piątek, 2 czerwca 2017

Co się dzieje na blogu

Cześć ,

Dostaje ostatnio sporo pytania i wiadomości od czytelników i okazuje się że sporo grono odwiedzających bloga nie miało nigdy do czynienia z okultyzmem, podsyłacie mi różne filmy osób związanych z ezoteryka w Polsce i pytacie o to. Szczerze mówiąc ja nigdy nie szukałem wiedzy ezoterycznej na youtubie bardziej przemawia do mnie forma pisemną zachowująca logiczną ciągłość i do której zawsze można wrócić. W każdym razie widzę, że podstawą magów i wiedź jest kopiowanie zachodu sprzed 50 lat i dlatego polecam zanim komukolwiek uwierzycie w kolorowe historie poczytajcie Agripe, Paracelsusa, Abramelina Maga, Steinera, Yoganande, Bardona, Kybalion, Dion Frotune, Paula Foresta Case, i chociażby coś Clarka o kabale (mimo , że jak wiadomo naprawdę szczerze Clarka nie lubie). Oczywiście nie polecam robienia żadnych ćwiczeń z tych książek, ani nie zamierzam odpowiadać na pytania odnośnie tych praktyk, ale zobaczycie sami kiedy i co ktoś kopiuje. Ostatnio przeżyłem szok oglądają na youtubie relacje pochodzenia aniołów z rzekomej wizje rzekomo odebranej podczas jakiś grupowych medytacji w której było to samo co w tym wszystkich książkach. Odkąd przesyłacie mi te filmy których wcześniej szczęśliwie unikałem, jestem naprawdę w szoku jak ktoś używa przetłumaczonych hebrajskich zwrotów jak IHVH Tzabaoth i twierdzi, że przekazał mu je na tajnych kompletach sam Jezu a wszystko co mówi odpowiada charakterystyce HOD. Jestem jeszcze bardziej w szoku, że ludzie znajdują czas na nagrywanie wielogodzinnych materiałów na youtbe a nie znajdują na wpisanie w googla nazw jakie im się w wizjach pojawiają. Z uwagi na moją burzliwą przeszłość w różnych grupach magicznych a także na charakter mojej pracy z ludźmi, nie mam zamiaru angażować się w personale potyczki z kimkolwiek, bo naprawdę szkoda mi czasu, dlatego nie podam żadnych danych osób, które mam na myśli.

Obecnie pracuję nad kilkoma dość zaawansowanymi artykułami, ponieważ nie chciałem powtarzać oczywistości na blogu a skupić się na tym czego mi brakowało i jak założyłem może tym samym brakować innym nigdy nie poruszałem tematów o których wiem, że można znaleźć w miarę niezłe informacje. Ponieważ pytania i wiadomości jakie dostaje pokazują, że problemy są z podstawami i faktycznie czytanie dziesiątek książek po to żeby wydobywać z nich pozytywne fragmenty może nie mieć sensu, pomyślałem, że zanim przejdę do kolejnych rzeczy napisze kilka artykułów o podstawach jak introspekcja, medytacja, samopoznanie, praca z emocjami, traumami i tym podobne. Zawsze chętnie odpowiadam na konkretne problemy moich czytalników, ale nie jestem w stanie każdemu odpisywać jak medytować, jak zacząć i tym podobne. Dlatego pomyślałem, że skupie się jakiś czas na tym, ponieważ nie ma sensu dla mnie pisanie o rzeczach zaawansowanych które bez podstaw nigdy dla czytelników nie staną się praktycznie użyteczne. Dajcie mi znać co o tym myślicie i czy chcecie takich tekstów czy wolicie, żeby jednak skupił na bardziej zaawansowanych aspektach.

Pozdrawiam czytających,

Mateusz

14 komentarzy:

  1. Imo z 90% osob, ktore wpadly na tego bloga nie ma za soba zaawansowanej praktyki (tak sobie z palca szacuje :)). W dodatku blog cholernie straszy - pieczeciami, religiami, archontami, reptilianami, zarlocznymi godformami, wadliwymi systemami rozwoju. Osoba czytajaca pewnie chcialaby tutaj tez przeczytac te podstawy-podstaw, bo po PL raczej tego wiele nie ma (wcale?). Moze tez zrezygnowac na starcie lub machnac reka i podazyc ta stara ponad 50 letnia droga z wszelkimi zagrozeniami.

    Ps: polecasz jakis wartosciowy content po angielsku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że warto napisać takie i takie artykuły. Jak jest wena to będą się pisać same ;) Generalnie, myślę że i tak system Bardona jest wystarczający. Ewentualnie można coś dodawać do tego lub modyfikować, ale nie ma po co drugi raz odkrywać Ameryki. Zarys ćwiczeń jest dobry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem za. Też z chęcią poczytam na ten temat. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecież znasz odpowiedź.

    Mariusz

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo! Tak mi się zawsze wydawało, że jak ktoś najpierw dach buduje, a później przechodzi do fundamentów i ścian, to pomijając logistykę, od samych pytań osób postronnych - może dostać pierdolnika. A jeszcze kiedy dach przypomina piękną, barokową kopułę...

    Mateuszu! Wielka prośba - buduj z głową! Pisząc unikaj chaosu, bo masz do niego skłonność. Wypracuj - zwłaszcza, skoro zamierzasz opisać podstawy - schemat. Siła przebicia Bardona tkwi po części w przejrzystej i jasnej strukturze WdH, podzielonej na kroki. Trochę jak z przepisem w książce kucharskiej. (Na marginesie, Rawn bardzo jasno opisuje ćwiczenia, z czym Bardon miał lekki problem)

    Och! I koniecznie napisz jakiś wstęp (dla ludzi "z ulicy"), oraz podlep listę lektur -gdzieś na marginesie - najlepiej z krótkimi komentarzami i adnotacją, że nie odpowiadasz na dotyczące ich pytania - ma to swoją wadę, stracisz wiele okazji do śmiechu - ale oszczędzisz swoje oczy. Dorzuciłbym do tej listy "Historię Magi" E. Leviego, pozycje tendencyjna, szowinistyczną i w przepyszny sposób próbującą uniknąć Indeksu - jednocześnie zbierającą do kupy podstawowe informacje na temat wszelkich nurtów, pojęć i nazwisk związanych z magią do połowy XIX wieku. Dodatkowo, wydaje mi się, że lektura "Złotej gałęzi" J.G.Frazera mogłaby pozytywnie wpłynąć na poniektórych ("z ulicy") - świat okultystyczny roi się od zabobonów, a autor nie kwestionując wszystkiego w prost, pokazuje jak niektóre stanowiska wytłumaczyć sobie "na chłopski rozum", wyrabiając w czytelniku choć krztynę krytycyzmu. (No i Platon, a dlaczego? Odczula z głupoty i uczy zdrowego podejścia do aksjologii) - ale to wszystko uwagi głupca, który nigdy poważnie nie potraktował praktyki i zajmuje się magią z punktu widzenia antropologii, do tego zwykle w stanie jakim większość naszych rodaków rozprawia o bogu...

    Bardzo cieszę się, że w końcu myślisz o podstawach i z wielką przyjemnością zrobię z siebie królika doświadczalnego, zadając natrętnie naiwne pytania i dzieląc się nieproszonymi spostrzeżeniami (oczywiście, tylko wtedy, kiedy ćwiczenia te nie wydadzą mi się choć w jednej setnej równie podejrzane jak TMO, albo jednej tysięcznej śmieszne jak Castaneda). To jest naprawdę fajna inicjatywa, zwłaszcza, że z martwymi dialogu nie ma, a ty jesteś dość responsywny, by traktować Cie jako specjalistę, a nie cholernego guru (zważywszy, że zatwierdzasz i odpowiadasz na wszystkie (moje) nawet najgłupsze, kretyńskie i niepoważne komentarze, które w pożałowania godny sposób, usiłują wyprowadzić Cie z równowagi i wykazać niespójności w Twoich wywodach - a nie wszyscy tak postępują).

    Pozdrawiam,
    Lew

    PS. Mateuszu, czy myślisz o publikacji "papierowej"? Nie chodzi mi nawet o coś w stylu WdH, myśle, że wiele osób byłoby zainteresowanych nawet pozycją "popularno-naukową", masz przyjemny styl i szeroką wiedzę, warto rozważyć. Ja kupiłbym w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę kupił byś w ciemno książkę papierową od Mateusza??? Ja w życiu bym nie kupił. Sorry ale Mateusz nie jest bezstronny, nie myśli jak mag. Cóż to za mag, który nie potrafi zrozumieć religii na świecie? Opluwa tą czy inną. Pisze to co chce i to co uważa że jest dla niego ważne.

      Sorry ale ten niby mag nie jest autorytetem dla mnie jak nie rozumie podstawowych rzeczy świata.

      Usuń
    2. Chętnie się dowiem jaki to szlachetny cel religii na świeci "prawdziwy" mag powinien zrozumieć :).

      Usuń
  6. zgadzam się z Lwem na 100 procent jeżeli wdh jest błędny to napisz proszę nowy kurs,jeżeli trzeba go jednak tylko trochę uzupełnić to zrób komentarz lub erratę , bo od czegoś trzeba zacząć :) najlepiej od początku czyli daj nam w końcu pierwszy KROK !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy krok wydaje mi się, że został już dany - jeden z pierwszych postów o magii księżyca.

      Biorąc pod uwagę wszystkie notki na blogu można wyłonić dla siebie pewien system. Czyli jako bazę potraktować eksploracje świadomości według otaczającej nas natury - mam tu na myśli planety. Mateusz zwrócił też uwagę na to, że wiele osób wykorzystało tego typu pracę do własnych celów tworząc przeróżne ograniczające nas twory energetyczne. Więc z tych tworów trzeba się uwolnić. Praktyka przebiega zatem równolegle na 2 płaszczyznach.
      1. Eksploracja świadomości planetarnych, praca z planetami i wykorzystywanie ich energii do formowania własnych struktur i uwzniaślania siebie (do czego innego będzie Mars, do czego innego Wenus)

      2. Oczyszczanie się z niechcianych wpływów. Tutaj wszelkie egregory, godformy, starożytne rytuały, pieczęcie etc.

      Mateusz podał też różne rodzaje magii - magia krwi, magia seksualna itd. Należy zwrócić uwagę, że te rodzaje magii podlegają tak na prawdę pod pierwszy punkt. Tzn jest to wszystko połączone ze świadomością energii poszczególnych planet.

      To czego mi osobiście bardzo brakuje, to nie jest strona praktyczna, tego jest przecież ogrom. Strona teoretyczna traktująca o konstytucji człowieka jako takiej w kształtowaniu go przez energie planetarne aspektów urodzeniowych - tego brakuje, solidnego, teoretycznego objaśnienia całości. Ale może to dobrze, że tego nie ma, najłatwiej czekać na odpowiedź.

      Warto zwrócić uwagę, że eksploracje tych świadomości opisanych przez Mateusza można też osiągać dwojako, poprzez pracę z konkretną planetą, oraz poprzez prace z samym sobą w ujęciu planetarnym. Czyli albo schodzić "z góry na dół, do siebie" albo "z dołu do góry, od siebie".

      Tak jak zwrócili uwagę przedmówcy - Mateusz ma tendencje do chaotycznego opisywania, i to fakt, że sam styl i jego forma jest do dopracowania. Co ciekawe, w obrębie tego chaosu nie dostrzegam sprzeczności logicznych - a to jest moim zdaniem rzecz istotna. Rzekłbym nawet, że nie spotkałem się dotychczas z tak systematycznym i klarownym, pozbawionym sprzeczności ujęciem tak wielu skomplikowanych tematów.

      Mateusz pewnie tego nie napisze wprost, ale myślę, że bardzo jasno z tego co już napisał wynika, że WDH należy wyrzucić do śmietnika, jest to system, który z punktu widzenia magicznego jest tragicznie beznadziejny, nie dający nam żadnej wiedzy a otwierający nas (poprzez nasze czyny w praktyce kolejnych kroków) na wpływy innych. Podobnie jest z systemem Rawna.

      Powodzenia w dalszej pracy życzę zarówno Mateuszowi (oby notki były częściej), jak i innym czytelnikom :)

      Usuń
  7. Jeśli o mnie chodzi, a jestem stałym czytelnikiem od zeszłego roku, to spokojnie możesz wrzucać teksty dla bardziej zaawansowanych. Podstawy już są - i w sieci i w druku. W ciągu ostatnich 10 lat ukazało się w Polsce kilka książek magicznych które to dają, bez potrzeby szukania i czytania po angielsku. To tylko kwestia chęci. Dla średniozaawansowanych jest mnóstwo angielskich książek w sieci, trzeba tylko poszukać. Papierowe kopie są na Allegro. Jest tego tyle, że nie ma sposobu aby nawet wszystko zindeksować i zorientować się w treści.
    Jeśli mówisz o kopiowaniu zachodu sprzed 50 lat to ja cofnąłby się jeszcze dalej, do lat '80 XIX wieku, kiedy powstawały zręby współczesnej magii. Nie widzę akurat nic złego w korzystaniu z tamtych wzorców - działają. Można je rozwijać i ewentualnie porzucić jak się ma coś lepszego, o co jest trudno, bo - moim zdaniem - aktywnych, praktykujących magów w Polsce jest może kilkuset i to raczej bliżej stu niż tysiąca, a może mniej. Mówię o magii zachodniej a nie eklektycznym new age w rodzaju pani o której wspomniałeś w tekście. Więc nie ma jak rozwijać, bo są to b. małe grupki lub samotni praktycy.

    Jak zwykle pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe teksty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie to zależy czego kto oczekuje. W ostatnich komentarzach uderza oczekiwanie ze skoro ktoś pisze o okultyzmie niezgodnie z tradycją, to powinien teraz nagle opublikować cały nowy system od alfy do omegi. Dlaczego? Bo tak mówi tradycja. Optując za WDH dobrze jest znać linie inkarnacji Bardona oraz linie przekazu białego bractwa. Jeśli jest to tylko chwyt PRowy to słabo, ale jeśli jest to prawda, to oznacza to tyle, ze był to człowiek który poświęcił wiele swoich wcieleń w rożnych kulturach na budowanie jednego z biegunów systemu, który opisuje Mateusz. Z mojej praktyki wynika ze w perspektywie WDH możemy mieć do czynienia z trzema rodzajami ludzi: z tymi którym się udało, zrobili je i osiągnęli obiecywaną tam integrację (np. Rawn), takimi którym się nie udało (większość) oraz takimi którym dobrze się udawało, ale nie spodobało im się to co osiągali (i tu, wiadomo, grupa druga chętnie się podczepi). Moje doświadczenia z WDH mówią, zę jest to system magiczny do 4 kroku, później zaczyna być to system mistyczny. Oczywiście osiągamy wiedzę o której nie śniło się filozofom, ale ma ona źródło w stanach świadomości pochodzących z integracji z konkretnymi strukturami astralnymi i mentalnymi, a nie z faktycznego wglądu. Faktyczny wgląd, czyli w siebie, w karmiczną przeszłość, intuicje, wizje itp., jest tu elementem wprowadzającym niepewność. Takie niezgodności ze schematem załatwiamy za pomocą opiekuna i boskiej opatrzności, ponieważ wszystko to co nie pasuje do oczekiwanego doświadczenia otaczamy białym światłem i więcej się tym nie martwimy, bo jest nad nami hierarchia, która się tym zajmie. Bardzo bym chciał żeby introspekcja z 2 kroku przed tym chroniła, ale niestety zasady na których jest przeprowadzana, tzn moralne czarno-białe aspekty których możemy użyć do analizy doświadczeń, już z zasady zaburzają ten wgląd. To nie jest miejsce na takie dywagacje ale myślę, ze osoby które mają doświadczenia z integracją poprzednich wcieleń zgodzą się, że WDH jest bardzo bardzo kulawe w tej kwestii, a jest to niezbędne. Oczywiście od 4 do 7 kroku mamy opisy cudów-wianków, mocy i umiejętności, ale wyglądając na magiczną wolność, faktycznie, w praktyce jest to mistycznym ograniczaniem magicznych autorytetów, krok po kroku, względem określonej linii przekazu. I tu w sumie trudno zgodzić się w pełni czemu to ma być hermetyzm czyli przekaz egipski, bo tak właśnie wyglądała magia w Babilonie i Sumerze a nie w Egipcie. W Egipcie był zdrowy mistycyzm od samego początku. GS

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ZA .... "podstawy" to podstawa dla niezaawansowanych. Zanim człowiek nauczy się chodzić musi przejść etap raczkowania. Często tu bywam i staram się czytać ze zrozumieniem, ale pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć bo zbyt zaawansowane dla mnie. Często coś mnie zaintryguje i wracam i poczytuję kilkakrotnie jeden tekst i za którymś razem coś załapuję. Raczkuję stąd pomysł dla mnie wydaje się rewelacyjny. Dziękuję za przekazywaną wiedzę na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mateuszu, napisz o podstawach. Nigdy za wiele tego typu wiadomosci.

    OdpowiedzUsuń