piątek, 3 marca 2017

polecam w kontekście starożytnej afryki

https://wolnemedia.net/slady-starozytnej-cywilizacji-w-afryce-poludniowej/

2 komentarze:

  1. Mateuszu!
    Chyba ta Wenus pochłonęła Cie doszczętnie. I dobrze! Choć smutny elektrokardiogram masz na stronie, wzdrygnięcia w postaci odnośników... Nie lepiej byłoby trzasnąć jakiś mini felietonik, niekoniecznie z głównego nurtu? Bo wiesz - Ciebie to się dobrze trawi, a inni działający w tej samej branży? Odbija się stęchlizną, albo gorzej - smakuje jak danie sześciolatka i po spożyciu pluje się żwirem. Mniejsza.

    Pytanie mam. Czy, o Magiczna Encyklopedio, wpadła Ci kiedyś w ręce jakaś naprawdę dobra, techniczna, pozycja o medytacji? Szczerze popieram Leviego, że od wpatrywanie się w czubek nosa można dostać Pierdolnika. Sprawdziłem. Pierdolnik to dziwne uczucie na końcu nozdrzy, świdrujące plamki przed oczami i ucisk między brwiami. Pierdolnik nie służy absolutnie do niczego, więc oddałem na WOŚP, mają tam Kręcioła, liczę, że się zaprzyjaźnią. Zagłębiałem się również w techniki relaksacyjne niejakiego Jacobsona. Byłem po nich tak rozluźniony, że zacząłem palić zioło, słuchać ska, jeździć na desce, na szczęście dredy tak śmierdziały, że podziałały jak sole trzeźwiące i skończyłem z tą całą relaksacją. Do rzeczy: myśle, że masz impresje, o jakie rodzaje medytacji mi chodzi. I nie, nie Kartezjańskie, choć to dobry kierunek. Kontemplacja? Tak. Może trans? Tak. Kontakt z aniołkami? Nie. Więc: Mateuszu, czy poleciłbyś mi jakąś dobrą książkę, traktującą o medytacji? Naprawdę nie mam kogo zapytać (tz. mam, ale nie wiem czy w orkiestrze przyjmą kolejnego Pierdolnika).

    Pozdrawiam serdecznie z odmętów własnej ignorancji,
    Lew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie na temat pracy z umysłem, polecam ksiązki z jogi ( radża jogi i kriya jogi albo opracowania na temat joga sutr patanjali-ego (lub same sutry choć na początku mogą być mało zrozumiałe), jest ich sporo), trzeba przebrnąć przez pewien specyficzny sposób pisania i nazywania rzeczy i mase rzeczy raczej niechcianych, obecnych też w innych nurtach. Wyjątkowość podejścia jogicznego do medytacji jest taka że skupia sie na rozróżnianiu między sobą a swoim umysłem i tym co się w nim znajduję, a to prowadzi szybko do osiągnięcia przekonani że umysł nalezy do nas a nie my do umysłu. Nalezy jednak pamiętać że w terminologii jogi wszystko jest umysłem z wyjątkiem obserwatora swoich przyczyn istnienia. Osobiście odradzałbym przyjmowaniu celów praktyk jogicznych i podążania tą drogą, natomiast narzędzia medytacyjne sa ciekawe i jeśli miałbym polecać jakiś nurt w konteście zrozumienia po co się medytuje i dla jakiego celu to poleciłbym jogę.

      Alternatywnie i może ciekawiej, zastanów się co chciałbyś osiągnąć połącz to z odpowiednią jakością astrologiczną i kontempluj jak to osiągnąć w czasie wschodu, szczytowania i zachodzenia planety - to jest uproszczona wersja moich medytacji :).

      Nie będę nic publikował - choć kusiło mnie to przed Uranem, natomiast dzisiaj ( przed 5 minutami), w końcu udało mi się znaleźć artykuły na temat socjobiologii "Jak geny i środowisko wzajemnie na siebie wpływają i oddziałują" a był mi bardzo potrzebny żeby sensownie wytłumaczyć co mam na myśli. Chciałby w wolnej chwili przetłumaczyć przed publikacją o Uranie, artykuł na temat DMT który tu wrzuciłem, uważam że jest mega ciekawy.

      Pozdrawiam
      Mateusz

      Usuń