wtorek, 4 lipca 2017

Początek drogi magicznej

Podobny obraz

Początek drogi magicznej.

Długo zastanawiałem się co napisać w tym artykule i jak go napisać, żeby nakreślić podstawy a jednocześnie nie popaść w pułapkę myślenia za kogoś i tworzenie para-rytuałów pomagających na wszystko.

Na samym początku chciałbym nakreślić moje podejścia do magii, ja uważam, że wiedza magiczna jest najistotniejszym rodzajem wiedzy do posiadania, ponieważ bez posiadania tej wiedzy praktycznie nie da się być wolnym człowiekiem w świecie w jakim żyjemy. Moim zdaniem rozwój magiczny i praca nad sobą jest tak ważna jak oddychanie dla każdej osoby która chce móc myśleć samodzielnie. Możliwość myślenia samodzielnie i samodzielnego kreowanie siebie, czyli wolność nie jest czymś danym na zawsze, jest czymś przyrodzonym, ale czymś co można stracić i jeśli się to straci nie będzie łatwo to odzyskać.

Podam teraz kilka przykładów różnego rodzaju tracenia wolności w praktykach religijnych i ezoterycznych :

1. Przysięgi – nie wszystkie oczywiście, ale wszystkie składane bogom, aniołom, mistrzom, wszystkie przysięgi które składa się komuś a nie sobie. Mądra przysięga to przysięga złożona sobie, że wytrwam w swojej woli przez taki czas jaki chce wytrwać, ponieważ uważam, że rzecz którą przysięgam jest istotna i ważna dla mojego rozwoju.

2.Anioły – jest to jak dla mnie źródło największych bezradności i produkowanie ludzi słabych, innymi słowy wszystkie anioły, pomocnicy i inni jezusi i dobroczyńcy ludzkości, są oparciem dla słabości. Otóż ludzie którzy używają aniołów do wyrażanie swojej woli magicznej po pierwsze rzadko myślą nad tym tyle ile powinni, bo przecież dzięki aniołom/guru/bogu nie zrobią nic „złego” -otóż zrobią i sami nie będą wiedzieć nawet ile. Po drugie ludzi korzystający z istot których sami nie stworzyli nie wiedzą jak dokładnie ich wola jest realizowana i jakie ma pełne konsekwencje a ich praktyka głównie opiera się na unikaniu przykrych myśli na swój temat i przekonywaniu innych, że anioły/guru/bog jest receptą na wszystko i gdyby tylko każdy człowiek otworzył serce to zło/system/illuminati uciekło by albo zniknęło a świat byłby krainą szczęśliwości. Kolejnym pomnażaniem wewnętrznej słabości jest to, że wszystko co się osiąga nie dzięki sobie,swojej pracy i swojej wiedzy a dzięki „wstawiennictwu”, wtedy nawet gdy osiągamy coś trudnego, zasługę oddajemy aniołom/guru/bogu a nie sobie przez co nawet trudne doświadczenia nie czynią nas silnymi.

3. Inicjacje – jest to podłączania nas do różnych struktur/miast „astralnych”/rytuałów stworzonych przez kogoś. Jest to kolejne produkowanie słabości, ponieważ samo to, że pozwalamy aby ktoś nas do czegoś podłączał co będzie oceniało co powinniśmy wiedzieć a czego nie, w którym stronę życia iść, jest wyrazem bezradności i braku woli życia.

4. Symbole – używanie nie swoich symboli jest kolejnym wyrazem braku woli życia i budowania swojej słabości, ponieważ wybieramy używanie czegoś czego nie rozumiem w opozycji do zbudowanie swojej wiedzy i siebie i stworzenia czegoś swojego.

5. Zbiorowe rytuały – to jest chyba najgorsze bo żeby na chwile poczuć się wspólnotą dajemy zrobić z siebie baterie, średnio zdrowemu psychicznie i najczęściej opętanemu pasożytowi w roli oświeconego mistrza.

6. Odrzucenie swoich „negatywnych emocji” - jest to moim zdaniem największy błąd, emocje jak nienawiść, agresja, złość i niechęć są ważnymi i bardzo silnie energetycznymi reakcjami naszej psychiki, pochopne działanie na ich podstawie, tak samo jak na podstawie wszystkich silnie energetycznych emocji ( miłość i współczucie) rzadko bywa mądre i ma korzystne dla nas owoce, ale to my i tylko my powinniśmy używać swoich emocji do energetyzowanie tego co chcemy osiągnąć, odrzucając jakaś naszą reakcja – po pierwsze pomniejszamy swoją samoświadomość siebie po drugie jak my tego nie chcemy to ktoś inny weźmie i coś z tym zrobię – najczęściej będzie energetyzować coś czego nigdy byśmy nie chcieli. Po trzecie uciekanie od własnych emocji osłabia nas wewnętrznie i powoduję, że z czasem coraz mniejsze rzeczy będą dla nas coraz gorsze i trudniejsze psychicznie.

7. Wybaczanie – jesteśmy przyzwyczajenie do tego, że nikt nie ponosi konsekwencji tego co robi magicznie innym ludziom. Ludzie uciekają od konsekwencji swoich działań i chowają się jak tchórze za bogów/aniołów i inne większe jaźnie, a jak coś pójdzie źle to albo odrzucają odpowiedzialność i zrzucają na klienta albo starają się o jakąś formę wybaczenia. Moim zdaniem i z mojego doświadczenia wybaczenia nic nie daje osobie wybaczającej ale bardzo dużo osobie której się wybacza, co więcej jeśli ktoś przyjmie postawę, że wybaczenie jest jego/jej obowiązkiem to doprowadzi do sytuacji w której po pierwsze jest skrzywdzony a po drugie jeszcze musi to wybaczyć żeby czuć się z sobą dobrze.

8. Narkotyki – jest to kolejny element który czyni ludzi słabymi i zarówno alkohol jak i narkotyki powinny być unikane, wszystkie rzeczy które pogarszają nam jakość i klarowność myślenia atakują naszą rozumność dla chwilowych podniet i jest to równie fatalne co oglądanie telewizji, a przy tym są „złodziejami” wolności. Ja osobiście największy postęp w swoim rozwoju zrobiłem gdy całkowicie odstawiłem wszelkie używki, różnego rodzaju „święte” rośliny mają ten sam efekt co inne rzeczy które wymieniłem, że swój sukces przypisuje się wpływowi roślin a nie sobie. Kolejnym aspektem jest to, że większość dawnych misteriów i rytuałów odbywało się pod wpływem alkoholu i narkotyków poprzez to ich branie jest często odtwarzaniem dawnych misteriów co nie sprzyja budowaniu swojej mocy, wiedzy i niezależności.

9. Agresja – zdrowy człowiek jest agresywny gdy ktoś/coś go atakuję i jest gotowy bronić swojego życia i swojej wolności aż do końca i zrobić wszystko co w jego mocy aby się obronić skutecznie. Większość „systemów mistycznych” obiera ludziom zdrową agresje i każe wybaczać wbrew swojej naturze i interesowi.

10. Oczywiście to nie wyczerpuje wszystkich rzeczy które nas osłabiają są jeszcze oczywiście toksyczne związki, ale te najczęściej powtarzają się w pytaniach jakie dostaje i są tematem filmów jakie mi podsyłacie.


Robiłem wszystkie te rzeczy i jak dla mnie są 100% stratą czasu, energii i życia, tworzą ludzi słabych, chwiejnych, mało odpornych, bojących się siebie, swoich myśli i budujących iluzoryczną siłę na jakieś mistycznej więzi, której później będą się tylko bali utracić bo zamiast zbudować poczucie własnej wartości na sobie, budują na widzeniu/rozmawianiu/modleniu się do aniołów/guru/bogów.

Jeśli rozwój magiczny ma mieć sens i przynieś dobre owoce człowiek musi dokładnie wiedzieć po co w ogóle się tym zajmuję i także musi mieć plan na siebie. Każdy kto chce samodzielnie rozumieć eter musi rozwijać i kultywować w sobie swoją rozumność, inteligencje i swoją wolę. Każda czynność jaką się podejmuje i decyzje odnosząca się do nas musi być rozpatrywana w tym kontekście czy jeśli się zaangażuję w daną rzecz stanę się bardzie czy mniej rozumny  i czy stanę się silniejszy czy słabszy, a także czy to na pewno mi służy. Kontynuując tą praktykę w trakcie dnia i w naszych życiowych wyborach wszystko co robimy, myślimy i czujemy będzie budowało w nas ten dwie jakości. Łączenie w sobie tych dwóch jakości jest bardzo ważne ponieważ każda z tych jakości rozwinięta osobno prowadzi do bardzo niebezpiecznych stanów od sprytnego oszusta cieszącego się niewiedzą innych do zarządzanego przez innych silnego ale głupiego „pożytecznego idioty”.

Aby być w stanie to robić człowiek musi cały czas pracować nad swoją uważnością, czyli innymi słowy nad czuciem się naprawdę obudzony i posiadaniem jasnego i klarownego umysłu z którym angażuje się w codzienne życie. Jest to nie do przecenie ponieważ wszystkie projekty kontroli umysłu (media, religia, tajne loże) starają się utrzymywać ludzi w stanie pół-świadomego transu, trochę jakby hipnotycznego w którym ludzie są ulegli, receptywni i bezwolni, więc siła naszej obudzonej świadomości, wyrażana przez naszą uważność pokazuje jak bardzo duchowo obecni w naszym fizycznym ciele potrafimy być. Swoją uważność klasycznie buduje się pracując wpierw ze zmysłami poprzez zdobycie umiejętności świadomego przeżywania bodźców jakie z nich płyną i tworzenie i odtwarzania tych bodźców za pomocą wyobraźni, obserwacje siebie, świadomość swoich procesów myślowych i introspekcje. Łatwo można tutaj zbudować analogie obudzenia do Słońca a uśpienia do Księżyca, i wiele negatywnie nas programujących rytuałów i programów jest zasilanych przez Księżyc stąd wiele osób przypisuję marę/iluzję do Księżyca – oczywiście nie jest to wina planety. Stąd np. można pracując ze Słońcem wzmacniać poczucie obudzenie i pracować z Księżycem od pełni do pełni skupiając się na zmniejszeniu i rozpuszczeniu negatywnych i usypiających i transujących wpływów.

Introspekcja polega na budowanie w sobie zdolność poprzez zwrócenie się do wewnątrz, odnajdywania źródła zjawisk jakie postrzegamy w naszym umyśle, skąd biorą się nasze myśli, skąd biorą się nasze emocje, skąd pochodzą i co je wywołuję. Introspekcja jest najważniejszym narzędziem magicznym. Do pogłębiania zdolności wglądu w siebie można stosować różne medytacje, których są setki, można też opracować swoje, najważniejsze to wiedzieć co się robi i po co się to robi i zawsze mieć jasne i klarowne intencje i niewzruszone przekonanie, że tylko sami możemy być swoimi mistrzami, poprzez to wszystkie nasze sukcesy należą do nas a porażki dają okazję do wzmocnienia swojej woli, poprzez pokonanie trudności a przynajmniej zmierzenie się z nimi. Tym samym dobrze jest robić rzeczy trudne i szukać rzeczy trudnych których możemy się uczyć.

Do szybszego osiągnięcia rezultatów i rozwinięcia w sobie tych jakości można użyć astro-magi i wykorzystać najbardziej energetyczne momenty do wzmacniania swoich ideacji(afirmacji) i przyspieszenia wzrostu. Oczywiście niesie to ze sobą ryzyko, nie pochodzące z planet samych w sobie, ale z różnych naszych poprzednich wcieleń, dawnych przysiąg, inicjacji i spętań, ze wszystkich tych rzeczy w których oddaliśmy naszą wolność i wole i nigdy jej nie odzyskaliśmy.

Analogicznie i z analogicznych powodów z pomocą astro-magii można rozwijać różne zdolności parapsychiczne, instrukcji jak rozwinąć daną zdolność jest wszędzie bardzo dużo, i nie będę podawał listy jakie zdolności  mag powinien mieć czy nie mieć. Gdy zbuduje się podstawy i posiądzie zdolność świadomej obserwacji umysłu wtedy można w życiu zauważyć w jaki sposób naturalnie różne zdolności się przejawiają i wtedy na bazie tego naturalnego procesu zbudować swoją praktykę i wzmocnić ją astro-magią. Kluczową kwestią jest, że trzeba nauczyć się ufać sobie, wiele osób jakie spotkamy może nam pomóc a ogromna liczba zaszkodzić. Dlatego ważnym jest traktowanie siebie, swojej praktyki i swojego życia poważnie i z szacunkiem, aby nadużywanie naszego zaufanie i wmawianie pół-prawd nie było bez konsekwencji.

Najważniejsza dla mnie rzecz, dla której ja podejmuje wyrzeczenia jakie podejmuje i kieruje swój wysiłek w stroną w jaką kieruję jest wolność osobista jaką się w nim ciesze teraz i będę się cieszył gdy moje fizyczne ciało umrze. Śmierć ciała fizycznego wbrew temu co większość ludzi wierzy nie uczyni nikogo mądrym, ani silnym, nie dostarczy nagle wiadomości o prawach magii i sposobach działania umysł. Śmierć zabierze ciało które jakie by nie było i w jakim nie byłoby stanie, energetyzuje nas i daje nam strukturę i oparcie, bez ciała fizycznego i bez treningu woli nie zostaje dla człowieka wiele więcej niż miejsce w tym co przygotowali dla niego inni ludzie w oparcie o struktury systemu. Z tego powodu ja zawsze gdy pracuję z innymi ludźmi, staram się zrobić co mogę aby to, że potrzebują na danym etapie swojego życia pomocy nie czyniło ich słabymi i zależnymi ale było okazją i początkiem budowania swojej siły.

Na sam końce, chce dodać, że położenie punktu ciężkości na sobie i nauczenie się polegania na sobie i swojej mocy choć wymaga utrzymywania pewnej dyscypliny i rezygnacji z pewnych rzeczy, których w dzisiejszych czasach praktycznie nie da się mieć nie robiąc rzeczy na dłuższą metę szkodliwych to długoterminowo procentuje to i pozwala patrzeć w przyszłość optymistycznie.

40 komentarzy:

  1. Świetny artykuł, dziękuje. NIe rozumiem jednak tego zdania: "Śmierć zabierze ciało które jakie by nie było i w jakim nie byłoby stanie, energetyzuje nas i daje nam strukturę i oparcie, bez ciała fizycznego i bez treningu woli nie zostaje dla człowieka wiele więcej niż miejsce w tym co przygotowali dla niego inni ludzie w oparcie o struktury systemu." Chodzi mi o końcówkę. Jacy inni ludzi i co przygotowali, gdzie to przygotowali i jak przygotowali? Mam nadzieje, że nie zagmatwałem tych pytań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na myśli wszystkie "nieba", "piekła" i "czyśćce" czyli religijne albo związane z jakaś ścieżką inicjacyjną miejsca zarządzające "życiem po życiu".

      Usuń
    2. Wróć do poprzednich wpisów Mateusza. Poruszał w nich swoją definicję "systemu", który nas zniewala.

      Kamil

      Usuń
  2. Wchodząc na tego bloga kilka mies. temu od razu wiedziałem, że warto. To co napisałeś w tym tekście burzy te wszystkie szkodliwe schematy jakie obowiązują w światku ezo i są po prostu kolejną formą manipulacji po religiach. Mam bardzo podobne doświadczenia i przemyślenia, zwłaszcza jeśli chodzi o agresję i wybaczanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy opiszesz kiedyś jak można się pozbyć inicjacji? Np. inicjacji reiki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to analogiczne do usuwanie pieczęci kościelne po prostu jest mniej skomplikowane i prostsze, odbywa się co do zasady w ten sam sposób :

      usuniecie przysiąg, odebranie swojej energii z tego miejsce, zerwanie połaczenie, i usunięcie klatw jakie najczęsciej za to na kogoś spadają.

      Usuń
  4. Zgadzam się z tym w 100%.Dobrze wiedzieć że jest podobnie myślących więcej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wg.Mnie takie idee bezwarunkowej miłosci służą,ludziom pozbawionych skrupułów którzy to wykorzystują.Jak Brejwik.Miłosć bezwarunkowa w postaci Chrystusa jest wynaturzeniem danym przez pewien naród,owe idee słuzą jako znieczulenie owieczek.To właśnie poprzez taka miłosć na świecie szerzy się niesprawiedliwosć i tym samym oziębłość społeczeństw.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć.
    Napisałeś iż ciało nas energetyzuje i zapewnia oparcie.Spotkałem się z czymś podobnym czytając o magii chaosu.Wydaje mi się że chyba rozumiem ale może mi się wydaje.Mógłbyś odnieść się do tego zwrotu ciut szerzej,nawet w dwóch zdaniach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc skrótowo i obrazowo człowiek po śmierci gdy traci ciało, gdy umysł nie jest wyćwiczony traci oparcie w tym sensie, że nieświadome treści zalewają świadomość i człowiek doświadcza całego swojego życia jakby się znowu działo, jego forma przechodzi od niemowlaka do starca w ciągu krótkie chwili. Ciało fizyczne produkuje energie i pozyskuje energie która jest zużywana również na procesy psychiczne a także daje oparcie w "tu i teraz" co daje stabilną perspektywę do pracy ze swoimi emocjami. Jeśli człowiek nie jest w stanie zapanować nad tym procesem po śmierci to aby uzyskać jakies oparcie (stabilna strukture) do uporządkowania swojego umysłu musi skorzystać z tego co oferuje "System". Ci którzy tego nie robią i nie potrafią odzyskać kontroli nad swoim umsyłem często zostają tzw "głodnymi duchami".

      Usuń
  7. Psalm 69 przedstawia perspektywe na to zjawisko:

    Wybaw mnie, Boże,
    bo woda mi sięga po szyję.
    3 Ugrzązłem w mule topieli
    i nie mam nigdzie oparcia,
    trafiłem na wodną głębinę
    i nurt wody mnie porywa.
    4 Zmęczyłem się krzykiem
    i ochrypło mi gardło,
    osłabły moje oczy,
    gdy czekam na Boga mojego.
    5 Liczniejsi są od włosów mej głowy
    nienawidzący mnie bez powodu;
    silni są moi wrogowie,
    nieprzyjaciele zakłamani;
    czyż mam oddać to, czegom nie porwał?

    Odnośni się to do zalania świadomości przed nieuświadomione treści, które w perspektywie osoby są jak wrogowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co rozumiesz przez glodne duchy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zasadniczo wyróżnić dwie możliwe rzeczy poprzez to określenie. Pierwsza to powłoka ( w tym larwy) która ma pewną samoświadomość, została zostawione ale nie rozpuszczona po śmierci i żeruje na ludziach. Druga to człowiek który "zgubił" się w swoim umyśle i nie potrafi znaleźć rozwiązania do swoich konfliktów wewnętrznych i szuka ludzi na których mógłby żerować i podtrzymywać swoją psychikę w niezmienionym stanie.

      Usuń
    2. Mateusz, być może zetknąłeś się z pojęciem nieświadomości zbiorowej, utworzonym przez CG Junga?

      Czytając kiedyś jego książkę, o takim samym tytule, zetknąłem się z analizą "Tybetańskiej Księgi Umarłych". Z Księgą Umarłych samą w sobie, styczności nie miałem. Przytoczony przez Ciebie Psalm 69 i to co piszesz, rezonuje w pewien sposób z tamtymi treściami. Być może będziesz zainteresowany.

      A biorąc pod uwagę twój kolejny wpis poruszający kwestię Tybetu zapytam: miałeś osobiście jakąś styczność z buddyzmem tybetańskim?

      Usuń
    3. Tak miałem jako nastolatek byłem zafascynowany tą filozofią, byłem też raz na wykładzie w buddyjskim ośrodku u mnie w rodzinnym mieście, ale pamiętam ze byłem rozczarowany prowadzącym wykład.

      Usuń
  9. e tam z Jungiem, miał przewodnika Filemona, który prowadził go do odkryć "archetypów" i "zbiorowej świadomości". Nie lubię przewodników. Jestem wręcz przekonana,że przewodnicy "kręcą zawsze swoje lody" i to powoduje, że odrzuca mnie od jego "nauk".Ile tam jest jego wiedzy a ile Filemona?( czyli ile jest cukru w cukrze") Jednym słowem Jung to stary okultysta, a jego nauka, którą się zachwycają nie przemawia do mnie i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój kontakt(choć podchodzę teraz do niego z rezerwą której brakowało mi wcześniej) o Jungu mówił ze nie jest prawdą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej Mateuszu,
    Przeciez swiatem rzadzi agresja, ktora zaszczepiana jest juz od dziecinstwa we wspolzawodnictwie przygotowujacego do startu w wyscigu szczurow, konczac na jej najwyzszej formie czyli wojnie. Niestety ludzie ktorzy proboja ja transformowac sa tepieni. W moim przypadku najlepiej zawsze wychodzilem kiedy od niej stronilem, a uzywalem tylko w okolicznosciach w ktorych po prostu sie nie dalo inaczej. Mam przyjemnosc zyc w spoleczenstwie duzo mniej agresywnym niz rodzime i musze przyznac ze jest to lepsza jakosc zycia.Jasne ze i to ma swoje wypaczenia, min utrate meskosci przez facetow na rzecz kobiet wiec zgodze sie ze pojawianie sie negatywntch emoscji jest wazne ale nie potrzebujemy juz ich na tyle do przetrwania co kiedys i lepiej pozbywac sie zbednego kortyzolu.

    Co do wybaczenia - bez niego bylbym klebkiem nerwic, nie zdolnym przezywania szczescia i stale rozgrzebywujacym rany przeszlosci, ktorych na szczescie dzis juz nie ma bo dawno sie zagoily. Agresja rodzi kolejna agresje a zemnsta niczego nie zmienia na lepsze. Ty zmieniasz - edukacja, za co Ci dziekuje.

    Wlaka nie odbyta to walka wygrana - Bruce Lee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miom rozumieniu,nie chodzi o to aby nadużywać agresji,badż być jej promotorem czy zwolennikiem.Chodzi o to ze te uczucia po prostu są normalne tak jak i inne i funkcjonują bo czemus służą.Litera prawa jakie by nie było czy biblijne czy inne nie jest tak elastyczna jak ludzkie poznanie,doswiadczenie i reakcja.To człowiek sam okreslać powinien kiedy powinno sie kochać,odwzajemniać sympatie czy odpowiadać agresją,a nie jakiś z góry ustalony kanon,dla tego bo jest sztuczny i martwy.Nie ma mozliwosci rozumowych i adaptacyjnych tak jak żywa istota.Przykładowo nie będziesz chyba kochał żołdaka który na Twoich oczach gwałci żonę.Ani człowieka który bije Twoje dzieci.Człowiek jest zawsze czyms więcej niz sztuczne reguły i jego rozumnosć powinna decydować o jego reakcjach.Rozum jako największy "dar" człowieka powinien sam wszystko określać.Rozum w szerokim rozumienia tego słowa,nie tylko logika.Przewaznie wszystkie uczucia maja swoje uzasadnienia.Nie powstaja bez powodu.Dla tego nie mozemy powiedzieć ze ządza zemsty jest czymś złym czy niepożądanym a powinniśmy tylko kochać.

      Usuń
    2. Dla mnie to dwie różne rzeczy, sama emocje a to co powoduje. Najczęściej emocja sama w sobie to jedno, a to co energetyzuje i powoduję to drugie i to że to co powoduję nam się nie podoba nie znaczy, że danej emocji nie można użyć dla swojego dobra i konstruktywnie dla siebie. Generalnie do tego się odnoszę, że działanie pod wpływem agresji ( łacznie z myślami jakie się wtedy formułuję) to jedna rzecz a sama emocja i reakcja to rzecz druga.
      Społeczeństwo często kształtuje to jak formujemy daną emocje, w taki sposób aby ich efekt był dla nas odpychający i przerażający i dlatego później warunkuje nas to na poziomie behwioralnym do unikania danych jakości, co z czasem prowadzi do poważnych problemów.

      Mówiąc bardziej obrazowo, społeczeństwo (moim zdaniem) nie zaszczepia agresji jako takiej(choć może jej przejawianie wzmocnić albo osłabić), ale promuję wzorce poprzez które wyrażamy(struktury i sposoby ekspresji) agresje, i wzorce te są mało pożyteczne i sensowne, ponieważ poprzez te wzorce energetyzowane są szersze i negatywne dla ludzi struktury. Tak samo asocjowanie agresji tylko z walką i współzawodnictwem jest bardzo dużym ograniczeniem wszystkich możliwych ekspresji i właśnie na to chciałem zwrócić uwagę w artykule, że żeby odzyskać swoją wolność, nad tym procesem musimy przejąć kontrolę a nie go oddać.

      Podając jeszcze jeden przykład do wyjaśnienia o czym mowię, można stworzyć strukturę która za pomocą naszej agresji będzie motywowała nas do jakiegoś działania, które wymaga skupienie, koncetracji, determinacji i zazwiętości. Można enegretyzować agresją ból serca i skurcze mięśni. Można energetyzować agresją poczucie przegranej albo wygranej, można energetyzować swoją niezależność a można pogardę do innych. Ale jest to zupełnie niezależne od samej agresji pytanie jest na ile potrafimy wykorzystać tą jakość świadomie i rozumnie.

      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Cześć.
    Tak sobie myślę,ze dla początkujących (takich jak ja) ważnym zagadnieniem będzie zrozumienie w jaki sposób istoty upadłe pobierają z nas przepał.Choć praktycznie na blogu traktuje się o tym szeroko,jest to wiedza dla bardziej zaawansowanych ode mnie.Biorąc pod uwagę ów aspekt,jakże ważny,wydarzenia na świecie oraz niby bezsensowna struktura polityczna świata,staje się bardziej zrozumiała.Jak niby bezcelowe budzenie niepokojów społecznych.Ktos zapytał się dokad ten świat taki bedzie.Mysle ze dotąd,dopóki istnieć będą owe istoty i dopóki będa mogły pobierać z ludzi przepał.Obecnie wojna światowa jest niemozliwa,dla tego próbuje się wywoływać konflikty lokalne.Nie można zarzynać kury niosącej jedyna żywność.Czarnobiałe ideologie,sa czarnobiałe bo zdaja sie budzić stany histeryczne,bardzo popularne i gloryfikowane.Bieda i wielkie bogactwo,religia,strach,trauma,wojny to wszystko jak patrzeć na świat wydaje sie byc ustawione i powiazane na pozyskiwanie przepału.Widzac jego mechanizmy,można by świadomie unikać jego produkcji tyle ze trzeba by poznać bardziej mechanizmy jego pozysku,z punktu widzenia prostego chłopa.
    Tak na marginesie,zapewne wielu z nas ogladało film animowany pt. Potwory i Spółka.Teraz jego treść wydaje się znajoma.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze pamiętajcie skąd tym wszystkim mędrcom wyrastają nogi. Freud - kabalista, Fromm - talmudysta, Analiza transakcyjna - nawiązania do freudyzmu. Jung - uczeń Freuda. I tak dalej. Oni nie wzieli się znikąd, należy czytać, zwłaszca XX wiecznych filozofów i psychologów bardzo krytycznie i dużym dystansem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorobek Junga jest niezaprzeczalny. Nieważne kogo by był uczniem. Popełniał błędy jak każdy człowiek, ale to co pozostawił po sobie na pewno nie jest niczym negatywnym.

      Usuń
  14. Nie znałem Junga od tej strony, ale też niespecjalnie się jego osobą interesowałem, poza wspomnianą książką, która stanowiła dla mnie o tyle ciekawostkę, że choć napisana przez człowieka o nazwisku zasadniczo akceptowanym przez świat naukowy, to poruszająca kwestie należące do naukowego tabu.

    Ciekawy człowiek, tak czy inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Mateusz.
    Mam do ciebie trzy pytania. Chodzi mi o twój punkt widzenia w oparciu o twoją wiedzę i doświadczenie. Wybacz jeżeli pytania nie będą związane bezpośrednio z artykułem pod, którym je zamieszczam. Oto pytania:
    1. Czy spotkałeś się kiedyś z filozofią Huny, a jeżeli tak to co o niej myślisz?
    2. Co twoim zdaniem dzieje się z nami po śmierci (np. gdzie idziemy, co tam robimy, itp)?
    3. Czym jest dla ciebie Biblia zwana Pismem Świętym? Czy powstała przez przypadek jako zbiór różnych pism powstałych na przestrzeni wielu lat czy raczej jej powstanie było kierowane przez jakieś istoty, a jeżeli tak to w jakim celu? I kim jest twoim zdaniem Jahwe ze Starego Testamentu (czy to wymysł pisarzy, czy może grupa istot lub jedna istota, a może twoim zdaniem jest to rzeczywiście Bóg Wszechmocny :)?
    Bardzo cenie Twoje zdanie i byłbym wdzięczny gdybyś poświęcił chwilę czasu i odpowiedział mi na te pytania. Z góry dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć,

    odnośnie drugiego pytania to musiałbym (co postaram się zrobić) napisać cały artykuł żeby dokładnie i precyzyjnie na to odpowiedzieć.

    Co do pytania pierwszego to tak spotkałem się i mam zdanie dokładnie takie samo jak o każdym takim systemie,jest tam na pewno kilka rzeczy ciekawych i interesujących rozwiązań, ale jak wszystkie "systemy inicjacji" zawiera w sobie określoną moralność i system wierzeń który osoba musi przyjąć, żeby móc korzystać z niego praktycznie, a gdy już to zrobi z czasem będzie musiała coraz bardziej służyć temu "systemowi inicjacji" niż sobie.

    3. Powiedziałbym że wszystkim po trochu, a cel tego jest taki sam jak każdego "świętego pisma" przedstawienie określonego wzoru do podążania dla ludzi - oczywiście jest tam ileś rzeczy ciekawych, interesujących a nawet pomocnych, ale co do całości to moim zdaniem cel jest zawsze taki sam - władza. IHVH jest dla mnie mechanizmem stworzony kabalistycznie pod który w dzisiejszych czasach podlega większość "systemów magicznych" i "egregorów narodowych".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za odpowiedź. Czekam na Twój artykuł odnośnie tego co się z nami dzieje po śmierci. Biorąc pod uwagę Hunę bardziej interesuje mnie Twoje zdanie odnośnie "budowy" człowieka, gdzie został on podzielony na niższe, wyższe, średnie ja, działające jako odzielne istoty, ale razem współpracujące. Czy Twoim zdaniem tak to rzeczywiście wygląda?

      Usuń
    2. Może to tak wyglądać jeśli stworzy sie taka strukturę świadomości, ale nie musi, innym słowy można tak podzielić swoją świadomość, ale nie trzeba.

      Usuń
  17. Witaj Mateuszu,

    byłbym wdzięczny za Twoją opinię w nast. kwestiach:

    1. Czy wg Twojej opinii byty spotykane w astralu / snach istnieją ‚obiektywnie' czy sa wg psychologizujacego podejscia - wytworami indywidualnego psyche?

    2. Czy praktykowanie sekwencji ruchowych (np. serii jogicznych asan lub tancow Gurdzijewa) wiaze sie z ryzykiem energetyzowania ich pomyslodawcy / prowadzacego?

    Czy wlasna intencja przy ich wykonywaniu neutralizuje ew. niechciane wplywy?

    3. Z Twojego bloga przebija glowna mysl o ‚stanieciu na wlasnych nogach’ i zaufaniu do siebie.

    Czy mozna to rowniez rozumiec jako budowanie wlasnego modelu swiadomosci w oparciu o beznamietna i neutralna rzeczywistosc?

    Zakladajac, iz rzeczywistosc perfekcyjnie odbije obraz naszego modelu - jak zweryfikowac uniwersalnosc pewnych prawd?

    4. Czym sa wg Ciebie liczby?

    5. Last but very not least - jak rozumiesz tzw. - za przeproszeniem ; ) - oswiecenie?

    Bede wdzieczny za odpowiedzi. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Tak istnieją, natomiast czym są to te istoty i czy takie spotkania sa komuś do czegoś potrzebne to inna sprawa - ale to indywidualna sprawa a możliwości są tysiące jeśli nie miliony.

      2. Tak

      3 i 4 - jestem w trakcie pisania artykułu o tym czym jest myślenie jakościami i na czym polega więc szczegółowo to poruszę, skrótowo w oparciu o rzeczywistość, ale rzeczywistość nie musi być beznamiętna

      5. Wszystko zależy od systemu w którym się to "oświecenie" osiąga, najczęściej jest to scalenie się z danym System i odczuwanie z nim i wszystkimi jego elementami w tym ludźmi jednosci. W dawnych czasach każdy naród miał swój język, swoje wierzenia, swój obyczaj, swoją mitologię i ideały wraz z własnymi symbolami a poprzez to wszystko swoją magie jaka z tego wynikała, więc kiedyś w czasach w których narody miały swoją jasno określoną specyfikę rozumiałby to jako ostateczny produkt danej kultury. W dzisiejszych czasach ten termin można odnieść jako ostateczny produkt danego systemu inicjacji. Najczęściej po oświeceniu osoba miała możliwość wprowadzaniu pewnych zmian w danym systemie co było określane jako "udział w Wielkim Dziele".

      Usuń
    2. i jeszcze w pytaniu 2 co do intencji teoretycznie tak w zależności od zdolności osoby, praktycznie po co wykonywać nie swój rytuał i intencją próbować zmienić jego przeznaczenie.

      Usuń
  18. chyba że np. jest to element sztuki a ktoś jest aktorem i ma świadomość takie zagrożenia ale wtedy żeby mieć pewności musi od początku zbudować swój rytuał w oparciu o ten sam zestaw ruchów, ale nadać im całkowicie swoje znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzieki wielkie za odpowiedzi.

    Co do sekwencji ruchow mialem na mysli np. jogiczne powitania slonca i ich wykonywanie np. z mysla o energetyzowaniu ciala energia sloneczna.

    Czy ktos kto ‚opatentowal' w/w rytual setki lat temu moze nam w tym 'przeszkadzac’?


    Zarowno w tancach derwiszow jak i rytualach tybetanskich cwiczacy kreci sie wokol wlasnej osi nasladujac po prostu ruch cial niebieskich.

    Czy ruch nie stanowi formy medytacji?


    Bardzo ciekawa jest Twoja definicja oswiecenia. Nigdy w ten sposob o tym nie myslalem.

    Proces ten raczej rozpatrywalem jako absolutna wolnosc od wplywow pol energo-informacyjnych, egregorow i wahadel wraz ze stala swiadomoscia procesow zachodzacych w ciele, emocjach i umysle.

    Nurtuje mnie watpliwosc czy uprawiajac astromagie nie podpinamy sie pod kolejny system. Planety jak rowniez symbole je reprezentujace sa znane od setek lat i rowniez stanowia pewien system wierzen praktykowany przez wielu.

    Czy w swietle Twoich ostrzezen nie jest bezpieczniej stworzyc swoj wlasny w oparciu o zjawiska przyrody, ale te wybrane na wlasny uzytek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planety są ważną częścią zjawisk przyrody zwłaszcza Słońce :). Ja nie widzę powodu żeby używać nie swoich symboli przy pracy z planetami albo gwiazdami, czemu ktoś miałby to robić?

      Usuń
    2. Planety tak samo jak Ziemia są częscią wszystkich wierzeń od tysięcy lat, więc skupienie się "tylko na Ziemi" pod tym kątem nic nie daję. Zwłaszcza, że przynajmniej początkowo astro-magia oparta jest o perspektywę Ziemi i istotne silnie energetyczne momenty.

      W świetle moich ostrzeżeń bezpiecznie jest robić to co się w pełni rozumie i opierać na sobie, niezależnie od tego co ktoś pisze na blogu czy w książce:).

      Usuń
    3. > 2. Tak

      To zalażey, bo kiedy wykonujesz Urdhva Dhanurasana to energetyzujesz, ale kiedy wykjonujesz zwyczajny mostek, ćwiczenie które ja wykonywałem w przedszkolu (taki przedszkolny WF), to juz nie. Wiele zalezy od intencji. Można również wziąć sobie to co nam się podoba i przerobić na swoje, wykonywać mostki, świece, skłony w przód i w tył zamiast jakichś podejrzanych asan : )

      Usuń
    4. Jest coś takiego jak chodzony rodzaj qigong (czi-kung). Mozna znalezc też informacje m.in pod nazwa Daoga Esoteric Qigong. Jest to tak samo jak Qigong, potężna forma ćwiczeń energetycznych naturalnych dla ludzkiego organizmu, wypracowana na przestrzeni tysięcy lat.
      W Chinach jest bardzo popularny system znany jako Falung Gong z mocno sekciarskim podejsciem, z którym władza otwarcie walczy i jego praktykowanie jest zakazane ;-)
      Najogólniej pisząc - jest to właśnie forma ruchowej medytacji, której dobra praktyka jest szczegółowo opisana w różnych tekstach i książkach taoistycznych - co jest przydatne do rozpoznania w sobie.

      Usuń
  20. "Do szybszego osiągnięcia rezultatów i rozwinięcia w sobie tych jakości można użyć astro-magi i wykorzystać najbardziej energetyczne momenty do wzmacniania swoich ideacji(afirmacji) i przyspieszenia wzrostu."
    Technika znana m.in z Golden Dawn ;-)
    Co do własnych symbolii to ciężko ich używać np w odniesieniu do astrologii, gdyż te popularne-przyjęte są bardzo dobre jak i są zakotwiczone w zbiorowym umyśle. Nie zawsze się da i opłaca. Próby ustanawiania własnych symbolii dla rzeczy, których tego nie wymagają jest sztuką dla sztuki i niekoniecznie jest powiedzane, że będzie to bezpieczniejsze - tj. czy podświadomie nie dopasujemy tego do innego istnięjącego symbolu innej rzeczy scalając podświadomie ich znaczenia (rozmywając efekt energie na kilka struktur tak naprawde), który może okazać się tak naprawde bardziej problematyczny niż używanie symbolu zbiorowego.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że warto byłoby coś dodać do samej medytacji, która jest ważna - na temat świadomych technik oddychania i pozyskiwania energii tą drogą, gdyż jest to niewątpliwie bardzo pomocna kwestia. Ludzie często niezwykle głupio negują oddech jako coś całkowicie normalnego i nie mającego wpływu na jakość życia czy stany psychiczne. (sic!)

    OdpowiedzUsuń