czwartek, 13 lipca 2017

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna - autor anonimowy

Podobny obraz

Siła życiowa - perspektywa alchemiczna - autor anonimowy

Siła witalna jest czynnikiem, który umożliwia strukturom i układom o naturze mechanicznej ewolucję, zmianę i wysubtelnianie sposobów działania. Działanie mechaniczne opiera się na niezmiennym powtarzaniu określonych czynności czy reakcji tak długo jak długo dostarczana jest energia wprawiająca mechanizm w ruch. Możemy więc wyróżnić dwie podstawowe cechy siły witalnej, które umożliwiają jej przezwyciężenie takiej samopowtarzalnej inercji: zmienność i substancjalność. Zmienność wyraża się poprzez bardzo szeroki zakres jej oddziaływania zaczynając od wszystkich rodzajów form fizycznych takich jak kamienie, kryształy, rośliny, zwierzęta i ich subtelnej emanacji eterycznej, przez plan astralny i mentalny, co wyraża się w stanach psychicznych i umysłowych oraz jakości emocji i myśli (zarówno ludzi, zwierząt jak i istot nieinkarnowanych), aż do wpływu na wyrażanie woli i rozumności, jeśli oczywiście dana istota ma taką możliwość. Substancjalność z kolei odnosi się do tego, że uwzględniając określone zasady odpowiadające naturze tej siły, możemy ją kumulować, kondensować, przechowywać i nasycać nią różne formy, zarówno materialne jak i subtelne. Z tych dwóch cech wynika trzecia, a mianowicie adaptywność siły witalnej, która powoduje, że w kontakcie z formami określonego poziomu przyjmuje ich jakości, ale pobudza je do wzrostu w poszukiwaniu subtelniejszych i nowych sposobów wyrażania tych jakości. Stąd wynika fakt, że nigdy nie znajdziemy dwóch identycznych kryształów tego samego minerału, albo identycznych liści tej samej rośliny oraz tłumaczy fenotypową zmienność u identycznych genetycznie bliźniaków czy klonów. Badania przeprowadzone na wodzie o rożnym stopniu nasycenia siłą witalną wykazały, że woda o większym nasyceniu krystalizowała w doskonalsze i bardziej harmonijne geometrycznie struktury i jednocześnie wykazywała dużo większą różnorodność form krystalicznych, niż woda nie nasycona. Ta sama zasada dotyczy wszystkich innych krystalicznych form materii czyli metali i minerałów. Generalnie badaniem tych praw i przemian zajmuje się alchemia, choć oczywiście istnieje też ogromnie wiele metod stricte magicznego zarządzania siłą witalną. W jodze i mistyce wschodniej na podstawie tych trzech cech powstał system kilkudziesięciu pran o rożnym zakresie działania i stopniu subtelności, natomiast alchemia zachodnia mówi o rożnych merkuriuszach lub rtęciach. Pojęcie Siły Życiowej (Vis Vitalis) było dobrze znane w europejskich naukach przyrodniczych aż do połowy XIX wieku, kiedy to zostało mylnie wyeliminowane z powodu odkrycia metod sztucznej syntezy organicznej, która umożliwiła otrzymywanie związków organicznych bez udziału organizmów żywych, co miało być dowodem na to, że istota życia leży wyłącznie w skomplikowanych reakcjach chemicznych na poziomie materialnym. Z tego przeświadczenia rozwinął się potem mechanistyczny materializm, który leży u filozoficznych podstaw głównego nurtu współczesnej nauki.

Co do samej natury siły witalnej dominują dwie koncepcje. Jedna mówi że jest to bezpośrednia subtelna emanacja Słońca, druga natomiast, że powstaje ona w wyniku oddziaływania emanacji słonecznej na pole elektromagentyczne i ciała subtelne Ziemi. Tak czy inaczej w codziennych warunkach, na płaszczyźnie fizycznej siła witalna wypełnia całą dostępną nam zmysłowo przestrzeń i w widzeniu eterycznym wygląda jak nieprzerwany deszcz drobnych iskierek opadających powoli w powietrzu. W ikonografii egipskiej na przykład przedstawiana jest symbolem tarczy słonecznej o wielu skierowanych w dół promieniach, z których każdy zakończony jest dłonią trzymającą Ankh. Jest to godforma Atona, która wyraża życiową i życiodajną emanację Ra.

Powstaje więc pytanie co z alchemicznego punktu widzenia jest „żywe” a co „martwe”. Jest to dość skomplikowane zagadnienie i jeśli chce się do niego podejść z uczciwym zaciekawieniem a nie dogmatycznym przekonaniem, że wszystko już wiadomo na temat „świętości życia”, to można zostać posądzonym o wiele moralnych ułomności i etycznych zaniechań. Możemy wyróżnić kilka rodzajów substancji przesyconych siłą witalną: żywe – czyli takie, które mają zdolność pobierania siły witalnej z otoczenia i używania jej do wzrostu i ewolucji; życionośne – czyli takie, które mają zdolność kumulowania większego potencjału siły witalnej niż otoczenie, przechowywania i/lub przenoszenia go w niezmienionej formie i uwalniania w określonych warunkach; oraz martwe – czyli takie, które za pomocą różnych zabiegów fizycznych, chemicznych lub alchemicznych zostały pozbawione siły witalnej lub jej potencjał został znacznie obniżony względem stanu naturalnego. Jest to stan tymczasowy, ponieważ każda substancja alchemicznie „martwa” z czasem ponownie wysyca się napływającą nieustannie siłą witalną. Nie oznacza to jednak co oczywiste, że np. martwe zwierze ponownie dzięki temu ożyje. W takim przypadku obserwujemy ciekawe zjawisko, mianowicie, jeżeli ciało zwierzęce zostanie pozostawione w warunkach ograniczających rozwój drobnoustrojów wywołujących procesy rozkładu, to część procesów komórkowych i wegetatywnych, np. wzrost włosów przebiega jeszcze długo po śmierci i zatrzymuje je dopiero odparowanie wody, czyli gdy nastąpi naturalna mumifikacja. Można więc zapytać skąd bierze się energia do tych reakcji skoro układ oddechowy i krwionośny nie działa, a pojedyncze komórki nie mają nagromadzonych tylu substancji odżywczych, aby wystarczało to na całe dnie czy nawet tygodnie funkcjonowania. Jest to wegetatywny proces wzrostu z pogranicza roślinnego, w dużej mierze niezależny od tych wszystkich warunków niezbędnych dla życia zwierzęcego, który wynika z naturalnego dopływu siły witalnej z otoczenia i uruchamiania przez nią nie zdegradowanych struktur tkankowych i komórkowych. Podobnie eksperymenty na roślinach dowodzą, że ścięta roślina umieszczona w czystej wodzie, żyje jeszcze przez jakiś czas, po czym zwykle umiera, natomiast rośliny umieszczone w wodzie wysyconej siłą witalną mają tendencje do wzrostu nowych pędów, często nawet kwitną oraz uzyskują dużą zdolność regeneracji tkankowej dzięki czemu mogą wytworzyć nowe korzenie i ponownie stają się zdolnym do samodzielnego życia organizmem. Ponadto rośliny hodowane na kumulatach witalnych rosną szybciej i mają skłonność do gigantyzmu, który wcale nie wynika z ich genetyki. Mam nadzieję że tych kilka przykładów daje jako taki obraz zjawiska które kryje się pod pojęciem „siły witalnej”. Jeśli chodzi o fizyczno-mechaniczne zagadnienia dotyczące jej pozyskiwania i wykorzystywania to ich podstawy dobrze zostały opisane przez Wilhelma Reicha w jego pracach dotyczących inżynierii orgonowej. W ten sposób Reich odkrył na nowo i doświadczalnie fundamenty nurtu technologicznego, który znany był doskonale w przeszłości, ponieważ ogromna część technologii atlantydzkiej była oparta na psycho-mechanicznym wykorzystaniu siły witalnej właśnie.

Ciało ludzkie pobiera w naturalny sposób określone ilości siły witalnej z otoczenia poprzez pokarm, oddychanie oraz kumulacje subtelną. Dzięki temu zachowana jest homeostaza fizjologiczno – energetyczna umożliwiająca funkcjonowanie wszystkich aspektów istoty ludzkiej, od wegetatywno -  instynktownych po mentalne i wolicjonalne. Oczywiście w trakcie inkarnacji duża cześć energii skierowana jest na podtrzymanie integralności cielesnej, co wiąże się z istnieniem mechanizmu, który w wypadku niedoboru siły witalnej w pierwszej kolejności odłącza energetyzowanie funkcji wyższych. W wyniku tego kreatywna wola wynikająca z rozumności zmienia się w wolę przetrwania zarządzaną przez instynkt samozachowawczy. Wydawać się może że jest tu sprzeczność z zasadą mówiącą, że to co wyższe rządzi tym co niższe, jest to jednak sprzeczność pozorna ponieważ u źródeł każdej inkarnacji leżą określone imperatywy duchowe. Z tego też powodu niedoenergetyzowanie witalne wynikające z niekorzystnych warunków otoczenia, niewłaściwego odżywiania czy/i wpływów wampiryzujących, objawia się w pierwszej kolejności degeneracją kreatywności umysłowej i emocjonalnej. Człowiek staje się bezwolny, podatny na sugestie, myśli schematycznie i jest emocjonalnie skupiony na trwaniu w stanie względnej równowagi, która nie stawia żadnych nowych wyzwań wymagających zużywania energii. Głównym sposobem działania staje się bezrefleksyjne reagowanie na napływające bodźce. Tego rodzaju automatyzacja zachowań eliminuje w ogromnym stopniu możliwość samoświadomej oceny własnego funkcjonowania i wywołuje dość powszechne zjawisko polegające na tym że ludzie wolą mniej lub bardziej celowo okradać się nawzajem z siły witalnej, niż uczyć się technik akumulacji i wolicjonalnego zarządzania jej przepływem, aby bez potrzeby krzywdzenia innych zachowywać korzystną dla siebie homeostazę. Objawia się to w całej różnorodności toksycznych relacji, w których jedna ze stron (albo obie naprzemiennie) znając słabe i czułe punkty drugiej prowokuje do emocjonalnej polaryzacji uwalniającej witalny potencjał. Dotyczy to zarówno emocji potocznie uznawanych za negatywne, jak i pozytywne, np. uwielbienie dla guru, polityka czy celebryty. W sytuacji gdy tak ogromne ilości wolnej energii dostępne są od ręki, karmienie się innymi ludźmi jest oczywistym dowodem degeneracji lub - co równie częste - umyślnego pasożytnictwa.

Jest więc kilka czynników, których jakość wpływa na witalną samowystarczalność, a przez to na możliwość wykorzystania własnego życia w sposób bardziej kreatywny i rozumny. W pierwszej kolejności są to wszystkie aspekty związane z utrzymaniem ciała w zdrowej kondycji psychofizycznej, dzięki czemu będzie ono mogło wydajnie pobierać witalność z otoczenia korzystając ze swoich naturalnych mechanizmów wegetatywnych i instynktowych. Współczesne żywienie prócz tego czy produkt jest zdrowy czy niezdrowy, ekologiczny czy sztuczny ma jeszcze jeden mankament, mianowicie ogromna część produktów żywnościowych nawet jeśli jest naturalnego pochodzenia, jest alchemicznie martwa, ponieważ procesy ich produkcji nie uwzględniają czynnika witalnego i gubią go. Zatem, „martwe” są wszystkie produkty roślinne i zwierzęce, które w procesie obróbki zostały podgrzane powyżej 45*C lub głęboko albo na długo zamrożone, a także te które były traktowane stężonymi odczynnikami mineralnymi lub pochodzącymi ze sztucznej syntezy organicznej. (Tu warto wiedzieć, że ogromna część spożywczych substancji syntetycznych, „identycznych z naturalnymi”, a także praktycznie cały przemysł farmaceutyczny opiera się na syntezie organicznej dla której bazą są frakcje ropopochodne. Ropa naftowa mimo że jest substancją naturalną co do zasady jest „martwa”, a nawet gdyby nie była to po przejściu przez rafinerię niewiele by jej to pomogło.) Żywność taka może być zupełnie wartościowa z dietetycznego punktu widzenia, pod względem bilansu kalorycznego, zawartości witamin, mikroelementów itd., jednak wprowadzenie jej do organizmu powoduje, że jest „ożywiana” zgromadzoną w nim wcześniej siłą witalną i w tej sposób zmniejsza potencjał dostępny dla innych funkcji. To samo dotyczy wody wodociągowej uzdatnianej chlorem lub innymi środkami chemicznymi. Oczywiście jeśli chodzi o produkty mięsne nie ma możliwości zachowania tych zasad na większą skalę i nic na to nie można poradzić. Jedyne co można zrobić to nauczyć się technik kondensacji wolicjonalnej i po prostu nasycać spożywane produkty według uznania.
Drugim czynnikiem fizjologicznym jest oddychanie i powiązana z nim kumulacja subtelna. W tym wypadku mamy dwa zagadnienia: zdolność do kumulacji siły witalnej wynikająca z czynników psychofizjologicznych oraz aspekt środowiskowy.

Aspekt środowiskowy wiąże się  przede wszystkim z dużymi skupiskami miejskimi. Pierwotna siła witalna opadająca z górnych warstw atmosfery warunkuje się do jakości pierwszych substancji zawieszonych w powietrzu jakie napotyka w istotnej ilości. W ten sposób przyjmuje jakości zawieszonych pyłów, spalin i zanieczyszczeń, „ożywia” je i na poziomie eterycznym wzmacnia ich oddziaływanie tworząc rodzaj witalnego smogu. Drugim czynnikiem są pola elektromagnetyczne rożnego rodzaju nadajników i urządzeń. O ile dawni alchemicy nie mieli do czynienia z tymi zjawiskami, to badania Reicha pokazały ogromną rolę pół elektromagnetycznych i generalnie elektryczności oraz promieniowania na warunkowanie pierwotnej siły witalnej w taki sposób że staje się wręcz zabójcza dla organizmów żywych.

Siła witalna dostarczana jest do ziemskiej atmosfery w sposób stały i równomierny i w skali globalnej podstawowa zmienność jej natężenia dotyczy cyklu dobowego. Jednak już w obrębie atmosfery działają mechanizmy redystrybucji które powodują, że na pewnych obszarach będzie się gromadził większy potencjał a na innych mniejszy. Zależy to od: szerokości geograficznej i związanej z tym strefy klimatycznej (chodzi tu przede wszystkim o wahania temperatury i wilgotności); wysokości nad poziomem morza (im wyżej, tym więcej nieuwarunkowanej pierwotnej witalności, szczególnie spektakularnie potrafi to wyglądać podczas lotów samolotem przy dobrej pogodzie); frontów pogodowych (np. pole elektrostatyczne wytwarzane przez burzę ściąga z otaczających terenów witalność w kierunku mas burzowych, gdzie następnie opada wraz z deszczem. Dlatego właśnie woda burzowa jest jedną z głównych substancji, z której w alchemii uzyskuje się wstępne kondensaty witalne przez odpowiednią destylację) oraz prądów tellurycznych. Prądy telluryczne powstają w wyniku wytwarzania się różnicy potencjałów elektrostatycznych między górnymi warstwami atmosfery a powierzchnią ziemi. Generowanie tego potencjału zależy od wielu czynników, przede wszystkim od oddziaływania pola magnetycznego słońca na pole magnetyczne i jonosferę ziemi, atmosferycznych prądów konwekcyjnych i także w pewnym stopniu od pływowego oddziaływania grawitacyjnego słońca i księżyca na masy powietrza. Są to wielkoskalowe słabe prądy o bardzo niskiej częstotliwości przemieszczające się w gruncie lub w toni oceanicznej. Na lądzie ich przepływ zależy od budowy geologicznej terenu, ponieważ niezbędne są do tego warstwy przewodzące. Naturalnie są to warstwy wodonośne oraz złoża substancji metalicznych, a w dzisiejszych czasach dodatkowo wszelkiego rodzaju wielkoskalowa infrastruktura wykonana z materiałów przewodzących, jak linie wodociągowe, gazowe, elektryczne, tory kolejowe czy stalowe konstrukcje nośne budynków. Te sztuczne struktury i tworzące się wokół nich pole elektrostatyczne powodują uziemianie siły witalnej, co w warunkach wielkomiejskich obniża potencjał dostępny dla żywych organizmów. Z jednej strony to dobrze bo uziemiana jest cześć witalnego smogu miejskiego, ale z drugiej powoduje to powstawanie lokalnego mikroklimatu o zmniejszonej witalności, która jest w dodatku złej jakości. Jest to źródłem wielu zaburzeń psychosomatycznych i istotnym czynnikiem w powstawaniu 'chorób cywilizacyjnych'. Pomijając lokalne zaburzenia, generalny ruch prądów tellurycznych odbywa się w kierunku nasłonecznionej strony ziemi do równika, natomiast od strony zacienionej w kierunku biegunów, co w powiązaniu z ruchem obrotowym daje zjawisko elektrostatycznej cyrkulacji, za którą w skali globalnej podążają potencjały witalne. Stąd wynika zjawisko doskonale znane w wielu systemach mistycznych, ale nigdy nie wytłumaczone, że największy potencjał siły witalnej, prany, many itd. dostępny jest na granicy dnia i nocy, od świtu i przez pierwsze godziny po wschodzie słońca oraz przez pierwsze godziny po zachodzie. W wielu procesach alchemicznych fakt ten wykorzystywany jest poprzez użycie zebranej porannej i wieczornej mgły i rosy jako wstępnego kondensatu.

Czynniki psychofizjologiczne wiążą się z zaburzeniami wegetatywnymi, instynktowymi i psychicznymi, które zmniejszają skuteczność naturalnych mechanizmów kumulacji jakie posiada ludzkie ciało. Wywołane przez przewlekły stres lub doświadczenia traumatyczne emocje, które nie mogły być na bieżąco zintegrowane, stanowią poważny problem w utrzymaniu prawidłowej homeostazy ponieważ wyparte w obszar nieuświadomionej psyche prędzej czy później zaczynają wyrażać się w sposób niekontrolowany pod postacią nerwic wegetatywnych, natręctw, migren, nerwobóli, zwiększonego napięcia mięśniowego, depresji czy nadpobudliwości somatycznej i w ten sposób stają się nowym elementem energetyzowanym przez witalność pobieraną poprzez ciało z otoczenia. W dłuższej perspektywie prowadzi to do powstawania larw astralnych, których istnienie i funkcjonowanie w znacznym stopniu odbija się na zdrowiu fizycznym i psychicznym i zwrotnie, na skuteczności działania mechanizmów kumulacji. Wiąże się to z powstawaniem nerwic pokarmowych, zaburzeń oddechu i cyrkulacji witalnej w wyniku powstawania tzw. 'zbroi mięśniowej' oraz zaburzeń snu, szczególnie fazy snu głębokiego, podczas której najintensywniej zachodzi kumulacja subtelna.

Współczesna medycyna i farmakologia niespecjalnie sobie radzi z takimi dysfunkcjami z pogranicza ciała i psyche. Stosuje się różne rodzaje syntetycznych substancji psychoaktywnych i środków blokujących receptory w mózgu i obwodowym układzie nerwowym oraz terapie behawioralną. Podejście alchemiczne w aspekcie leków roślinnych czyli spagiryków jest nieco inne. Otóż wiedząc jakie jakości wyrażają poszczególne rośliny i na jakie mechanizmy fizjologiczne oddziałują zawarte w nich substancje możemy przygotować żywy preparat, który będzie uwarunkowanym danymi jakościami kondensatem siły witalnej, a przez to korzystając z jej adaptywności będzie oddziaływał jednocześnie na fizyczny, eteryczny, astralny i mentalny poziom danego zaburzenia czy choroby oraz jej relacji ze świadomością i tożsamością pacjenta.

Jeszcze innym ale powiązanym z pozostałymi aspektem problemu są kulty religijne warunkujące mechanizmy psychofizjologiczne i mniej lub bardziej dobrowolne oddawanie swojej witalności pod wpływem określonych przekonań, wiary czy para-magicznej manipulacji i wiązania przy użyciu przesiąg, klątw i pieczęci. Jeśli więc będziemy swoimi chorobami, cierpieniem, czy napięciem popędowym karmić „boga” zamiast nakierować swoją uwagę na zrozumienie natury problemu i poszukiwanie jego rozwiązania, to nie powinniśmy się dziwić, że pozbywając się znacznych ilości energii dostajemy efekty na poziomie placebo i autosugestii. Oczywiście nie ma nic złego w autosugestii jako takiej, ale skoro osiągnęliśmy sukces używając umiejętnie własnego umysłu i jest on naszą zasługą, to nie ma powodu projektować go na figury nie mające z tym wiele wspólnego. Szeroko pisał o tym Mateusz w wielu postach, więc nie będę tego powtarzać. Jest jednak jedna rzecz, którą warto podkreślić i dobrze zrozumieć: otóż z witalnego punktu widzenia kulty religijne działają w bardzo wąskim pasmie energetycznym, gdzie siła witalna uwarunkowana jest do poziomu i jakości ludzkich emocji i nie tak znów wysokich intelektualnie przekonań, również w dużej mierze opartych na emocjach (lęku i przyjemności, nagrody i kary itd.). Gdyby było tak, że kulty te są naprawdę uniwersalne i obiektywne, a czczony tam „bóg” był rzeczywiście tym „makrokosmosem”, którego odzwierciedleniem jest człowiek, to potrafiłyby dokonywać transmutacji siły witalnej w całym jej spektrum, tak jak możliwe jest to w systemie ciał ludzkich. Jest to prosty logiczny i magiczny wniosek oparty na sprawdzalnych faktach, które możemy obserwować na dziesiątkach różnego rodzaju kultów i religii. A fakty są  takie, że ani sam schemat rytualny kultu, ani jego kapłani, ani nawet godforma, która nimi zarządza (a powinno być odwrotnie), nie mają takich możliwości i dlatego potrzebują tłumów ludzi z odpowiednio uwarunkowanymi umysłami i emocjami, którzy w naturalny sposób gromadzą witalność z otoczenia, ale przetwarzają ją już nie na konieczne do utrzymania prawidłowej homeostazy jakości, ale na paliwo kultowe gromadzone i zarządzane przez godformę działającą w granicach generalnego rytuału na którym kult jest oparty. Kulty, które potrafią coś więcej są zawsze oparte na jakimś starożytnym artefakcie z podwiązanym pod niego rytuałem obsługi, jednak nawet to nie służy do bezpośredniej energetyzacji, ale głównie do  podtrzymywania sztywnej astromagicznej struktury mentalnej, która mówi ludziom co i w jakim czasie mają robić, na czym się skupiać i które idee w jakim czasie wielbić by wygenerować witalność uwarunkowaną koniecznymi dla rytuału jakościami. Zatem z witalnego punktu widzenia zarówno godforma jak i zintegrowani z nią kapłani są mentalno-psychicznymi pasożytami pozostającymi w toksycznej relacji z przeciętnym użytkownikiem kultu, który trwając w tej relacji upośledza wyższe funkcje swojego człowieczeństwa gdyż możliwości ich energetyzowania zostają znacznie ograniczone. Podobny mechanizm działa w przypadku kultów jednostki dotyczących przywódców, polityków, celebrytów itp.

20 komentarzy:

  1. Treść wpisu jest wielce interesująca. Szkoda, że większość jest dla mnie nieweryfikowalna. Część treści mocno koresponduje z tym co wiem lub zaobserwowałem. Rozpatruję te wpisy głównie analitycznie, porównuję ze swoimi dotychczasowymi wnioskami nt. rzeczywistości i szukam dziur logicznych. Autorze, skąd tak dokładna wartość jak 45 stopni?

    W każdym razie - nawiązując do poprzedniego wpisu Mateusza - jeżeli będziesz jeszcze pisać, to masz we mnie czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  2. 45*C bierze się stąd, że jest to graniczna temperatura denaturacji białek, która rozpoczyna rozpad naturalnych kondensatorów jak cytoplazma, krew i sok roślinny. Oczywiście jest to granica dla prowadzenia sztucznych procesów na pozyskanym materiale roślinnym lub zwierzęcym. Funkcjonujący organizm potrafi przetrwać znacznie wyższe temperatury, czego dowodem są rośliny i zwierzęta żyjące na pustyniach, w gorących źródłach lub fakt że wchodzimy do sauny i nie umieramy. W tym przypadku działają mechanizmy termoregulacji, które to umożliwiają, a których nie ma gdy roślina jest ścięta lub zwierze zabite.

    OdpowiedzUsuń
  3. takich artykułów potrzeba. pisać więcej proszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za artykuł.Bardzo interesujący wpis.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprawa deszczu jest dosć interesująca.Potrafi przyniesć ulgę i nie zastąpi go zadna woda z kranu.Nawt jak juz spadnie powietrze jest o wiele przyjemniejsze.Możnaby to wykorzystać.Nawet eksperymentalnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi też mnie owa destylacja.45*C podejrzewam ze jest temperatura graniczna dla takiej wody,aby mogła zachować pierwiastek witalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W żargonie alchemicznym nazywa się taką destylację "filozoficzną" i polega ona na utrzymywaniu substancji przez długi czas (tygodnie, miesiące, czasem lata, zależy co się destyluje) w zamkniętej szczelnie aparaturze w temperaturze znacznie poniżej temperatury wrzenia, ale na tyle wysokiej żeby umożliwiała swobodne parowanie. Powoduje to że substancja nie przechodzi w stan gazowy co uwalnia i rozprasza witalność, ale podnosi się znad powierzchni cieczy w postaci oparu lub mgły, która przepływa do chłodniejszego odbieralnika gdzie kondensuje.

      Usuń
  7. Podejrzewam ze Twoje podejscie jest trochę energetyczne,Mam jakieś tam małe doświadczenia.Próbowałes ciągnąć energię z ziemi?Albo jej "ognistą" naturę do niej odprowadzać?(choć madrzej by było jakoś ja kumulować)Uzdrawiać,i nie czułes sie po tym pózniej gorzej?Interesują mnie takie doswiadczenia badż podobne i ciekawi jak odczuwają je inni.Interesuje mnie sfera energii tym bardziej ze mam w tym jakieś malutkie poczatki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio podczas odrzucenia swojego nałogu,doświadczyłem jakości nad którymi nie mogłem zapanować.Przypominało to sytuacje kolegi Mateusza który w niewłaściwym czasie sporządził Marsowa miksturę i po jej zażyciu chciał spalić swój dom.Wydarzenie jest o tyle ciekawe,że rodzi pytania.Z kąd sie to bierze?Czy sma pasja jak określa ją Bardon dysponuje w sobie żródłem "energii" spychanych do niej za pomocą nałogu,a w chwili jego odrzucenia uderza ona z większa i nagromadzona siłą?Być może również astrologicznie to nie był dobry czas na takie eksperymenty,należało okreslic lepszy aby nie być skazanym na bardziej destrukcyjny wpływ planet?

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej Autorze, bardzo ciekawy tekst. Jak zapatrujesz sie na surowa weganska diete? Jesc do tego tatara? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gruby tekst. Skąd posiadasz aż tak szczegółową wiedze? Odbierasz ją czy została Ci przekazana przez kogoś?
    Czekam na więcej tekstów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rożnica między mistycyzmem a rzeczywistą astromagią i alchemią polega właśnie na tym, że wiedza nie musi być 'dana' w wyniku inicjacji, channelingów czy opętań, ale można sobie ją zdobyć poprzez obserwacje, naukę, wnioskowanie, eksperymenty itd. Dlatego na przykład w mojej opinii w dzisiejszych czasach nic nie zwalnia alchemika od dogłębnej wiedzy z zakresu fizyki, chemii, biologii, psychologii i innych dziedzin głównego nurtu współczesnej nauki ponieważ w ten sposób można uchronić się przed alchemicznym mistycyzmem występującym częstokroć w pismach alchemików dawniejszych. Wiele zjawisk opisywanych w dawnych pismach za pomocą zawiłych alegorii, można dziś wytłumaczyć na gruncie zasad fizyki i chemii, co daje lepszy wgląd w naturę prowadzonych procesów i dobór odpowiednich warunków. Natomiast próby bezrozumnego odtwarzania dawnych receptur mogą skończyć się jakimiś sukcesami albo przez przypadek albo gdy proces taki został magicznie zrytualizowany i dzięki temu stał się rodzajem alchemagicznego działania polegającego na ewokacji i inkarnacji jakiegoś bytu w ciało będące stałym (czyli samoładującym się poprzez naturalne astrocykle) kondensatorem siły witalnej z odpowiedniego poziomu: mineralnego, roślinnego czy zwierzęcego. Wbrew pozorom alchemia także ma swoje godformy, które są ideacją wielu procesów oraz powiązane z nimi egregory powstałe z powtarzania tych procesów przez wielu alchemików w różnych czasach. Stąd właśnie wynika nurt alchemicznego mistycyzmu, w którym wiedza alchemika wynika z natchnień i nawiedzeń, a nie z faktycznego rozumienia tego co robi. Stąd powstaje niebezpieczeństwo, że możne nie wiedzieć co tak naprawdę inkarnuje w swoją materię i nie panować rozumnie nad procesem ale być przez niego prowadzonym jak każdy inny mistyk w każdej innej dziedzinie duchowości.

      Usuń
  11. Jaki jest najlepszy sposob na wypedzanie/niszczenie larw astralnych? Czy rytualne palenie bialej szalwi oraz palo santo jest wystarczajace? Czy nazwa larwa astralna jest tozsama z tybetanskim/buddyjskim pojeciem Nagów (duchów wody)?
    Załączam opis ćwiczenia (9 oddechów oczyszczajacych - ostatnie cwiczenie "Trzy ostatnie wdechy i wydechy robimy przez oba nozdrza. W momencie wydechu wyrzucamy z kanalu centralnego przez szczyt glowy negatywna energie w formie ciemnego dymu - związaną z nagami (duchami wody, które mogą nas prowokować)"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za podsuniecie ciekawego tematu Nagów.Z tego co widzę,owa "filozofia" ciekawie tłumaczy niektóre aspekty.I za 9 odechów.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Jak się podoba to zobacz też ćwiczenia Tsa-lung.

      Usuń
  12. Nie, larwy astralne to nie Nagi. Mateusz pisał na ten temat w swoich postach, metodą pracy z larwami jest integracja psyche i aspektów psycho-mentalno-somatycznych wokół których powstaje struktura larwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zgodnie z tym co napisał, larwa jest swojego rodzaju cieniem świadomości?

      Usuń
  13. Kiedyś było wspomniane,praktycznie jednym słowem o duchach natury.Może by cos o tym napisać z punktu widzenia praktyka a nie tylko teoretyka?Ciekawi mnie czy sa to tylko istoty elementów czy coś więcej?Można by sądzić iz byli to pierwotni Bogowie.Przynajmniej niektórzy.Jak Belzebub wspominany w biblii,władca much.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy tekst dobrze ujmujacy podstawy. Trzeba ciągle podkreślać ważność energii słonecznej. Widać to każdym kroku, po dniu (niekoniecznie gorącym!) spędzonym na słońcu nie chce się jeść, mamy dużo energii itd.
    Przypuszczam, że zjawisko chemtrails jest nowoczesnym sposobem na zredukowanie pozytywnego wpływu tej energii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chemitrails są elementem witalnego smogu o którym pisałem.

    OdpowiedzUsuń