się smiano i roli w tym słońca dla układu słonecznego. Przypadek przewodnictwa plazmy mamy w łuku elektrycznym np.w spawalnictwie albo przyrodzie w postaci piorunów.Jest to akurat przykład juz widzialny i o duzej sile przebiegajacej w zageszczonej atmosferze ale owe przewodnictwo moze zachodzić w sposób niewidzialny dla oka.

      Slońce ogniskuje prąd za pomocą plazmy równierz ja przyjmujac.(czyli materie z ładunkiem)Wczesniej mogło byc zwyczajną planeta o ogromnych rozmiarach(w porównaniu z reszta układu) co samo w sobie oznacza że posiada wielki potencjał do przyjecia pradu niczym wielka bateria o duzej pojemnosci.Prad ma to do siebie ze szuka ujścia w swoim nagromadzonym potencjale niczym spietrzona woda.Owo ujscie znajduje za pomocą plazmy i tam gdzie moze się wylać np.w ogronmym słońcu.Do tego jak wspomniałem podczas ruchu elektronów wytwarza sie pole magnetyczne które ją stymuluje,tworzy połaczenia.Słońce przekładajac na chłopski przypomina dawne samochody cysterny.Dawniej takie ustrojstwa ciagneły za soba łańcuchy jako uziemienie.Podczas jazdy zbierały sie z powietrza na niej ładunki w małych ilosciach ale ciagle ładowały zbiornik.Gdyby takiego uziemienia nie było i po dłuzszej jeżdzie wysiadłbys z samochodu i oparł sie o nia zabiła by Cie.Wiec słońce zbiera owe ładunki i plazmę (materię) az zaczyna świecić a jego powierzchnia przypomina lawe wulkaniczną.Wiec mniej wiecej cały czas jest tej samej wielkosci.Do tego produkuje promienie UV co jest domeną tylko prądu.Fuzja nuklearna go nie tworzy.Sa 3 jego rodzaje z czego ziemia filtruje 2.Ten model rozwiazuje fundamentalne kwestie jak wielkosc Słońca.Wiek szacuje się na 4 i pół miliarda lat.Teraz wyobraż sobie jak musiało by byc wielkie i co by to oznaczało dla jego grawitaci i równowagi w układzie.Co ciekawe wg.nauki kiedys było mniejsze co jest absurdem z racji jego się oficjalnego wypalania.Model elektryczny unieważnia istnienie tekze czarnej materii a w zamian wprowadza siłe elektromagnetyczną,miliony miliony miliony razy silniejszą od samej grawitacji.Fala cieplna fuzji nuklearnej to 20 km na sekundę a sam wiatr słoneczny ma praktycznie predkosć swiatła?Jak to mozliwe?Akceleracja na wzór ziemskich akceleratorów.Czastki napedzane siła elektromagnetyczną.Takich kwiatków jest dużo.Dowodów równierz.Sa temu poswięcone nawet strony pisane przez specjalistów.Aby ino liznać zagadnienie zobacz to:https://youtu.be/SAoF-1BDwA4
      Jest 7 części.Nie musisz ze wszystkim co tam jest prezentowane sie zgadzać ale są tam także jak dla mnie "argumenty wręcz nokautujące".Trzeba równierz pamiętać iz nawet w oficjalnie prezentowanej nauce sa sprzecznosci i odmienne zdania jak chociażby w sprawie przesunięcia ku czerwieni i oficjalnej interpretcji owego zjawiska.Sa dowody naukowe temu przeczące,naukowe prezentowane przez sławnych naukowców a nie jakis tam samozwańczych madrali.Cóz mozna jeszcze dodać:Słońce plus,planety i dalej, minusami.

      Usuń
    6. Oczywiscie chciałbym zaznaczyć że jest to teoria tak samo zresztą jak dzisiejsza kosmologia ale według mnie bardziej logiczna i do przyjęcia.Eteru nie doswiadczyłem więc nie bedę sie madrzyć.Moje wpisy nalezy traktować jako ewentualną okazje do dyskusji a nie objawioną prawdę.Ci którzy doświadczaja eteru powinni sie w tej kwestii wypowiadać i to oni stanowią autorytet.Sam nie wierze w nic czego nie doswiadczam.Wiec jak piszę ze Kether,swiatło i eter to plazma,wcale nie znaczy ze jest to prawdą i że tak sadzę,lub jestem tego pewien na 100%.Model elektryczny mógłby byc pierwszym krokiem ku zrozumieniu okultyzmu ale nie wyjasnia wszystkiego od A do Z.I tak jak pisze mógłby być odskocznią i nowym systemem dla tych którzy nie lubia standardowej Kabały czy Hermetyzmu.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    7. Czyli wychodziłoby na to, że słońce przyjmuje w siebie ogromne ilości energii oraz ogromne ilości energii oddaje? To całkowicie zmienia postać słońca z wielkiego reaktora jądrowego, które tylko traci energię i się "wypala" na zupełnie inny układ.

      Usuń
    8. Wśród propagatorów tej teorii jest laureat nagrody nobla,naukowiec takze cała idea nie jest wyssana z palca.
      Przegladając ostatnio programy popularno naukowe trafiłem na zagadnienie masowego wymierania gatunków.Według doniesień geologów dzieje się tak co ileś tam milionów lat.Doszli do wniosku iż owy proces zachodzi,kiedy układ słoneczny wychyla sie na skraj dysku galaktycznego.Jest to naturalna wędrówka słońca gdy zdąza do dołu dysku galaktyki wraz z swoimi planetami by po osiagnieciu maximum wychylenia wracać z powrotem aby osiagnac w końcu jej wierzch.I tak w kółko.Odnoszac ta informacje do modelu tradycyjnego słońca(jako żródła fuzji) wymieranie gatunków jest niewytłumaczalne.Natomiast jesli wezmiemy pod uwagę model elektryczny staje się ów przypadek zrozumiałym.Po prostu na skraju galaktyki słońce otrzymuje mniej energii co niesie z soba konsekwencje dla ziemi.

      Usuń
    9. Ta hipoteza wydaje się mieć dużo sensu. Mógłbyś podać imię i nazwisko tego noblisty? Rzeczywiście słońce w swoim ruchu wokół centrum galaktyki zmienia swoje położenie. Co około 220mln lat robi pełny obrót. Jeśli jest tu analogia do peryhelium i aphelium planet, wynikających z elipsowatych orbit, to co około 110mln lat miałoby to miejsce.

      Usuń
    10. "Hannes Olof Gösta Alfvén (ur. 30 maja 1908 w Norrköping, zm. 2 kwietnia 1995 w Djursholm) – szwedzki fizyk i astrofizyk, laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizyki w roku 1970 za badania w zakresie magnetohydrodynamiki i ich zastosowanie do fizyki plazmy"-cytat z wikipedii.
      Tu chodzi o inny ruch słońca.W góre i w dół "nalesnika" galaktyki.Jakbyś patrzał na krawędż naleśnika (jaki jest cieńki) ruch słońca zakreślał by sinusoidę.Super pokazane jest to tutaj:https://youtu.be/W4Cn2drmKmc Filmik do tego ładnie ukazuje wpływy cisnienia międzygwiezdnego i roli samego słońca.

      Dla tego jak wychyla się ponad lub pod oddala się od glównego nurtu plazmy wiec energii dostaje w mniejszych ilosciach.(wg.teorii,oczywiscie mojej dedukcji w tym przypadku)
      O teorii i osobistosciach ja głoszących tu:https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektryczny_model_kosmosu.Strony temu poswiecone i wiecej nazwisk myśle ze znajdziesz bez trudu,jak chociażby ta:http://piorunybogow.blogspot.com/2014/08/wprowadzenie-do-elektrycznego-kosmosu.html
      Pozdrawiam.

      Usuń
    11. Rzeczywiście filmik świetny, przemawia do wyobraźni i zrozumienia tego ruchu.

      Czy ta hipoteza w jakiś sposób zajmuje się kwestiami życia gwiazdy? Bo skoro słońce przyjmuje energie, to czy jego kres (w standardowym modelu po prostu traci paliwo) jest ustalany tak samo jak w modelu poprzednim?

      Usuń
    12. Czesć.
      Z punktu widzenie teorii elektrycznej na pewno wydłuza jej zywotność a pozatym jej być czy nie być staje sie zalezne od innych czynników.Teoretycznie moze być prawie wieczne.Poznając ów poglad mozna dojsć własnie do wniosku jak ów noblista że wszechswiat jest wieczny.Dlaczego?Spróbuje to wytłumaczyć wedle mojego rozumienia.Posłużę się następnym przykładem wynikajacym z rozumienia wg.elektrycznej teorii świata.Wyładowania atmosferyczne.Ich żrodłem tak jak mnie uczono sa drobinki kurzu osadzajacego się na chmurach(co od poczatku wydawało mi się szczerze powiedziawszy dziwne).Lecz wersja elektryczna bardziej przypomina Hermetyzm.Tak jak juz wspominałem w komentarzu ziemia posiada główne 4 warstwy atmosferyczne.W pierwszej zachodzi zorza(juz oficjalnie zjawisko elektryczne).W drugiej mamy doczynienia z warstwą prądonosną.W trzeciej panują wiatry o zasięgu globalnym,a w czwartej zyjemy my.Wiec w uproszczonym schemacie słońce za pomocą swojego wiatru ładuje częsc atmosfery przewodzącą prąd(Ogień) Stratosfera (Wiatr) przenosi ładunki na chmury burzowe (Woda) które swoja wielkoscia osiagają jej wysokość.Sa ładowane niczym kondensator.Po przekroczeniu swojej pojemnosci najpierw wyrównuje się potencjał tam gdzie najblizej,od chmury do chmury aby potem przez warstwę izolujacą,(czesc troposfery) rozładować się w mniejszym potencjale, ziemi.Czym rózni się ów model "hermetyczny" od idei zbierającego się w chmurach pyłu?Jest to bardzo istotne.System elektryczny jest mechanizmem samoregulujacym się wręcz zautomatyzowanym i zaleznym od słońca.Czym wieksza aktywnosć słońca,tym więcej chmur,wiecej sciągalnego pradu z mezosfery i wiecej opadów w skali globalnej.Mechanizmy samoregulujace się,zautomatyzowane sa charakterystyczne dla przyrody.Obejmuja swoim wpływem populacje organizmów,"wieczny obieg wody na ziemi czy samoregulującą sie siłę magnetosfery.Czym więc jest istota owych zjawisk?Jest nią róznica potencjału.I tu dochodzimy do sedna.Jeśli tworzenie się róznicy w potencjale równierz jest zjawiskiem samoregulujacym się,wszechświat staje sie wieczny i tylko jego forma przybiera rózna postać.
      Cała doktryna elektryczna nie bedzie łatwa do przyjecia(nawet jesli okaze sie prawdziwa w 100%) gdyz jej przesłanie wywraca wszystko co dotychczas sądzono do góry nogami.Wówczas musi upasć:Teoria kwantowa,Wielki wybuch,Einstein-owska wizja swiata,Rozszerzanie sie wszechswiata,inne widzenie pulsarów,czarnych dziur, natury galaktyk itd.Takie zmiany zawsze rodziły opór i towarzyszył im "ból porodowy".Wiec gwiazda teoretycznie moze byc wieczna az dotad dokad będzie zdolna czerpać energię z galaktyki.
      Pozdrawiam.
      Ps.Hipoteza wyjaśnia przede wszystkim nature i zjawiska zachodzące na słońcu na które oficjalna wersja nie daje odpowiedzi.Jest o tym w filmie który podałem wcześniej. :)

      Usuń
    13. Filmik o Tesli,sa tam motywy typowo okultystyczne które przejawiał lecz nie wyuczone,przejawiał je naturalnie,bardzo przypominaja efekty niektórych ćwiczeń zalecanych przez Bardona.https://youtu.be/A6mDKBBwjoo
      Jak dla mnie rewelacja.

      Usuń
  5. Wchodziłem czasami na forum hermeticum (nie pisałem). Od początku tego bloga miałem przeczucie, że jesteś tą osobą, która pisała na hermeticum o Rawnie - pamiętałem imię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak można wytłumaczyć iz ludzie bioracy udział w eksperymencie z załozenia pozytywnego napotykali w swoim zyciu trudnosci i zaczeli wątpic w sens przedsiewzięcia a Ci którzy odeszli tracili wigor,entuzjazm i stawali się pasywni?Trochę przypomina mi to mój sekciarski przypadek.Pozatym moze być wskazówką co do warunków odczuwania przez człowieka radosci.Sam kiedys potrafiłem cieszyc się np.że słońce swieci,póki nie dopadła mnie sekta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Grzegorz, o jakiej sekcie mówisz ?

      Co do eteru, to o ile pamiętam jak się umiera ( nie mówię tu o astralu ) to przechodzi się w taką gęstość trochę jak mgła. jest miło i generalnie mocno otwarcie na wszystko, ale ja lubię być tutaj na ziemi. oczywiście inne wymiary też są fajne, ale mam wrażenie że ten jest najbardziej "dotykalny"

      Usuń
    2. Świadkowie Jehowy.Doświadczyłes śmierci klinicznej?Twoje słowa potwierdzałyby pewne przesłanie ze smierć jest ulgą.Co do mgły jako eteru równierz.Co do bardziej "dotykalnego" poswiadczałoby to że "duch" chce doswiadczać zycia za pomocą materii.Pewne zjawiska zaczęły się dziać,kiedy doszedłem do wniosku że miło będzie,kiedy nadejdzie mój koniec złozyć swoje ciało tu w kochanej ziemi,kiedy wiekszość jak się wydaje chce jak najszybciej chce ja opuścic pozostawiajac tylko po sobie nieporządek.Pomyślałem ze gdzieś mam ich raje i obiecane nagrody dla których musiałbym się sprzedać.Nawet wyobrazałem sobie jak miło bedzie sie w niej rozpuscić.Też uważam ze tutaj jest całkiem fajnie i nigdzie z tad nie bedę sie wybierał.

      Usuń
  7. Cześć.
    Zbiorowa świadomość jest naturalnym "bytem" czy została stworzona tylko sztucznie?
    Czytałem ze odkrycie lub idea raz narodzona,"ujrzawszy" swiat pojawia się w umysłach chociażby nie była propagowana.Można ją spisac na papierze i nie powiedziawszy o niej nikomu spalić(wg.Bardona nadać mocy) a i tak za jakis czas zaistnieje w jakimś umysle.Mogło by to swiadczyć o naturalnym istnieniu swiadomości zbiorowej lub czymś innym na jej kształt.Bo jesli istnieje to Rawn nie chciał po prostu jej stworzyć,ale zacząć kontrolować.Wg.jego założeń należało ja uporzadkować to znaczy tak jakby juz istniała.
    Ze swojego doświadczenia zaobserwowałem owe zjawisko.Kiedy wydawało mi sie że odkryłem cos nadzwyczaj orginalnego i tylko mojego,zaraz okazywało się ze ktos był wcześniej kto juz o tym myślał badz mysli.Z punktu widzenia religijnego zapewne istnieją zbiorowe świadomosci reprezentowane przez godforme jednak wydaje się iż ma ona bezpośredni wpływ na określoną grupe czyli wyznawców danego boga.Zastanawia mnie czy istnieje całosciowa,obejmujaca wszystkich,naturalnie istniejaca zbiorowa swiadomość.W przypadku zabiegów które opisujesz Clark nie robił nic nowego.Dażył do tego samego co religie świata próbuja robić od tysiecy lat.Ruch ekumeniczny jawi się wówczas jako próba poszerzenia wpływu religijnego i stworzenia jednej złozonej superświadomosci zbiorowej kontrolowanej dla róznych celów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. istnienie zbiorowego pola energo informacyjnego jest naturalne i możne je obserwować nie tylko u ludzi. ale nadawanie temu polu samoświadomości i koknekretenj formy to już działanie magicze mające w określony sposób formować to pole. np hodowcy kotów tworzą naturalne pole i wtedy następuje tak jak mówisz. ja sam mam często doświadczenie ze np. raz na jakiś czas wpadam na pomysł jak łatwiej dawać moim kotom tabletki na odrobaczanie i wiem ze nie są to moje pomysły. to jest zbiorowy problem hodowców kotów i jeśli ktoś wpadnie na rozwiązanie to nastepnemu jest łatwiej je znaleźć. to naturalny mechanizm i bardzo korzystny w wielu kwestiach.

      Usuń
  8. Naszła mnie właśnie taka refleksja, że zdarzyło mi się uczestniczyć w spotkaniu grupy magicznej choć dotychczas tak tego nie odbierałem... Kiedyś odwiedziłem ośrodek buddyzmu tybetańskiego w swoim mieście. Ta odmiana buddyzmu dosyć prężnie rozwija się w świecie zachodnim, głównie za sprawą działalności Lamy Ole Nydahla. Uważam, że stanowi on dla zaangażowanych swego rodzaju mistrza. W Polsce praktycznie w każdym większym mieście spotyka się grupa praktykujących, poza tym ileś razy do roku organizują obozy. To są de facto grupy magiczne choć uczestnicy pewnie inaczej by to sfotmułowali. Ja kierowany ciekawością wziąłem udział we wspólnej medytacji, następnie odprawiono jakiś rytuał, który wydawał mi się wtedy dosyć dziwaczny, jako że odbył się w języku orginalnym i nic nie zrozumiałem. Ku mojemu skrytemu rozbawieniu pozostali obecni sylabizowali z pełną powagą. Po jednym razie odpuścilem, choć odczuwałem efekty przez jakiś czas, natomiast osoba, która ze mną była wciągnęła się stąd wiem, że te zagadkowe rytuały to norma. Ciekawe czy jest drugie dno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buddyzm w swojej ideologii bardzo przypomina dzisiejsze kody dla sfrustrowanych typu:świat jest iluzja,zyjemy w matriksie.Kiedyś na pogadance na te tematy napisałem:Jeśli uwazasz że swiat materialny jest iluzja to wejdz pod rozpedzonego tira a sie przekonamy jaka to iluzja.Buddyzm jest propagowany gdyz przynosi pewne pozorne wyciszenie jak poglady o nierealnosci swiata i o to chodzi.Kabalisci twierdzą (i z tym sie zgadzam) iz człowiek powinien miec jak najwiecej pragnień.Wtedy ma wolę zycia i go doswiadcza.Gdy pragnienia umierają,umiera człowiek tyle ze za życia.Wychodzę z załozenia iz pod żadnym pozorem nie wolno tracic kontaktu z ziemią(próbuja to propagować religie i inne podejrzane organizacje),ona stanowi fundament wszystkiego,jest najważniejsza,wszystkim,jest celem egzystencji.To za pomoca materii duch moze doswiadczać.
      Budda wbrew opinii wielu wcale nie był madry.Będąc księciem czyli przyszłym władca narodu zamiast dażyć do poprawy sytuacji ludu i działać zaproponował pasywnosć i śmierć za życia,bo nie widział innego wyjscia.O wiele madrzej i skuteczniej postepuja dzisiejsze korporacje.Tam gdzie Budda nic nie mógł zrobic,korporacje zaradziły z zatrważajaca skutecznoscią a to dla tego gdyz ich jakosć,to "jakość" ziemi.Twarde stapanie po jej powierzchni.
      Dzis chociażby jedna z nich w swoim potencjale potrafi dosłownie utopic ludzkosć w żywnosci.Oto prawdziwa siła, "Ducha Ziemi" i jego realizm.Więc Buddyzm i jego wpływy będą miec podobne konotacje do dzisiejszych religii głównego nurtu i mysle ze tak powinno sie go postrzegać.Jako nastepny destruktywny kod.
      Pozatym to o czym sie nie mówi o dzisiejszym Buddyzmie czy Hinduizmie(szczególnie przez ich propagatorów) jest to że ludzie stosujac odpowiednie techniki otwieraja sie na wpływy i energie których nie są swiadomi.Nie wiedza na co się otwierają a jak juz to zrobią,to nie wiedza jak i z czym walczyć.Maja doczynienia z bytami których religie są pełne a nie zawsze chcielibysmy takie spotykać albo czuc ich wpływ.Jakiś czas temu czytałem dziennik człowieka który sobie otworzył dzieki hinduskim sposobom swoje czucie energii.Skutek tego był taki ze przez 5 lat męczył się ze złosliwymi istotami(potem przestał o tym pisać) nie wiedzac jak temu zaradzić.Męczył się przez długie 5 lat bo nie wiedział jak sie zabezpieczać przed ich nieograniczonym dostępem.(nie było to zródło katolickie albo chrześcijańskie)Podchodził do tych doświadczeń z typową postawą:Miłoscią.Dla tego bardzo ważne jest najpierw opanować techniki obrony i mieć świadomosć swojej mocy.Należy równierz nauczyc sie okazywać gniew i destrukcje a nie samą miłosć.I dopiero potem majac tego swiadomosć otwierać sie na jakiekolwiek "wpływy" i eksperymenty.

      Usuń
  9. Wspanialy artykul, swietny komentarz Grzesiu.

    OdpowiedzUsuń