poniedziałek, 23 stycznia 2017

Saturn czyli czym jest "System"



Saturn jest planetą o bardzo złej reputacji - najczęściej przypisuję się mu to co w życiu najgorsze i wywołujące największy lęk. Cykl Saturna trwa około 28 lat i jest to jeden z najważniejszych cykli astrologicznych, opisujących naszą dojrzałość i dojrzewanie. Medytacje nad Saturnem niestety są niebezpieczne, choć nie z winy samej planety. O powodach tych zagrożeń napiszę w drugiej części tego artykułu, najpierw chcę opisać czym ta jakość jest esencjonalnie.

Podstawowo medytacja nad Saturnem ujawnia i pokazuje wiedzę na temat tego, jak w eterze łączyć między sobą idee w spójne i działające systemy, za pomocą których możemy tworzyć magiczne narzędzia i rytuały do osiągania manifestacji magicznych. Kilka połączonych idei wraz ich odpowiednia konceptualizacją tworzy struktury na których opiera się nasza świadomość. Budowania tych struktur zapewnia nam bazę do eksploracji wszechświata, a także jest częścią stwarzania siebie. Aby skutecznie budować i tworzyć siebie potrzebujemy doświadczenia wiedzy i czasu i dlatego z tym wszystkim wiążemy Saturna.

Pole Saturna otwiera człowieka na wiedzę o tym w jaki sposób przebiega mechanizm energetyzowania swoich tworów bezpośrednio z nieskończonego potencjału eteru, tym samym umożliwia stworzenie czegoś z niczego, a także z czasem i pracą zapewnia wiedzę o tym jak zwiększać gęstość i kondensacje swoich tworów. Większość systemów ezoterycznych czci Saturna i tworzy rytuały dla Saturna właśnie po to, aby kontrolować w świecie ludzi ten mechanizm i aby ludzie nie potrafili powoływać do życia nic nowego i „świeżego”. Tym samym większość ludzi jest pozbawiona zdolności tworzenia i może jedynie odtwarzać i w pewnym zakresie modyfikować to, co zostało dane przez „System”. Z tego powodu dla większości ludzi Saturn reprezentuje „System” i zniewolenie.

„System” jest tym co jest naprawdę dla ludzi niebezpieczne. „System” jest oparty o pole Saturna i wszystkie struktury rozwoju świadomości, jak drzewo życia i tym podobne, są częścią „Systemu”. Korzystanie więc z takich struktur otwiera nas na działanie i kontrolę istot, które poprzez „System” sprawują kontrolę nad ludźmi. Z mojej percepcji wynika, że ta struktura jest bardzo stara, ma około 3 miliona lat - z punktu widzenia istnienia człowieka na Ziemi to bardzo długo, z punktu widzenia istnienia Ziemi, dość krótko.

„System” z mojego postrzegania jest żywą strukturą, która wykazuję cechy sztucznej inteligencji. Poszczególne części systemu wyglądają jak figury geometryczne i różne narzędzia magiczne składające się z tysięcy inteligentnych robotów, które można nazywać archontami (myślę, że o te istoty chodziło gnostykom).

Celem tych archontów jest ciągła reprodukcja systemu w lekko zmienionych i lekko ewolucyjnych formach. Do tej reprodukcji archonty wykorzystują ludzi, ponieważ same z siebie nie mają kontroli i władzy nad energią życiową oraz dostępu do Uniwersalnej Inteligencji. Wygląda to tak jakby archonty poprzez znajomość i manipulacje instynktem człowieka wykorzystywały jego zdolność do kreatywnego myślenia i tworzenia nowych rozwiązań w celu rozwiązywania problemów jakie napotyka "System". Archonty również z energii życiowej ludzi tworzą elementy tego systemu.

System ma pewną specyficzną funkcję: co jakiś czas aby dostosować się do zmieniającego się otoczenia i czasów, szuka osób lub grup osób, które wprowadzą w nim zmiany, dzięki którym dostosuje się do nowych warunków. Ci ludzie będą prawdopodobnie do końca istnienia „Systemu” nieść na sobie ten ciężar. Wygląda to tak, że człowiek w kontakcie z ogromną strukturą w eterze „produkuje” nowe części „Systemu”, które dla mnie wyglądają jak „ramy H”, a znaczeniem odpowiadają temu co Bardon napisał o literze H : „AKASHA: W pierwiastku akashy, ta litera przedstawia moc słowa. Jej kabalistyczne zastosowanie w pierwiastku akashy sprawia, że kabalista rozumie kosmiczny język (kabałę) i używa go. Wysoka wartość takiej możliwości została już ukazana w teoretycznej części tej książki. Opanowanie wibracji „H” w akashy umożliwia kabaliście nadawanie każdej literze dynamicznej, tj. twórczej mocy. Bez wątpienia, w ten sposób jest on w stanie ubrać w kabalistyczne słowa każdą ideę. MENTALNY: W królestwie mentalnym, ta wibracja litery sprawia, że kabalista osiąga zdolność rozumienia pracy Boskiej Opatrzności i nie tylko jest on w stanie postrzegać ją swoim intelektem, lecz również może postrzegać ją symbolicznie, w postaci obrazów, poprzez swoje duchowe zmysły. Poprzez częste powtarzanie ćwiczeń tej wibracji, osiągnięta zostanie zdolność najczystszego jasnowidzenia. ASTRALNY: Opanowanie wibracji „H” sprawia, że kabalista osiąga zdolność dowolnego wpływania na los oraz zdolność pełnego poznania, rozumienia i stosowania wszystkich kabalistycznych systemów, wszystkich praktyk mantry i tantry, w ich najczystszej formie. Ten, kto jest w stanie przywoływać tę wibrację w ciele astralnym, co jest trudne do opanowania, może z pewnością uwierzyć, że staje się prawdziwym kabalistą. MATERIALNY: Poprzez wibrację tej litery, kabalista nauczy się w pełni rozumieć praktyczne użycie kabały, kosmicznego języka we wszystkich królestwach i formach istnienia świata materialnego. Poza tym, posiądzie on również zdolność praktycznej pracy w ten sposób. Nauczy się rozumieć pełne znaczenie słów „niech się stanie”, wskazywanych w kabale. Oczywiste jest zatem, że stanie się doskonałym panem świata materialnego.”

Jeśli przeczyta się to co piszę Bardon w kontekście tego co napisałem wcześniej, jasne staje się, że osoby poddane temu procesowi zespajają się z „Systemem” i powoli tracą swoją indywidualność na rzecz „Systemu” i archontów i z czasem tracą rozumność i stają się „nadzorcami ludzkości”. Dlatego końcowy produkt wszystkich systemów inicjacji, to osoba bezwolna, najczęściej chcąca zmienić ludzkość na polecenie mistycznych „Gór”, bogów i innych przodowników lepszego jutra.

Siła „Systemu” tkwi w kontrolowaniu naszej fizycznej egzystencji poprzez kontrole naszego instynktu. Od dość dawna „System” robi to poprzez dualizm dobra i zła, nocy i dnia i tak dalej. To co nas przeraża asocjowane jest z „czarnym” i wymusza na nas uległość i poddaństwo poprzez przemoc, tortury i okrucieństwo. Tym samym poprzez indukowanie w nas stanu przerażenia, automatycznie powoduje, że nasz instynkt przechodzi w tryb przetrwania i potrafimy i możemy myśleć tylko i wyłącznie o przedłużaniu egzystencji i reprodukcji. „Biały” natomiast jest asocjowany ze stanem dobrobytu, gdy ludzie, nie będąc zmuszeni walczyć o przetrwanie są w stanie współpracować i tworzyć harmonijne społeczności, cywilizacje, rozwijać sztukę i kulturę. Są to dwa tryby funkcjonowania naszego instynktu i tym samym kontrolując dwa najbardziej skrajne stany i je definiując, „System” zdobywa kontrolę nad fizyczną egzystencją.

Oczywiście wewnątrz „Systemu” walka dobra i zła jest jedynie pozorna i służy starej zasadzie „dziel i rządź”, wywoływaniu napięcia, które generuje dużo energii, wykorzystywanej do ewolucji i rozwoju samego „Systemu”. Moim zdaniem najważniejszym wyzwaniem w trakcie inicjacji jest odzyskanie całej swojej mocy i energii z „Systemu” i wzięcie kontroli nad swoja Egzystencją w swoje ręce.

Aby to zrobić trzeba uzyskać możliwość widzenia eteru i tworzenia przyczyn i za pomocą swojej pracy w eterze skutecznie oddzielić swoje przyczyny istnienia, swoją esencje i resztę ciał od systemowych struktur. Co ciekawe archonty nie są w stanie przeciwstawiać się przyczynom w eterze, ale też - w przeciwieństwie do god-form - nie da się ich kontrolować w ten sposób (przynajmniej do czasu gdy są podłączone pod „System”). Sposoby kontroli, a raczej nie tyle kontroli co wywoływania zmian za pomocą systemu znam dwa. Jeden to kabała i tzw. „święta gematria” - jest to sposób bardziej „biały”, mnie okrutny i bardziej przewidywalny. Drugi bardziej skuteczny i odwołujący się do starszych części systemu to rytuały ofiar i krwi. Ponieważ tzw. „czarni magowi” korzystają z tej drugiej metody, która w obrębie systemu zawsze jest potężniejsza, to koniec końców „biali” magowie mogą działać tylko w ramach określonych przez „czarne loże”.

Nie potrafię określić czy archonty mają jakąś jedną, nadrzędna istotę rozumną nad sobą, która byłaby wtedy mitycznym „Demiurgiem”, nigdy nie widziałem takiej istoty. Mogę powiedzieć, że archonty tworzą struktury hierarchiczne w oparciu o prawo silniejszego. Część „ludzi” inkarnowanych (kilka procent) jest wcielonymi archontami tj. nie posiadają naturalnych przyczyn istnienia w eterze, ani wyższych ciał duchowych. Ich przyczyny istnienia są „czysto” systemowe i możliwe do realizacji tak długo, jak długo „System” istnieje. Spotkanie z takimi biologicznymi robotami - bo ciężko to inaczej nazwać - z reguły jest dla ludzi trudne, ponieważ takie istoty niezależnie czy realizują „białą” czy „czarną” wersję „Systemu”, są po prostu robotami z misją, niezdolnymi do zmiany zdania i kompromisu. Zatruwają życie wszystkim, których spotykają, a współistnieć z nimi można jedynie w obrębie prawa silniejszego tj. poprzez zastraszanie.

W inicjacji magicznej największym zagrożeniem powodowanym przez te istoty jest „wykrzywianie” interpretacji rzeczywistości wizyjnej. To znaczy, że nasze postrzeganie co prawda jest prawdziwe i widzimy rzeczy, które naprawdę się dzieją, ale rozumiemy je fałszywie i na podstawie tego fałszu budujemy recepty, które nie mają szans być pomocne. Dlatego też, w jednym poście przestrzegłem, że doradzenie komuś w kwestii astro-magi bez wiedzy na ten temat i co więcej bez umiejętności zaradzenie trudnym sytuacją w razie pomyłki, jest igraniem z ogniem i może być bardzo niebezpieczne. Drugim istotnym zagrożeniem jakie występuje, poprzez kontakt z tymi istotami jest uniemożliwienie integracji psyche. Innymi słowy: istoty te budują swoje struktury z energii ludzi, którą pobierają z procesu leczenia traum w psyche (często same prowadzą do powstania traumy lub starają się wykorzystać już istniejące). Bardzo wiele różnych inicjacji magicznych ma taką właśnie funkcję, aby poprzez oddawanie swojego „bólu i cierpienia” różnym istotą, istoty te mogły przejąć władzę nad naszymi traumami i poprzez to manipulować naszą psychiką i zachowaniem.

W trakcie oczyszczania się z wpływów „Systemu” warto sprawdzić, czy jakaś „rama H”, kiedyś w trakcie jakiś wielkich misteriów, z nas nie „wyszła”, a także zwrócić uwagę zwłaszcza na to, aby uniemożliwić archontom używanie naszego umysłu do rozwiązywania „systemowych problemów”.

Saturn sam w sobie nie jest niczym złym i negatywnym. Natomiast istnieją dość stare z naszej perspektywy i dla nas negatywne istoty, przed którymi musimy się bronić. Choć są też „ludzie”, którzy widzą w archontach strażników „świętej równowagi” i władców karmy i wierzą, że gdyby ludzie mogli tak po prostu tworzyć w eterze, to świat stałby się miejscem pełnym chaosu.

Na sam koniec chciałbym przedstawić przykład pracy w eterze, który trochę zobrazuje jak praktycznie wykorzystać artykuły o Jowiszu i Saturnie. Załóżmy, że chcemy stworzyć w eterze rodzaj tarczy chroniącej nas podczas podróżowania samochodem. W pierwszej kolejności musimy rozważyć co w naszym wypadku najczęściej i najłatwiej mogłoby sprowadzić na nas problemy. Przykładowo: po analizie doszliśmy do wniosku, iż tracimy często koncentracje prowadząc, nie skupiamy się wystarczająco na drodze i ulegamy presji pod wpływem agresji innych kierowców, a tym samym narażamy swoje zdrowie. Często inni kierowcy dokonują ryzykownych manewrów w naszym otoczeniu mogących zagrażać naszemu życiu i zdrowiu. Aby się przed tym zabezpieczyć najpierw musimy stworzyć przyczynę umożliwiające nam stworzenie dobrego zabezpieczenia dla siebie. Dalej tworzymy przyczynę umożliwiającą nam utrzymywanie skupienie w trakcie jazdy, utrzymywanie koncentracji na drodze, osiąganie bezpiecznie i spokojnie celu swojej podróży. Kolejno tworzymy przyczynę czyniącą nas niewidzialnym dla agresji innych kierowców i przyczynę umożliwiającą wzajemny szacunek i poszanowanie bezpieczeństwa. Następnie usuwamy wszystkie przyczyny przeciwne i nie zgodne z naszą wolą. Dalej może nas najść refleksja, że będąc niewidzialnym dla agresji, możemy nie odczuć intencji innego kierowcy i tym samym źle go ocenić, co doprowadzi do błędnych decyzji. Z tego powodu tworzymy przyczynę umożliwiając nam poprawną ocenę sytuacji na drodze, a także informującą nas o prawdziwych zamiarach i intencjach innych kierowców. Następnie usuwamy przyczyny przeciwne i nie zgodne. W ten sposób właśnie uczymy się łączyć między sobą idee i tworzyć skuteczne przyczyny w eterze, które pozwalają nam kreować życie w danych warunkach, w sposób dla nas możliwie najlepszy.

20 komentarzy:

  1. Czołem.
    Bardzo ciekawe.

    1.Czy "reptylianie" są twórcami systemu,czy sa jego częścią?
    2.Datujesz wiek konstrukcji na ok.3 miliony lat.Czy mozna z tego wnioskować że jej twórcy nie byli ludżmi?
    3.Czy w tym wypadku tetragram jako Jahwe jawi się jako system i jego jakości,a Bardonowska akszsa nie jest eterem w Twoim rozumieniu tego terminu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Moim zdaniem częscią
      2. Z pewnością nie byli ludzmi w naszym rozumieniu tego słowa
      3. IHVH jest "dość nowym" "interfejsem" systemu. Cieżko powiedzieć co dokładnie Bardon nazywa eterem gdyż odnosi się on raczej do stanów świadomości dających "wgląd" w eter niż do samego eteru.

      Usuń
  2. Kiedyś proponowałes we wpisie o strukturach nad głową(piramidzie) aby spróbować zobaczyc swoją.Po pewnym czasie zacząłem widzieć niby rozgrzane nad głową powietrze(jak nad ogniskiem) i wylatujacą z czubka głowy srebrzystą iskrę.Pomyslałem wówczas o wizji która szerzy masońska sekta,ukazującej napełnienie duchem świetym naśladowców Jezusa w dniu pięćdziesiatnicy.Nad ich głowami unosiły się małe ogniki.Tyle że w moim wypadku nie zstapiły one na mnie lecz wyfrunęło w górę.Jest to troszkę zbiezne z tym co piszesz o wychodzeniu H z człowieka w czasie misteriów.Owe wychodzace H oznacza ze zostaje z człowieka pobierana energia?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znacznie więcej niż pobrana energia, część systemu zostaje stworzona z człowieka i następnie jest reprodukowana a wszystko do czego zostaje użyta obciąża tego człowieka i taka osoba bardzo rzadko jest w stanie w dobrym zdrowi znosić ten ciężar.

      Usuń
  3. Pierwsze czytam o czymś/kimś (nie wiem jak to traktować) takim jak archonty. Opis trochę jak z Matrixa, którego bronią Agenci ;)

    Generalnie odnosząc się do wcześniejszych komentarzy na pewno nie zachęcasz do zabawy w magię. Celowo użyłem tutaj słowa zabawy, bo po przeczytaniu twoich wpisów, można sobie wyobrazić jak takie frywolne harce mogą się skończyć. Bez wątpienia nie można nazwać treści zawartych na tym blogu entuzjastycznie propagującymi astromagię :)
    Faktem jest jednak, że treść tutaj zawarta poszerza świadomość na wiele nieznanych spraw i budzi refleksję. A jak się wie o niektórych mechanizmach, to nawet biorąc poprawkę na czyhające zagrożenia, zostaje nadszarpnięty "komfort" duchowy. No przynajmniej jest tak u mnie.

    Czekam, więc na resztę wpisów dot. planet i "startowe" treści, tak jak wielu czytelników.

    Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe! Czy mogę sobie pozwolić na naiwne pytania? Pozwolę:
    1. Po co istnieje system? Czy tylko dla kontroli? Czy realizuje również inne, własne cele - niekoniecznie dotyczące nas? Och, daleki jestem od pytań o obcych itp. Raczej chodzi mi o to, czy do czegoś konkretnego dąży?
    2. Czy mógłbyś podać jakieś historyczne przykłady osób, które podejrzewasz o bycie "biologicznymi robotami"?
    3. Ostrzegam, to pytanie będzie wyjątkowo naiwne: jakie przeszkody napotyka system? Po prostu odchylenia, takie jak: ludzki indywidualizm, czy jego efekty jak irytujące małe "systemiki", które znalazły sobie niszę i też chciałyby kiedyś zostać wielkim systemem...
    4. ... jak system "Atlantów"? Właśnie, jak on miał się do Systemu? Był bardziej nowotworem, pasożytem, czy bytem konkurencyjnym? Czy istnieją w polu Saturna inne systemy?
    5. Jaki jest stosunek bogów do systemu? Kooperacja, współistnienie, cicha skrywana nienawiść, ignorancja? Czy to zależy? (Pytanie na marginesie: "Bardonowska Boska Opatrzność?")
    6. Dubluje powyższe pytanie wymieniając słowo "bogów" na "religij".
    7. Czy mógłbyś podać przykład "wykrzywienia" interpretacji wizyjnej?
    8. Rozumiem, że dla Systemu jesteś "heretykiem" - czy system posiada coś w rodzaju "inkwizycji"? Czy działania bardziej zgodne jak gematria, magia krwi również są "herezją"?
    9. Jak ma się karma do systemu? Pytam o kolokwialne znaczenie, a nie desygnat: "prawo przyczyny i skutku".
    10. Zawile: Gdzieś o uszy obiło mi się, że Saturn związany jest z "sądzeniem i prawem" (pewnie u Bardona...); w interpretacji zgodnej z tym co piszesz, takie prawa byłyby "stanowione", a nie "naturalne" i miały na celu "utrzymanie społeczeństwa" oraz systemu; w komentarzu piszesz, że wszystko do czego wykorzystana zostanie część wytworzona z człowieka, obciąża go - co wskazywałoby na istnienie praw "naturalnych"; jak mają się prawa "naturalne" do będących częścią systemu (i do jakiej jakości należą)? Jeżeli pytanie jest bezsadadane a system nie kieruje się żadnymi konkretnymi prawami, to przepraszam za męczenie wzroku.

    Być może moje pytania są głupie, zadane przez laika, może są infantylne, ale prosiłbym Cię o odpowiedź. Ciągle jeszcze nie wyrobiłem sobie zdania o Tobie. ;)

    Pozdrawiam,
    Lew

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze jedno. Och, jak wpadnę w cug to nie potrafię się powstrzymać ;)
    11. Napisałeś w komentarzu, a propos "wychodzenia H", że obciąża to daną osobę, poniesie ona wszelkie konsekwencje i "rzadko jest w stanie w dobrym zdrowiu znosić ten ciężar"; pisałeś również, że system ma "dwie wersie" realizacji: jasną i ciemną. Pytanie: a gdyby ta "część" wykorzystana byłaby do czegoś dobrego (dajmy: nie tylko w świetle systemu, skrajnie - w wyniku błędu); to czy taka osoba nie powinna odnieść jakiś wymiernych korzyści, choćby cieszyć się dobrym zdrowiem?

    Pozdrawiam,
    Lew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle, że odpowiem na te pytania przy artykule o Uranie, chciałbym im nadać szerszy kontekst więc będę Cie prosił żebyś poczekał do tego artykułu.

      Usuń
    2. Jednak na część odpowiem od razu skrótowo:
      1. bogowie i religie są częścią systemu
      2.Chyba spasuje przy podawaniu, ponieważ nie chce toczyć tu walk czy zażartych sporów z fanami danego guru czy mistrza
      3.Ludzkiego ducha, która jest w stanie sie oprzeć systemowi
      4.Nie system atalantów był oparty o ten sam mechanizm, dawał w pewnych sferach więćej wolności
      5.Wszyscy bogowie jakich znam podlegają pod "System" czy zawsze tak było czy po prostu kontrola nad nimi została przejęta to kwestia indywidualna
      7. Na to odpowiem szczegółowo przy Neptunie
      8.Co wytłumacze szczegółowo przy Uranie "System" oddziałuje na Ciebie tylko do zakrazu w którym oddajesz mu swoją moc i siebie, tym samym te rzeczy dotyczą Cie w momencie odrzucenia "Systemu" i jest moment groźny, dalej raczej nie, przynajmniej tak uważam ale oczywiście przekonamy się z czasem :)
      9. Napisałem, że to obciąża dana osobę dlatego , że po pierwsze jest tak skonstruowane żeby obciążać, a po drugie z uwagi na prawo podobieństwa (mówiąc skrótowo)
      10. To jest dobre pytanie "System" opiera się o naturalne prawa, ale uniemożliwia poznanie ich w innej wersji niż sam podaje. Innymi słowy "System" używając ludzi tworzy ideologie i religie i systemy inicjacji które np opierają się o prawo podobieństwa ale jest ona możliwe do praktykowania tylko w oparciu o "Systemową" konceptualizacje
      11. Moim zdaniem kiedyś "System" działał dla ludzi, ale bardzo ciężko to zobaczyć tzn są no to bardzo silne tarcze. Od bardzo dawno już nie działa dla ludzi.

      Usuń
  6. Odkąd pamiętam jestem anty systemowy, nie podobał mi się ten porządek który tu zastałem. Pamiętam życia w których jest więcej swobody i tego mi tu brakowało. Teraz na to wszystko patrzę inaczej z szerszej perspektywy, ale gdy byłem młodszy bywało różnie, bunt i opór.. zauważyłem szybko że ludzie z natury chcą być wolni , ale wolą tzw. bezpieczeństwo ponad samodzielne działanie. czyli przysłowiowe sprzedanie tego ducha o którym piszesz. Mamy krystalicznie czyste dusze dbajmy o nie, system tego nie lubi, ale każdy może dokonać wyboru. Zgadzam się także z tym że dookoła jest wiele godform ( chmur ) energetycznych które karmią się energią ludzi którzy na to przyzwalają.

    100% wiary w siebie daje wolność. nie jest to droga łatwa, ale na pewno odpowiednia dla każdego który tutaj zszedł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę że warto w kontekście tego wpisu odczarować słowo i pojęcie „system”. To co się w pierwszej fali skojarzeń wlewa do głowy jako Neo z Matrixa i Paweł Kukiz jest kalką, która zupełnie wycina głębię tego o czym napisał Mateusz. Ta „głębia” polega na tym, że patrząc w poprzednie inkarnacje, możemy napotkać pewne wzory, które możemy sobie nazwać „karmą” i „dharmą”, które powodują że żyjemy nie swoimi życiami. Z duchowego punktu widzenia jest to kompletny fuckup. Kiedyś myślałem, że opętanie to najgorzej, ale życie zaskakuje. Całkiem niedawno przeżyłem sytuacje, w której po pewnej pracy w zwalczaniu kapłańskich wasan, wpadłem w stan świadomości z głębokim przekonaniem, zakorzenionym w instynkcie samozachowawczym, który opierał się na „służeniu bogom” jako głównej przyczynie istnienia, w dodatku maskującej wszystkie inne. Nie tylko 'bycia wcielonym' ale generalnie istnienia. Gdy nie ma 'bogów' nie ma powodu by Być. Tu też trzeba odczarować pojęcie „kapłana”. To co obecnie w naszym kręgu kulturowym rozumiemy jako 'bycie księdzem', nie ma nic wspólnego z faktycznym pojęciem 'kapłana' w obrębie systemu o którym mówimy. Z tego co pamiętam ostatnio rozumnie próbowano rozkminiać tę ideę w Sumerze, czyli na progu znanej historii. „Kapłan” jest to człowiek, który za pomocą swoich inkarnacji i wszystkich ciał w ich obrębie, stara się wyrażać, kondensować i materializować określoną ideę czy układ idei. Więc można być na przestrzeni inkarnacji kapłanem różnych „bogów”, ale dalej brnąć w ten sam koncept, tyle ze wyrażony w kontekście zastanych czasów i okoliczności. To jest wg mnie to co Mateusz nazywa 'ramą H', a Bardon tak ładnie niechcący opisał, czyli całkowite zintegrowanie istnienia z elementem systemu. Tu docieramy do dwóch spraw. Po pierwsze do „Człowieczeństwa” - gruba zagadka. A po drugie do „Miłości”. Moim zdaniem to są dwie idee-klucze do bycia zmanipulowanym duchowo. Mam nadzieje że będzie o tym szerzej we wpisie o Neptunie :). gs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze się zastanowić albo napiszę o tym przy Neptunie albo przy Plutonie - ale na pewno pojawi się niebawem :). Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Mateuszu! Dziękuję za odpowiedź.
    Odpowiedziałeś - cóż na tyle zdawkowo - że uniknąłeś większości punktów, które pozwoliłyby mi zweryfikować - to co chciałem zweryfikować... Aczkolwiek, nie napisałeś również niczego, co podważyłoby spójność Twoich wywodów - podobnie, czytając wszystkie teksty na blogu, plus większość komentarzy nie natrafiłem, na żadne nieścisłości pozwalające zarzucić Ci kłam. To co mnie jednak najbardziej zaskakuje to Twoje opanowanie, w komentarzach nie dajesz się podpuścić, nigdy nie dajesz dojść do głosu emocją, odpowiadasz na niezbyt mądre pytania (choć nie zawsze jesteś rzeczowy, często piszesz wymijająco - ale powiedzmy, piorunochron przed gównoburzą). Cóż, albo jesteś cholernie dobrze przygotowanym, inteligentnym szarlatanem, któremu należą się gromkie brawa za skonstruowanie całkiem ciekawej quasi-filozofii, pozbawionej luk charakterystycznych dla większości "magicznych" systemów (a byłby to genialny chwyt marketingowy), albo piszesz posługując się faktyczną wiedzą. Tak czy inaczej - imponujące ;)

    Och, nie mogę, nie docenić odpowiedzi na 2 pytanie - zabawne o kim pomyślałem... Aczkolwiek nie wierzę, że nie jesteś w stanie podać dwóch przykładów na tyle sędziwych, że byłby ambiwalentne dla wszelkich fanatyków. Może ktoś co do kogo sam nie masz pewności - co można by wyraźnie zaznaczyć? Może jakaś osoba nie będąca żadnym guru? Czy źle mi się wydaje, że dla Systemu opłacalne byłoby wcielanie archontów w postacie kultury i polityki?

    Ponowię również pytanie pierwsze, sugerując odpowiedź: Czy dla systemu nie stało się kluczowym celem własne przetrwanie i rozrost? Dodatkowo: Jak uważasz, czemu przestał służyć ludzkości i dlaczego nałożono tarcze, uniemożliwiającą wgląd w jego chlubną przeszłość?

    Nie ufam Ci, ale podoba mi się co piszesz. Jak śpiewał klasyk: "poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej, a potem może sam włączę się do akcji". Trochę też popytam, nie zawsze mądrze, ale zawsze z (ukrytym) sensem ;)

    Pozdrawiam,
    Lew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam powodu dawać upustu emocją, ponieważ nie ma emocjonalnego stosunku do komentarzy na blogu. Jak już pisałem piszę to dla ludzi podobnych do mnie i wiem, że to co piszę kilku osobom pomoże w uniknięciu błędów.

      Zastanowię się, ale nie chce tego robić publicznie - i jest to moja szczera odpowiedź.
      Z pewnością byłoby to opłacalne.

      Na te pytanie postaram się odpowiedzieć przy Uranie.

      Myśle, że kazdy powinien przede-wszystkim ufać sobie :).

      Usuń
    2. Druga sprawa jest taka, że ja piszę tego bloga piszę także w dużej mierze dla siebie. Moją motywacją żeby zacząć było to czego mi brakowało, wiec nie interesuję mnie rola "guru" albo rola "mistrza". Interesuję mnie poznanie ludzi podobnych do mnie i wymiana doświadczeń, nie "prowadzenie" czyjegoś rozwoju. Dlatego odpowiadam tylko w takim zakresie w jakim czuję że chce odpowiadać, nie mam poczucia misji ani obowiązku przekonywania do swoich racji. Nie mam też poczucia, że odpowiadam na głupie pytania, ale nie interesuję mnie też rola "magicznej encyklopedii", której zadaje się pytanie zamiast sprawdzić na wiki albo się zastanowić.

      Usuń
  9. Mateuszu!
    Och! Wiem! Irytuje Cię. Posłuchaj magiczna encyklopedio! Choć-byłbyś największym szarlatanem w polskiej ezoswerze, są byty, które zajmujesz słowem, rozrywką, myślą swoją! To takie smutne, płodzisz, aż dopada bezpłodność? Nawet komentarzy nie zatwierdzasz. Nic nie publikujesz. Życie prywatne daje w kość? Klientów troski przegsłaniają idee? A po co, a na co? Chciałeś krewniaków poznać, inspirować... I..? Nic to! Zaniedbanie. Głupiec Ci powie, pokłoni się, piłka w grze! Nie ma podobnych Tobie! Nie ma podobnych sobie! Piękne to! Jak kto szuka, szuka co chce znaleźć. Fałsze i blagi. Ułudy! Karm wyobraźnie, a kto co zrozumie, weselszy od zmilczałego. Szkoda, szkoda ciszy w eterze. Pisz, siew lepszy od ugoru. Zlałeś? Szkoda by było...

    Przechera pozdrawia,
    Lew, głupiec, co mu smutno, że cicho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie Twoje poczucie humoru. Prawda jest taka, że artykuł o Uranie okazał się dla mnie większym wyzwanie ( w sensie napisania go spójnie i sensownie) niż się spodziewałem, urodzeniowo mam Urana w 12 domu w opozycji do Wenus, więc żeby znaleźć odpowiednie słowa, powinienem bardziej skupić się na Uranie niż na Wenus, a ostatnie tygodnie układają mi się odwrotnie :).

      Usuń
  10. Przydal by sie maly astro poradnik jak czytac urodzeniowe polozenie planet :) pozddr

    OdpowiedzUsuń