czwartek, 29 września 2016

Podróż astralna – co spotykamy, na co warto warto zwracać uwagę i co sprawdzać


Podróż astralna – co spotykamy, na co warto warto zwracać uwagę i co sprawdzać

Chciałbym opisać temat podróży astralnych i percepcji w trakcie podróżowania. Najbardziej naturalną i powszechną forma podróży astralnych jest sen. W trakcie snu nasze ciało gwiezdne ( astralne od astra - gwiazda) eksploruje pola energo-informacyjne w poszukiwaniu potrzebnych dla nas informacji. Nie tylko nasz gatunek korzysta z tego mechanizm, zwierzęta robią to samo choć zostają w obrębie pola Ziemi. Nie każdy sen to podróż astralna, są sny które po prostu procesują wydarzenie związane z dniem zwłaszcza jeśli dzień był intensywny albo dostarczyliśmy bardzo wielu bodźców dla mózgu (co robi np. oglądanie telewizji).

Tak zwana interpretacje snów ma sens tylko w ramach snów, które naprawdę są dla nas znaczące tzn. nie są formą procesowania przez nasz mózg silnych bodźców z dnia. Nasze ciało gwiezdne jest bardzo rozległe i możemy w trakcie snu zwiedzać miliony miejsc czy obiektów. Formą podróży astralnej jest tzw. projekcja astralna. Tzn. przeniesie swojego ciała gwiezdnego w obręb interesującego nas pola energo-informacyjnego w celu jego zbadania wolicjonalnie. Jest na to dużo technik, ja myślę że każdy może samodzielnie odnaleźć swoją. Ważne jest aby rozumieć, że to naturalna umiejętność człowieka i nie wymaga wielkich trudności. Stopień separacji astralnej jest inną kwestią, moim zdaniem i z mojego doświadczenie jest to drugorzędne dla uzyskiwania pożądanych informacji. Znacznie ważniejsze jest umiejętność odczytywania i tworzenia symboli jakimi posługuje się nasz umysł.

W trakcie snu, albo eksplorując dane miejsce za pomocą ciała gwiezdnego, postrzegamy za pomocą tego ciała. Wiele osób kładzie silny nacisk na percepcje wzrokową, moim zdaniem nie dla każdego się to sprawdzi. Wiele osób znacznie szybciej osiągnie swój cel skupiając się na wrażeniach dźwiękowych, emocjonalnych albo dotykowych. Odczucia są równie istotny kanałem informacyjnym co wzrok, każdy ma inne predyspozycje i jest skupiony bardziej na innych zmysłach. Jak dla mnie najważniejsza jest sama umiejętność uzyskiwania ważnych dla nas informacji a nie to którym konkretnie kanałem one przychodzą.

W swojej praktyce wiele razy spotkałem się z osobami które podczas podróży astralnych miały wiele kolorowych wizji ale nie potrafiły powiedzieć co dla nich znaczą i czego się dowiedziały. W takim przypadku osoba uzyskała nowe doświadczenie ale nie uzyskała nowej wiedzy. Dla części osób możliwość posiadania realnych odczuć poza ciałem jest tak silną pokusą, że zaniedbują oni swoje ciała i życie materialne jako „nic nie znaczące”. Z tego powodu aby uniknąć tych zagrożeń warto podchodzić do podróży astralnych spokojnie i traktować jako narzędzie do pozyskiwania wiedzy o naturze pól energo-informacyjnych z których chcemy korzystać. Taki podejście ma tą przewagę, że wymusza na nas odkrywania znaczenia każdej podróży, co pogłębia nasze rozumienie symboli jakimi postrzegamy świat pozazmysłowy. Moim zdaniem najważniejszą częścią podróży astralnej jest sprowadzanie wiedzy jaką uzyskaliśmy do naszej codziennej świadomości, aby móc korzystać z niej w trakcie życia na płaszczyźnie fizycznej. Jest to czasem szybki a czasem długi proces, nie ma tu żadnej reguły, ja niektóre swoje podróże zrozumiałem w pełni po kilku latach, inne już po paru godzinach albo dniach. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że świadomość swojej urodzeniowej astrologi i aktywacji jakie się ma obecnie ( tranzytów) często bardzo przyspiesza identyfikowanie jakości z jakimi się miało do czynnie – jeśli podróż była spontaniczna a nie planowana.

Najczęściej podczas szkolenia magicznego pierwsze podróże odbywa się poznając siły przyrody i tak w głębi ziemi i wulkanach spotyka się jakość wielkiego gorąca i istoty które w niej żyją, w powietrzu poznaje się jakość lekkości, na biegunie zimna, w oceanie głębie, lepkość, łączenia, rozległość, na pustyni gorąco. Warto połączyć te eksploracje z porą dnia i poznać te jakości o wschodzie, zachodzie, w czasie szczytowania Słońca, a także w nocy. Najczęściej oferowane są początkującemu świątynie magiczne stworzone w tych miejscach – aby wprowadzać w daną jakość. Osobiście nie polecam odwiedzania nie swoim świątyń i miejsc astralnych ale można ich wiele spotkać i warto wiedzieć że były tworzone od bardzo zamierzchłych po bardzo współczesne czasy.

Klasycznie w dalszej kolejności odwiedza się Księżyc, dalej Venus, Jowisza, Merkurego, Słońce, Marsa, Saturna, Urana, Neptuna, dalej Plutona ( choć mało który system oferuje poznanie tego pola). Dalej moim zdaniem powinno się poznawać gwiazdozbiory i konkretne gwiazdy – zwłaszcza prominentne w naszym horoskopie a także odległe planety jak np. Sedne.

Aby dokonywać projekcji astralnej i badania pola energo-informacyjnego bezpiecznie, wpierw trzeba zadbać o tarcze. Następnie musimy zbadać i uzyskać pewność, że nie mamy żadnych paktów i opętań związanych z danym polem i że mamy usunięte wszystkie negatywne kody związane z dana jakości – jeśli nie możemy pogłębić problem. Aby uzyskać taka pewność polecam prace z Księżycem i za pomocą prostych technik magii Księżyca skondensować dana jakość np. w kryształowej kuli i obserwować uważnie swój umysł podczas medytacji z tą kulą po miesiącu kondensacji. Aby zwiększyć bezpieczeństwo możemy wpierw przenieść się w głąb tak stworzonej magicznej kuli i w bezpieczny sposób oswoić się z daną jakością.

Są dwa sposoby tworzenie takich kul za pomocą magii Księżyca. Wyobraźmy sobie , że chcemy zacząć poznawać jakość Saturna. Wpierw musimy się dowiedzieć w którym stopniu zodiaku tropikalnego mamy urodzeniowego Saturna ( zodiak tropikalny używamy tylko i wyłącznie jako miernika czasu nie używamy i nie łączymy go z naszym działaniem magicznym). Gdy już to wiemy czekamy aż Księżyc będzie w tym samym stopniu co nasz urodzeniowy Saturn i traktuje to jak koniunkcję, następnie sprawdzamy kiedy Księżyc przemierzy 30,60,90,120,150,180,210, 240, 270,300,330,360 stopni. Od 30 do 180 stopniu traktujemy Księżyc jako przybywający i zwiększamy kondensacje energii w kuli, od 180 do 360 stopni traktujemy jako ubywający i zwiększamy wewnętrzną świadomość jakości. Podróż ustalmy gdy Księżyc jest w tym samym punkcie co nasz urodzeniowy Saturn. Co 30 stopni ustalmy medytacje z jakością jaka chcemy kondensować. Druga technika jest identyczna z tą różnicą , że czekamy aż nów Księżyca będzie w punkcie gdzie znajduje się nasz urodzeniowy Saturn i tym samym cała medytacja jest wzmocniona o naturalne przybywania i ubywanie Księżyca.

Dużym ułatwieniem do skutecznej pracy jest przypisanie aspektom jakości planetarnych aspekt 30,150,210,330 stopni ma właściwości Merkurego ( myśli), aspekt 60 i 300 stopni ma właściwości Venus ( emocje), aspekt 90 i 270 stopni ma właściwości Marsa ( energetyzacja), aspekt 120 i 240 stopni ma właściwości Jowisza ( realizacja) aspekt 180 stopni ma właściwości Saturna ( stabilizacja, formowanie). Są to w większości klasyczne przypisania, które mogę potwierdzić swoją praktyką, mają one swoje źródło w cyklu Słońca i Księżyca i podobieństwie jakie pewne etapy tego cyklu mają do jakości planetarnych. Są to oczywiście podobieństwa nie tożsamości i służą praktycznie do planowania pracy magicznej tak aby ująć w niej całą swoją istotę. Nie są jednak obowiązkowe i jeśli ktoś nie chce nie musi się ich trzymać aby uzyskać zamierzony efekt.

Oczywiście wpierw należy poznać jakość Ziemi a następnie Księżyca aby dobrze używać tych technik w dalszej kolejności trzeba się słuchać siebie, ja polecam zawsze medytacje ze Słońcem.

niedziela, 25 września 2016

Różne rodzaje opętań (część druga)


Opętania od tysiącleci są wszechobecną częścią magii. Częściowo ten temat poruszyłem we wpisie o historii Svali, choć był on raczej tylko wspominanym. Większość systemów magicznych używa tzw. inwokacji pewnych istot, najczęściej stworzonych przez twórców systemu(rzadko to są osoby, które publicznie przedstawiają dany system), aby rozpocząć poznawanie danej jakości.

Zamiast badania pola energo-informacyjnego zaczyna się od rytualnego przywołania pewnej obecności w sobie i obserwowanie co to robi w naszej świadomości i w naszym umyśle. Moim zdaniem nie jest to zupełnie konieczna praktyka. W swojej teorii opiera się ona na tym, że aby opanować jakąś jakość powinniśmy jej jakoś doświadczyć, następnie poprzez stworzoną asocjacje w naszym umyśle, będzie mogli rozpocząć samodzielną eksplorację. W samym założeniu jest duży fałsz moim zdaniem, ponieważ każdy człowiek ma w sobie każdą jakość jaka go otacza oczywiście w różnej ilości i o różnym poziomie wibracji. Wyraża to nasz kosmogram, który przedstawia naszą relację z każda jakością w momencie naszych urodzin. Tym samym nasz kosmogram jest cudownym narzędziem dla naszego umysłu dla odnajdywanie danej jakości w sobie, a następnie używając prostych technik opartych na naturalnych cyklach planet możemy badać te jakości i je eksplorować.

Takie inwokacje oczywiście pobudzają w nas analogiczne jakości, więc tu spełniają swoją funkcje, natomiast również programują naszą percepcje danej jakości. Tym samym ogranicza to pole naszych badań. Wiele osób zaangażowanych od wielu wcieleń w praktyki magiczne, może w związku z tym wytworzyć w sobie silne wrażenie, że za każdym razem muszą robić to samo i w ogóle się nie rozwijają, więc odnajdą jakiś cel życia w „świętych misjach”.

Kolejny zastosowaniem magicznym opętań, innym niż rozwój świadomości – jest zwiększanie mocy magicznych. Celem takiego opętania jest znalezienia istoty która ma jak największą moc i uwięzienie jej w naszej świadomości w analogicznej atmosferze ( czyli części naszej świadomości zbudowanej z jakości analogicznych do jakości istoty). Ktoś mógłby powiedzieć, że taki działanie nie jest konieczne, ponieważ można by uwięzić jak robi wielu magów istotę w narzędziu magicznym jak np. pierścień bądź związać rytuałem. Opętanie ma tą korzyść , że wyzwala dodatkową energie gdy istota będzie walczyła o dominacje. To co jest istotne w takich praktykach dla magów to wyzwolenie dużego napięcia między sobą a istotą uzyskują to albo poprzez narzucenie swojej woli gdy istota się buntuje, albo poprzez seks astralny – często związany z kumulowaną frustracją. Ja ze swojej strony odradzam takie praktyki, uważam , że są lepsze sposoby uzyskiwania swoich celów, ale niektórzy magowie tak robią i warto o tym wiedzieć.

Wartym wspomnienia zastosowaniem w magii opętania, jest sytuacja gdy mag może postrzegać duże trudności w swoim życiu i uznać, że potrzebuje rozwinąć w sobie pewną jakość a nie ma na to wystarczająco czasu. Wtedy mag może stworzyć mechanizm czasowego opętania swojej świadomości przez istotę – może wydzielić cześć swojej świadomość i stworzyć z niej swojego strażnika a istotę wraz z wyraźnie wyznaczonym celem umieścić wewnątrz strażnika. Takiemu strażnikowi trzeba wtedy stworzyć przyczyny w eterze aby rozpuścił się gdy wypełni swój cel. Taki strażnik jeśli jest dobrze zrobiony będzie bardzo skutecznie służył magowi a istota będzie dodawała mu intensywności w cechach i jakościach jakie mag chce rozwinąć. Jeśli ktoś ma dobry powód do tworzenia takich strażników, to jest to skuteczna metoda, oczywiście trzeba zatroszczyć się o energie dla istoty do wypełniania zadania co nie powinno być trudne, gdyż można dane zadanie połączyć z analogiczną jakością planetarną. Taki strażnik na przestrzeni lat zyskuje sporą moc, która może w dużym stopniu pomóc pokonać jakiś problem. Nie jest to jednak rozwiązania permanentne i jeśli będzie trwało zbyt długo będzie miało też negatywne konsekwencje. Wielu magów tworzy takich strażników pomiędzy wcieleniami, aby pilnować swojego rozwoju magicznego i przeciwdziałać przewidywanym trudnością. Oczywiście można stworzyć strażnika bez istoty w środku.

Kolejny częstym zastosowaniem opętań wśród magów, jest tworzenie narzędzi magicznych z innych ludzi. Warto wiedzieć, że są magowie którzy robią takie rzeczy. Procedura jest dość prosta, mag będzie potrzebował intymnej relacji uczeń-mistrz, kochankowie, rodzic, przyjaciel. W trakcie relacji buduje swój autorytet i bliski związek który potem pozwoli mu na wprowadzenie do świadomości osoby kontrolowanej przez siebie istoty. Jeśli mag wystarczająco uzależnił od siebie osobę i przeprowadził operację skutecznie, następnie będzie pracował nad przejęciem dużej części świadomości człowieka przez istotę. Może zrobić to przekonując osobę ma kontakt z bogiem bądź opiekunem. Jeśli osiągnie sukces istota będzie wykonywać cele maga umiejętnie posługując się danym człowiekiem. Taki człowiek staje się wtedy narzędziem magicznym maga i mag z czasem uzyskuje ogromną władzę nad osobą poddaną takim wpływom. Oczywiście nie polecam nikomu robić komuś tego, jest to wyjątkowe podłe zastosowanie magi, tym-niemniej warto mieć świadomość, że są ludzie którzy tak robią.

Częstym tematem spotykanym w praktyce są tzw. opętania rodowe. Nie jest to dokładnie opętanie ale fuzja paktu i opętania. Tworzy to z egregora rodu strażnika, która czerpie energie z każdego członka rodu. Taki strażnik działa na korzyść jakieś osoby w rodzie. Czasem przechodzi to z ojca na syna, czasem z matki na córkę. Ludzie po wielu wiekach nie mają pojęcia, że taki twór funkcjonuje w ich życiu ( dlatego naczelną zasadą magii jest nigdy nie twórz nieśmiertelnych serwitorów- zasada często ignorowana). Dla jednej osoby w rodzie jest to teoretycznie korzystne, praktycznie nie jest. W takich rodzinach bardzo częste są toksyczne związki między ludźmi i duże problemy komunikacyjne.

Jak widać z tych kilku przykładów temat opętań jest szerokim polem, nie zawsze tylko negatywnym, ja ze swojej strony nie polecam takich praktyk, uważam, że są lepsze sposoby osiągania swoich celów i z czasem będę opisywał te techniki tutaj na blogu.

środa, 21 września 2016

Różne rodzaje opętań (część pierwsza)


Omówiłem już temat paktów, chciałbym szerzej omówić opętania z punktu widzenia ich zastosowania i użycia magicznego. Wbrew pozorom choć termin kojarzy się z praktykami szamańskimi, voodoo czy czarostwem jest bardzo szeroko propagowaną praktyką magiczną.

Zdefiniujmy czym jest opętanie, jest to po prostu współdzielenie swojej świadomości z inną istotą.

Popularne ćwiczenie przenoszenia świadomości jest więc formą opętywania kogoś sobą i nauką jak robić to skutecznie. Może być to użyte i jest używane przez wielu magów do kontrolowania czyiś myśli, udzielania „zgody” na udział w rytuałach czy podpięcia pod różnego rodzaju pola energo-informacyjne. Oczywiście może być to używane „pozytywnie” np. wspomagając pozytywne myślenie podczas uzdrawiania. Myślę, że warto zadać sobie pytanie czy sami chcielibyśmy utracić zdolność samodzielnego wybierania swoich myśli niezależnie czy z uwagi na „dobro” czy „zło”.

Warto pamiętać, że ten sam efekt wspomagania czyiś myśli możemy osiągnąć bez potrzeby opętywania kogoś. Ja osobiście nie znalazłem żadnego wyjątkowego zastosowania dla tej techniki z wyjątkiem subtelnego narzucania swojej woli. Miałem osobiste doświadczenie z osobą używającą wręcz nagminnie i obsesyjnie tej techniki i skala uszkodzeń i zaburzeń tożsamości do jakich to prowadzi jest naprawdę duża.

Warto zwrócić uwagę na techniki usuwania opętań wielu egzorcystów. Jeden z nich ( nie chciałbym kogoś personalnie atakować więc nie wymieni tej osoby z imienia i nazwiska) wrzucił ostatnio na youtuba nagranie ze swojego egzorcyzmu. Jego techniki usuwania podpięć i opętań świadomości, polegały na „wypełnianiu” kogoś Jezusem. Oczywiste jest ,że to technika powodująca starcie w danej osobie dwóch sił i wywoła napięcia i ból, do czasu aż wygra silniejszy, który później opuści albo i nie świadomość danej osoby. Według mnie jest to leczenie „dżumy cholerą” i nie oddaje komuś jego wolności. Usuwając opętanie należy przede wszystkim rozpuścić wszelkie rzeczy jakie umożliwiają wejście w kogoś, pomóc komuś w zintegrowaniu swojej psyche i w razie konieczności zniszczyć istotę ( a nie się z nią szarpać w obrębie psyche drugiego człowieka) która stara się narzucać komuś swoją wolę.

Z niszczeniem istot należy być ostrożnym, ponieważ część opętań nie jest z „winy” istoty, tylko jest wynikiem dawnych rytuałów w których ktoś uczestniczył i sama istota też chce być od tego wolna, ale nie wiele może zrobić. Czasem ktoś jest związany dawnymi przysięgami, paktami i zgodami i usunięcie ich usuwa opętanie. Czasem też ludzie mylą, że są opętania z silną obecnością jakieś istoty która stara się coś przekazać, np. istota opiekująca się danym terenem może chcieć przekazać informacje, np. że jedna z osób które się gości bardzo zaburzają energetykę terenu i oczekuje, że temu zaradzimy. Nie jest to trudne i warto chociaż wysłuchać wtedy istot natury zamiast próbować je niszczyć.

Zanim zniszczymy jakaś istotę warto uważnie i dokładnie zbadać, jakie będzie to miało konsekwencje w Egzystencji ( tak samo nie zniszczenie) ponieważ będzie to nasza odpowiedzialność względem Egzystencji. Jeśli popełnimy błąd będziemy musieli go zrównoważyć albo próbując odtworzyć istotę albo tworząc na jej miejsce nową ( nie miałem takiego zdarzenia, jest też możliwe że jeśli była to istota natury zostanie automatycznie utworzona nowa istota w to miejsce przez np. Ziemi)– która będzie naszą kreacją i też naszą odpowiedzialnością. Niszczenie istot upadłych, albo dawnych tworów dawnych magów, serwitorów, godform i tym podobnych nie ma w moim doświadczeniu takich reperkusji.

Z tego powodu bardzo ważne jest aby być w stanie postrzegać źródło danej istoty i to jak ona powstała. Jest to kluczowa informacja, jeśli chodzi o owoce jakie przyniesie nam takie działania. Musimy tutaj pamiętać, że zwłaszcza dawni magowie, świadomi tych rzeczy tworzyli różne tarcze wokół przyczyn istnienia i źródeł istot jakie powoływali do życia. Chcieli w ten sposób ukryć część swoich celów przed innymi magami i zwiększyć swoje prawdopodobieństwo sukcesu.

Warto zwrócić uwagę również prócz źródła istnienia, na źródło problemu i co nim jest, czasem jak już pisałem to również jakieś dawne rytuały oddziałujące w dalszym ciągu – bez żadnego dobrego celu.

Chciałby w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że nie każdy starożytny mag zaburzał Egzystencja. Część tworzyła czy nadawała istnienia wobec bezpośredniego zapotrzebowania Egzystencji. Takie istoty, ponieważ naturą Egzystencji jest ciągła zmiana, muszą mieć możliwość dostosowywania się. Aby mieć taka możliwość muszą móc same się zmieniać w odpowiedzi na zmiany warunków zewnętrznych tym samym muszą mieć przynajmniej w pewnym zakresie zdolność podejmowania decyzji. Jeśli spotykamy taką istotę dzięki naszemu autorytetowi duchowemu zawsze przekonamy ją do odstąpienia od czegoś co nam szkodzi – a zniszczenie takiej istoty jest równie poważną decyzją co zniszczenie istoty natury, powstałej bez ingerencji człowieka. Takie spotkanie z nami poszerzy rozumienie Egzystencji przez tą istotę i będzie dla niej ważny krokiem w ewolucji.

Na tym zakończę część pierwszą tego wpisu, w części drugiej skupię się na już bezpośrednio na magicznym używaniu opętań.

niedziela, 18 września 2016

Przejawianie mocy magicznych a rozwój duchowy


Przejawianie mocy magicznych a rozwój duchowy

Jest to główny powód dla którego praca w grupie jest tak kontrolowana i prześwietlana, a większość grup kończy jako rodzaj sekty. Jest tak ponieważ, w dobrze funkcjonującej grupie, skupionej na zdrowym celu, ludzie są w stanie osiągnąć dla swojego umysłu potrzebny dowód, że magia to nie fikcja i że warto się tym zajmować. Wielu ludzi nawet mimo bardzo ciężkich doświadczeń z guru, mistrzami, grupami magicznymi i sektami to jedno doceniają, że to doświadczenia dały im dowód na celowość i sensowność zgłębiania wiedzy jaką się zajmują. Oczywiście sukcesy grupy nie są przypisywane – jak rzeczywiście powinny być – wszystkim członkom, a jedynie mistrzowi albo jakiemuś bogu. Ale wraz z powiększaniem wiedzy na temat magii jest jasna dla każdego rzeczywista natura takich zjawisk.

Kolejny i moim zdaniem bardzo istotny faktor to ciało fizyczne. Większość z nas z uwagi na manipulacje energetyczne ma wręcz zdewastowane ciała. Nasze ciała od najmłodszych lat są osłabiane (poprzez programowanie, oddziaływanie chemiczne i psychotronicznie) i choć nie ma to wpływu na nasz autorytet duchowy i możliwość pracy z eterem, bardzo to wydłuża i utrudnia manifestacje fizyczne. A ponieważ jeśli manifestacja nie jest natychmiastowa jest praktycznie nieweryfikowalne (w sensie materialistycznym), a przynajmniej ja nie znam sposobu, aby w sposób naukowy udowodnić, że coś się stało dlatego, że ktoś coś zrobił na płaszczyźnie eteru. Tutaj opieramy się całkowicie na swoich wewnętrznych odczuciach, wewnętrznym widzeniu. Jedyna rzecz jaką wiemy, jeśli nie rozwiniemy w sobie umiejętności takiego postrzegania to, że było źle, a jest lepiej, bo ktoś coś zrobił. Ale zawsze jakiś sceptyk powie, że to tylko sugestia. Sugestia choć jest zawsze częścią sukcesu – bo żeby coś się udało trzeba uwierzyć, że się uda – nie gwarantuje sukcesu. Mimo to jest póki co niezbijalnym argumentem.

Kontynuując dalej temat genetyki, jest ona bardzo ważna przy posiadaniu umiejętności bezpośredniego i natychmiastowego wpływu na płaszczyznę fizyczną. Istnieją ludzie, których ciała produkują energię, która gdy jest przekazana, fantastycznie uzdrawia. Jest to kwestia moim zdaniem genetyki (tacy ludzie wraz uzdrawianiem mogą przekazać wiele innych rzeczy i to już jest kwestia ich osobowości) i niczego innego. Są ludzie których ciała mają niesamowite zdolności, które pojawiają się w wyniku traumy, takim przykładem jest chociażby Mirin Dajo(przypadek Mirin Dajo jest naprawdę nieźle udokumentowany). Wyniku traumy wojennej jego ciało stało niewrażliwe na rany cięte i kłute. Po jakimś czasie (kilku latach) coś się stało, nie wiadomo co i umarł w wyniku połknięcia gwoździ. Wszyscy byli w szoku. Są ludzie którzy świadomie poddając się ekstremalnym praktykom mogą żyć w większości używając "energii Słońca" i twierdzą , ze ich ciała mają zdolność fotosyntezy ( tzn. twierdzą, że ich ciało analogicznie do roślin pod wpływem Słońca produkuje i wytwarza wszystko czego potrzebuje do życia). Moim zdaniem bywa z tym różnie i duża część z pewnością jest oszustwem, ale są też przypadki wiarygodne. Ale jeśli uważnie się posłucha, ludzie którzy doświadczają tych fenomenów, opowiadają na ich temat najróżniejsze historie. Tych historii są tysiące, każda jest inna i rzadko ma jakakolwiek sens. Jest tak dlatego, że nie są to umiejętności wypracowane, opracowane, przemyślane od a do z i stworzone. Są po prostu wynikiem genetyki, osobowości, przekonań i jakieś ekstremalnej sytuacji która aktywowała potencjał zawarty w ciele.

Warto tutaj prześledzić dwa ciekawe przypadki, moim zdaniem świetnie udokumentowane jak na swoje czasy. Pierwszym przypadkiem który skrótowo omówię jest Stefen Ossowiecki. Dla mnie lektura książki Ossowieckiego "Wizje ducha mego" jest ciekawa z dwóch powodów. Po pierwsze miał podobną przypadłość jak ja związaną z widzeniem aur, a po drugie cudownie pokazuje mentalność magów z tego okresu i czego szukali – i jest to bardzo pouczające z tego punktu widzenia. Mimo mojego szacunku do osiągnięć Stefana Ossowieckiego, moje zdumienie jest naprawdę ogromne, że poświęcał tyle swojego czasu i uwagi na eksperymenty związane z przesuwaniem szaf pancernych siła woli, a nie rosnącą trzecią rzeszą i mroczne rytuały, które poprzedzały drugą wojnę światową. Cytując za Wikipedią: „Zdolności Ossowieckiego miały rozwijać się stopniowo: w wieku 14 lat zauważał u siebie telepatyczne odbieranie myśli, na studiach ujawniły się zdolności jasnowidzenia i telekinezy, zaś w wieku 35 lat pozostało jedynie jasnowidzenie i bilokacja. Za osobę, która zauważyła rzekome zdolności Ossowieckiego i nauczyła go technik ich rozwoju uważa się Worobieja, żydowskiego kabalistę.” Pokazuje to, że zdolności o których mowa, pokazały się i zniknęły samorzutnie, a sam Stefan Ossowiecki początkowo mylił widzenia aur z astygmatyzmem. Wraz z ich eksploracją pogłębiły się, by potem zniknąć. W ówczesnych czasach podobny fenomen można obserwować u np. Franza Bardona który, wpierw posiadał wręcz niebotyczne zdolności uzdrawiania wolą kierowaną poprzez mowę kabalistyczną, a następnie musiał tego zaniechać i uzdrawiać tynkturami roślinnymi (wedle uczniów Bardona była to wola Boskiej Opatrzności). Osobiście odnajduje bardzo wiele analogii między tymi dwoma magami i podobne rzeczy mnie zdumiewają.

Drugim przypadkiem jaki chciałem omówić jest Marin Dajo. Marin Dajo był artystą, który dużo tworzył w stanie transu. Czytałem różne wersje jego historii wedle tej bardziej – według mnie – prawdopodobnej, w czasie II wojny światowej został ranny i zauważył, że jego ciało natychmiast się regeneruje. Następnie chodził po pubach i barach, namawiał klientów, aby przebijali go nożem. Nóż jednak nie zadawał mu żadnych ran. Pod wpływem tych doświadczeń uznał się za proroka, który ma dawać ludzkości pokaz tego, że duch może zdominować ciało i nie ulec śmierci. Marin Dajo zadziwiał naukowców, ponieważ w jego pokazach nie było żadnej sztuczki – poddał się prześwietleniu rentgenowskiemu w czasie, gdy szabla przebijała jego wnętrzności. Przez grupy chrześcijan był uznany za szarlatana. Modlili się oni o karę za jego zuchwalstwo. Marin Dajo zmarł nagle 1948 roku w wyniku powikłań powstałych na skutek połknięcia metalowej szpili. Tutaj widzimy podobny schemat. Pojawia się niezwykła umiejętność, trwa jakiś czas i znika. Człowiek, który tego doświadcza, nie robił nic specjalnego, aby mieć lub nie mieć tej umiejętności i tłumaczył ją sobie wedle wiedzy jaką posiadał.

W dzisiejszych czasach ma to swoje dwie strony. Jedną fajną, że pokazuje ludziom co jest możliwe, otwiera umysły i pozwala wyjść poza sferę przekonań, jakie są nam instalowane od dziecka. Drugą bardziej mroczną – tworzenie sekt wokół tych ludzi. Ponieważ ci ludzie maja jakieś niezwykłe umiejętności, których można doświadczyć, przyjmuje się to co mówią jako prawdę objawioną i czci się ich jak bogów. Warto zwrócić uwagę, że identycznie traktuje się ludzi z niezwykła genetyką, wybitnych sportowców, czy "babę z brodą". Spotkałem sporo ludzi z naprawdę niezwykłymi właściwościami i nie miało to żadnego, nawet luźnego związku z tym, czy byli ludźmi fajnymi i mądrymi, czy nie.

Jednym z takich fenomenów, który dotyczy mnie bezpośrednio, badam go od lat i mogę powiedzieć jak to wygląda u mnie i ludzi jakich znam jest widzenie aur i energii. Nie mentalne widzenie aur, nie widzenie aur w wyobraźni i nie widzenie w trzecim oku. Fizyczne widzenie kolorów i energii wokół ludzi i przedmiotów tak samo realnych jak ciała fizyczne. Skąd się bierze, w mojej opinii z innej pracy mózgu. Nic innego nie wchodzi tu w grę, nie zależy to od przekonań, nie zależy od osobowości, nie jest żadnym wyznacznikiem mocy czy mądrości. Po prostu mózg tak dekoduje informacje. Nie ma znaczenia co o nich myślisz i co sobie na ich temat sobie wyobrażasz. Robiłem eksperyment z dwiema osobami, które widziały aury w taki sposób jak ja widzę. Wykonywałem widzialną dla mnie akumulacje światła i za każdym razem te osoby widziały to światło. Bez problemu i bez zgadywania. Ale czy którakolwiek z nich miała pojęcie co to znaczy? Żadna, bo nigdy nie badała tego, wręcz byli zszokowani, że można tak łatwo zmieniać kolor swojej aury. Ci ludzie po prostu widzieli coś "niezwykłego" i czuli się wyjątkowo dzięki temu. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli chodzi o użyteczne informacje, czy ja za pomocą swojej percepcji, czy ludzie z którymi często współpracuje (którzy nie widzą aur) za pomocą swojej percepcji "pozazmysłowej" uzyskujemy te same informacje. Więc nie czyni to tego rodzaju percepcji w żadnym stopniu wyjątkowej. Czy taka percepcja coś daje? Tak jedną rzeczy, ważna w dzisiejszych czasach. Że świat niefizyczny jest dla osoby z taka percepcją tak samo realny i prawdziwy jak świat fizyczny. Więc znacznie łatwiej takiej osobie przekonać swój umysł, że magia istnieje, jest prawdziwa i warto inwestować w nią swój czas. Jak dla mnie tutaj zaczyna się i kończy wartościowość wszystkich cudów i cudaków. Osobiście jakbym mógł sobie wyłączyć widzenie aur, to chętnie bym to zrobił, ponieważ z uwagi na to, że moja percepcja jest tak na tym skupiona, postrzeganie eteru wymaga od mnie więcej energii, niż by wymagało bez tego. Znam jedną osobę widzącą aury od dziecka, która w 24 czy 25 roku życia zepchnęła ta umiejętność, ale z dużą szkodą dla swojej psyche i równowagi mentalnej.

Jest kilka innych sposób pokazywania i zwiększenia umiejętności magicznych, np. starożytne rytuały, opętania, urządzenia magiczne – ten temat tylko zaznaczam a omówię w przyszłości osobno.

Podsumowując, nasze umiejętności duchowe nie zależą od ciała fizycznego. Ale przejawianie namacalnych rezultatów tak. Budowanie sobie tożsamości i poczucia własnej wartości wokół tego, jest analogiczne do budowanie swojej tożsamości i poczucia własnej wartości wokół tego, że się szybko biega. Super, ze się tak ma w jednym życiu, ale nie zabierzemy tego w następne i warto pamiętać, że może to przeminąć z wiekiem. Tak jak znikało u wielu ludzi w przeszłości, np. u Mirin Dajo, czy Stefana Ossowieckiego. Druga sprawa i chyba ważniejsza to czy ktoś posiada, czy nie posiada takich zdolności, nie świadczy o osobie, o jej wiedzy czy "poziomie" rozwoju. Nie jest to żadna wola bogów, ani dar niebios. Moim zdaniem to genetyczna pozostałość po genetycznych eksperymentach dawnych magów w obrębie linii rodowych. Znam kilka osób, których dotyk ma właściwości lecznicze. Dotykają kogoś i osoba czuję się lepiej. Osoby te maja kompletnie rożne poglądy, zapatrywania i wiarę. Łączy je ta zdolność, jedna z tych osób to materialista i ateista. Nie ma to znaczenia tak samo, jak poglądy nie wpływają na kolor włosów, oczu czy potencjał szybkiego biegania. Uważam, że warto samemu dla siebie szukać dowodów, że magia istnieje, jest prawdziwa i warto się nią zajmować. Osoby z takim właściwościami mogą pomóc pokonać własne wątpliwości, ale tylko tyle. To co mówią, nie jest w związku z tym ani głupsze, ani mądrzejsze niż to, co mówi ktokolwiek inny.

środa, 14 września 2016

Czarno-magiczna struktura piramidy


Czarno-magiczna struktura piramidy

Struktura piramidy to pierwsza struktura z jaką się spotkałem i miałem świadomą interakcje. Nie byłem jedyną osobą która postrzegała tą strukturę nad moją głową - choć ja jako jedyne uważałem ją za coś negatywnego. Było to około 10 lat temu. Definiując tą strukturę jak najzwięźlej była ona węzłem komunikacyjnym z egregorem masonerii i hermetyzmu. Była "zaprogramowana" na dość wysoki poziom sztucznej inteligencji, ponieważ była wstanie dopasować się do osoby, odnaleźć najbardziej zbliżone wibracyjnie do zawartości egregora idee za jakimi się podąża i na ich podstawie zacząć budować strukturę mentalną zamykającą osobę w polu energo-informacyjnym masonerii. Wyjawia to to też sens istnienia tysięcy różnych małych lóż z których każda ma odrobinę inna filozofię a podlega temu samemu ośrodkowi decyzyjnemu. Dzięki temu każdy może znaleźć coś z czym się utożsami.

Ta struktura pobudzał misyjnie ( do burzliwych decyzji i przekonywania o jednej prawdzie) i "rozmnażała" się poprzez ludzi jak wirus mentalny. Musiałem ogromnie się starać aby nie "sprzedać" jej komuś. W dyskusji takim momentem infekcji może być gdy bardzo się chce przekonać kogoś do jakieś racji i ktoś ją przyjmuję, a chociaż zacznie głęboko rozważać. Z osób publicznych : ludźmi starającymi się infekować takimi strukturami są różni muzycy i artyści ( wszyscy od Illuminati) a z polskiego podwórka ludzie wywołujący wojny ideologiczne np. małżeństwo dość znanych "obrońców życia".

Sposoby ładowania struktury :

a) z pola energo-informacyjnego masonerii i hermetyzmu
b) z ludzi innych, wszystkie myśli ludzi jakie do mnie płynęły ładowały tą strukturę
c) ze mnie, gdy myślałem na pewne tematy i produkowałem pewnego rodzaju energie
d) bezpośrednio z mojego punktu tan-tien

10 lat temu, moja wiedza była znikoma i jedyny pomysł jaki miałem, to zmienić swoją matryce mentalną w taki sposób aby nie przyciągała piramidy i aby ta struktura musiała dawać mi więcej energii niż może ze mnie pobrać. Wydawało się to racjonalne i rzeczywiście zadziałało. Ale też tym samym pozwoliłem aby w pewien sposób jakaś zewnętrzna struktura wymusiła abym się zmienił. Z perspektywy czasu można różnie to oceniać, ja na tamtą chwilę po prostu nie chciałem tego mieć nad głową.

Moja dzisiejsza wiedza, jest już całkiem inna i zamiast "szarpać" się, zniszczyłbym taką strukturę. Jeśli zna się dzięki obserwacji sposoby ładowania to należy wpierw :

• rozpuścić wszelkie tracze jakie ma struktura i rytuały ładowania tarcz, a także wszelkie trigery i wyzwalacze, np. co ma się stać, gdy jest rozpuszczana, w jaki sposób i w jakich okolicznościach ma się rozmnażać itp.
• rozpuścić przyczyny istnienia wszelkich rytuałów ładujących i utrzymujących strukturę
• rozpuścić przyczynę istnienia struktury
• zabrać całą energię jaka została i oczyścić. Dalej wedle uznania użyć albo przywrócić do potencjału
• sprawdzić, czy są jeszcze jakieś trigery, zabezpieczenia, węzły komunikacyjne z świątyniami astralnymi albo innymi miejscami – jeśli są zniszczyć

Wedle mniej więcej tego wzoru z powodzenie i dużą łatwością usuwam takie i wiele innych struktur ograniczających ludzi. Największym wyzwaniem nie jest samo zniszczenie struktury, a puszczenie przywiązania naszej tożsamości do struktury. Z czasem takie mechanizmy głęboka się w nas wżerają i utożsamiamy się z nimi a to powoduję, że chronimy te twory jak samych siebie i dopóki nie damy zgody poprzez puszczenie przywiązania nikt nie może tego usunąć. Jest to powód dla którego, często potrzeba kilku sesji i rzadko da się na jednej usunąć wszelkie struktury ograniczające.

piątek, 9 września 2016

Instytucje totalne -– jeden z modeli wykorzystywanych do kontroli umysłu


Instytucje totalne – jeden z modeli wykorzystywanych do kontroli umysłu

Jak wspomniałem w poprzedniej notce z uwagi na oszustwo któremu padłem spędziłem cztery miesiące w areszcie śledczym. Takie miejsce ma bardzo wiele analogii w samych swoich założeniach, jak i w sposobie zorganizowania do struktur stworzonych magicznie instalowanych ludziom. Chciałbym w tym wpisie wytłumaczyć czym z magicznego punktu widzenia są więzienia i ,że prócz wiezieni fizycznych, istnieją też wiezienia w naszych umysłach które zamykają w pewnych jakościach i nie możemy z nich wyjść.

Socjologia określa więzienia jako instytucje totalną. Bardzo krótka lecz trafna definicja z Wikipedii mówi ,że instytucja totalna to "organizacja społeczna, która stwarza dla osób z nią związanych rodzaj odrębnego świata, rządzącego się własnymi prawami i odseparowanym od reszty społeczeństwa mniej lub bardziej szczelnymi barierami. Bariery, jakimi separuje się instytucja totalna od świata nie muszą mieć charakteru fizycznego (np. murów, czy drutów kolczastych), lecz mogą mieć też charakter obyczajowo-psychologiczny."

Pierwszą rzeczą najbardziej odczuwalną dla człowieka i łamiącą poczucie bezpieczeństwa jest zabrania ze środowiska życia i postawienie w silnie zhierarchizowanym miejscu, bez żadnej możliwości ucieczki. Wywołuje to poczucie bezsilności, nasza wolność jest nam odbierana i nic na to nie możemy poradzić. Mamy ustalane godziny posiłków, z kim mieszkamy gdzie mieszkamy i tak dalej. Takie doświadczenie pokazuje jak silnie nawet na poziomie czysto psychologicznym środowisko w którym funkcjonujemy wpływa na jakość naszych myśli. Mogę powiedzieć, że mieszkając przez dłuższy czas z osobami myślącymi i mówiącymi o przemocy nie da się nie myśleć o tym i nie czuć tego. Całe miejsce wypełnia się ta atmosferą i trzeba nauczyć się w niej funkcjonować. Tą atmosferą żywią się konkretne istoty i godformy, moim zdaniem dokładnie te same które kontrolują katolicki czyściec.

W takich miejscach można obserwować wręcz namacalnie, że odpowiednie środowisko plus silna atmosfera nasycona przemocą i strachem wymuszają podporządkowanie się pod normy i zachowania panujące w danym miejscu. Najbardziej szokujące dla mnie było to ,że służba więzienna w dzisiejszych czasach w żaden sposób ani nie zaczepia ani nie prowokuje osadzonych. Wyglądają po prostu na ludzi którzy przyszli do pracy i chcą mieć spokój. Cały terror w więzieniu robią sobie nawzajem więźniowie. Na początku uważałem, że to proste zastane wzorce, które własnym przykładem łatwo będzie zmienić nie ulegając "kodowaniu" miejsca - na niewiele się to zdało. Powtarzalne rytuały i tym samym energetyzowanie kodów, jest trzonem i rdzeniem poczucia bezpieczeństwa więźniów tak samo hierarchia i sami dbają o to, żeby nikt tego nie zakłócał.

To doświadczenie pokazało mi naocznie, że w odpowiednich warunkach i przy silnej energetyce nadzorcy nie muszą nic robić, ludzie sami zorganizują sobie bezsensowne piekło. Większość ludzi jest silnie zaprogramowana do przyjmowania kodów obecnych w danym miejscu, robi to nieświadomie i w krótkim czasie internalizują reguły tego miejsca i zasady nie poddając ich krytycznej analizie, jest to podstawowy mechanizm adaptacji który z reguły jest przydatny i użyteczny - choć w pewnych warunkach może się na nas zemścić. Zawsze wraz z taką "aktualizacją" oprogramowania kodowane są programy niszczenia każdego kto "odstaje" jest inny i kwestionuje zasady. Naprawdę było to dla mnie szokujące jak szybko ludzie potrafią przyswoić takie rzeczy, i jak bezrefleksyjni potrafią być i zupełnie nie widzieć, że powielają jakieś absurdalne zachowania. W więzieniu nauczyłem się, że istnieją miejsca i ludzie gdzie emanowanie miłością nie daje zupełnie nic - a generuje agresje i przemoc. Co było dość groźne ale jednak ciekawe, to zaobserwowałem że im bardziej pomocny jestem dla innych tym "niżej" w hierarchii więziennej jestem i tym częściej muszą odpierać ataki, a im bardziej chamski i hardy jestem tym jestem bardziej szanowany. Ponieważ nie wiązałem przyszłości z tym miejscem musiałem balansować miedzy tymi postawami w sposób taki aby z jednej strony za bardzo mnie to nie zmieniło z drugiej abym miał po prostu spokój. Wtedy też musiałem opracować kilka technik opisanych w poście o klątwach.

W świecie "niewidocznym" formą takich wiezień, powstałych z tą intencją są różne struktury ograniczające ( w jednym z kolejnych wpisów opiszę jedną bardzo konkretnie - strukturę piramidy). Takie struktury mają nas szczelnie zamknąć i cały czas utrzymywać w danym zakresie jakości. To jak szeroki będzie ten zakres zależy od systemu jaki się wybrało, i co nim rządzi. Jest to tak skonstruowana, żeby "przestrzeganie" zasad systemu stanowiła źródło oparcia, poczucia bezpieczeństwa i zrozumienia świata. Jeśli oddamy się takie strukturze wejdziemy z nią w symbiotyczny związek i jest to mocno analogiczne do bycia kontrolowanym przez sztuczną inteligencje. Za każdą taką strukturą stoją jednak albo konkretni ludzi albo konkretne istoty. Z powodów o których już pisałem, takie istoty/ludzie zawsze starają się pozostać w cieniu i dlatego starają się jak najbardziej wydłużyć "łańcuch" od ofiary do ich zbiornika energii. Uproszczony "łańcuch" zależności wygląda tak : struktura - godforma - zależna istota - istota rozumna bądź człowiek - naczelna istota w hierarchii. Czasem oczywiście pewne rzeczy są wymieszane i nie są tak liniowe ale w dużej części podążają za tym schematem. Dlatego przy oczyszczeniu się z różnych struktur czasem trzeba podejmować decyzje, odnośnie określenia swojej roli wobec innych ludzi. Jest tak ponieważ często przez wspólne zależności i życie trzeba usunąć coś wszystkim i nie da się tylko sobie bo uruchomi to program "zdrajca" u innych i będzie masa niepotrzebnych nieprzyjemności.

wtorek, 6 września 2016

Własne narzędzie dywinacyjne, czyli co zamiast run i tarota


Własne narzędzie dywinacyjne, czyli co zamiast run i tarota

Pytanie po co jest dywinacja i do czego może się przypadać jest pierwszym pytaniem na jakie warto sobie odpowiedzieć, zanim stworzymy własne narzędzie do wróżenia. Jest to narzędzie które ma nam pomagać nawigować przez swojej życie w sytuacjach co do których mamy uzasadnioną wątpliwość, że nie są tym czym się wydaje ,że są. Tak samo jest to narzędzie które pozwala nam dać przestrzeń naszej intuicji i spojrzeć z dystansu na jakąś osobę, zdarzenie czy pomysł. Nie jest to narzędzie którym da się skutecznie przewidywać czas, ponieważ jego celem nie jest ukazanie nam niezmiennej przyszłości, którą możemy tylko przeżyć a nie zmienić. Wiele osób pod naciskiem klientów próbuje określać czas, ale sytuacje w których się to udaje moim zdaniem to takie w których osoba wróżąca po prostu sama czuła bądź widziała dana sytuacje na tyle jasno w przyszłości, że jej umysł był w stanie zdekodować z tej informacji czas jej wystąpienia.

W czasie swojej praktyki wcześniej tarocisty, teraz wróżbity, miałem sytuacje w których postrzegałem w jakiś sposób czas, znacznie jednak pewniejszym sposobem określania prawdopodobnego czasu realizacji różnych potencjałów jest astrologia i analiza tranzytów – jest to jednak długi proces i znacznie droższa usługa. W wielu przypadkach poza zaspokojeniem ciekawości nie daje tak konkretnego wglądu w konkretną sprawę jak dywinacja.

Tarot na przestrzeni lat zyskuję w rożnych kręgach coraz grosza reputacje, wiele osób szukającej wróżby specjalnie unika tego medium i ma to wiele uzasadnień. Głównym jest to pochodzenie symboliki Tarota z rożnych rytuałów okultystycznych prowadzonych przez różne dziwne grupy. Dlatego wielu osobą ciężko mieć zaufanie do narzędzia o takich podstawach.

Przy korzystaniu z narzędzia dywinacyjnego warto stosować się do pewnych zasad, tj. używać go tylko do pytań którą naprawdę są dla nas ważne. Buduje to odpowiednią relacją z narzędziem i zwiększa jego skuteczność. Druga sprawa nigdy, przenigdy nie stawiać komuś, jeśli nie czujemy 100% pewności, że tego chcemy. Aby zilustrować ważność tych zasad i skąd je wziąłem opiszę do czego doprowadziłem, nie stosując się do tego bhp.

Jeszcze w liceum poznałem "przyjaciela", razem zaczęliśmy interesować się okultyzmem i nie przesadzę, że był dla mnie jak brat. Na przestrzeni lat mój "przyjaciel" poszedł w stronę biznesu, ja dalej szedłem w stronę okultyzmu. Oczywiście wiele razy mu wróżyłem i masę razem uniknął głupich decyzji dzięki temu. Ta długa relacja osłabiła moją czujność i z punktu widzenie wróżbity popełniłem ogromny błąd który w przyszłości kosztował mnie naprawdę sporo. "Przyjaciel" wpadł kłopoty z urzędem skarbowym i z uwagi na to, że bał się aby mu nie zajęto kont poprosił mnie czy mógłby prowadzić działalność na moje nazwisko. Zanim zdążyłem się dobrze zastanowić, sam zaproponował abym postawił Tarot gdyż on nie chciałbym, żebym miał jakieś problemy. Pierwsza karta jaka wyszła był Diabeł. Od razu powiedziałem mu , że to nie jest dobry pomysł, choć dalej nawet przez moment nie pomyślałem, że osoba której tak ufam może chcieć mnie oszukać. Mój "przyjaciel" również był okultystą, bez takiego doświadczenia jak ja, ale jednak coś wiedział a ponieważ znał podstawy wiedział co robić. Powiedział o kurde, widać czegoś nie wziąłem pod uwagę muszę sprawę przemyśleć. Gdy ją przemyślał przedstawił mi cztery warianty i mieliśmy wybrać najlepszy. Brzmi dobrze? Nie wcale nie brzmi, i nigdy nie powinien się na to zgadzać, ponieważ narzędzie dywinacyjne odnoszą się ogólnie do sytuacji i jeśli chodziłoby żeby coś przemyśleć to wtedy to by zostało pokazane a nie karta oszustwa. Dlatego sięgając drugi raz po narzędzie dywinacje do jednej sprawy, otwieramy się na to żeby pomieszać sobie w głowie i przez to nie skorzystać z wiedzy jaką dostaliśmy. Historia dla mnie skończyła się tak, że "przyjaciel" zrobił wała na moje nazwisko i zanim sprawa się wyprostowała spędziłem cztery miesiące w areszcie śledczym. Co więcej za każdym gdy używałem później tarota dla mojego przyjaciela, miałem poczucie, że źródło mojej inspiracji wysycha, postrzegałem to że "rzeka" z której czerpałem wysycha aż została sama pustynia. Był to moment w którym używanie jakiekolwiek dywinacji nie miał dla mnie żadnego sensu ponieważ żaden symbol nie miał dla mnie żadnego emocjonalnego znaczenia. Gdy zmierzyłem się z sytuacją i zakończyłem całkowicie tą "przyjaźń" i zrozumiałem co się stało udało mi się na nowo nawiązać kontakt z moim wewnętrznym źródłem natchnienia i znowu mogę używać narzędzi dywinacyjnych z sukcesem.

Nie wchodzą już w kolejne szczegóły, postanowiłem zrezygnować z tarota czy run, ale dalej chciałem mieć narzędzie które pozwoli mi uzyskiwać wgląd w pewne sytuacje w sposób szybki i prosty. Ponieważ nie chciałem korzystać z jakiegokolwiek nie mojego narzędzia, musiałem wymyślić jak stworzyć własne. Z pewnością nie jest to jedyna metoda, ale taką wymyśliłem i taka u mnie się sprawdziła. Wpierw wypisałem wszystkie ważne dla mnie sytuacje, zdarzenie, momenty i osoby. Było tego wbrew pozorom całe mnóstwo. Dalej wybrałem z tej listy wszystkie zdarzenie, sytuacje, i relacje z ludźmi które już skończyły - tzn. których znaczenie dokładnie znam i rozumiem i jest dla mnie jasne. Jeśli sytuacja czy relacja ciągle trwa to jest w stanie płynnym i wielu rzeczy możemy nie wiedzieć, tak same decyzje w sytuacjach które dalej się ciągną nie wiemy co nam przyniosą. Więc nie są w stanie nam pomóc w trakcie dywinacji. Ważne żeby odnosić się do tego co już miało miejsce i jest skończone. Jeśli by znowu wróciło do życia trzeba wyjąć symbol i nie używać go do wróżb. Następnym krokiem jest ubranie tych zdarzeń w odpowiednie symbole. Np. ja często mówiąc o moim "przyjacielu" nazywam go świnią - choć nie odnosi się to do rzeczywistych zwierząt, raczej do sposobu ich traktowania przez ludzi, to moja podświadomość przyjęła ten symbol i w moich symbolach świnia symbolizuje cała tą historie. Więc jeśli w jakimś pytaniu wyjdzie świnia to doskonale wiem do czego się to odnosi i czego można się spodziewać. Tak stworzone narzędzie jest cały czas żywe, możemy dokładać i wyjmować symbole. Jedne tworzyć na nowo, drugie całkiem zmieniać tym samym narzędzie nie ogranicza nas i tylko do nas należy decyzji czy przy nowych doświadczeniach rozszerzymy znaczenie symbolu, czy stworzymy nowy symbol. Mi dało to poczucie wielkiej wolności i dużo większej pewności przy wróżeniu. Ciekawą rzeczą jaką zauważyłem jest to, że po przejściu całej procedury z tworzeniem swoich symboli dywinacyjnych gdy już fizycznie stworzyłem narzędzie z fimeo było ono od razu naładowane. Nie musiałem wykonywać żadnej z procedur jakie ludzie robią często przy ładowaniu run i tak dalej, od razu po stworzeniu było to w pełni funkcjonalne narzędzie magiczne. Stworzenie dla siebie takiego narzędzia nawet jeśli, ktoś nie zamierza być wróżbitą jest korzystne ponieważ umożliwia budowanie systemu symboli które odnoszą się do naszego życia i tym samym jest to sposób kodowania swojego umysłu w oparciu o własne doświadczenia. Warto pamiętać aby tworzyć każde narzędzie magiczne z intencją że ma służyć i móc być używane tylko przez nas.

niedziela, 4 września 2016

Program Mind Control – Illuminati – kodowanie umysłu – historia Svali


W tym wpisie, bardzo silnie inspirowanym historią Svali opiszę jak działa programowanie umysłu. Do historii jaką streszczam dodam swój krótki komentarz i opinie na temat fenomenów jakie autorka opisuję. Zachęcam do zapoznania się z oryginalną opowieścią na stronie https://web.archive.org/web/20160320193736/http://svalispeaks.com

Mechanizm stojący za rodzajem programowanie jakie będę tu opisywał, jest naturalna procedura w psyche, która powoduję powstanie dysocjacji w chwili doświadczania traumy. Jest to proces radzenia sobie i ograniczania bodźców w momencie doświadczenia czegoś strasznego. Psyche posiada oczywiście mechanizmy powrotu do równowagi i w tym wypadku magia służy wypaczeniu tych mechanizmów i utrzymaniu dysocjacji w obrębie psyche, aby można było za pomocą frustracji instynktu stworzyć kilka osobowości z różnymi cechami i właściwościami, które są podporządkowane i lojalne. Każdy z nas w mniej ekstremalnej formie był poddany takiemu programowaniu za pomocą różnego systemu kar i nagród, podziwu i wyśmiania, i oczywiście potężnego narzędzia kontroli i wywoływania lęku jakim jest odrzucenie. W różnych formach można używać tych mechanizmów łącząc je z poczuciem wstydu, poczuciem winy, szukaniem akceptacji i poczucia własnej wartości do kontrolowania zachowań jednostki.

Według historii Savali programowanie w kulcie Illuminati zaczyna się w już w okresie prenatalnym, aby spowodować odpowiednie wręcz biologiczne przygotowanie osoby do dalszego treningu. Jedną z metod jest np. przykładnie słuchawek do łona matki i puszczanie głośnej i hałaśliwej muzyki. Zanim noworodek podrośnie są w nim tworzone odpowiednie asocjacje za pomocą elektrowstrząsów w ten sposób można już w wieku niemowlęcym budować połączenie miedzy stanem psychosomatycznym a symbolem okultystycznym. Nauka idzie tu w parze z okultyzmem i każda trauma łączona jest z konkretnym symbolem i rytuałem.

Jedną ze stałych praktyk tworzenie dysocjacji jest np. porzucania noworodka na długi czas, taki stan wywołuje ogromne przerażenie i jest nienaturalny. Illuminati od początku starają się ograniczać rozwój więzi emocjonalnych między matką a dzieckiem, takie dzieci są dużo bardziej podatne na programowanie. Jest to jeden z powodów agendy odbierania dzieci rodzicom jaka od wielu lat nabiera siły na całym świecie.

Następnie dziecko będzie szkolne w tzw. stopniach dyscypliny czy raczej tortury. Te stopnie to:

Nie potrzebować – w skrócie dziecko jest zostawiane samo w pustym pokoju, a jeśli zaczyna domagać się czegokolwiek jest bite.

Nie chcieć – wzmocnienie pierwszego programu, jest połączeniem pierwszej metody razem z odmawianiem jedzenia i picia aż dziecko przestanie się domagać.

Nie życzyć sobie – tym razem polega to wpierw na zdobyciu zaufaniu dziecka, a potem zniszczeniu go razem z ulubioną zabawką czy marzeniem. Jest to zawsze połączone z nadużyciem fizycznym np. pobicie, gwałt.

Przetrwa najsilniejszy – polega to w skrócie na zmuszeniu dziecka pod groźba kary, aby zdradziło swojego najlepszego przyjaciela i zrobiło krzywdę innemu dziecku.

Milczenie – za pomocą gróźb i bicia dziecko uczy się aby nigdy przenigdy nie mówić nikomu o tym co robią na spotkaniach loży.

Brak empatii – dziecko ma się nauczyć zadawać ból i krzywdę i nie okazywać emocji.

Podróż w czasie – dziecko jest uczone według uniwersalnych praw duchowy podróżować w czasie i przestrzeni zarówno w swoim wnętrzu po linii czasu, jak i zewnętrznie przez zapewne astralną projekcje, jest to wzmacniane grami RPG, narkotykami i wiązane z wywołaniem jakieś traumy. W wielu systemach nauka podróży astralnych wiąże się z uczuciem fizycznej śmierci, które trzeba opanować co w oczywisty sposób traumatyzuje psyche osoby i tworzy dysocjację. W dawnych świątyniach miało to niby być symbolem przezwyciężania lęku przed śmiercią i tym samym życia bez strachu. Moim zdaniem są znacznie poważniejsze lęki niż ten przed własną śmiercią np. przed kalectwem bądź ośroceniem dzieci czy śmiercią swojego potomstwa ,dlatego nigdy nie widziałem sensu i zysku z takich praktyk – są inne metody podróży astralnych nie powodujące wywoływania stanów podobnych do śmierci.

Kolejne trzy kroki programowania – zależą od roli jaką przypisano dziecku w kulcie oczywiście opierają się na traumatyzowaniu za pomocą elektrowstrząsów czy molestowania.

Rytuał przejścia – jest to ostatni według Svali 12 krok dyscypliny w którym 12-13 latek pokazuje swoją gotowość do bycia członkiem loży i wykonywania zadań do jakich był przygotowany.

Zaprzeczenie – jest to program tworzony w taki sposób, że po traumatycznym wydarzeniu wszyscy zachowują się normalnie a jak dziecko zaczyna o tym mówić, słyszy, że to tylko zły sen. Po długim czasie bardzo trudne stanie się rozróżnianie snu i jawy. Drugą techniką jaką opisuje Svali, jest pokazanie dziecku pomarańczy i zapytania co to jest. Dziecko odpowie , że pomarańcza wtedy zostanie porażone prądem i usłyszy , że to jabłko. Będzie to powtarzane aż dziecko nie odpowie na pytanie co to jest, jabłko. Wtedy będzie chwalone. Nauczy to dziecko jeszcze bardziej nie ufać swoim zmysłom.

Warto tu zwrócić uwagę na wiele analogii jakie osoby rozwijające się duchowo mogą znaleźć odnośnie wymagań jakie często stawiają różne bóstwa czy "wyższe jaźnie", choć przebiega to w atmosferze miłości to efekt i końcowy rezultat jest dość podobny-powstaje osoba ślepo wykonująca rozkazy. To co młody iluminata przechodzi w swoim rodzinnym domu jest jak dla mnie schematem w jaki również magowie i ich umiejętności są kontrolowani przez rozmaite istoty czy godformy. Mag wpierw musi zadowolić się tylko wolą boga, najczęściej poświecić rodzinę i miłość i porzucić wszelkie swoje dążenie i pragnienia na rzeczy bóstwa, a wszystkie "lekcje" i rozczarowania jakie go spotykają mają mu w tym pomóc a on ma za to dziękować.

Następnie w trakcie tego okrutnego i bestialskiego procederu trener czyli hipoterapeuta będzie instalował odpowiednią strukturę i powiązania rożnych zdysocjowanych cześć psyche aby mieć do nich łatwy dostęp. Mają na to trzy metody programowanie kolorów, kamieni szlachetnych i metali. Programowanie kolorem jest szczególnie efektowne ponieważ dzieci rozpoznają kolory zanim umieją czytać.

Programowanie kolorem jest proste, dziecko jest zabierane do pokoju o odpowiedni kolorze, przywołuje za pomocą wyzwalacza odpowiednią osobowość i mówi jej że nauczy ją być danym kolorem i co dany kolor znaczy. Tym samym tworzy w umyśle silną asocjację z danym kolorem jego znaczeniem i częścią osobowości. Powoduję to wzmocnienie dysocjacji a wszystko odbywa się w stanie głębokiego transu. Oczywiście prócz chorego NLP jest to też rytuał okultystyczny łączący z odpowiednią jakością i warunkujący sposób rozumienie niebieskiego światła i tym samym dla człowieka dużego zakresu jakości Jowisza.

Programowanie metalem czy klejnotem jest podobne i tworzy kolejne asocjacje pewnych rzeczy i ich znaczeń. Używane są też do programowania hierarchii tzn złoto jest lepsze od srebra, srebro od miedzi i tak dalej. Najwyższe programy udzielane są w nagrodę wraz z reprezentującymi je fetyszami które zwiększają pozycje w grupie.

Programowanie kolorem, klejnotem czy metalem instalowane jest razem z hierarchią metali, kolorów i klejnotów, tym samym osoby z "wyższym" programowaniem stoją wyżej w hierarchii bo np. są diamentem , który może rządzi szmaragdami.

Warto wspomnieć, ze za pomocą narkotyków i specyficznych medytacji Illuminati stworzyli technikę wywoływania i kotwiczenie stanu każdego z fal mózgu ( alfa, beta, gama,teta,delta, epsilon) tym samym za pomocą odpowiednich słów kluczy albo gestów są w stanie wejść w dowolny stan transu i brać wtedy udział w rytuałach albo je wykonywać.

Częstym programowaniem, które częściowo mają w sobie wszyscy jest połączone z używaniem kreskówek i filmów. Polega na oglądaniu w stanie relaksu jakieś ważnej sceny z filmu a następnie przekonaniu dziecka, że jedna z jego osobowości rzeczywiście doświadczyła tego co oglądało na filmie. Następnie hipnoterapeuta połączy z danym obrazem jakieś przekonanie związane z ideologią loży. Jak wiemy dzieci oglądając bajki wyobrażają sobie, że są księżniczkami, księciami i tak dalej, robiąc to nieświadomie łącza się z dość strasznymi rytuałami tajnych lóż. Choć to przerażająca to naprawdę tak jest ponieważ, nie jest trudno stworzyć rytuał a następnie umieścić go w filmie aby oddziaływał na wszystkich którzy to oglądają. Często w filmach i bajkach są po prostu wprost pokazywane rytuały magiczne, ma na to calu podłączenie osoby oglądające pod rytuał. Przebiega to dokładnie na takiej samej zasadzie jak gdy grupa osób wykonuje rytuały magiczne wspólnie będąc w różnych miejscach, często do celu łatwego zlokalizowania się używane są symbole magiczne. Oczywiście wpływ tego będzie zależał od zaangażowania osoby w widziany obraz. Tym niemniej każda okazja programowania umysłów i wpływania na myślenie i postrzeganie jest wykorzystywana i warto znać te patenty aby się skutecznie chronić.

W dalszej części artykuły skupię się na specyficznych strukturach instalowanych w umysłach osób i metodologii robienia tego. Zanim przejdę do opisu konkretnych sposobów chciałby zaznaczyć, że te struktury przed użyciem zawsze są stworzone magicznie. Przykładem takiej struktury mogą być świątynie. Te świątynie będą dla danej osoby filtrowały wpływ danych jakości astrologicznych. Zawsze instaluję się świątynie Słońca (np. boga Słońca Ra) i świątynie Saturna (w rożnych postaciach np. Moloch). Warto pamiętać, że za tworzenie systemu poprzez połączenie elementów odpowiada jakość Saturna, tym samym jest to obok Słońca główna jakość nad którą różne tajne loże chcą przejąć kontrole i nią zarządzać w umysłach ludzi. Robią to poprzez różne struktury stworzone magicznie, te struktury wyrażają sobą ideologię danej loży, ta ideologia wyrażą się zarówno w tym jak dane jakości są ujmowane i jak w tym jak są łączone. Korzystając z danej struktury jako naszej podstawy percepcyjnej widzimy świat w sposób w jakim ktoś chce żebyśmy widzieli, co gorsza korzystamy ze struktury stworzonej po to by kontrolować i zawężać percepcje a także by uniemożliwiać samodzielne i niezależne myślenie. Normalna struktura, stworzona samodzielnie będzie się zmieniała wraz z nami i nie będzie z nami walczyć, struktury wmuszone (czy przyjęte przez jakaś formą manipulacji) zamiast nam służyć będę robiły z nas niewolników dla swoich twórców, taka struktura nie będzie sprzyjała naszej ewolucji a będzie wymuszała byśmy to my się podporządkowali zamysłowi i ideologii twórcy systemu na którym się opieramy.

Warto pamiętać, że większość struktur tworzonych do kontroli umysłów, jest zbudowana na zasadzie triady jest to nawiązanie do jakości Saturna, którego powszechnie używanym symbolem jest trójkąt. Także większość kodów autorytetu i wymuszania posłuszeństwa będzie w jakiś sposób odnosiła się do jakieś triady. Nie obejmuje to wszystkich możliwości ale jest bardzo częste i warto zwracać na to uwagę.

Podstawowymi strukturami według Svali, choć jak sama pisze jest ich dużo więcej są:

świątynie magiczne – mogą być to miejsca istniejące fizycznie, bądź tylko astralnie, reprezentujące dana planeta, albo po prostu służące do kontaktu z jakąś istotą, schemat świątyni jeśli jest zainstalowany w czyimś umyśle, pozwala na ciągłe połączenie z takim miejscem astralnym. Często jest tu używana świątynia Horusa symbolizowana jako oko Opatrzności, w tym wypadku oznacza ten symbol, że osoba jest ciągle widziany a każdy jej ruch i myśl są widoczne i oceniane.

piramida – jako symbol stabilności i miejsce demonicznych ewokacji

figury geometryczne – które mogą np. ograniczać dana osobowość czy cechę a także odpowiednio łączyć wiele cech osoby klejnoty - często w środku kryształu jest umieszczana istota, i służy to wzmocnieniu zdolności okultystycznych

lustra – wzmacniają programowanie, tworzą wewnętrznego bliźniaka, zniekształcają rzeczywistość w różny sposób

karuzela – używana do wytworzenie stanu zmieszania i zagubienia, może być używana jako forma kary za niewłaściwe zachowanie

talia kart – bardzo wymyślna struktura zabezpieczająca, mająca za zadanie wywołać rozpad wewnętrzny osoby, która będzie próbowała coś zmienić, symbolicznie każda karta to jeden program, rusz jeden a wszystkie runą na raz powodując załamanie nerwowe

czarne pudełka – zawierają w sobie programy autodestrukcji i zniszczenia, które mają sie odpalić w odpowiednich okolicznościach

pajęcza sieć – reprezentuje połączenie miedzy programami i osobowościami, wraz z wew. pająkiem który ma za zadania ciągłe tkanie tej sieci wedle odpowiedniego wzoru. Ma ciągle wzmacniać programowanie zwłaszcza wewnętrzne kary za złe postępowanie, niezgodę z oprogramowaniem. Sieć może być wykorzystana również aby łączyć z pewnymi ludźmi miejscami, czy istotami

place treningowe – coś jakby świątynie astralne z przeznaczeniem do odbywania kar np podczas snów dla osobowości które nie przestrzegają nakazów oprogramowania. Przykładowo może być to miejsce w którym przez cała noc w trakcie snu jest w nas indukowany pewien rodzaj bólu abyśmy zaraz po przebudzeniu mieli poczucie, że to "kara" za jakieś działanie

wewnętrzne ściany bądź mury – symbolizują wielkie bariery powodujące amnezje, brak pamięci pewnych zdarzeń, rozdział części osobowości, ukrywają opętania.

pieczęci – zazwyczaj używane w grupach sześciu lub siedmiu, są znakami określonych istot i mogą powodować masę rożnych interakcji między istotą a człowiekiem.

Zapoznając się z takimi materiałami widać, że oczyszczenia się lub oczyszczanie kogoś nie jest procesem który może przebiegać zbyt szybko, ponieważ psyche po oczyszczeniu musi mieć czas się odbudować. Problemem dużym jest to, że niektóre programy wrastają w nas tak głęboko, że stają się częścią naszej tożsamości. W pierwszej kolejności trzeba usuwać wszystkie zabezpieczenie mogące objawiać się złamaniem nerwowym, i wszystkie połączenia z zewnętrznymi źródłami utrzymywania tych struktur, w tym też różnego rodzaju opętania. Największym problemem jest oparcie się pokusie, która pojawi się często aby uznać, że problem nas już nie dotyczy, zanim faktycznie oczyszczenia się zakończy. Można to poznać po tym, ze czujemy , że oczyszczanie choć nam pomaga to też nas unieszczęśliwia i męczy i za wszelką cenę szukamy wymówek czemu już go nie potrzebujemy. Czasem warto zrobić sobie przerwę, a czasem warto wytrzymać bo może oznaczać że jesteśmy już naprawdę blisko końca. W swojej praktyce spotkałem różne przypadki, ale tak jak w ciągu jednej sesji można usnąć bez problemu podstawowe opętania czy jakieś główne pieczęci i struktury to całkowite pozbycie się kodów wymaga też pracy świadomego budowania zdrowych i naszych własnych struktur nie kontrolowanych zewnętrznie.

czwartek, 1 września 2016

Pakty i cyrografy, czyli jak sprzedać duszę i czemu nie warto


Pakty i cyrografy czyli jak sprzedać duszę i czemu nie warto

Pakty i cyrografy opiszę na podstawie doświadczeń osoby, którą dobrze znałem i byłem świadkiem przebiegu tego zdarzenia, więc mogę dać wiarygodną relację. Jest to nietypowa opowieść, ponieważ nie będzie w żaden sposób związana ani z tajnymi lożami ani z dziwnymi rytuałami. Pokaże to sam mechanizm i esencje taki zdarzeń.

Osoba o której mówię, nazwijmy ją Maciek była osobą skłonna do przemocy i zemsty, jednym z jego credo było "nigdy nie wybaczam". Poznałem Maćka w jednym z najtrudniejszych momentów mojego życia i bardzo mi pomógł, i w stosunku do mnie zawsze był w porządku, mieliśmy wiele długich i szczerych rozmów w których zrozumiałem metody funkcjonowania grup przestępczych i struktur hierarchicznych. Była to wiedza wręcz bezcenna do zrozumienia sposobu działania istot upadłych. Maciek miał wiele powiązań z półświatkiem i był tam znaczącą postacią, zarządzał swoją grupą, miał pod sobą około 50 oddanych żołnierzy. Moje przekonania była kwestią wielu naszych rozmów, choć Maciek był zdeklarowanym ateistą. Ten styl życia wiążę się z gigantycznym stresem, ciągłym stanem gotowości, agresji i pobudzenie, wielu tzw. "zawodowych" przestępców mówi, że odpoczywa w więzieniu i myślę, ze jest w tym dużo prawdy.

Pewnego dnia jechałem z Maćkiem samochodem i opowiadałem mu o snach jakie miałem na jego temat i zagrożeniach jakie są u niego na obecną chwile. Kilka z tych informacji Maciek potwierdził, że faktycznie kojarzy podobne osoby i że musi w takim razie omijać pewne miejsca. Zastanowiło mnie to bo zawsze był ogromnie sceptyczny do moich snów i wizji. Ciekawiła mnie ta zamiana ogromnie. Po paru minutach Maciek mówi, że nie wie czy to wódki czy od narkotyków ale od trzech dni widzi diabła, i że nawet na jego łóżku ta istota zostawiła tłustą plamę. Oczywiście zapytałem go jak dokładnie wyglądał ten diabeł, okazało, ze wyglądał jak majestatyczny mężczyzna w średnim wieku w bardzo pięknym i drogim garniturze. Dla mnie oczywiste było, ze nie jest to diabeł, ale na nie wiele się zdały te tłumaczenia. Niedługo po tym zdarzeniu nasz kontakt się urwał na mniej więcej rok. Dowiedziałem się jeszcze, że ów diabeł powiedział, że zrobi Maćka królem świata.

W między czasie jak się później dowiedziałem, w tym okresie roku, Maciek zaczął widywać "diabła" codziennie, jego percepcja diabła nie różniła się od postrzegania normalnych osób, gdy robił różne rzeczy widział, diabeł "przychodził" i czuł jego aprobatę. Jak później powiedział, uważał ,że tylko "diabeł" go rozumie. Normalnie raczej nie mam zwyczaju wtrącać się w czyjeś życie, w tym wypadku jednak silnie postrzegałem , że interes mój i interes diabła jest mocno rozbieżny, i że mogę mieć liczne problemy wywołane przez tą istotę. Po upływie kilkunastu miesięcy z uwagi na działania tej istoty przeciw mnie, zniszczyłem ją i oczyściłem Maćka z tego wypływu, ponieważ wiedział, że był silne naładowany tymi jakościami przez rok ciągłego kontaktu.

Po tym oczyszczeniu nie minęło długo może 2-3 tygodnie i Maciek do mnie zadzwonił, jego różne problemy trwały i jak sam powiedział "nawet diabeł już do mnie nie przychodzi". Przyznałem się wtedy, że to dlatego, że zniszczyłem ta istotę z którą był na drodze do paktu. Dla wielu czytelników, może się to wydać dziwne, ale ponieważ miałem dług wdzięczności u Maćka oczyściłem go do końca i wyjaśniłem sprawy. W trakcie czyszczenia które trwało 2 razy po dwa dni, mieliśmy wiele rozmów z których wynikało, że było to ostatni moment na uratowanie go od ostatecznego paktu. Ostateczny pakt ma miejsce wtedy, gdy wydarzenie w naszym życiu, liczba zdrad, oszustw, zdradzonych przyjaźni i miłości dojdzie do momentu gdy zabijemy nie dla obrony siebie, ale z zemsty i nienawiści bez zachowanie żadnej zasady symetrii i odpowiedzialności ( analogicznie do sytuacji gdy za zły dzień w pracy ktoś bije swoją żonę). Niedługo później nasz kontakt znowu się urwał, i nie wiem jak ostatecznie się wszystko zakończyło, mam nadzieje , że dobrze.

Wiele osób teraz zastanawia się kim był ów "diabeł". Był on człowiekiem upadłym, żywiącym się nienawiścią, żalem i upokorzeniem. Oferował w zamian ochronę i pomoc, lecz ceną była ruina relacji z innymi, życie nienawiścią i przemocą i ciągle wręcz obsesyjne pragnienie nieprzebranego bogactwa. Oczywiście swoim podpieczonym ów mag zapewniał pełne swoje wsparcie i lojalność innych ludzi z którymi zawierał pakty. Klątwił wrogów, zwłaszcza policjantów i konkurentów na rynku, umożliwiał i ułatwiał roztaczanie aury strachu. Bardzo podobna historia, którą można znaleźć choć z innym końcem jest historia czarownika Santeríi Johna Ramireza, który został później pastorem ewangelickim.

Taki mag potrzebował wcielonych ludzi po pierwsze do tzw. produkcji "przepału" po drugi aby stanowili bramy do jego rytuałów aby mógł zwiększać ilość przemocy, gwałtów i nienawiści którą się żywił na świecie. Jest to bardzo często finał magów, którzy pracowali z istotami nad którymi nie zapanowali i po śmierci stali się całkowitymi niewolnikami. Historie takie jak tak jasno pokazują, ze magia to nie żarty i ma ogromny wpływ na nasze życie nawet jeśli o tym nie wiemy i jej nie uznajemy. Pokazuje to też, że do paktów czy ewokacji nie są potrzebne wymyślne rytuały a stworzenie odpowiedniej atmosfery, która staje się portalem dla odpowiednich istot. Najczęściej taka atmosfera powstaje wewnątrz ciała człowieka, i dana istota dzięki temu wchodzi w osobę i dochodzi do opętania. Przy usuwaniu opętań, dlatego dochodzi do wielu przerażających zjawisk, bo egzorcysta zamiast zniszczyć istotę, zabezpieczyć przestrzeń i posłać osobę na terapie stara się wyrwać i oddzielić część psyche która jest opętana to wyzwala potężne naturalne mechanizm i na ich temat mamy liczne filmy. Wniosek dla wszystkich egzorcystów powinien być taki nigdy nie powinni bać się istoty którą przyszli zniszczyć, ale brać pod uwagę siłę osobę z której istota może korzystać. Warto zniszczyć istotę zdalnie a osobiście wraz z klientem oczyszczać różne kody i pozostałości, które nie mają już swojej samo-świadomości.

Podsumowując aby w ogóle mieć możliwości paktu wpierw trzeba przez wiele lat, gromadzić silny potencjał którego realizacją jakiś człowiek, byt rozumny, albo istota będzie zainteresowany. Istota ta będzie analogiczna do zgromadzonego potencjału i nasze "zyski" z paktu polegają na tym, że w zamian za naszą uległość i władze nad nami, istota realizuję nasz własny potencjał. Czyli nie robi nic czego nie moglibyśmy zrobić sami, jest to jedno wielkie oszustwo, na które nabierają się politycy, gangsterzy, szefowie korpo czy szeregowi członkowie tajnych lóż, szefowie tych lóż oczywiście znają prawdę i odczuwają ogromną pogardę dla tych słabszych i mniej zorientowanych w prawach świata duchowego.