poniedziałek, 23 stycznia 2017

Saturn czyli czym jest "System"



Saturn jest planetą o bardzo złej reputacji - najczęściej przypisuję się mu to co w życiu najgorsze i wywołujące największy lęk. Cykl Saturna trwa około 28 lat i jest to jeden z najważniejszych cykli astrologicznych, opisujących naszą dojrzałość i dojrzewanie. Medytacje nad Saturnem niestety są niebezpieczne, choć nie z winy samej planety. O powodach tych zagrożeń napiszę w drugiej części tego artykułu, najpierw chcę opisać czym ta jakość jest esencjonalnie.

Podstawowo medytacja nad Saturnem ujawnia i pokazuje wiedzę na temat tego, jak w eterze łączyć między sobą idee w spójne i działające systemy, za pomocą których możemy tworzyć magiczne narzędzia i rytuały do osiągania manifestacji magicznych. Kilka połączonych idei wraz ich odpowiednia konceptualizacją tworzy struktury na których opiera się nasza świadomość. Budowania tych struktur zapewnia nam bazę do eksploracji wszechświata, a także jest częścią stwarzania siebie. Aby skutecznie budować i tworzyć siebie potrzebujemy doświadczenia wiedzy i czasu i dlatego z tym wszystkim wiążemy Saturna.

Pole Saturna otwiera człowieka na wiedzę o tym w jaki sposób przebiega mechanizm energetyzowania swoich tworów bezpośrednio z nieskończonego potencjału eteru, tym samym umożliwia stworzenie czegoś z niczego, a także z czasem i pracą zapewnia wiedzę o tym jak zwiększać gęstość i kondensacje swoich tworów. Większość systemów ezoterycznych czci Saturna i tworzy rytuały dla Saturna właśnie po to, aby kontrolować w świecie ludzi ten mechanizm i aby ludzie nie potrafili powoływać do życia nic nowego i „świeżego”. Tym samym większość ludzi jest pozbawiona zdolności tworzenia i może jedynie odtwarzać i w pewnym zakresie modyfikować to, co zostało dane przez „System”. Z tego powodu dla większości ludzi Saturn reprezentuje „System” i zniewolenie.

„System” jest tym co jest naprawdę dla ludzi niebezpieczne. „System” jest oparty o pole Saturna i wszystkie struktury rozwoju świadomości, jak drzewo życia i tym podobne, są częścią „Systemu”. Korzystanie więc z takich struktur otwiera nas na działanie i kontrolę istot, które poprzez „System” sprawują kontrolę nad ludźmi. Z mojej percepcji wynika, że ta struktura jest bardzo stara, ma około 3 miliona lat - z punktu widzenia istnienia człowieka na Ziemi to bardzo długo, z punktu widzenia istnienia Ziemi, dość krótko.

„System” z mojego postrzegania jest żywą strukturą, która wykazuję cechy sztucznej inteligencji. Poszczególne części systemu wyglądają jak figury geometryczne i różne narzędzia magiczne składające się z tysięcy inteligentnych robotów, które można nazywać archontami (myślę, że o te istoty chodziło gnostykom).

Celem tych archontów jest ciągła reprodukcja systemu w lekko zmienionych i lekko ewolucyjnych formach. Do tej reprodukcji archonty wykorzystują ludzi, ponieważ same z siebie nie mają kontroli i władzy nad energią życiową oraz dostępu do Uniwersalnej Inteligencji. Wygląda to tak jakby archonty poprzez znajomość i manipulacje instynktem człowieka wykorzystywały jego zdolność do kreatywnego myślenia i tworzenia nowych rozwiązań w celu rozwiązywania problemów jakie napotyka "System". Archonty również z energii życiowej ludzi tworzą elementy tego systemu.

System ma pewną specyficzną funkcję: co jakiś czas aby dostosować się do zmieniającego się otoczenia i czasów, szuka osób lub grup osób, które wprowadzą w nim zmiany, dzięki którym dostosuje się do nowych warunków. Ci ludzie będą prawdopodobnie do końca istnienia „Systemu” nieść na sobie ten ciężar. Wygląda to tak, że człowiek w kontakcie z ogromną strukturą w eterze „produkuje” nowe części „Systemu”, które dla mnie wyglądają jak „ramy H”, a znaczeniem odpowiadają temu co Bardon napisał o literze H : „AKASHA: W pierwiastku akashy, ta litera przedstawia moc słowa. Jej kabalistyczne zastosowanie w pierwiastku akashy sprawia, że kabalista rozumie kosmiczny język (kabałę) i używa go. Wysoka wartość takiej możliwości została już ukazana w teoretycznej części tej książki. Opanowanie wibracji „H” w akashy umożliwia kabaliście nadawanie każdej literze dynamicznej, tj. twórczej mocy. Bez wątpienia, w ten sposób jest on w stanie ubrać w kabalistyczne słowa każdą ideę. MENTALNY: W królestwie mentalnym, ta wibracja litery sprawia, że kabalista osiąga zdolność rozumienia pracy Boskiej Opatrzności i nie tylko jest on w stanie postrzegać ją swoim intelektem, lecz również może postrzegać ją symbolicznie, w postaci obrazów, poprzez swoje duchowe zmysły. Poprzez częste powtarzanie ćwiczeń tej wibracji, osiągnięta zostanie zdolność najczystszego jasnowidzenia. ASTRALNY: Opanowanie wibracji „H” sprawia, że kabalista osiąga zdolność dowolnego wpływania na los oraz zdolność pełnego poznania, rozumienia i stosowania wszystkich kabalistycznych systemów, wszystkich praktyk mantry i tantry, w ich najczystszej formie. Ten, kto jest w stanie przywoływać tę wibrację w ciele astralnym, co jest trudne do opanowania, może z pewnością uwierzyć, że staje się prawdziwym kabalistą. MATERIALNY: Poprzez wibrację tej litery, kabalista nauczy się w pełni rozumieć praktyczne użycie kabały, kosmicznego języka we wszystkich królestwach i formach istnienia świata materialnego. Poza tym, posiądzie on również zdolność praktycznej pracy w ten sposób. Nauczy się rozumieć pełne znaczenie słów „niech się stanie”, wskazywanych w kabale. Oczywiste jest zatem, że stanie się doskonałym panem świata materialnego.”

Jeśli przeczyta się to co piszę Bardon w kontekście tego co napisałem wcześniej, jasne staje się, że osoby poddane temu procesowi zespajają się z „Systemem” i powoli tracą swoją indywidualność na rzecz „Systemu” i archontów i z czasem tracą rozumność i stają się „nadzorcami ludzkości”. Dlatego końcowy produkt wszystkich systemów inicjacji, to osoba bezwolna, najczęściej chcąca zmienić ludzkość na polecenie mistycznych „Gór”, bogów i innych przodowników lepszego jutra.

Siła „Systemu” tkwi w kontrolowaniu naszej fizycznej egzystencji poprzez kontrole naszego instynktu. Od dość dawna „System” robi to poprzez dualizm dobra i zła, nocy i dnia i tak dalej. To co nas przeraża asocjowane jest z „czarnym” i wymusza na nas uległość i poddaństwo poprzez przemoc, tortury i okrucieństwo. Tym samym poprzez indukowanie w nas stanu przerażenia, automatycznie powoduje, że nasz instynkt przechodzi w tryb przetrwania i potrafimy i możemy myśleć tylko i wyłącznie o przedłużaniu egzystencji i reprodukcji. „Biały” natomiast jest asocjowany ze stanem dobrobytu, gdy ludzie, nie będąc zmuszeni walczyć o przetrwanie są w stanie współpracować i tworzyć harmonijne społeczności, cywilizacje, rozwijać sztukę i kulturę. Są to dwa tryby funkcjonowania naszego instynktu i tym samym kontrolując dwa najbardziej skrajne stany i je definiując, „System” zdobywa kontrolę nad fizyczną egzystencją.

Oczywiście wewnątrz „Systemu” walka dobra i zła jest jedynie pozorna i służy starej zasadzie „dziel i rządź”, wywoływaniu napięcia, które generuje dużo energii, wykorzystywanej do ewolucji i rozwoju samego „Systemu”. Moim zdaniem najważniejszym wyzwaniem w trakcie inicjacji jest odzyskanie całej swojej mocy i energii z „Systemu” i wzięcie kontroli nad swoja Egzystencją w swoje ręce.

Aby to zrobić trzeba uzyskać możliwość widzenia eteru i tworzenia przyczyn i za pomocą swojej pracy w eterze skutecznie oddzielić swoje przyczyny istnienia, swoją esencje i resztę ciał od systemowych struktur. Co ciekawe archonty nie są w stanie przeciwstawiać się przyczynom w eterze, ale też - w przeciwieństwie do god-form - nie da się ich kontrolować w ten sposób (przynajmniej do czasu gdy są podłączone pod „System”). Sposoby kontroli, a raczej nie tyle kontroli co wywoływania zmian za pomocą systemu znam dwa. Jeden to kabała i tzw. „święta gematria” - jest to sposób bardziej „biały”, mnie okrutny i bardziej przewidywalny. Drugi bardziej skuteczny i odwołujący się do starszych części systemu to rytuały ofiar i krwi. Ponieważ tzw. „czarni magowi” korzystają z tej drugiej metody, która w obrębie systemu zawsze jest potężniejsza, to koniec końców „biali” magowie mogą działać tylko w ramach określonych przez „czarne loże”.

Nie potrafię określić czy archonty mają jakąś jedną, nadrzędna istotę rozumną nad sobą, która byłaby wtedy mitycznym „Demiurgiem”, nigdy nie widziałem takiej istoty. Mogę powiedzieć, że archonty tworzą struktury hierarchiczne w oparciu o prawo silniejszego. Część „ludzi” inkarnowanych (kilka procent) jest wcielonymi archontami tj. nie posiadają naturalnych przyczyn istnienia w eterze, ani wyższych ciał duchowych. Ich przyczyny istnienia są „czysto” systemowe i możliwe do realizacji tak długo, jak długo „System” istnieje. Spotkanie z takimi biologicznymi robotami - bo ciężko to inaczej nazwać - z reguły jest dla ludzi trudne, ponieważ takie istoty niezależnie czy realizują „białą” czy „czarną” wersję „Systemu”, są po prostu robotami z misją, niezdolnymi do zmiany zdania i kompromisu. Zatruwają życie wszystkim, których spotykają, a współistnieć z nimi można jedynie w obrębie prawa silniejszego tj. poprzez zastraszanie.

W inicjacji magicznej największym zagrożeniem powodowanym przez te istoty jest „wykrzywianie” interpretacji rzeczywistości wizyjnej. To znaczy, że nasze postrzeganie co prawda jest prawdziwe i widzimy rzeczy, które naprawdę się dzieją, ale rozumiemy je fałszywie i na podstawie tego fałszu budujemy recepty, które nie mają szans być pomocne. Dlatego też, w jednym poście przestrzegłem, że doradzenie komuś w kwestii astro-magi bez wiedzy na ten temat i co więcej bez umiejętności zaradzenie trudnym sytuacją w razie pomyłki, jest igraniem z ogniem i może być bardzo niebezpieczne. Drugim istotnym zagrożeniem jakie występuje, poprzez kontakt z tymi istotami jest uniemożliwienie integracji psyche. Innymi słowy: istoty te budują swoje struktury z energii ludzi, którą pobierają z procesu leczenia traum w psyche (często same prowadzą do powstania traumy lub starają się wykorzystać już istniejące). Bardzo wiele różnych inicjacji magicznych ma taką właśnie funkcję, aby poprzez oddawanie swojego „bólu i cierpienia” różnym istotą, istoty te mogły przejąć władzę nad naszymi traumami i poprzez to manipulować naszą psychiką i zachowaniem.

W trakcie oczyszczania się z wpływów „Systemu” warto sprawdzić, czy jakaś „rama H”, kiedyś w trakcie jakiś wielkich misteriów, z nas nie „wyszła”, a także zwrócić uwagę zwłaszcza na to, aby uniemożliwić archontom używanie naszego umysłu do rozwiązywania „systemowych problemów”.

Saturn sam w sobie nie jest niczym złym i negatywnym. Natomiast istnieją dość stare z naszej perspektywy i dla nas negatywne istoty, przed którymi musimy się bronić. Choć są też „ludzie”, którzy widzą w archontach strażników „świętej równowagi” i władców karmy i wierzą, że gdyby ludzie mogli tak po prostu tworzyć w eterze, to świat stałby się miejscem pełnym chaosu.

Na sam koniec chciałbym przedstawić przykład pracy w eterze, który trochę zobrazuje jak praktycznie wykorzystać artykuły o Jowiszu i Saturnie. Załóżmy, że chcemy stworzyć w eterze rodzaj tarczy chroniącej nas podczas podróżowania samochodem. W pierwszej kolejności musimy rozważyć co w naszym wypadku najczęściej i najłatwiej mogłoby sprowadzić na nas problemy. Przykładowo: po analizie doszliśmy do wniosku, iż tracimy często koncentracje prowadząc, nie skupiamy się wystarczająco na drodze i ulegamy presji pod wpływem agresji innych kierowców, a tym samym narażamy swoje zdrowie. Często inni kierowcy dokonują ryzykownych manewrów w naszym otoczeniu mogących zagrażać naszemu życiu i zdrowiu. Aby się przed tym zabezpieczyć najpierw musimy stworzyć przyczynę umożliwiające nam stworzenie dobrego zabezpieczenia dla siebie. Dalej tworzymy przyczynę umożliwiającą nam utrzymywanie skupienie w trakcie jazdy, utrzymywanie koncentracji na drodze, osiąganie bezpiecznie i spokojnie celu swojej podróży. Kolejno tworzymy przyczynę czyniącą nas niewidzialnym dla agresji innych kierowców i przyczynę umożliwiającą wzajemny szacunek i poszanowanie bezpieczeństwa. Następnie usuwamy wszystkie przyczyny przeciwne i nie zgodne z naszą wolą. Dalej może nas najść refleksja, że będąc niewidzialnym dla agresji, możemy nie odczuć intencji innego kierowcy i tym samym źle go ocenić, co doprowadzi do błędnych decyzji. Z tego powodu tworzymy przyczynę umożliwiając nam poprawną ocenę sytuacji na drodze, a także informującą nas o prawdziwych zamiarach i intencjach innych kierowców. Następnie usuwamy przyczyny przeciwne i nie zgodne. W ten sposób właśnie uczymy się łączyć między sobą idee i tworzyć skuteczne przyczyny w eterze, które pozwalają nam kreować życie w danych warunkach, w sposób dla nas możliwie najlepszy.

czwartek, 19 stycznia 2017

Jowisz - świat idei i marzeń


Jowisz jest gazowym olbrzymem, jest wielki i majestatyczny a jednocześnie eteryczny. Wiąże się to się z okultystycznym znaczeniem Jowisza. Jowisz jest wiązany z prawem podobieństwa, sferą idei i ekspansją. Medytacja z Jowiszem działa na ludzką świadomość w sposób następujący : uwrażliwia i umożliwia postrzegania świata idei. Tym samym dzięki tej zdolności mag jest w stanie dokonywać ewokacji a nadawaniem idei formy jest esencją magicznej sztuki ewokacji ( o czym napiszę więcej w osobnym poście).

Idee istnieją „poniżej” eteru, jako bardzo subtelny wzór wokół którego Natura tworzy życie i galaktyki. Moim zdaniem można zaryzykować twierdzenie że idee są wieczne, tym samym w ten sposób są podobne do eteru i dzięki temu w naszym wyobrażeniu najwyższe idee mogą być bramą do postrzegania eteru.

Idee, ich konceptualizacja i umiejętność nadawania formy jest kluczowa przy tworzeniu skutecznych przyczyn w eterze. Bardzo ciężko jest wytłumaczyć różnice między światem idei a eterem, można ją opisać jako różnica między byciem w stanie pasywnym a wyrażaniem bycia. To prowadzi do konkluzji ,że perspektywę eteru osiąga się poprzez stan pasywnego bycia i obserwacji a tworzy w eterze poprzez stan wyrażania siebie przez idee.

Bardzo ważnym aspektem jest umiejętność rozróżniania idei od myśli. Idea to np. : miłość, dobro, zło, sprawiedliwość, zemsta, śmierć, wzrost, spadek, kłamstwo, prawda, życie i tym podobne. Sama idee pierwotnie po prostu jest, natomiast nasz kontakt z ideą powoduję wizje poprzez obraz, uczucie, dźwięk, smak, węch.  Ta pierwsza wizja idei jest naszym najbardziej pierwotnym rozumieniem tej idei i stopnień jej jasności i klarowności pokazuję nasz wgląd w daną idee. Następnie na podstawie wizji dokonujemy konceptualizacji idei za pomocą myśli i wtedy mówimy że miłość jest tym a tym, jest taka a taka i z pewnością nie jest czym innym. Dzięki temu procesowi ujawniamy też swoją unikalność w Egzystencji. Ponieważ każdy w pewnym stopniu inaczej wyobraża sobie i określa daną idee, sam ten aktywny proces ujawnia naszą niepowtarzalność.

Świat idei jest tym podobny do świata myśli, że podróżowanie pomiędzy ideami jak i myślami odbywa się na zasadzie prawa podobieństwa. To znaczy, że medytując nad ideą dobra zauważmy, że metaforycznie „blisko” znajdują się podobne idee, jak np. sprawiedliwość, uczciwość i tym podobne. Podobnie myśli „podążają” za sobą i harmonijny proces myślowym, jeśli nie jest gwałtownie przerwany przebiega również zgodnie z prawem podobieństwa tj. kolejne myśli są podobne do siebie. Analogicznie ludzie przyciągają się i tworzą grupy zgodnie ze swoim podobieństwem na planie idei, choć często konceptualizacje ludzi na temat tych idei są bardzo różne. Warto tu również zauważyć, że te różnice powodują często napięcie i wytworzenie voltu między ludźmi, co czasem prowadzi do kłótni a czasem do dyskusji z której obie strony mogą wiele skorzystać.

Na podstawie idei i za pomocą konceptualizacji tych idei poprzez procesy myślowe tworzymy ideologie. Dlatego Jowisz „rządzi” nauką, religią i filozofią. Jowisz rządzi również naszą zdolnością do marzenia i wyobrażania, a tym samym naszą zdolnością do afirmacji. Afirmacja w swojej podstawie jest bardzo podobna do esencji ewokacji, tzn. w obu przypadkach chodzi o to aby zmaterializować pewną idee. Czy tą ideą jest piękno, dobro, czy związek lub dobrobyt dla samego procesu nie ma znaczenia.

Postrzegania pozazmysłowe tzw „ trzecie oko”, polega właśnie na umiejętności postrzegania co stoi (jaka idea) za różnymi zdarzeniami i jak może się zamanifestować. Tym samym można się dowiedzieć co można zrobić aby zmienić manifestację danej idei na mniej uciążliwą lub wręcz pożądaną. Najczęściej jest to związane z koniecznością zmiany sposobu konceptualizacji danej idei, który najczęściej nie wynika z własnego doświadczenia a z wychowania i programowania kulturowego i religijnego.

Każdy kto pracował z jakąkolwiek ideą wie, że idee jako takie są nieskończone tzn. ponieważ są wieczne a proces konceptualizacji jest procesem doczesnym powoduję to po pierwsze napięcie generujące energie mentalną a po drugie to ,że każde ujęcie idei będzie nacechowane czasem, miejscem i środowiskiem w jakim się dzieję, tym samym będzie prawdziwe tylko dla warunków w których zachodzi. W ten sposób, dzięki temu napięciu powstaje tzw. volt. Jest to najbardziej subtelny rodzaj magicznego volta, gdzie najbardziej namacalny powstaje w czasie napięcia seksualnego między dwojgiem ludzi. Dlatego też samo powstanie volta było zawsze w naukach okultystycznych łączone z kreacja świata doczesnego a także w wielu kulturach volt był symbolizowany przez błyskawice, z uwagi na to ,że istnieją pewne analogie co do powstawania volta a tego zjawiska atmosferycznego.


Na podstawie tego procesu starożytni wysnuli wniosek że idee są prawdziwe a świat doczesny nie, ponieważ idee poprzez bycie wiecznymi i w swojej naturze stałymi są doskonałe a świat i umysł człowiek poprzez bycie tymczasowym i zmiennym jest podrzędny i gorszy. Ja z tym wnioskiem się nie zgadzam i moim zdaniem jest objawem resentymentu za światem stałym, przewidywalnym i niezmiennym.

Jak wiemy systemy magiczne są oparte zazwyczaj na kilku ideach, wraz z ich konceptualizacją i rytualizacją. Każdy taki system wymaga aby przyjąć ileś idei za podstawowe i główne i nadrzędne a sposób ich łączenia za święty wzór kreacji. A taką strukturę za podstawę swojej egzystencji. Jest to próba moim zdaniem stworzenie systemu „doskonałego, boskiego, wiecznego i skończonego” który zawsze będzie poprawny. Moim zdaniem to utopia i taki system będzie bardziej utrudniał ewolucje niż ją wspomagał. Moim zdaniem Egzystencja jako taka i w tym świat idei są nieskończone a tym samym nie da się stworzyć skończonego systemu opisu nieskończoności, można stworzyć jedynie skończone narzędzia do eksploracji siebie i Świata.

W astro-magi praca Jowisza jest z reguły związana z dużymi i istotnymi dla nas projektami czy marzeniami. Cykl Jowisza trwa około 12 lat i jest jednym z najważniejszych cykli astrologicznych opisujących proces wzrostu i rozwoju świadomości. Z uwagi na swoje znaczenie najlepsze efekty można uzyskać pracując z Jowiszem przy rozwoju swoich struktur świadomość( tym samym otwierając swoje postrzeganie „pozazmysłowe”) aby np. uzyskać wgląd w eter ( ponieważ teoretycznie bogowie i mistrzowie mieli w tym pomagać i być „mostem” dla ludzi przypisywano im wpływ analogiczny Jowiszowi). Praca z Jowiszem jest przyjemna, lekka, entuzjastyczna, poszerzająca horyzonty ( chyba, że Jowisza tworzy urodzeniowe trudne aspekty) łatwo oprzeć ją o medytacje, kontemplacje i naukę. Pracując dużo z Jowiszem trzeba pamiętać, żeby „nie traci gruntu pod nogami”, osoby którym się to przytrafiło ( najczęściej z uwagi na bardzo silnego i „negatywnie” aspektowanego urodzeniowego Jowisza) łatwo poznać bo braku ugruntowania swoich poglądów, praktyk i teorii.

Moim zdaniem prace z Jowiszem warto dedykować głównie poznaniu i eksploracji swoich przyczyn istnienia i idei jakie za nimi stoją. Największy wysiłek aby to osiągnąć należy uczynić gdy Jowisz aktywuję urodzeniowego Słońce albo gdy powraca w to samo miejsce w którym był w trakcie urodzenia. Praca z Jowiszem będzie niebezpieczna dla wszystkich ludzi odrealnionych którzy mają problemy z codzienną egzystencją a także może wzmocnić wszystkie tendencję do śnienia na jawie. Dla osób mających trudności w samookreśleniu siebie silny akumulat energii Jowisz jeszcze bardziej utrudni to zadanie, tym samym dla ludzi którzy mają problemy ze stawianiem granic sobie i innym praca z Jowiszem również może przysporzyć sporo problemów.